- WIADOMOŚCI
Pieniądze dla służb MSWiA w cieniu weta? PSL proponuje nowy projekt „SAFE 0 proc.”
W odpowiedzi na polityczny pat wokół unijnego programu SAFE i prezydenckiego weta, do Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. Nowa inicjatywa ma być nie tylko przepustką do wielomiliardowych zakupów i modernizacji dla formacji podległych MSWiA, ale to też – w porównaniu do prezydenckiego projektu – twarda zmiana architektury nadzoru nad funduszami, która niemal całkowicie oddaje kontrolę w ręce rządu.
Polityczny klincz
Ustawa, wprowadzająca europejski program SAFE, oferujący państwom unijnym dostęp do 150 miliardów euro w formie długoterminowych pożyczek na obronność, została niedawno zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Głowa państwa w kontrze zaproponowała własną koncepcję „Polskiego SAFE 0 proc.”, opartą niemal w całości o wypracowane zyski NBP pochodzące z rezerw złota.
Inicjatywa ta spotkała się jednak z chłodnym przyjęciem rządu, co doprowadziło do legislacyjnego i politycznego patu. Odpowiedzią na ten impas ma być wniesiony przez posłów PSL projekt ustawy, który – według jego twórców – stanowi „przejaw kompromisowego wdrażania wizji wzmocnienia potencjału obronnego i obronności państwa w obliczu zagrożeń zewnętrznych prezentowanych przez Radę Ministrów oraz przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.
Służby MSWiA z gwarancją środków?
Dla Policji, SG i SOP najważniejszą wiadomością jest to, że poselski projekt wyraźnie rozszerza zakres zadań finansowanych z funduszu o te, które dotyczą innych formacji niż wojsko. Zgromadzone środki będzie można przeznaczyć na „zakup elementów uzbrojenia, wyposażenia oraz systemów specjalistycznych dla formacji mundurowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa, ludzi, utrzymanie bezpieczeństwa publicznego, ochronę granicy państwowej oraz ochronę infrastruktury krytycznej”.
W tekście ustawy wprost wskazano również finansowanie sprzętu dla formacji chroniących osoby i obiekty, co stanowi wyraźną przepustkę do wielkich zakupów m.in. dla Służby Ochrony Państwa. Dodatkowo przewidziano zakupy systemów zwiększających poziom cyberbezpieczeństwa oraz wyposażenia dla „podmiotów odpowiedzialnych za ochronę bezpieczeństwa wewnętrznego państwa i jego porządku konstytucyjnego”. Finansowane mają być także inwestycje we wzmocnienie potencjału podmiotów leczniczych podległych ministrowi spraw wewnętrznych na potrzeby obronne państwa.
Samo ulokowanie miliardów złotych zaplanowano w Banku Gospodarstwa Krajowego, a głównym dysponentem funduszu ma być minister obrony narodowej. Piecze nad podziałem pieniędzy sprawować mają dwa kolegialne organy: Rada Funduszu oraz Komitet Sterujący. W tym miejscu poselski projekt drastycznie koryguje koncepcję prezydencką, koncentrując „odpowiedzialność za realizację zadań objętych regulacją na Radzie Ministrów, reprezentowanej w organach Funduszu w szczególności przez właściwych ministrów”.
W pierwotnej wizji Karola Nawrockiego w kluczowych gremiach zasiadały osoby reprezentujące zarówno prezydenta, jak i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, co dawało prezydenckiemu środowisku kontrolę nad podejmowanymi decyzjami. W myśl poselskiego projektu decyzje zapadać mają zwykłą większością głosów, podczas gdy koncepcja prezydenta zakładał podejmowanie decyzji większością 2/3 głosów.
Projekt PSL zmniejsza też wpływy Pałacu na rzecz szerszej reprezentacji rządu. Zgodnie z nowymi przepisami, „w skład Rady Funduszu wchodzą: Minister Obrony Narodowej jako Przewodniczący Rady; przedstawiciel Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej; przedstawiciel Prezesa Rady Ministrów”, a także ministrowie właściwi do spraw finansów, spraw wewnętrznych, transportu oraz minister koordynator służb specjalnych. Identyczny klucz, oparty na delegowaniu przedstawicieli tych samych siedmiu organów, zastosowano przy konstrukcji operacyjnego Komitetu Sterującego.
Skąd miliardy?
Mechanizm finansowania opiera się na koncepcji wypracowanej przez prezydenta i szefa banku centralnego, zakładając, że głównym „paliwem” dla Funduszu będą wpłaty z zysku NBP. Autorzy projektu wprost ustalają jednak sztywne ramy, precyzując, że „wpłata z zysku NBP za lata 2026-2035 nie może być mniejsza niż 9/10 rocznego zysku NBP za dany rok kalendarzowy”. Obok pieniędzy z banku centralnego, do państwowej kasy popłynąć mają też środki z kredytów, pożyczek i obligacji emitowanych przez BGK. Zasadnicza różnica w stosunku do prezydenckiego projektu polega nie tylko na ujęciu w planach wydatków MSWiA, ale też na wpisaniu mechanizmów twardej kontroli do Wieloletniego Programu Inwestycji Obronnych, co ma ograniczyć ryzyko „powstawania zobowiązań poza przyjętą architekturą planistyczną”.
Walka o miliardy na szeroko pojętą modernizację bezpieczeństwa państwa, wchodzi w nową fazę. Z jednej strony na stole leżą zablokowane prezydenckim wetem środki pochodzące z unijnego mechanizmu pożyczkowego, z drugiej, pieniądze pochodzące z potencjalnych zysków NBP, ubrane dziś w szaty nowego, poselskiego projektu. Problem jednak w tym, że wydanie tych pierwszych na potrzeby zgłaszane przez służby MSWiA jest – jak przekonuje rząd - problematyczne, a środki z NBP, które miałyby zasilić Fundusz, są dziś dość iluzoryczne.
Dla funkcjonariuszy służb nadzorowanych przez MSWiA źródło środków jest jednak kwestią drugorzędną. Liczy się wyłącznie to, by polityczny klincz na szczytach władzy nie opóźnił niezbędnej modernizacji. W obliczu rosnących zagrożeń służby mundurowe potrzebują nowoczesnego sprzętu, systemów i infrastruktury tu i teraz, a nie w zakamarkach sejmowych dokumentów i zawetowanych ustaw.
Kiedy Sejm zajmie się projektem? Jak na razie nie wiadomo. Z informacji jakie przekazał Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wynika, że dokument został skierowany do ekspertyz, a decyzja dotycząca jego przyszłości ma zapaść w przyszłym tygodniu.



