- WIADOMOŚCI
Projekt „SAFE 0 proc.” na bocznym torze? Rząd stawia na inne rozwiązanie
Wiele wskazuje na to, że rząd nie zamierza procedować, przygotowanego przez Polskie Stronnictwo Ludowe, projektu ustawy dotyczącego tzw. SAFE 0 proc. Tak wynika z wypowiedzi rzecznika rządu Adama Szłapki, który podczas wtorkowej konferencji prasowej, po posiedzeniu Rady Ministrów, dał do zrozumienia, że wypracowane już rozwiązania są wystarczające.
Pytanie o los projektu padło nieprzypadkowo. Jakiś czas temu zapowiadano, że dokument prawdopodobnie trafi pod obrady rządu jeszcze przed wakacyjną przerwą. Do tej pory, tak się jednak nie stało.
„Jeśli chodzi o kwestię programu SAFE, to jak państwo doskonale wiecie, ten projekt doskonale idzie w tej wersji pierwotnej wymyślonej przez polski rząd, przyjętej przez polską prezydencję, przez Radę Unii Europejskiej i myślę, że nie ma potrzeby przygotowania kolejnego projektu w tym zakresie, bo ten jest realizowany w sposób wzorowy” – powiedział Adam Szłapka.
Choć minister nie odniósł się bezpośrednio do projektu przygotowanego przez PSL, jego wypowiedź nie pozostawia większych wątpliwości – rząd najwyraźniej nie widzi potrzeby tworzenia dodatkowych przepisów.
To dość istotna informacja z punktu widzenia służb podległych MSWiA. Projekt przygotowany przez ludowców – który stanowi zmodyfikowaną wersją pomysłu prezydenta – przewidywał bowiem stworzenie podstaw prawnych, które pozwoliłyby wykorzystać środki pochodzące z potencjalnych zysków z Narodowego Banku Polskiego.
Co ważne, koncepcja nie wyklucza skorzystania z wynegocjowanych pieniędzy pochodzących z Unii Europejskiej. Zdaniem twórców, projekt miał stanowić uzupełnienie unijnego SAFE, zwiększając środki na bezpieczeństwo – przynajmniej potencjalnie – o dodatkowe miliardy złotych.
O ile dla wojska, którego zakupy wydają się w żaden sposób niezagrożone, o tyle dla służb mundurowych – gdyby prezydent Karol Nawrocki nie zawetował przygotowanej przez rząd ustawy, także stałyby się beneficjentem unijnego programu SAFE – sytuacja jest nieco mniej komfortowa. Wprawdzie rząd wypracował „Plan B”, a do sfinansowania inwestycji w Policji, Straży Granicznej i Służbie Ochrony Państwa, zamierza użyć Programu Pozamilitarnych Przygotowań Obronnych, to jednak wciąż szczegóły tych rozwiązań nie są znane, a zmiana przepisów trwa chyba nieco dłużej, niż pierwotnie zakładano.
Program Pozamilitarnych Przygotowań Obronnych – z którego zdecydowano się skorzystać by pieniądze unijne przewidziane dla polskich służb mundurowych, w ramach SAFE nie przepadły – obejmuje działania realizowane przez administrację rządową, samorządy i inne podmioty odpowiedzialne za funkcjonowanie państwa w sytuacjach zagrożenia. W jego ramach mogą być finansowane przedsięwzięcia dotyczące infrastruktury, logistyki, systemów łączności, ochrony ludności czy zarządzania kryzysowego.
W praktyce działać ma to tak, że również służby MSWiA będą mogły realizować inwestycje wzmacniające ich zdolności operacyjne, a środki pochodzić mają z budżetu MON. By resort obrony nie był „stratny” ma w zamian wykorzystać 7,1 mld złotych, jakie pierwotnie przewidziano w ramach projektów programu SAFE właśnie dla Policji, SG i SOP.
Warto przypomnieć, że za wdrożeniem obu programów: a więc unijnego SAFE opierającego się na pożyczce oraz tzw. „SAFE 0 proc.” opowiadała się jeszcze jakiś czas temu spora część mundurowego środowiska, zaznaczając dość jasno, że: bez względu na źródło, każde dodatkowe środki są potrzebne.
Wypowiedź ministra Szłapki nie pozostawia jednak złudzeń – wiele wskazuje na to, że rząd uznaje obecnie przyjętą formułę za docelową, co raczej wyklucza pomyślął przyszłość dla projektu PSL, który – co podkreślało część komentatorów – podobnie jak projekt prezydenta, opiera się na zyskach z NBP, których jak na razie bank nie wykazał.



