Za Granicą

Skąd błędy zachodnich wywiadów w analizie sytuacji na Ukrainie?

Fot. Ministry of Defense of Ukraine/Facebook

Nie tylko rosyjskie służby przygotowały nietrafne analizy związane z rozpoczęciem agresji na Ukrainę. Błędy w analizie sytuacji związanej z wybuchem wojny rosyjsko-ukraińskiej pojawiły się również w przypadku amerykańskich służb wywiadowczych i ich partnerów z NATO. Dotyczyły one przede wszystkim próby przyrównania sytuacji Ukrainy z tą, jaka miała miejsce w Afganistanie, jak też niedocenienia czynnika ludzkiego - w przypadku oporu ze strony Ukrainy oraz wszechwładnej korupcji w armii rosyjskiej.

Zachód myli się co do Rosji. Uważa, że jesteśmy tak osłabieni wojną, że cała nasza siła już wyschła. To jest błąd. Naród stu milionów ludzi, którzy są w stanie poświęcić się dla idei, nie jest tak łatwo wymazywalny. Rosja żyje i jeśli zostaną przekroczone pewne granice, zdecyduje  się na walkę (...) A wtedy żaden cudzoziemiec nie będzie się dobrze czuł.
gen. Michaił Skobieliew

15-letnie przygotowania do wojny

We wrześniu 2022 roku dr Andrew Monaghan, dyrektor i założyciel Russia Research Network, w trakcie konferencji Wojna Rosji z Ukrainą i jej globalny wpływ, stwierdził że Rosja wbrew powszechnym opiniom nie patrzy wyłącznie wstecz. W rzeczywistości stara się ona patrzeć w przyszłość i przewidywać przyszłe wyzwania. Z tej racji rosyjskie horyzonty planowania strategicznego często sięgają 15 lat w przyszłość. Zwrócił on uwagę na wystąpienie Putina z 2014 r. na forum Klubu Wałdajskiego, kiedy to stwierdził on, że zmiany strukturalne w stosunkach międzynarodowych prowadzą do wojny międzynarodowej albo do serii konfliktów o wysokiej intensywności. W tym samym czasie doszło też do aneksji Krymu i konfliktu zbrojnego w Doniecku i Ługańsku. Zdaniem Monaghana, Rosja dąży do połączenia Atlantyku z Pacyfikiem i Oceanem Indyjskim poprzez Północną Drogę Morską i dodatkową infrastrukturę, wzmacniając swoje możliwości jako kraju nastawionego na zwiększenie eksportu morskiego. Jeśli chodzi o relacje gospodarcze, to celem jest zbudowanie rynków towarów, broni, węglowodorów i rolnictwa, jak również stworzenie więzów z tym, co określa światem postzachodnim, który obejmuje MENA i całą Afrykę. Krym ma tu kluczowe znaczenie, ponieważ stanowi punkt wyjściowy dla eksportu zboża w rejon Morza Śródziemnego i dalej na Ocean Indyjski.

Analitycy ds. rosyjskich nie zwrócili uwagi, że marcu 2019 roku - w ramach walnego zgromadzenia Akademii Nauk Wojskowych - miała miejsce konferencja naukowa poświęcona rozwojowi strategii wojskowej, w trakcie której szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR, gen. Walerij Gierasimow wystąpił z wykładem zatytułowanym "Wektory rozwoju strategii wojskowej", zawierającym główne tezy zmian w rosyjskiej doktrynie wojskowej. Stwierdził on wtedy, że obronny charakter rosyjskiej doktryny wojskowej przewiduje zestaw środków prewencyjnych dla neutralizacji zagrożeń bezpieczeństwa państwa, a strategia powinna dotyczyć przewidywania charakteru przyszłych wojen, opracowywania nowych strategii i przygotowania państwa i Sił Zbrojnych jako całości do wojny. Według niego, Sztab Generalny FR uważa, że główne zagrożenie dla Rosji stanowi "agresywny wektor polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników dążących do likwidacji państwowości niechcianych krajów". Dlatego odpowiedzią na amerykańskie zagrożenie winna być "strategia aktywnej obrony". Gierasimow przedstawił ją jako "zestaw środków proaktywnej neutralizacji zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa". Zwrócił też uwagę na nowe sfery konfrontacji we współczesnych konfliktach i stwierdził, że metody walki coraz częściej mieszają się z kompleksem środków pozamilitarnych, jednak "główne treści strategii wojskowej dotyczą kwestii przygotowania do wojny i jej prowadzenia w pierwszej kolejności przez siły zbrojne", stąd jego "strategia aktywnej obrony". W praktyce oznacza to wyprzedzające działania ofensywne, jakie Rosja może podjąć podczas potencjalnego kryzysu. Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z oficjalnym rosyjskim słownikiem wojskowym "aktywna obrona" to termin oznaczający "działania obronne jednej z walczących stron w celu nie tylko zachowania terytorium, ale przede wszystkim wyczerpania i wykrwawienia dużych sił wroga". Analizując tę koncepcję skupiano się przede wszystkim na kwestiach związanych z potencjalnymi działaniami Rosji w tzw. szarej strefie i operacjach informacyjnych, nie biorąc pod uwagę, że w rosyjskiej myśli wojskowej traktowane są one jako prekursory do pełnoskalowej operacji militarnej.

Czytaj też

Błędnie interpretowano też słowa Putina, że rozpad Związku Sowieckiego był "największą geopolityczną katastrofą stulecia", zakładając że myśli on o jego restauracji. W rzeczywistości był to retoryczny "wytrych", mówiący o upadku imperium rosyjskiego jako takiego, w historii którego Związek Sowiecki był tylko krwawym kilkudziesięcioletnim projektem. Celem działań Putina jest odrodzenie Rosji jako wielkiego mocarstwa i odzyskanie uznanej strefy wpływów na jej byłych terytoriach. A głównym celem polityki zagranicznej Rosji od czasów Piotra Wielkiego, kiedy to stała się ona integralną częścią europejskiej geopolityki, jest walka o kontrolę nad niziną między Moskwą a Berlinem. Pod koniec II wojny światowej Rosja osiągnęła największe bezpieczeństwo geograficzne, jakim kiedykolwiek cieszyła się w swojej historii. Utrata tej strategicznej głębi pod koniec zimnej wojny i upadek Związku Sowieckiego spowodowały ponowne rozpalenie długotrwałej niepewności. Wbrew pozorom, władze obecnej Rosji mają świadomość, że odtworzenie głębi operacyjnej z czasów Rosji sowieckiej jest obecnie niemożliwe, stąd bliższa im jest chęć powrotu do stanu z czasów imperium Romanowów. Oznacza to z jednej strony konieczność podporządkowania krajów bałtyckich i Ukrainy lub doprowadzenia do ich defragmentacji wszelkimi dostępnymi metodami - w tym militarnymi, a z drugiej zawarcie silnych relacji gospodarczych z Niemcami poprzez uzależnienie ich dostaw energii przy jednoczesnym przyzwoleniu na zwasalizowanie przez nie krajów Europy Środkowej. Dla Rosji Ukraina potencjalnie blisko związana z NATO byłaby zagrożeniem dla jej bezpieczeństwa narodowego. Jak to ujął Siergiej Karaganow (rosyjski politolog uważany za bliskiego współpracownika  Putina i Siergieja Ławrowa), byłby to "grot włóczni wymierzony w serce Rosji".

W 2021 r. Andriej Ilnicki, doradca Siergieja Szojgu, przedstawił koncepcję doktryny "wojny mentalnej" w której stwierdził, że Zachód, prowadząc taką przeciwko Rosji, chce zmienić jej cywilizacyjne podstawy. Uważano wtedy, że jest to sformułowanie abstrakcyjne, sugerujące iż "podstawa cywilizacyjna" w Rosji jest czymś historycznie ciągłym. Pomijając tym samym fakt, że zmieniła się ona co najmniej dwukrotnie w XX wieku - w 1917 r., kiedy upadło Imperium Rosyjskie i przejęli władzę komuniści oraz w 1991 roku, kiedy z kolei rozpadło się imperium sowieckie. Nie przyjmowano do wiadomości faktu, że dla obecnego, powszechnego rosyjskiego postrzegania własnej historii, panujący ustrój jest rzeczą względną. Liczy się bowiem Rosja jako imperium. Nie jest to jednak niestety pogląd uwzględniany w większości nierosyjskich publikacji na ten temat.

W maju 2021 r. Kolegium Ministerstwa Obrony FR stwierdziło, że "sytuacja na świecie, a zwłaszcza na zachodnim kierunku strategicznym, charakteryzuje się wzrostem zagrożeń militarnych". Rosja rozpoczęła też w tym czasie koncentrację wojsk i ciężkiego sprzętu w pobliżu granic Ukrainy. 2 lipca 2021 r. Putin podpisał nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego Federacji Rosyjskiej. Nikołaj Patruszew, uważany za jej głównego architekta, w wywiadzie dla Rosyjskiej Gazety w maju 2021 r. oświadczył, że "nowa wersja Strategii Bezpieczeństwa Narodowego zwraca uwagę na zasadność przyjmowania symetrycznych i asymetrycznych środków służących tłumieniu i zapobieganiu nieprzyjaznych działań zagrażających suwerenności i integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej".

Kalka afgańska

Latem 2021 r. rozpoczęła się zorganizowana przez rosyjskie i białoruskie służby specjalne operacja "Śluza", której celem było z jednej strony skierowanie w stronę Polski i państw bałtyckich fali migrantów i wywołanie konfliktu granicznego, a z drugiej realizacja scenariusza predykcyjnego, mającego na celu polaryzację wewnętrzną. Równocześnie przeprowadzono ćwiczenia Zapad 2021 w zachodniej Rosji i na Białorusi. Według gen. Kiryła  Budanowa, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego, który m.in. na ten temat udzielił wywiadu dla "Military Times", były to działania mające na celu odwrócenie uwagi od postępującej koncentracji wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Te działania Rosji zaczęto interpretować, jako próbę sprowokowania ograniczonego zbrojnego konfliktu granicznego, mającego doprowadzić do częściowej aneksji lub podporządkowania państw bałtyckich. Zbiegło się to też z zajęciem przez talibów Afganistanu, gdy cztery amerykańskie agencje wywiadowcze (CIA, DIA, Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego i biuro wywiadu Departamentu Stanu), jak pisał m.in. Wall Street Journal, sporządzały obszerne raporty na temat Afganistanu. Żadna z nich jednak nie przewidziała tak szybkiego upadku Kabulu. Wysoki urzędnik administracji waszyngtońskiej, cytowany przez Wall Street Journal, powiedział, że DIA "kupiła niektóre mity" na temat zdolności afgańskiej armii, która została wyszkolona przez USA. Gen. Mark Alexander Milley, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, w wypowiedzi dla prasy oświadczył, że "nie było nic, co ja lub ktokolwiek inny widział, co wskazywałoby na upadek tej armii i tego rządu w ciągu 11 dni". Ta swoista klęska amerykańskich służb wywiadowczych, jeśli chodzi o ich analizy dotyczące Afganistanu, zaważyła na późniejszych ocenach sytuacji na Ukrainie. Trafnie bowiem oceniono już jesienią 2022 roku, że uderzenie wojsk rosyjskich w kierunku Ukrainy nastąpi. Zakładano jednak, że efektem może być scenariusz afgański. W efekcie eksperci rządowi USA nie docenili potencjału Ukrainy do stawienia oporu oraz przecenili zdolności militarne Rosji.

Niedocenienie determinacji Ukraińców do zaciekłej obrony miało poważne implikacje polityczne. Niektórzy analitycy sprzeciwiali się udzielaniu Ukrainie pomocy wojskowej, ponieważ "nie miałoby to żadnego znaczenia" w odparciu rosyjskiej inwazji a wojna szybko się skończy. Niechętnie podchodzono do udzielania Ukrainie pomocy wojskowej w okresie poprzedzającym atak z obawy, że takie posunięcie zostanie odebrane w Moskwie jako prowokacja. Na tę tendencję zwrócił też uwagę Taras Kuzio, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Narodowym Akademii Kijowsko-Mohylańskiej w tekście opublikowanym w Geopolitical Monitor. Pisze on, że większość zachodnich ekspertów od rosyjskiej armii zgadzała się z opinią, iż Rosja ma tak potężną armię, że pokona Ukrainę w ciągu dwóch lub trzech dni. Sprzeciwiali się też jej dozbrajaniu. Drugim przykładem, w jaki sposób poglądy ekspertów wpływały na decydentów, były wspomniane obawy przed powtórką z Afganistanu. Przekonanie, że Ukraina zostanie szybko pokonana skłoniło zachodnie rządy i NATO do rozważenia wysyłania tylko sprzętu wojskowego odpowiedniego do prowadzenia wojny partyzanckiej przeciwko siłom okupacyjnym. Proste obliczenia dysproporcji w sprzęcie i liczebności na niekorzyść Ukrainy wskazywały, że jest ona skazana na nieuniknioną klęskę. Czynniki te wpłynęły na pesymistyczne prognozy zakładanej ukraińskiej klęski, forsowane przez Pentagon, wywiad USA, polityków niemieckich i zachodnioeuropejskich oraz think tanki, takie jak m.in. RUSI (Royal United Services Institute), który w tekście opublikowanym zaledwie dziewięć dni przed inwazją nakreślał obszerną listę sukcesów, jakie Rosja odniosłaby w przypadku ataku – z których żaden ostatecznie nie miał miejsca. Opisano w nim Ukrainę jako kraj skorumpowany, mocno podzielony, z "powszechną penetracją" ukraińskiej polityki i rządu przez agentów rosyjskiego wywiadu.

Czytaj też

Błędy amerykańskich i sojuszniczych agencji wywiadowczych w przewidywaniu przebiegu potencjalnej wojny na Ukrainie nie były niczym wyjątkowym - jak zwrócił uwagę Hugh Gusterson, profesor w Szkole Polityki Publicznej i Spraw Globalnych Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w wypowiedzi dla The Daily Beast. Rosyjski wywiad też pomylił się co do Ukrainy, powtarzając swoje katastrofalne błędy jeszcze z 1979 roku, gdy zapewniał że jej żołnierze będą mile widziani przez Afgańczyków i dodał, że wywiad USA nie przewidział siły powstań w Iraku i Afganistanie. Ponadto powiedział, że agencje wywiadowcze "liczą ilości broni i żołnierzy pod bronią, i powtarzają wojskowe osądy o względnej skuteczności różnych rodzajów broni", ale "wojny to nie tylko starcie między rodzajami broni i armiami - wygrywają je także innowacje taktyczne, genialni dowódcy, morale, wytrzymałość i cywilna solidarność". Także Laurence Pfeiffer, wieloletni pracownik amerykańskiego wywiadu, który pełnił m.in. funkcję starszego dyrektora White House Situation Room oraz szefa personelu dyrektora Centralnej Agencji Wywiadowczej Michaela V. Haydena, cytowany także przez The Daily Beast zauważył, że jest to konsekwencja "nacisku w ostatnich dekadach, który przesunął się w kierunku walki z terroryzmem, a nie starć z globalnymi mocarstwami, w rezultacie po prostu nie ma aż takiej presji w Pentagonie czy w Langley (siedziba CIA) na punkcie dokładnej analizy tego, jak potencjalny przeciwnik supermocarstwa będzie radził sobie na polu walki". Należy wziąć też pod uwagę fakt, że USA i jego sojusznicy z NATO po zakończeniu zimnej wojny prowadzili jedynie wojny ekspedycyjne w krajach pozaeuropejskich, których teatr działań jest zupełnie inny.

Natomiast w Wlk. Brytanii, jak podaje BBC, informacje wywiadowcze – pochodzące z GCHQ i MI6 – spotkały się niemal z niedowierzaniem w niektórych kręgach władzy. Powszechnym problemem wewnątrz i na zewnątrz rządu miała być niewiara, że w Europie w XXI wieku może dojść do wybuchu wojny. Dopiero pod koniec 2021 r., po tym, jak materiał przeszedł formalny proces oceny, a Wspólny Komitet Wywiadu przedstawił opinię, że inwazja jest teraz wysoce prawdopodobna – wszyscy mieli zacząć zdawać sobie sprawę, że to wszystko dzieje się naprawdę. Natomiast zupełną indolencją wykazali się analitycy służb niemieckich i francuskich, którzy nie wierzyli, że Rosja dokona inwazji, pomimo ewidentnych dowodów. Gen. Eric Vidaud, który kierował wówczas francuską Dyrekcją Wywiadu Wojskowego (DRM) uważał, że pomimo koncentracji rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą wojny nie będzie. Szef Sztabu Generalnego sił zbrojnych Francji, gen. Thierry Burkhard przyznał w wywiadzie dla Le Monde, iż francuskie "służby uważały raczej, że inwazja na Ukrainę będzie wiązała się z ogromnymi kosztami (dla Rosji - przyp. red.) i że Rosjanie mają inne możliwości osiągnięcia swoich celów". Także Bruno Kahl, szef BND został zaskoczony atakiem Rosji podczas swojego pobytu na Ukrainie. Pomimo wielotygodniowych ostrzeżeń ze strony amerykańskich służb, niewiele wiedział o zbliżającej się inwazji. Jak pisał Bild, "po długiej nocy Kahl musiał rano z konieczności przebić się ze swymi towarzyszami jeepami w kierunku Polski". Równocześnie, według Associated Press News, to Niemcy w NATO były przeciwne wykorzystanie systemu pomocy Ukrainie w pozyskiwaniu określonego sprzętu wojskowego. Francja i Niemcy do grudnia 2021 r. blokowały NATO przed uruchomieniem systemu wczesnego planowania kryzysowego w odpowiedzi na uzyskane informacje, mówiące o możliwości ataku Rosji na Ukrainę.

Jak pisze Dr Dumitru Minzarari dla Niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa, jednym z głównych czynników powodującym błędne postrzeganie Rosji są różne wizje kultury polityki zagranicznej. Dla Zachodu – zwłaszcza z krajów UE – rozmowy są nieodłączną częścią jego politycznej kultury konsensusu i są istotą dyplomacji. Pomimo, że USA są bardziej stanowcze wobec Rosji, to – podobnie jak UE – nie do końca rozumieją rosyjską kulturę polityki zagranicznej. Inicjowanie rozmów, według Rosji, gdy ma się niewielką siłę nacisku, jest wyłącznie przejawem słabości. Rosjanie postrzegają dążenia do rozmów, jako niemożność narzucenia swojej woli, bo kto ma władzę, nie musi mówić, ale może działać i narzucać preferowany rezultat. Polityka zagraniczna współczesnej Rosji kieruje się postrzeganą według niej słabością Zachodu. Zasada jej polityki wewnętrznej w myśl której "siła ma rację" stanowi też podstawą jej polityki zagranicznej.

Czynnik ludzki

W marcu 2022 r. Avril Haines, dyrektor wywiadu narodowego, przyznała w trakcie przesłuchania senackiej komisji ds. wywiadu, że CIA nie radzi sobie dobrze "jeśli chodzi o przewidywanie wyzwań militarnych, jakie (Putin - przy. red.) napotkał we własnej armii". Także dyrektor Agencji Wywiadu Obronnego (DIA), gen. Scott Berrier oświadczył że jego zdaniem, "na podstawie różnych czynników, Ukraińcy nie byli tak gotowi, jak myślałem, że powinni być, dlatego kwestionowałem ich wolę walki, i to była zła ocena z mojej strony (...)", a "ocena morale i woli walki to bardzo trudne zadanie analityczne". Wywiad USA nie rozpoznał znaczenia szerzącej się korupcji i niekompetencji w reżimie Putina, szczególnie w rosyjskiej armii i przemyśle obronnym. "Nie było doniesień o korupcji w rosyjskim systemie" – powiedział były wysoki rangą oficer wywiadu dla The Intercept. Szef dowództwa USA w Europie, gen. Tod Wolters według serwisów informacyjnych The Good News Network i World Stock Market powiedział w trakcie przesłuchania w senackiej komisji sił zbrojnych, że "może istnieć luka w gromadzeniu danych wywiadowczych przez USA, która spowodowała, że przeceniono możliwości Rosji i nie doceniono zdolności obronnych Ukrainy, zanim została ona zaatakowana".

Według CNN, przedstawiciele wywiadu w trakcie przesłuchań przez senackie komisję bronili swych analiz w okresie poprzedzającym wojnę na Ukrainie, argumentując, że większość ich przewidywań była trafna i ich ocena, że ukraińska armia zostanie pokonana, a Kijów wpadnie w ręce Rosji w ciągu kilku dni, była uzasadniona przez dostępne ówcześnie informacje – przede wszystkim dane o liczebności żołnierzy oraz sprzętu będącego w posiadaniu Rosji i Ukrainy oraz studiów nad rosyjską doktryną wojskową. Analizy wywiadowcze nie doceniły jednak czynnika ludzkiego. Obecni i byli funkcjonariusze wywiadu przyznali, że patrzenie tylko na "zdolności" wojskowe pomija typowo ludzkie czynniki, które mogą okazać się decydujące. Ocena woli walki populacji jest sztuką, a nie nauką, która wymyka się analizie opartej wyłącznie na danych. Jest to kluczowy element do określenia, jak skuteczna będzie wola do prowadzenia walki. Gen. David Berger, dowodzący Korpusem Piechoty Morskiej USA, jak pisze Breaking Defense, na konferencji w połowie marca stwierdził: "Modele komputerowe powiedziałyby, że Rosja wygrywa w ciągu 72 do 96 godzin. (Oni - przyp. red.) nie potrafią wyjaśnić, dlaczego Ukraina wciąż się trzyma. (...) Jeśli amerykańskie służby wywiadowcze z pewnością przewidziały szybką wygraną Rosji, popełniły kardynalny błąd w analizie wojskowej".

Czytaj też

Tak więc amerykańskie służby wywiadowcze popełniły te same błędy, co rosyjskie. Ich prognozy opierały się na nietrafionych przesłankach, zakładających że nastroje niezadowolenia, nieufności czy wręcz wrogości do władz spowodują brak oporu ze strony Ukraińców. Jak pokazały już pierwsze dni wojny, nie przełożyło się to na postawę przyjętą przez Ukraińców po rosyjskim ataku. Zupełnie absurdalne wydaje się proste nałożenie przez analityków wywiadu amerykańskiego na ogląd sytuacji na Ukrainie kalki doświadczeń z Afganistanu. Ukraina to zupełnie inny teatr działań wojennych. W ogóle nie dostrzeżono różnic kulturowych i historycznych. Porównywanie z sytuacją w Afganistanie, w którym brak jest narodu we współczesnym rozumieniu a składa się z szeregu plemion, których jedynym czynnikiem spajającym jest islam, a pojęcie państwa jest czymś abstrakcyjnym, to przejaw wręcz intelektualnej aberracji. W Ukrainie pomimo de facto dwujęzycznej struktury ludnościowej mamy do czynienia z nowoczesnym narodem politycznym mającym swoją historię i sztukę, i własny kod kulturowy, który chce mieć własne państwo. Przejawem tego może być fakt, że to składające się z ochotników Siły Obrony Terytorialnej Ukrainy w lutym i marcu 2022 roku jako pierwsze stanęły do konfrontacji z rosyjskim wojskiem na wielu obszarach lub jako jedyne pozostały do obrony swoich miast. Ta ich postawa, pełna wręcz skrajnej determinacji, pozwoliła na odtworzenie zdolności operacyjnej regularnych sił zbrojnych utraconych w pierwszych dniach inwazji.

Siła korupcji

Najbardziej niezrozumiałym błędem, który wpłynął na analizy sprzed rozpoczęcia rosyjskiej inwazji, było nie branie pod uwagę skali korupcji w rosyjskiej armii. Jest ona zjawiskiem endemicznym w Rosji i jest wszechobecna w sektorze przemysłu obronnego i siłach zbrojnych. W rosyjskich siłach zbrojnych prowadzi ona do niedoborów umiejętności i sprzętu, a ostatecznie skutkuje obniżeniem sprawności bojowej. Zdaniem Stefana Hedlunda dyrektor Centrum Studiów Rosyjskich i Eurazjatyckich na Uniwersytecie w Uppsali, "rosyjska próba reformy wojskowej nie doprowadziła do ukształtowania nowoczesnej struktury sił zbrojnych i nie poradziła sobie z endemiczną, korupcją na masową skalę". Jak zwrócił uwagę ekspert wojskowy Oleksandr Musijenko w swej wypowiedzi dla Central Asia News, "korupcja nie jest problemem w rosyjskim wojsku - jest jego podstawowym elementem". "Kradzież w armii widać nawet teraz. Na przykład, na papierze ma ona dużo sprzętu, ale kiedy przyszedł czas na odzyskanie wozów bojowych ze składów, wszystko nie nadawało się do użytku lub wymagało poważnych napraw (...) Tyle lat okradania armii i przymykania oka na totalną korupcję doprowadziło do sytuacji, która może skutkować bardzo rychłą jej przegraną" - podkreślał.

Rosyjscy żołnierze muszą w efekcie radzić sobie z niekompetencją, szalejącą korupcją i bezładem w strukturze dowodzenia. Poborowi skierowani są na linię frontu z niewielkim lub żadnym przeszkoleniem i przypadkowym wyposażeniem, wielu z nich musi samodzielnie kupować kamizelki kuloodporne, gdyż te, które otrzymują, nie nadają się do użytku. Rosyjskie media informują o zaginięciu półtora miliona zimowych mundurów. Do tego dochodzi kompletny chaos w zakresie logistyki w trakcie mobilnych operacji ofensywnych i związane z tym braki paliwa i żywności wśród rosyjskich żołnierzy. Raport magazynu Survival, wydawanego przez brytyjski Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych zwraca uwagę, że paliwo, amunicja i żywność dla nacierających sił były albo niewystarczające albo nie docierały na czas, aby nadążyć za ruchami wojsk. Rozciągnięte linie komunikacyjne utrudniały transport rannych żołnierzy do szpitali. Nawet na poziomie taktycznym armia rosyjska nie jest skuteczna, gdyż szkolenie jej odbywało się na corocznych ćwiczeniach strategicznych, chętnie pokazywanych zagranicznym obserwatorom i mediom. Za mocną stronę rosyjskich sił lądowych uważane było użycie broni zmechanizowanej i broni kombinowanej w dużych formacjach, zwłaszcza w porównaniu z armiami zachodnimi, które od 20 lat koncentrowały się na przeciwdziałaniu rebeliantom. Z tym, że nie wzięto pod uwagę faktu że Rosjanie nie prowadzili wielu działań wojennych - na poziomie związków taktycznych - połączonych z brygadami lub dywizjami, a nawet bardziej prostych operacji połączonych broni, powyżej poziomu batalionowych grup taktycznych.

Czytaj też

Analitycy przeoczyli rosyjskie słabości, ponieważ skupiali się na systemach uzbrojenia i doktrynie, a ignorowali kluczowe czynniki, takie jak logistyka, przywództwo i morale. Obsesja zachodnich analityków na punkcie technologii i doktryny spowodowała, że nie przewidzieli oni braku zdolności Rosji do przeprowadzania złożonych operacji w początkowym etapie wojny. Trwająca wojna stała się dla rosyjskiej armii bezlitosnym sprawdzianem, ale ujawniła również błędne założenia w zachodniej społeczności wojskowo-analitycznej dotyczącej jej oceny. Analiza skali panującej w Rosji korupcji i jej wpływu na zdolności bojowe jej armii nie wymaga prowadzenia wyjątkowo złożonych metod pracy wywiadu, wystarczy w tym przypadku zwykły OSINT mediów rosyjskojęzycznych, gdzie od wielu lat informacje na jej temat są wątkiem wiodącym.

Pod koniec grudnia 2022 roku serwis grid.news zwrócił się byłych dowódców wojskowych, szefów wywiadu, przywódców politycznych i naukowców o podzielenie się swymi opiniami z 10 miesięcy wojny na Ukrainie. Na szczególną uwagę zasługują dwie wypowiedzi, będące swoistym podsumowaniem zachodnich analityków. W pierwszej z nich Chris Dougherty z Center for a New American Security, mówi o tym, że "przez dziesięciolecia wielu zachodnich obserwatorów postrzegało główne wojny konwencjonalne jako anachronizm z powodów zarówno słusznych (odstraszanie nuklearne, silne sojusze, współzależność gospodarcza, międzynarodowe zakazy agresji militarnej), jak i złych (szowinizm)." W drugiej prof. Mark Galeotti podkreśla, że "najbardziej fundamentalną lekcją płynącą z Ukrainy – a raczej przypomnieniem – jest to, że wojna na pełną skalę jest wciąż znacznie mniej przewidywalna, niż można by zakładać na podstawie naszych wskaźników, algorytmów, gier wojennych i symulacji."

Rola gotowości do wypełniania obowiązków, znoszenia trudów i niebezpieczeństw oraz poczucie odpowiedzialności i wiara w sukces, narodowego przywództwa, inicjatywy, wyobraźni, dyscypliny i umyślnego samooszukiwania się (w przypadku Rosji - przyp. red.) - wszystkich tych niematerialnych czynników, które nie poddają się łatwej kwantyfikacji i które mogą zmieniać się z dnia na dzień - okazały się odgrywać kluczowe role w wojnie toczącej się obecnie na Ukrainie.
prof. Mark Galeotti

Komentarze