- ANALIZA
- KOMENTARZ
- OPINIA
- WIADOMOŚCI
Polska w epicentrum „cichego frontu”
Rosyjskie służby wywiadowcze od lat starają się prowadzić w Europie działania mające na celu nie tylko pozyskanie informacji, ale także wywoływanie destabilizacji oraz stwarzanie zagrożenia dla bezpieczeństwa, chociażby infrastruktury krytycznej. Polska jest w epicentrum tego umownego „cichego frontu”, a teraz za sprawą wyjątkowego filmu dokumentalnego dowiedzieliśmy się więcej o jednej z głośnych spraw z nim związanych.
Autor. www.gov.pl
W TVP zaprezentowano po raz pierwszy materiał dokumentalny pt. „Cichy front”, który jest ważną próbą pokazania wyzwań dywersyjno-sabotażowych, z którymi mierzymy się w Polsce i w całym regionie. Za sprawą współpracy merytorycznej z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego widzimy w programie przede wszystkim nakreślenie skomplikowanego tematu z pogranicza aktywności kontrwywiadu, ale po części również zwalczania zagrożeń terrorystycznych.
Po obejrzeniu filmu dokumentalnego należy liczyć, że „Cichy front” będzie czymś więcej i oznacza sygnał do zmiany w podejściu do tego rodzaju narzędzi edukowania i budowania świadomości wśród obywateli nie tylko Polski. Szczególnie że dopełnia on niejako niedawną publikację (po kilkunastu latach przerwy) jawnego podsumowania pracy ABW. Zauważmy, że ono również stało się elementem tworzenia niezbędnej refleksji, z czym tak naprawdę mierzą się nie tylko sami funkcjonariusze, ale i społeczeństwo państwa znajdującego się bezpośrednio na linii wspomnianego „cichego frontu”.
Zobacz też

W tym miejscu można również zasugerować, że państwo powinno wspierać podobne materiały w przyszłości, nie mówiąc też o podmiotach, które są na celowniku rosyjskim. Dobrze byłoby, gdyby „Cichy front” był kontynuowany i objął kolejne wątki, np. odnosząc się do zagrożeń dla infrastruktury krytycznej, obiektów związanych z systemem komunikacyjnym państwa, ale też zagrożeń werbunku agentury przeznaczonej do gromadzenia danych o Wojsku Polskim czy siłach państw sojuszniczych.
Rosja już dawno przekroczyła granice
Na wstępie należy podkreślić, że strona rosyjska dawno już podniosła poziom swojej aktywności szpiegowskiej do granic znanych z okresu zimnej wojny i to w skali całej Europy. Lecz władze w Moskwie dały również zielone światło do jednoczesnego rozwinięcia aktywności w ramach tajnych operacji, obejmujących również dywersję i sabotaż, ale też zabójstwa, działania w cyberprzestrzeni, akceptując przy tym zwiększone ryzyko istniejące w kontekście tego rodzaju operacji, co dobitnie widzimy po zaprezentowanym w filmie kazusie.
Myślisz, że to nie Twój problem? Zagrożenia hybrydowe są bliżej, niż Ci się wydaje.
— ABW (@ABW_GOV_PL) June 8, 2026
Premiera dokumentu @TVP pt. "Cichy Front" w TVP 1 - środa 10 czerwca o godzinie 21.25.#ABW_GOV_PL #misjaBezpiecznePaństwo #CichyFront pic.twitter.com/wQyWq8tmwO
Mówiąc wprost, środki zapalające i lotnictwo cywilne przypominają nam niestety ciemne karty z ubiegłych lat, gdy na świecie walczono z zagrożeniami ze strony Al-Kaidy oraz Daish (tzw. Państwa Islamskiego) nawet nie wspominając o sięganiu po jeszcze starsze przypadki. Dlatego wymogiem staje się zwiększenie prewencji, a ta wymaga nie tylko współpracy służb i obywateli. Zauważmy, że podobne narzędzia w postaci profesjonalnych materiałów były wykorzystywane przez służby specjalne i policyjne w różnych częściach świata. Szczególnie gdy patrzyliśmy na przeciwdziałanie zagrożeniom terrorystycznym (prewencja terrorystyczna).
Przykładowo, kontrwywiad FBI nagrał jeszcze w 2013 r. materiał pt. Game of pawns, ukazujący fabularyzowaną historię werbunku przez chiński wywiad Glenna Duffie Shrivera, co ma na celu podkreślenie, że jest to forma przestrzeżenia oraz uświadomienia innych, którzy mogą znaleźć się w podobnej sytuacji, co tytułowy bohater, który był pionkiem w grze służb, która go ostatecznie przerosła. W materiale „Cichy front” przebrzmiewa również taki przekaz, że podjęcie gry z obcymi służbami specjalnymi, czerpanie z tego korzyści materialnych (szybkie pieniądze) jest prostą drogą do końcowej katastrofy. Ważne, że twórcy omawianego filmu nie skupili się na swego rodzaju skali makro, pokazując umowne działania oficerów operacyjnych i zmagania służb państw, ale bardziej skoncentrowali się właśnie na jednostkach. Wykonawcach znajdujących się na samym dole procesów aktywności wrogich służb wywiadowczych.
Psychologiczna strona werbunków
Te przysłowiowe pionki w grze (odnosząc się jeszcze raz do materiału FBI) są bowiem przestrogą i jednocześnie lekcją, na co zwracać uwagę. Film mówi wiele o psychologicznej stronie werbunku i prowadzenia tego rodzaju agentury, a także zwraca uwagę na indykatory mówiące, że dana osoba została wplątana w bardzo niebezpieczne procesy, z których jedynym sensownym wyjściem jest zgłoszenie się do kontrwywiadu.
Albowiem dla obcych służb specjalnych pionki wykorzystywane są do maksimum możliwości i zastępowane. Nie ukrywa się, że kluczowym czynnikiem (w ramach np. schematu MICE – pieniądze, ideologia, kompromaty/przymus i ego) jest właśnie sprawa finansów. Zauważmy, że film dobitnie podkreśla różne fazy uzależniania od nowych wypłat za coraz to nowe formy aktywności, aż zwerbowany jest kontrolowany i sterowalny. Wydaje się to klasyczne, ale tutaj widać przypomnienie nowym pokoleniom znaczenia takich metod. W dodatku istotnym jest wskazanie, że agenturę drenuje się do granic możliwości i finalnie nie dba się o jej losy na żadnym z etapów działania, akceptując ich utratę.
Co najważniejsze, twórcy na szczęście nie komplikują przekazu, ale wręcz przeciwnie, są w stanie przekazywać treści jak najszerszemu gronu odbiorców. Jest to standard XXI w., dostrzegany obecnie w domenie informacyjno-kognitywnej. Odnosi się to do dynamicznej narracji, ale też sięgania po głosy eksperckie i akcentowania praktycznych aspektów sprawy, przejrzyście i bez zbędnych sensacyjnych aspektów.
W tym miejscu należy uznać, że bardzo dobrze, iż telewizja zyskała wsparcie ABW. W filmie można dzięki tej synergii używać narzędzi w postaci obrazu i narracji, ale w szerszym kontekście prewencji i profesjonalizmu. Trzeba podkreślić, że nie chodzi o samą sensację, o silne emocje, ale o zrozumienie zagrożeń. Zauważmy, że na koniec filmu mamy do czynienia z ważnym przesłaniem do osób, które mogą spotkać się z podobnymi formami aktywności obcych służb wywiadowczych w ich życiu, pokazując, że nie jest to fikcja czy też świat odległych gier wywiadów, ale świat mający wiele styczności z normalnymi ludźmi. Szczególnie w odniesieniu do grup ryzyka, które współcześnie Rosjanie dość mocno penetrują i czekają zarówno na możliwości rekrutacji, ale też wykorzystania różnego rodzaju oferentów.
Zwracanie się do grup ryzyka
Takie kierunkowe zwrócenie się do możliwej wrogiej agentury lub własnych źródeł nie jest dziś niczym nowym, wręcz standardem. Zauważmy, że zostało to, chociażby wykorzystane w materiałach CIA skierowanych do Rosjan i Chińczyków. Trzeba więc uznać, że kontrwywiady widząc grupy ryzyka także powinny sięgać po tego rodzaju przejrzyste komunikaty, jednocześnie próbując na bazie ogólnodostępnych i szeroko pokazywanych treści docierać do osób np. posługujących się innym językiem, wytrącając lub starając się wytrącać pewien operacyjny komfort stronie rosyjskiej et consortes zarówno w przypadku nowych środków komunikowania, ale też nadal dominujących przekazów telewizyjnych i radiowych. Można tylko życzyć sobie, aby „Cichy front” nie przejdzie bez echa w dyskursie społeczno-medialnym w Polsce i nie tylko w Polsce.
Trzeba jeszcze przyznać, że twórcy materiału komunikują się również z osobami, które mogą być postronnymi świadkami jakichś anomalii w ich otoczeniu. Nie chodzi jedynie o przestrogę dla osób, które zetkną się ze służbami rosyjskimi czy białoruskimi, ale też tymi, których informacja może być cenna dla polskiego kontrwywiadu.
Materiał „Cichy front” jest też cenny również i w tym kontekście. Mówiąc obrazowo, prezentując pewne sygnały lub wręcz ich katalog, możliwym jest zauważenie ich w naszym otoczeniu. Zaś nie ma nic bardziej efektywnego niż nawet drobny sygnał, mogący naprowadzić oficerów kontrwywiadu na podobne działania w przyszłości. I znów trzeba uznać, że jest to część długofalowej prewencji, która powinna odwoływać się do nowoczesnych form przekazu i dialogu ze społeczeństwem.
Przykładowo służby brytyjskie tworzyły takie narzędzia do prewencji terrorystycznej i miały dzięki temu znaczny urobek w swojej aktywności. Częstokroć sięgając przy tym do współpracy z kanałami, podcastami, audycjami tworzonymi przez BBC. W Polsce także można odnotować podobne formuły właśnie w przypadku zwalczania zagrożeń terrorystycznych przy interesującym i ważnym projekcie 4U! (ABW). Stąd też prewencja kontrwywiadowcza, w tym zwalczanie sabotażu i dywersji ma z czego pozyskiwać lessons learned.
Nowe technologie i stare zasady
Zauważmy, że negatywni bohaterowie całego spisku są osadzeni w nowych formatach komunikacji – szyfratory i aplikacje. Jest to cenne, gdyż podkreśla znaczenie tego rodzaju wykorzystania technologii do szybkich werbunków, prowadzenia wręcz masowej (i jednocześnie niejako jednorazowej) agentury na odległość. Widoczne jest przy tym, że niwelowane są konsekwencje dla funkcjonariuszy obcych służb, a odium spada na agenturę w terenie. Świetnie to oddaje koniec materiału z pokazaniem już toczącej się sprawy przed sądem.
Trzeba pokusić się o pewną dygresję, widząc znaczenie smartfonów i telefonów w całej pokazanej sprawie. Musimy bowiem zrozumieć, że zdolności SIGINT naszego państwa są kluczowe i inwestycje w tym aspekcie na rzecz kontrwywiadu są wręcz krytyczne. Zwyczajnie, praca na nowoczesnych rozwiązaniach mogących dać funkcjonariuszom dostęp do elementów komunikacji wrogiej agentury z wrogimi funkcjonariuszami to coś, co może ratować nie tylko przestrzeń materialną, ale dosłownie życie i zdrowie.
Z uwagą należy przyjąć również informacje, że 2 ładunki na 6 użytych miały mieć charakter testowy, co pozwala dostrzec w tym prostą prawidłowość, czyli że Rosjanie jeszcze bardziej niż terroryści z początku wieku będą modyfikować swoją taktykę. Pozwala im na to zasób instytucjonalny państwa i służb wywiadowczych, ale też sięganie po zobrazowaną w materiale liczną agenturę. Skala zagrożeń, które lokowaliśmy np. tylko na Ukrainie, obejmuje też nasze państwa na czele z Polską i państwami nadbałtyckimi.
„Cichy front” staje się więc obrazem wyzwań dla służby polskiego kontrwywiadu na czele z ABW i wzmacnia refleksję nad kwestiami wzmacniania służb (kadrowego, finansowego, sprzętowego i prawnego), wykazując, że przed nami zapewne lata podobnych zmagań, ze zdeterminowanym oraz akceptującym łamanie wszelkich barier przeciwnikiem.
Zapowiedź kontrofensywy prewencji?
Co więcej, należy też podkreślić inne ważne przesłanie materiału, a dokładniej, że przeciwnika można pokonać. Mowa o zdolności do współpracy z sojusznikami, która jest niebagatelnym wzmocnieniem każdego państwa, przy czym należy zauważyć, że sprawa ukazana w materiale „Cichy front” miała swoje połączenia z regionem, a nawet sięgała po Półwysep Iberyjski. Logistyka jest zarówno prosta pod kątem narzędzi oraz wykorzystania środków dotarcia do celu, ale i jednocześnie skomplikowana terytorialnie.
W dodatku druga strona popełnia sama błędy, nie jest mistrzem w wielowymiarowej grze w szachy, jak często propagandowo się ją pokazuje na Zachodzie (analogicznie do okresu zimnej wojny). Mówiąc wprost, nasze kontrwywiady nie są bezbronne. Innym elementem są błędy ludzkie, które popełnia i będzie popełniać sama pozyskana przez Rosjan agentura. Albowiem nawet najlepsze elementy szyfrowanej łączności i opracowana taktyka, nie gwarantują, że wykonawca załamie się pod presją psychiczną.
Podsumowując, „Cichy front” przede wszystkim jest cennym wzbogaceniem procesów budowania odporności państwa przy obecnej skali zagrożeń. Wpisuje się w nowe modele informowania społeczeństwa, ale też stanowi ogniwo w prewencji i osłonie kontrwywiadowczej. Jego efektywność mogą wzmocnić kolejne materiały tego rodzaju, połączone z szerszą debatą społeczno-medialną. Jednakże możemy cieszyć się, że szczególnie ABW zdecydowała się na tak ważny krok w rozbudowaniu swojego asortymentu w komunikacji strategicznej. Trzeba bowiem szerszego głosu największej polskiej służby, odpowiadającej za kontrwywiad i działania antyterrorystyczne w przestrzeni publicznej na wzór wielu służb zachodnich.
Lecz pewna kontrofensywa jest widoczna, o czym pisaliśmy na początku – raport, aktywność w mediach społecznościowych czy nawet nowa strona internetowa. I ponownie chciałoby się otrzymać od polskiej telewizji kolejne odcinki, skupione już na innych wątkach. Szczególnie, że należy dziś dostrzec dwa wielkie wyzwania – wspomniany sabotaż i dywersję, ale też radykalizację młodzieży. Zaś w obu przypadkach działania profilaktyczne wymagają tego zróżnicowanego asortymentu kanałów dotarcia (nowe media, stare media) oraz odpowiednio przygotowanych i wartościowych treści.






