"Takiej liczby wakatów nie było od wielu lat". Szef KSP o kłopotach kadrowych, zmianach w garnizonie i przestępczości w stolicy [WYWIAD]

„Na dziś mam 2 600 wakatów. Są jednostki, w których jest to poziom 30 procent. Natomiast tak naprawdę większość – jeżeli chodzi o braki – oscyluje w granicach 25 procent. Oczywiście mówię o wartości maksymalnej, bo w niektórych komórkach te liczby są mniejsze” – powiedział w rozmowie z InfoSecurity24.pl komendant stołeczny Policji inspektor Dariusz Walichnowski. Jak dodał, „takiej liczby wakatów nie było od wielu lat”. W rozmowie z redakcją szef KSP odniósł się także do nowych pomysłów naboru do służby, zapowiadanego dodatku mieszkaniowego, zmian systemowych w garnizonie oraz przestępczości obcokrajowców w stolicy.
Bartłomiej Figaj: W kwietniu minie rok, od kiedy przejął Pan stery w Komendzie Stołecznej Policji. Co z tego, co założył Pan sobie, udało się już zrobić, a co wymaga jeszcze poprawy?
Inspektor Dariusz Walichnowski, komendant stołeczny Policji: Przede wszystkim, żeby zacząć zarządzać skutecznie taką jednostką, jaką jest Komenda Stołeczna Policji, trzeba przeprowadzić dobrą diagnozę. Z racji wielu zagadnień, jakimi zajmuje KSP oraz dlatego, że jest to miasto stołeczne i występują tutaj różnego rodzaju kwestie, których w innych częściach kraju nie ma. Ogromne znaczenie w tej diagnozie ma dla mnie dobra komunikacja ze społeczeństwem, z mieszkańcami Warszawy.
Jest tego zdecydowanie więcej, więc ta diagnoza też potrwa dłużej. Skupiam się na tym, żeby dobrze zidentyfikować temat, bo od tego będzie zależało, jakie kroki będziemy podejmować. Ta diagnoza wciąż trwa. Natomiast kończą się poszczególne jej etapy, co przekłada się już na konkretne działania – patrz ośrodek szkolenia, zwiększenie dostępności do Policji, dialog z warszawiakami, ale o tym za chwilę.
Tak jak mówiłem, chcę, żebyśmy ewoluowali, natomiast nie jestem zwolennikiem totalnej rewolucji. Mam świadomość, że moja strategia działania w niektórych obszarach nie może być bardzo ekspansywna, z racji tego, że posiadam sporą liczbę wakatów i tak, jak powiedziałem na początku, z uwagi na wiele płaszczyzn działania.
Podczas naszego ostatniego spotkania mówił Pan, że w Komendzie Stołecznej Policji brakuje 2,5 tysiąca funkcjonariuszy. Jak aktualnie wygląda stan etatowy w stołecznym garnizonie?
Na dziś mam 2 600 wakatów. Są jednostki, w których jest to poziom 30 proc. Natomiast tak naprawdę większość – jeżeli chodzi o braki – oscyluje w granicach 25 proc. Oczywiście mówię o wartości maksymalnej, bo w niektórych komórkach te liczby są mniejsze.
Staram się, żeby etaty racjonalnie zapełniać w zależności od potrzeb i od zadań, których nam przybywa. Zewnętrzne otoczenie reaguje i wskazuje nam, jakie są potrzeby. I tam są kierowane siły i środki, w pierwszej kolejności tam, gdzie wskazują analizy zagrożeń oraz chcę by siły trafiały w miejsca, gdzie mieszkańcy nas potrzebują.
Dziś na pewno taką potrzebę widzę, jeżeli chodzi o oddziały prewencji oraz ruch drogowy. Mówię to w oparciu o diagnozę, o której przed chwilą rozmawialiśmy. W zeszłym roku zaczęliśmy w przestrzeni ruchu drogowego mocno zajmować się tematyką nielegalnych wyścigów, jako odpowiedź właśnie na sygnały społeczeństwa, za które dziękuję. Dziś wielokrotnie udaje nam się sprawić by tych wyścigów nie było.
O to też chciałem zapytać. Sporym problemem w dużym mieście, jakim jest Warszawa, są właśnie nielegalne wyścigi. Już jakiś czas temu „wypowiedzieliście wojnę” piratom drogowym, angażując możliwie największą ilość sił i środków. Dlatego dopytam, kto aktualnie w tej „walce” wygrywa?
Można już powiedzieć, że podjęte działania i ich kierunek był właściwy. Przynoszą skutki. Nie chodzi mi tutaj o liczbę mandatów, jakie zostały wystawione, natomiast chodzi mi o to, że rozpoczęliśmy pewien proces nieugiętej walki z nielegalnymi wyścigami, na które nie ma przyzwolenia, bo stwarzają zagrożenie dla wielu uczestników ruchu, a ruch drogowy ma być bezpieczną przestrzenią – zbyt wielu ludzi ginie na drogach w Polsce.
Na bezpieczeństwo w ruchu drogowym składają się trzy elementy – droga, pojazdy i element najważniejszy, czyli człowiek. Nielegalność wyścigów wynika z tego, że są ludzie, którzy nie robią sobie nic z przepisów oraz z tego, że ich zachowanie prowadzić może do wielu niebezpiecznych sytuacji.
Dlatego też nieprzerwanie monitorujemy ten temat i podejmujemy kroki, żeby sprawić, aby do tych sytuacji nie dochodziło.
Na pewno sytuacja warszawska miała wpływ na to, że podejmowane są w tej chwili kroki, aby zmieniły się przepisy w tym zakresie. Mowa jest o mocno radykalnych zmianach. Chodzi o zapisanie w prawie zabójstwa drogowego, ale też kwestie samego wzięcia udziału w nielegalnych wyścigach. Jeśli będzie to zakazane to będzie to ogromna zmiana, w porównaniu do tego, z czym mieliśmy do czynienia do tej pory. Ogromna zmiana - ale nie mówię tego, dlatego że jestem tym zdziwiony. Wręcz odwrotnie – już na nie czas. Czas by uczynić drogi bezpieczniejszymi.
Czyli te działania są niezbędne.
Dokładnie tak. Tak samo, jak zaostrzenie przepisów w zakresie nietrzeźwych kierujących poruszających się po drogach. Tym szczególnie powinniśmy się zająć. To bardzo duże zagrożenie. I tutaj również powinna być stosowana zasada: zero tolerancji.
Funkcjonują przepisy, które dotyczą zatrzymywania pojazdów kierującym, którzy przeskoczyli 1,5 promila. Zatrzymujemy takie samochody. Natomiast w mojej ocenie, już czas by zastanowić się nad tym, czy powinna istnieć ta bariera 1,5 promila. Czy nie powinno być tak, że jak siadasz pijany za kierownicę to automatycznie tracisz pojazd i uprawnienia, bez konieczności przekroczenia bariery 1,5 promila?
Już jakiś czas te przepisy działają i liczyliśmy na to, że bardzo mocno zmaleje liczba nietrzeźwych kierujących. Natomiast czy coś to dało? Pozostawiam to ocenie wszystkim, którzy mogą się zapoznać z danymi dotyczącymi nietrzeźwych kierujących na drogach. Zastanówmy się, czy ta bariera jest na tyle skuteczna, żeby ograniczyć to bardzo negatywne zjawisko, jakim jest kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, w sposób na tyle znaczący, żeby nie było takiego zagrożenia. Innym problemem jest problem przyzwolenia społecznego, godzenia się, że nietrzeźwy wsiada „za kółko”.
Być może prace powinny pójść w tym kierunku, żeby tutaj także coś zmienić.
Wracając do sytuacji kadrowej w KSP. Jednym z elementów, który ma zachęcić funkcjonariuszy do pozostania w mundurze, ma być dodatek mieszkaniowy, który – według zapowiedzi – zostanie wdrożony od 1 lipca 2025 roku. W przypadku Warszawy świadczenie to ma wynosić 1,8 tysiąca złotych.
Tak i czekamy na jego wprowadzenie. Pomysł na to jest następstwem między innymi tego, z czym się spotykałem w trakcie rozmów z wieloma funkcjonariuszami, którzy zdecydowali się na odejście z garnizonu stołecznego.
Dobrze, że tak się stanie i będziemy się temu przyglądać. Mam nadzieję, że funkcjonariusze wykorzystają to po to, żeby ułatwić sobie sytuację związaną z mieszkaniem.
To są na pewno pieniądze, które będą stanowiły potężne wsparcie dla budżetu domowego. W takim sensie, że będzie można je przeznaczyć na kredyt, który pozwoli na zakup mieszkania. Liczę na to, że to poprawi sytuację spłaty kredytu czy opłaty czynszu.
Z drugiej strony, są też działania, które podjęliśmy z samorządem, bo jak państwo wiecie, udało się uzyskać akceptację dla pomysłu, żeby w Warszawie pojawiły się mieszkania, które będą wykorzystane przez tych, którzy będą chcieli pełnić służbę w aglomeracji warszawskiej.
Wiemy, że prezydent Rafał Trzaskowski taką decyzję, przy udziale Rady Warszawy podjął. Za co bardzo dziękuję, bo każdy taki zasób, który trafi do wykorzystania przez policjantów w Warszawie, jest potrzebny.
To będzie spore wzmocnienie, bo dzisiaj mam wielu policjantów, którzy wynajmują pokoje, żyją w warunkach, które nie są dla nich satysfakcjonujące. A te warunki trzeba zagwarantować i umówmy się, że muszą to być warunki godne. Takie, żeby normalnie funkcjonować, bo inaczej po prostu nie da się w pełni zaangażować w trudną i wymagającą służbę, jeśli gdzieś z tyłu głowy pozostają podstawowe problemy egzystencjalne.
Dodatkowo prowadzimy też rozmowy z burmistrzami dzielnic, którzy w swoich zasobach będą posiadać lub posiadają lokale do wykorzystania dla policjantów. Zadeklarowali, że będą tego typu sytuacje i będzie można wykorzystać ich przychylność do tego rozwiązania. W jakiej formule? Poczekajmy, bo trwają prace. Wiem, że będzie taka możliwość, że będą to lokale gotowe do zasiedlenia, ale będą też lokale, z których - jeżeli funkcjonariusz będzie zainteresowany - będzie można skorzystać, tylko na przykład trzeba je będzie wyremontować.
Ta „cegiełka”, którą pod koniec roku dołożyła Rada Warszawy, dotyczy zmiany zasad wynajmowania lokali. Zwiększono pulę – z 0,6 procent do 2 procentów lokali zwalnianych rocznie – mieszkań komunalnych dostępnych dla stołecznych policjantów. Według Pana jest to realna pomoc, czy „kropla w morzu potrzeb”?
Nie chcę tak definitywnie oceniać, czy to jest „kropla w morzu potrzeb”. Dlatego, że będzie taki czas, gdy będę potrzebował więcej mieszkań, a może być również taki czas, że może być mniejsze zapotrzebowanie. Proszę pamiętać, że bardzo się zmienia struktura zatrudnionych funkcjonariuszy w Komendzie Stołecznej Policji. Wielu policjantów służy tutaj, a nie są z garnizonu stołecznego. Wielu z nich wraca do swoich garnizonów, część z nich przenosi się do nas do służby.
Trzeba o tym pamiętać, że ta struktura nie jest stała. Ta zmiana powoduje, że czasami zasób mieszkaniowy będzie wystarczający, a czasami nie. Chociaż wstępnie oceniam, że to poprawi sytuację, natomiast nie załatwia w zupełności potrzeb mieszkaniowych.
Wróćmy więc jeszcze na chwilę do zapowiadanego dodatku mieszkaniowego. W Warszawie ma on wynieść 1 800 złotych na policjanta. To są nieopodatkowane pieniądze. Według Pana to jest wystarczająca kwota?
Trafią się funkcjonariusze, którzy powiedzą, że jest to ogromna pomoc, ale będą również tacy, którzy powiedzą: „no dobrze, ale ja nie wynajmę mieszkania za 1 800 złotych”. Ale wiem jedno. Tak znaczącej pomocy do tej pory nie było. Ci, którzy podejdą do tego racjonalnie, na pewno zwiększą swoją szansę na to, żeby wejść w posiadanie mieszkania, bądź taki lokal wynajmować. To naprawdę realna pomoc ze strony resortu.
Trzeba dokonać analizy tego, co jest oferowane na rynku. Trzeba szukać. Gdy zetknąłem się z tym problemem, zrobiłem sobie taką drobną analizę i wiem, że jest to kwestia 3-4 tysięcy złotych, jeżeli chodzi o Warszawę. Nie mając tego 1 800 złotych, mam do zapłacenia 3 500 złotych za mieszkanie. Gdy będzie to 1 800 złotych, to zostanie mniejsza kwota. Więc jest to na pewno znaczące wsparcie.
Będziemy przyglądać się, jak będzie to funkcjonować, bo jest to coś nowego. Zakładam też, że funkcjonariusze pewnie będą szukać różnych rozwiązań i część z nich zapewne „pójdzie” w kredyt. Wtedy też ta kwota będzie sporym zastrzykiem do raty. To też zwiększa dochód funkcjonariusza, więc też zwiększa jego szansę na to, żeby taki kredyt na mieszkanie uzyskać.
Natomiast trzeba jasno, głośno i wyraźnie podkreślić – to jest ogromne wsparcie, które na pewno powinno tę sytuację po jakimś czasie zmienić.
Zatrzymanie policjantów w formacji to jedno z ważniejszych zadań. Jednak równie ważny jest nabór nowych funkcjonariuszy. Jakie działania podjęto w tym zakresie?
Takiej liczby wakatów nie było od wielu lat. Jesteśmy w takim okresie i jak każda organizacja mamy wzloty i spadki, jeżeli chodzi o poziom zatrudnienia i trzeba być po prostu na to przygotowanym. My to diagnozowaliśmy i przygotowaliśmy się w zakresie doboru do służby. To my dzisiaj jesteśmy tą stroną bardzo mocno aktywną, która szuka, patrzy na rynek i bardzo wiele robi żeby pozyskać kandydatów do służby. Sięgamy po rozwiązania, po które kiedyś Policja nie sięgała.
Mam na myśli najważniejsze i też najbardziej powszechne rozwiązania, chociażby połączenie doboru z promocją służby - to też bardzo wiele zmienia. Tak naprawdę kiedyś tą stroną aktywną, która szukała nas, był nasz przyszły funkcjonariusz. Dzisiaj ten ciężar, w znacznym stopniu, wzięliśmy na siebie.
Już podjęte zmiany „na gorąco” w 2024 roku, zaraz po tym, jak przyszedłem do KSP, doprowadziły do tego, że w zeszłym roku przyjęliśmy podania od ponad 1 120 kandydatów. To zdecydowanie więcej niż w roku poprzednim.
To pokazuje ogrom pracy wykonanej po to, żeby Policja znalazła osoby, którymi potencjalnie możemy być zainteresowani. Ilu z nich udało się przyjąć, to jest zupełnie inna sprawa, ale na to ma wpływ wiele innych kwestii, niezależnych też od Policji. To są badania lekarskie, zdolności psychofizyczne, testy psychologiczne, czy rękojmia zachowania tajemnicy i nieposzlakowana opinia, których niestety bardzo wielu kandydatów nie spełniało. A nie przyjmę do służby w Policji kogoś, kto jest skazany za popełnianie przestępstw. Stąd liczba przyjętych w ubiegłym roku wyniosła niewiele ponad 300. Policjant jest zawodem zaufania społecznego i tu taryfy ulgowej być nie może.
W tym roku na 1 marca mam już około 400 podań, więc jeżeli się trend utrzyma to znów prawdopodobnie uda mi się przekroczyć tę barierę ponad 1000 podań.
Podczas naszej ostatniej rozmowy mówił Pan, że chciałby rozdzielić komórkę kadrową od komórki, która zajmuje się wyłącznie doborem, wspartym odpowiednią promocją. Czy udało to się wdrożyć i czy przyniosło oczekiwany skutek?
Tak, to już się stało. Odłączyłem wydział doboru od komórki kadrowej. Dobór jest wcześniejszym etapem i jest on zupełnie inaczej ukierunkowany. Sprawami kadrowymi ludzi zajmą się kadry w momencie, jak już będą naszymi funkcjonariuszami czy pracownikami.
Natomiast to jest początek i już widzę taką potrzebę, żeby wydział doboru zmienił swoją strukturę, czyli był zwiększony. Bardzo mocno stawiamy na promocję zawodu funkcjonariusza i służby w Policji, bo uważam, że mamy wiele atrybutów i wiele argumentów za tym, żeby pokazać młodym ludziom, że ta służba w Policji może być pomysłem na ścieżkę zawodową i zawodem dającym satysfakcję.
Czyli Komenda Stołeczna Policji stawia na młodych?
Mam nadzieję, że nasze działania przełożą się na liczbę przyjętych funkcjonariuszy do służby. Młodzież dzisiaj dostanie ulotkę i ją wyrzuci do kosza. Młody człowiek, wsiadając do tramwaju nie szuka już po kieszeniach biletu. Skanuje telefonem kod i kupuje bilet. Dlatego w wielu miejscach w Warszawie pojawią się nowe plakaty z QR kodami. Musimy nadążyć za trendami przekazywania informacji.
Do tej pory też nie było takiego QR kodu, a nasz wkrótce pojawi się w przestrzeni publicznej. W każdej jednostce Policji i w wielu miejscach miasta. Mówię m.in. o środkach komunikacji, o banerach elektronicznych i innych miejscach. Chodząc ulicami Warszawy brakuje mi w przestrzeni informacji, że szukamy funkcjonariuszy do służby. To się zmieni.
Można w takim razie powiedzieć, że Policja przechodzi na rekrutację online. Tym bardziej, że kilka dni temu kierownictwo formacji uruchomiło nową możliwość złożenia kwestionariusza do Policji za pośrednictwem ePUAP?
Jest rozwiązanie, które jest znakiem czasu. Nie można się przed tym bronić, bo byłoby to co najmniej mało poważne, żeby w dobie możliwości korzystania ze wszystkiego w drodze online, nie było możliwości złożenia dokumentów. My to umożliwiamy, dajemy taką szansę.
Dodatkowo w garnizonie stołecznym zwiększyłem możliwość tego, że dokumenty do służby w Policji przyjmowane są w każdej jednostce. Tego też wcześniej nie było.
Poza tym opracowaliśmy i już lada moment będzie do wykorzystania poradnik dotyczący doboru do służby Policji, ale nie w takiej formule, jak dotychczas był widywany. Mam nadzieję, że treść, która będzie w nim przekazana, podniesie wszystkim kandydatom wiedzę na tyle, że oni już na początku będą ukierunkowani. Dobór kierunkowy, celowany jest bardzo ważnym elementem.
A do czego zmierzam? Do tego, że to ja powinienem się później pochylić nad podaniami, które do nas wpływają. I muszę je przejrzeć pod takim kątem, kto do mnie dokumenty złożył. Nie mogę traktować wszystkich tak samo na dzień dobry, bo mogę popełnić błąd. Mogę kogoś z ogromnymi umiejętnościami, być może doświadczeniem, predyspozycjami, wykształceniem, które jest potrzebne w pionie kryminalnym, skierować do służby prewencji. I zmarnuję ten potencjał. Nie chcę tego zrobić.
W Policji potrzebujemy ludzi z wiedzą w różnych dziedzinach i tacy do nas trafiają. To wielu zdolnych ludzi z pasją – dajemy im szansę rozwoju.
W takim razie dopytam, co jeszcze ma w planach Komenda Stołeczna Policji do zrealizowania w tym roku?
Po pierwsze, jeżeli się zdecydujemy na pewne zmiany, to o tych zmianach muszą być poinformowani ludzie, bo muszę im przedstawić, dlaczego chcę coś zrobić i co to przyniesie. Taką zmianę robimy dziś, już teraz. Jest to dostępność obywatela do jednostki Policji, dlatego że się chcemy się lepiej komunikować ze społeczeństwem.
Warszawa jest ogromną aglomeracją z niesamowitymi możliwościami, jeśli chodzi o przyszłość. Proszę spojrzeć, jak zmienia się liczba mieszkańców, jak zmienia się liczba enklaw, mieszkań, budynków, osiedli w różnych terenach Warszawy. Mamy do czynienia z taką sytuacją, że gdzieś kiedyś była jednostka Policji, która obsługiwała około 50 tysięcy mieszkańców, a dzisiaj jest tam 150 tysięcy mieszkańców.
Mało tego, Warszawa rozrosła się we wszystkie strony i okazuje się, że obywatel do najbliższej jednostki musi przejechać np. 14 przystanków. Więc chcąc uniknąć takich sytuacji, że jest ktoś, kto chce nam coś zgłosić, bo każdy sygnał jest ważny, dziś dajemy w Warszawie taką możliwość. W kilkunastu miejscach udostępniamy mieszkańcom możliwość złożenia zawiadomienia.
Proces ten rozpoczęliśmy od zwiększenia liczby Punktów Obsługi Interesanta. Do 22 już istniejących w komendach i komisariatach poszczególnych dzielnic, dołączyło kolejnych 12 miejsc, gdzie mieszkańcy Warszawy mogą przyjść i szybko i wygodnie złożyć zawiadomienie o popełnionym przestępstwie lub wykroczeniu, przekazać policjantom informację o zagrożeniach lub zgłosić swój postulat. Poprawi to dostępność obywateli do Policji.
Tego też nie było. Teraz już jest, więc myślę, że to zwiększenie dostępności sprawi, że będziemy bliżej społeczeństwa.
Dostępność w pierwszym etapie dotyczyć będzie prawie wszystkich dzielnic Warszawy. Prawie wszystkich, bo dwie dzielnice zostały wyłączone, dlatego że według wstępnej oceny tam problemów ograniczonej dostępności nie ma.
Ale to jest proces, który nie został zamknięty. Jeżeli nagle społeczeństwo w ramach dialogu powie nam o potrzebach, zagrożeniach to będziemy starali się, w miarę posiadanych możliwości logistycznych i zasobów ludzkich, tę dostępność zwiększyć. Chcemy odpowiadać na potrzeby społeczne. To dla społeczeństwa pełnimy służbę.
Pozostając przy „zwiększaniu dostępności”. Oprócz tych punktów są na mapie Warszawy takie rejony, gdzie Komendy Rejonowe Policji obsługują kilka dzielnic naraz? Czy w takim razie jest pomysł, aby otworzyć w stolicy nowe KRP?
Zwiększamy tę dostępność i będziemy to monitorować przez jakiś czas. Bo może się okazać, że umiejscawiając punkt w danym miejscu, pomyliliśmy się.
W następnym etapie – a w tej kwestii zleciłem już przygotowanie struktury – chcemy utworzyć kolejną Komendę Rejonową Policji. I nie powiem, że nie mam w głowie, żeby zmierzać ku temu, żeby otworzyć nowe jednostki Policji, które w połączeniu z nowym podziałem administracyjnym dzielnic zawężą swoim działaniem zasięg, czyli staną się bardziej dostępne.
Dzisiaj, jeżeli dana Komenda Rejonowa Policji obsługuje dany obszar, to na pewno dostępność się zwiększy, jeżeli KRP będzie obsługiwało jeden obszar, a resztę tego obszaru weźmie pod swoje „władztwo” komisariat Policji, który tam się pojawi.
W pierwszej kolejności będę chciał to stworzyć na istniejącej infrastrukturze. Jeżeli jest rewir dzielnicowych, to mogę go spróbować zamienić na komisariat, ale też nie na zasadzie sztuczności, bo nie chciałbym, żeby ktoś mi powiedział: ale co to za różnica – był rewir, a jest komisariat Policji.
Myślę o tym i trwają w tej chwili prace, przeliczamy wszystko i patrzymy. Jeżeli jest jednostka, to się przyglądam, co należy zmienić w strukturze tej jednostki, żeby ona była bardziej wydajna. Krótko mówiąc, liczę na to, że uda się zrobić to tak, że w przypadku niektórych komend, które obejmują swoim działaniem większy zasięg, albo pojawi się większy komisariat, albo nowa komenda rejonowa.
Na pewno taką potrzebę już dzisiaj widzę. Jest to do zrobienia przy założeniu, że muszę mieć infrastrukturę lub tworzyć ją na nowo. Muszę mieć etaty oraz inne rzeczy, które są potrzebne do tego, żeby dana jednostka zaczęła funkcjonować. Na dziś skupiłem się na tym, że zwiększamy dostępność. Będziemy to monitorować i zobaczymy, jak na to zareaguje społeczeństwo i jaki to będzie miało efekt.
Myślę, że w ciągu kolejnych 12 miesięcy, gdy spotkamy się za rok, zobaczy Pan na mapie nową jednostkę wielkości komisariatu, a może nawet nową jednostkę wielkości Komendy Rejonowej Policji. I nie będzie ona stworzona w sposób sztuczny, ale zostanie autentycznie powiązana ze wzrostem liczebności funkcjonariuszy, ze zmniejszeniem rejonu, który obsługuje, czyli z większą skutecznością i z nowym podziałem administracyjnym dzielnicy.
Im Policja jest bardziej mobilna, tym jest skuteczniejsza, szybciej dotrze tam, gdzie jest potrzebna. Tylko częściej widywany patrol daje poczucie bezpieczeństwa.
Pytanie tylko, czy liczba wakatów nie będzie przeszkodą w utworzeniu nowych jednostek?
W tym kontekście nie ma to dla mnie znaczenia, bo muszę sobie radzić z tą liczbą wakatów i cały czas sięgam po maksimum. Cały czas staram się znaleźć rozwiązania, które będą optymalne, bo muszę założyć, że ta liczba wakatów w którymś momencie zmaleje.
Jeżeli dzisiaj wdrożę te rozwiązania i będę miał taką liczbę wakatów, to myślę, że sytuację poprawię o 20-30 proc. Ale jeżeli przyjdzie moment, że spadnie mi liczba wakatów na przykład do niecałego tysiąca, to będzie to natychmiast odczuwalne przy tych rozwiązaniach.
Nie chcę czekać. Chcę być gotowy na to, że sytuacja - jeżeli chodzi o zatrudnienie - zmieni się diametralnie i wtedy ja już będę na „dzień dobry” mógł zaoferować zupełnie inną jakość i funkcjonalność Policji w Warszawie. Muszę myśleć strategicznie, bo bardzo wiele elementów ma wpływ na bezpieczeństwo.
I to jest plan na ten rok? Czeka nas nowa struktura Komendy Stołecznej Policji?
To się już dzieje i myślę, że do końca roku jeszcze zauważy Pan pojawienie się nowych funkcjonalności w wielu miejscach.
Czy nowa struktura KSP? Pochylamy się nad tym i myślimy też o tym, dlatego że muszę się uelastycznić. Proszę pamiętać, że taka powinna być Policja. Jeżeli nie mieliśmy do czynienia i nie wpływało to na poczucie bezpieczeństwa to, że się pojawiła większa liczba migrujących, to pewnych rzeczy nie robiliśmy. Ale jak się pojawili, to te rzeczy robimy. Reagujemy i nie tylko my, czyni to cały aparat państwa.
Jeżeli zauważam dzisiaj tendencję, że jest wzrost jakiejś przestępczości, to muszę się do tego przygotować i muszę to zmienić. Jeżeli mam więcej zagrożeń w ruchu drogowym, powinienem być elastyczny i wysłać na ulicę więcej funkcjonariuszy, mogących obsłużyć zdarzenia drogowe i przede wszystkim im przeciwdziałać. Jeżeli pojawi mi się większa liczba zdarzeń związanych z przestępczością obcokrajowców, to natychmiast powinienem zareagować i zacząć bardzo intensywnie, intensywniej niż do tej pory, rozpoznawać zagrożenia związane z tego rodzaju działalnością.
Musimy być o krok wcześniej, żeby te zagrożenia przewidywać. I takich elementów jest bardzo wiele i na to musimy być gotowi. Być może trzeba zwiększyć liczbę funkcjonariuszy kryminalnych, być może trzeba skierować większą liczbę policjantów ruchu drogowego. Oceniamy to na bieżąco, ale prognozujemy już dziś, by być gotowym na czas przyszły.
Mam bardzo wstępne obserwacje i wnioski, które poddajemy analizie. Natomiast dziś, czego nie ma co ukrywać, w jakiś sposób wiąże mnie liczba funkcjonariuszy, których w ogóle posiadam do wykorzystania. Jest to utrudnienie, ale proszę zauważyć, że stołeczna Policja jest efektywna w swoim działaniu.
Jednym z pomysłów na „uwolnienie” policjantów i skierowanie ich do patrolu na ulicach, o którym ostatnim razem rozmawialiśmy, był podział kompetencji KSP z innymi instytucjami czy organizacjami. Wśród zadań, którymi funkcjonariusze mogliby się podzielić była m.in. ochrona placówek dyplomatycznych oraz sprawdzanie naniesionych punktów na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa. Czy ten pomysł udało się wprowadzić w życie?
To nie jest do przeprowadzenia w taki sposób: dobrze to ja zaryzykuję i zobaczę, co to zmieni. Eksperyment na funkcjonującym organizmie nie może być dodatkowym ryzykiem.
To wszystko trzeba brać pod uwagę. To są ludzie, którzy muszą to zabezpieczyć. Pamiętajmy też, że jesteśmy w okresie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, w związku z czym te budynki wchodzą w taki zakres infrastruktury, która podlega zabezpieczeniu większemu niż normalnie.
Na ten moment badamy cały czas możliwości. Były kosmetyczne kwestie, jak zmiana liczebności, czy też zmiana podejścia do realizacji zadań funkcjonariuszy, którzy funkcjonują w tych komórkach.
Natomiast dzisiaj te zabezpieczenia są techniczne i fizyczne. Fizyczne przez moich ludzi, techniczne – dzięki urządzeniom. Natomiast być może trzeba zacząć powoli próbować odwracać proporcje. I bardzo chętnie bym to zrobił. Czy uda się do końca zejść z zabezpieczenia fizycznego? Może się to okazać niemożliwe.
Przekazywanymi sygnałami i nanoszonymi zagrożeniami dzielimy się z innymi podmiotami zgodnie z właściwością rzeczową. Chcemy współdziałać, bo to zwiększa szanse na usunięcie zagrożenia. Razem możemy więcej. Współpraca dla mnie to słowo klucz.
Mówił Pan o przestępczości cudzoziemców. W ostatnim czasie dość głośno jest o „przestępczości z importu”, czyli powrocie do Polski brutalnej przestępczości rodem z lat 90-tych. Jednak naszych „rodzimych” przestępców zastąpiły grupy złożone z cudzoziemców – głównie z Gruzji, ale też z Ukrainy. Jak ta przestępczość wygląda w garnizonie stołecznym? Czy rzeczywiście w Warszawie mamy z tym problem?
Uważam, że nie zastąpiły. Według mnie przestępczość od bardzo dawna jest coraz bardziej międzynarodowa. Jesteśmy transgraniczni, przestępczość migruje ze wschodu na zachód, z zachodu na wschód. Grupy przestępcze nie siedzą w domach, no może z wyłączeniem tych, którzy zajmują się cyberprzestępczością. Natomiast przemieszczają się po całym świecie i gdzieś próbują tą swoją przestępczość w jakiś sposób rozwinąć.
Wiedzieliśmy, że pojawi się u nas tego rodzaju przestępczość, w związku chociażby z otwarciem naszej wschodniej granicy. To było pewne. Pytanie było tylko o to, jak bardzo na to jesteśmy gotowi, jaka będzie skala tego i jak ona się rozleje na Polskę i jakie kategorie zagrożeń się pojawią lub zaczną eskalować.
Na odprawie rocznej omawialiśmy ten temat i zwracaliśmy uwagę na to. Dzisiaj jednym z priorytetów jest rozpoznanie, które Policja prowadzi w tym zakresie i musi prowadzić, bo jest to zjawisko, które ciągle u nas się rozwija. Więc musimy to rozpoznać dobrze, żeby wybrać dobre metody zwalczania tego zjawiska i zapobiegania jego rozwojowi w sposób skuteczny.
My już to przerobiliśmy. Lata 90. i przestępczość obcojęzyczna, wtedy nazywano ją rosyjskojęzyczną. Dzisiaj to są inne państwa, bo jest to Ukraina, Gruzja, Białoruś, Rosja, Mołdawia, Uzbekistan, Azerbejdżan, Armenia, Tadżykistan, Turkmenia, czyli cała wschodnia ściana.
W zeszłym roku na terenie Komendy Stołecznej Policji obcokrajowy dopuścili się 5,6 tys. stwierdzonych przestępstw. To jest promil całej przestępczości popełnianej w garnizonie stołecznym. Natomiast nie przechodzimy obok tego obojętnie i staramy się być gotowi do skutecznego działania.
Jednak przestępczość wschodnich grup jest bardziej brutalna. Wynika to z tego, że w krajach, w których funkcjonują, jest inne postrzeganie przepisów prawa i są inaczej kodyfikowane pewne zachowania. Brutalizacja ich działania może też wynikać z tego, że popełniali tego rodzaju przestępstwa na terenie swojego kraju, co okazywało się skuteczne. Więc przenoszą to na nasz grunt. Tam było to skuteczne, więc próbują tego w Polsce.
Czy w takim razie jesteśmy gotowi na zakończenie wojny na Ukrainie? Myślę tutaj o ludziach, którzy zejdą z frontu i przyjadą do Warszawy do swoich rodzin. Tacy ludzie mogą być „łakomym kąskiem” dla grup przestępczych.
Bierzemy różne aspekty pod uwagę. Czy jesteśmy gotowi, to się okaże, jak ta sytuacja się rozwinie, bo tutaj jest bardzo wiele zjawisk, które mogą wystąpić.
Rozpoznajemy wszystkie aspekty przestępczości i zakładamy różne scenariusze, natomiast reagować będziemy w zależności od tego, z czym będziemy mieli do czynienia.
Są doniesienia analityków, które mówią, że jest już pewna tendencja zauważalna w Rosji. Rosjanie, którzy byli na wojnie i z frontu wrócili do siebie, przywieźli ze sobą broń, różne łupy. I coś z tym próbują zrobić. Są też doniesienia o tym, że tworzą na rynku rosyjskim grupy przestępcze w małych miasteczkach i wioskach.
Musimy więc założyć, że część ludzi, która wróci z wojny w Ukrainie, może będzie próbowała wejść w struktury grup przestępczych swoich rodzimych, ale też międzynarodowych i tych działających w Polsce. Trzeba to założyć. To są zjawiska, które są niezwykle dynamiczne. Historia pokazuje, że takie rzeczy się już działy.
Co więc będzie największym wyzwaniem dla garnizonu stołecznego w 2025 roku?
Nie chcę mówić o rzeczach, które towarzyszą garnizonowi stołecznemu cały czas. Nie będę mówił o ilości imprez masowych, zgromadzeń. Natomiast określiłem priorytety, które chcę, aby weszły w życie.
Przed zarządzającymi jednostkami, komórkami w KSP postawiłem taki cel, aby zaczęło funkcjonować coś na kształt forum idei dla bezpiecznej stolicy. Nazwy jeszcze nie dostało, ale to lada moment zostanie utworzone. Będzie to kolejne narzędzie, które chce dać KSP po to, żeby komunikować się ze społeczeństwem. Żebyśmy podjęli poważną, merytoryczną dyskusję na temat tego, co sprawia, że czujemy się niebezpiecznie. Co sprawia, że są zagrożenia i jakie to są zagrożenia. I co my, nie tylko jako Komenda Stołeczna Policji, ale wszyscy ci, z którymi współpracujemy, możemy zrobić, żeby warszawiacy żyli w bezpiecznym mieście.
Mówiłem, że najważniejsze są dla mnie oczekiwania społeczne. Mówiłem, że współdziałając możemy więcej. Po to stworzę forum.
Jest mi to potrzebne, żeby zapytać mieszkańców danej dzielnicy, co ich boli, żeby zapytać spółdzielców, kierowców, studentów, pracodawców i innych, w jaką stronę mamy pójść, żeby dać poczucie bezpieczeństwa, które jest nam wszystkim potrzebne. Ale chciałbym, żebyśmy o tym rozmawiali z ludźmi, z którymi można na ten temat normalnie, sensownie porozmawiać – merytorycznie i konstruktywnie. Nie na zasadzie wyrzucania sobie, że za mało jest Policji, albo nie widziałem policjanta od jakiegoś tam czasu. Nie będzie policjanta na każdym skrzyżowaniu, bo nie chcemy być państwem policyjnym. Nie ma takiej opcji. Nie ma nawet takiej potrzeby.
Prawdziwie obywatelskie, świadome społeczeństwo współdziała i komunikuje się z Policją, stąd moim celem jest też odbudowa zaufania do stołecznej Policji. Wielokrotnie podważano zaufanie do KSP w różnej formule, natomiast uważam, że ta ocena nie do końca jest obiektywna.
Mówię wprost, jesteśmy transparentni. Jeżeli policjant KSP popełnia przestępstwo, jest na to mechanizm. To nie chodzi o to, żeby mu „ściąć głowę”. Odpowie za przestępstwo, nie będzie policjantem. Jeżeli popełni wykroczenie, jest inny mechanizm. Jeżeli złamał przepisy prawa czy zrobił cokolwiek innego negatywnego, będzie odpowiadał tak jak każdy inny obywatel w tym kraju. Transparentnie i z poczuciem misji pomagania i chronienia – tak chcemy działać. Tylko tak będziemy wiarygodni, w tym co robimy.
Na koniec chciałbym się zapytać o Ośrodek Szkolenia Policji w Warszawie z siedzibą w Piasecznie, który swoją działalność rozpoczął od połowy września ubiegłego roku. Jak jego funkcjonowanie wpłynęło na nawis szkoleniowy w stołecznym garnizonie? Ilu policjantów udało się już w nim przeszkolić?
Dziś już wiemy, że Ośrodek był strzałem w dziesiątkę. Od końca września przeszkoliliśmy 670 osób. Były to kursy podoficerskie, aspiranckie, ale nabyliśmy już uprawnienia do robienia kursów podstawowych.
Policjanci, którzy byli przyjęci do Komendy Stołecznej Policji, do tej pory trafiali w przeróżne miejsca w Polsce na kurs podstawowy. Dzisiaj będziemy starali się działać tak, żeby trafiali do Warszawy. Nie będą nawet skoszarowani, jest taka formuła. Przyjadą na kurs i tego samego dnia wrócą do domu. Część szkoleń ma formułę online, tak już dziś funkcjonuje świat edukacji, idziemy z duchem czasu by być efektywni także w tym obszarze.
Podkreślę raz jeszcze, że ogromną wagę ma dla mnie proces szkolenia i poziom wyszkolenia policjantów. Policjant dobrze wyszkolony to policjant profesjonalny, efektywny, pomocny, sprawny a więc – i tu wracam do początku – godny zaufania.
Wracając do liczb. Prawie 670 funkcjonariuszy już zostało przeszkolonych. To jest szansa dla tych policjantów, którzy zdobili uprawnienie do tego, żeby awansować w stopniu - sierżanta albo aspiranta. Do tej pory to trwałoby lata.
Tak realnie oceniam, że gdyby nie ośrodek, to nie wiem, czy w 2024 roku udałoby mi się przeszkolić 50 policjantów.
Wielu z tych policjantów podeszło do kursów w sposób poważny, co pokazały testy końcowe. Bardzo wielu z nich skończy z wyróżnieniem. Warto kończyć te kursy z wyróżnieniem, bo daje to pewnego rodzaju możliwości później. Natomiast to pokazuje, że funkcjonariusze korzystają z tej możliwości, która została im dana. Z czego bardzo cieszę.
Poza tym cały czas chcemy ośrodek rozwinąć. Stąd już w tej chwili pojawiają się boksy symulacyjne, w których będą ćwiczone interwencje w warunkach najbardziej zbliżonych do takich, jakie policjant może spotkać w codziennej służbie. Chcę by ćwiczyli w najbardziej realnych warunkach. To zaprocentuje w przyszłości.
To jest też przenoszenie doświadczeń z innych państw, gdzie tego typu rzeczy się ćwiczy. To nie jest nic nowego. Tylko że nie mieliśmy tego w Komendzie Stołecznej Policji.
Dodatkowo w ośrodku, jak będą ćwiczenia praktyczne, to będziemy ćwiczyli z kamerami, które będą włączane od razu na wejściu. Policjant musi mieć we krwi, że jeżeli podejmuje interwencję, to uruchamia kamerę. Bo zdarzają się przypadki nieuruchomienia, czy wyłączania kamery. Kamery dają dowód, często bronią funkcjonariuszy przed bezpodstawnymi pomówieniami, często służą do poprawy procesu szkoleń. Uczymy się na błędach.
Chciałbym jeszcze, żeby warszawski ośrodek wzbogacił się o zajęcia teoretyczne, wsparte wiedzą i doświadczeniem ludzi, którzy mają wiele w danym temacie do powiedzenia. Czyli sięgniemy po praktyków, którzy przerobili 30-35 lat w służbie, zajmowali się danym zagadnieniem. Kimś, kto swoje odsłużył, niejedno widział, uczył się na własnych błędach.
Jest cała masa instytucji, z których wiedzy można skorzystać po to, żeby tę wiedzę przekazać. I ona musi być uaktualniana, bo to wszystko się zmienia. I zadbamy o to, żeby po wyjściu z tego ośrodka, po skończeniu danego kursu specjalistycznego, ten policjant otrzymał wszystko, co było możliwe do otrzymania na tę chwilę. Kursy podstawowe też chcemy w ten sposób skonstruować, zachowując przy tym program szkolenia, który jest określony.
Na pewno chcę, jeżeli jesteśmy przy szkoleniach, dalej bardzo mocno w tym roku stawiać na szkolenia z tzw. interwencji trudnych. Proszę zwrócić uwagę np. na agresję na ratowników medycznych. To pokazuje, że nie tylko my się zderzamy z interwencjami trudnymi. Policjanci mają takich interwencji bardzo wiele i musimy być na nie gotowi.
I te szkolenia z interwencji trudnych też będzie prowadził ośrodek w Piasecznie? Przy okazji spytam, jaką grupę funkcjonariuszy one obejmą?
Szkolenia będzie prowadził ośrodek w Piasecznie, przy współdziałaniu z Centrum Szkolenia Policji w Legionowie oraz Wydziałem Doskonalenia Zawodowego Komendy Stołecznej Policji.
Chciałbym zrobić jak najwięcej tych szkoleń. Chciałbym też, żeby one były powtarzalne. Według mnie każdy policjant pełniący służbę bezpośrednio na ulicy powinien takie szkolenie przypominające przechodzić systematycznie.
Powinny być powtarzane też dlatego, że tylko ta powtarzalność i ciągłe zwracanie uwagi na te same elementy, pozwoli założyć, że to wejdzie temu człowiekowi w krew i będzie jego naturalnym zachowaniem w sytuacjach kryzysowych. Uczyni go odporniejszym na stres i sprawi, że dobrze wykona swoje zadanie. A pamiętajmy, że często te interwencje to zagrożenie życia dla obywatela, ale także dla policjanta. Chcę by policjanci czuli się bezpiecznie w takich sytuacjach i by dali poczucie bezpieczeństwa, tam gdzie interweniują.
Szkolenia dotyczyć będą policjantów, którzy pełnią służbę tzw. zewnętrzną czyli m.in. patrolowców, wywiadowców, czy z ruchu drogowego. Natomiast kiedy osiągniemy już określony poziom, chciałbym żeby funkcjonariusze z innych pionów również zostali z tej tematyki przeszkoleni.
Dziękuję za rozmowę.
WIDEO: Na „pasku”, czyli jak Mińsk atakuje migrantami