- WIADOMOŚCI
Przyczółek Kremla na terytorium państwa NATO. „Rosja wykorzystuje każdą słabość”
Autor. Marek Kaliński
Na terytorium jednego z państw NATO jest takie miejsce, gdzie powiewają rosyjskie flagi, uliczne znaki są zapisane cyrylicą, a gdzieniegdzie można natknąć się na pomniki Włodzimierza Lenina. Na Svalbardzie – norweskim archipelagu położonym daleko za kołem podbiegunowym – Rosja od lat konsekwentnie umacnia swoją obecność.
W całym mieście można natknąć się na murale i banery upamiętniające rosyjskich naukowców oraz artystów. Uliczne znaki zapisane są cyrylicą, a nad głównym placem góruje popiersie Włodzimierza Lenina, pierwszego przywódcy Związku Radzieckiego. Na niektórych budynkach, obok sztandarów rosyjskiej spółki wydobywczej Trust Arktikugol, powiewają rosyjskie flagi. Sklepowe półki wypełniają ogórki konserwowe, ryby w puszkach i napoje gazowane sprowadzane z Rosji, a w mieście działają rosyjskie instytuty naukowe.
Po takim wstępie możesz odnieść wrażenie, że mowa o jednym z miast Federacji Rosyjskiej. Nic bardziej mylnego. To opis Barentsburga – norweskiej osady znajdującej się na archipelagu Svalbard, położonym daleko za kołem podbiegunowym.
Autor. Marek Kaliński
Autor. Marek Kaliński
Autor. Marek Kaliński
Na mocy Traktatu Spitsbergeńskiego, który wszedł w życie 14 sierpnia 1925 roku, Svalbard – a wraz z nim Barentsburg – stanowi integralną część Norwegii. Oslo zobowiązało się jednak, że nie będzie ograniczać państwom trzecim możliwości prowadzenia badań naukowych i działalności gospodarczej na archipelagu. Z tej pierwszej możliwości korzysta szeroka grupa państw, z tej drugiej – głównie Rosja.
Rosyjska zasłona dymna na Svalbardzie
Część Rosjan mieszkających na Svalbardzie prowadzi działalność naukową, badając między innymi wody czy osady. Inni pracują w sektorze górnictwa. Barentsburg, położony około 50 kilometrów od największej osady archipelagu – Longyearbyen – jest siedzibą jednej z ostatnich czynnych kopalń węgla na Svalbardzie. Eksploatacja złoża trwa tam z przerwami od lat 30. XX wieku. Surowiec zalega głęboko pod ziemią, a jego jakość jest niska. Wydobywany węgiel jest spalany głównie na miejscu. Nad pobliskimi lodowcami można zaobserwować kłęby czarnego dymu wyrzucane przez kominy miejscowej elektrowni.
Jak ocenił w rozmowie z TVN24+ prof. Krzysztof Kubiak, ta kopalnia nie jest samoistnym biznesem, a raczej zasłoną dymną w celu utrzymania rosyjskiej obecności na archipelagu. „To jedynie pretekst dla utrzymania dużej grupy rosyjskiego personelu na Svalbardzie i można zakładać, że personel ten oprócz zadań w kopalni wykonuje określone zadania rozpoznawcze” – skomentował prof. Kubiak.
Autor. Marek Kaliński
Co łączy Svalbard z Tajwanem?
Sytuacja na Svalbardzie jest podyktowana jego położeniem. Archipelag leży nad Morzem Barentsa, w stosunkowo niewielkiej odległości od Półwyspu Kolskiego, gdzie znajduje się główna baza Floty Północnej. To właśnie tam Rosja koncentruje znaczną część swojego potencjału odstraszania nuklearnego oraz prowadzi działania o charakterze wywiadowczym i wojskowym. Do tego dochodzą względy historyczne. Rosjanie są obecni na Svalbardzie od stuleci i silnie akcentują swoje związki z archipelagiem.
W sierpniu ubiegłego roku gubernator Svalbardu Lars Fause w rozmowie z „The Economist” ostrzegł, że region przykuwa coraz większą uwagę Kremla, zwłaszcza od czasu przystąpienia Szwecji i Finlandii do NATO. „Gdybyśmy budowali ranking potencjalnych miejsc wzrostu napięcia, to Svalbard wpisuje się tam niemalże naturalnie” – wskazał prof. Krzysztof Kubiak w rozmowie z TVN24+.
W swoich działaniach Moskwa wykorzystuje specyficzne rozwiązania prawne obowiązujące na Svalbardzie. Dotyczy to m.in. faktu, że archipelag nie należy do strefy Schengen, a Traktat Spitsbergeński gwarantuje obywatelom państw trzecich dostęp do archipelagu.
Funkcjonariusz wywiadu jednego z europejskich państw w rozmowie z „The Atlantic” ocenił, że Svalbard znajduje się na szczycie listy miejsc, w których „Rosja mogłaby spróbować coś zrobić”. Z kolei cytowany przez „The Economist” John Bolton, amerykański dyplomata i były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Donalda Trumpa, zauważył, że choć Svalbard oraz tajwańskie wyspy Kimen i Matsu dzieli tysiące kilometrów, mierzą się one z podobnymi dylematami bezpieczeństwa. Ograniczone działania Moskwy lub Pekinu – odpowiednio na Dalekiej Północy i w regionie Indo-Pacyfiku – mogłyby posłużyć do testowania determinacji NATO w obronie swoich sojuszników. Przykładowo Chiny mogłyby relatywnie niewielkim kosztem spróbować zająć Kimen i Matsu, unikając pełnoskalowej inwazji na Tajwan.
Moskwa od lat dopuszcza się prowokacji na Svalbardzie – ocenił w rozmowie z „Barents Observer” Stian Bones, profesor historii z Arktycznego Uniwersytetu w Norwegii. Jego zdaniem archipelag stanowi jeden z obszarów, na których Rosja konsekwentnie testuje reakcje Norwegii.
Wielokrotnie odnotowywano przypadki naruszeń przez Rosjan zapisów Traktatu Spitzbergeńskiego. Kilka lat temu Rosjanie bez wiedzy Norwegów wykorzystali svalbardzkie lotnisko do przerzutu żołnierzy swoich sił specjalnych. Z samolotu transportowego przesiedli się na Svalbardzie na samolot, który wysadził ich desantem spadochronowym w rejonie bieguna północnego. Jak ocenił prof. Kubiak, Norwegowie nie zareagowali wówczas oficjalnie, a jeżeli zrobili to nieoficjalnie, to byli bardzo wstrzemięźliwi.
Jednocześnie Moskwa oskarża Oslo o militaryzację Svalbardu i naruszanie postanowień Traktatu Spitsbergeńskiego. W marcu 2025 roku rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Norwegii do złożenia wyjaśnień w tej sprawie. Moskwa utrzymuje również, że Oslo wraz z NATO ma wciągać Svalbard w swoje plany wojskowe i polityczne, co – według Rosji – stanowi zagrożenie dla jej bezpieczeństwa.
Zdaniem Kremla na archipelagu znajdują się obiekty, które mogą być wykorzystywane zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych.
Technologia dual-use na Svalbardzie
Svalbard jest oceniany jako najlepsze miejsce na świecie do prowadzenia niektórych rodzajów badań, takich jak monitorowanie poziomu promieniowania czy odbieranie danych przesyłanych przez satelity. Jak podaje „The Arctic Institute”, działająca na Svalbardzie stacja naziemna SvalSat dysponuje ponad 150 antenami. Żadna inna komercyjna stacja naziemna na świecie nie ma tak rozbudowanej infrastruktury. Svalsat obsługuje większą liczbę satelitów niż jakakolwiek inny tego typu obiekt na świecie.
W czasie wojny w Iraku stacja dostarczała amerykańskim siłom zbrojnym prognozy burz piaskowych, a obecnie korzysta z niej m.in. Straż Przybrzeżna Stanów Zjednoczonych. W listopadzie 2021 roku Rosja uznała norweską infrastrukturę satelitarną na Svalbardzie za technologię podwójnego zastosowania (dual-use), twierdząc, że jej użytkowanie narusza postanowienia Traktatu Spitsbergeńskiego. Moskwa oskarżyła również Oslo o przekazywanie Ukrainie – za pośrednictwem stacji SvalSat – danych wykorzystywanych w wojnie z Rosją. Norwegia stanowczo zaprzeczyła. Kreml zapowiedział, że Rosja planuje utworzyć własną stację naziemną na Svalbardzie.
Autor. Bjoertvedt / CC BY-SA 3.0
Rybacy czy funkcjonariusze FSB?
Latem 2022 roku Rosja wprowadziła przepisy zobowiązujące wszystkie cywilne statki pływające pod rosyjską banderą do wsparcia – w razie potrzeby – jej działań wojennych. „Rosyjska doktryna morska jest w tej kwestii jednoznaczna – zakłada wykorzystywanie statków cywilnych do celów wojskowych. Rosja zapowiedziała również, że będzie korzystać z takich rozwiązań coraz częściej” – wskazała badaczka z norweskiej Akademii Marynarki Wojennej Åse Gilje Østensen w rozmowie z NRK (norweskim nadawcą radiowo-telewizyjnym).
”Znaczna część rosyjskich marynarzy fotografuje sojusznicze okręty wojskowe, gdy tylko je dostrzegą. To swego rodzaju marynarski obowiązek wobec ojczyzny” – mówił w rozmowie z NRK Johan Roaldsnes, szef PST (norweskiej policyjnej służby specjalnej) w Finnamrku.
Szef policyjnej służby specjalnej ostrzegł, że pozornie zwyczajne cywilne statki i kutry rybackie mogą być wykorzystywane do prowadzenia działań wywiadowczych. Jak wskazał, takie jednostki mogą być wyposażone w specjalistyczną aparaturę, m.in. anteny służące do zbierania informacji, a na ich pokładach mogą znajdować się funkcjonariusze służb specjalnych.
Zobacz też 
Funkcjonariusze norweskich policyjnych służb specjalnych stacjonujących w Finnmarku opowiadali dziennikarzom NRK, że zdarza się im widzieć żeglarzy, którzy na pokładzie kutrów rybackich wykonują ćwiczenia fizyczne. Część marynarzy jest też znacznie młodsza od tych, którzy pływali w okolicach Svalbardu przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie.
„Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, kto znajduje się na pokładzie” – powiedział Roaldsnes, dodając, że jeśli dokładnie prześledzi się życiorysy części załogi, prędzej czy później znajdzie się osoby powiązane z Flotą Północną.
Dziennikarze śledczy nordyckich stacji telewizyjnych, w tym NRK, przestudiowali dane z Automatycznego Systemu Identyfikacji (AIS), który służy do monitorowania ruchu jednostek morskich. Wszystkie statki i większe łodzie mają obowiązek korzystać z nadajników AIS w celu zapobiegania wypadkom na morzu. Dziennikarze chcieli sprawdzić, czy rosyjskie jednostki wykazywały nietypową aktywność, której nie da się wyjaśnić zwykłą działalnością. Z ustaleń wynika, że część z nich zbliżała się do norweskiej infrastruktury krytycznej, w tym lotnisk, a także rejonów, w których odbywały się ćwiczenia wojskowe i manewry NATO.
„W razie konfliktu zbrojnego, gdyby Norwegia potrzebowała wsparcia wojskowego NATO, wówczas porty i infrastruktura wokół nich stają się podatnością, którą warto odnotować” – mówiła Østensen.
Zdarzały się również przypadki, gdy rosyjskie kutry rybackie zgłaszały „problemy z silnikiem” i krążyły wokół portów, gdzie stacjonowały amerykańskie jednostki.
Na podatność norweskiej infrastruktury krytycznej na Dalekiej Północy w szczególności zwrócono uwagę krótko przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. W styczniu 2022 roku uszkodzony został jeden z dwóch podmorskich kabli telekomunikacyjnych łączących Svalbard z kontynentalną częścią Norwegii. Podejrzenia skierowano w stronę Rosji, ponieważ w czasie incydentu w rejonie przebywały rosyjskie trawlery. Analiza danych z systemu AIS wykazała, że jeden z rosyjskich kutrów rybackich wielokrotnie przepływał nad miejscem, w którym doszło do uszkodzenia kabla. Naprawa trwała 11 dni i wymagała sprowadzenia specjalistycznego sprzętu z części Norwegii. Jak wskazano w raporcie Norweskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, gdyby uszkodzono również drugi kabel, Svalbard utraciłby łączność ze światem zewnętrznym.
Autor. Marek Kaliński
"Exodus" Ukraińców i części Rosjan z Barentsburga
Moskwa coraz częściej oskarża Oslo o dyskryminację rosyjskiej ludności na Svalbardzie i rusofobię. Rosyjskie media nagłaśniają incydenty z udziałem rosyjskich trawlerów i norweskiej straży przybrzeżnej. Tego typu narracja może służyć budowaniu politycznego uzasadnienia dla ewentualnych przyszłych ofensywnych działań Kremla, jak to miało wcześniej miejsce w przypadku Ukrainy.
Rosja rozpowszechnia również teorie spiskowe dotyczące Arktyki. Przykładowo rosyjskie media donosiły, że Stany Zjednoczone budują na Wyspie Niedźwiedziej – najdalej na południe wysuniętej części Svalbardu – tajne laboratorium biologiczne, gdzie miałyby być prowadzone prace nad wirusem, który następnie zostałby wypuszczony w Rosji. Niemal identyczne oskarżenia Kreml kierował wcześniej pod adresem Ukrainy.
Przed rokiem 2022 w Barentsburgu pracowało wielu górników pochodzących z Ukrainy. Po rosyjskiej inwazji większość z nich opuściła archipelag, a część przeniosła się do Longyearbyena. Z Barentsburga wyjechali także niektórzy Rosjanie o bardziej liberalnych poglądach. Jedna z mieszkanek w rozmowie z „The Economist” opowiadała, że po tym, jak otwarcie zaczęła krytykować wojnę w Ukrainie, dalsze życie w rosyjskiej osadzie stało się dla niej niemożliwe. Z kolei inny Rosjanin przyznał temu samemu medium, że utknął na Svalbardzie bez paszportu, ponieważ postanowił nigdy nie wracać do Rosji.
Rosjanie mieszkający na Barentsburgu stają się coraz bardziej odizolowaną społecznością. Jak podał „The Economist”, liczba mieszkańców osady spadła z blisko dwóch tysięcy pod koniec XX wieku do około 340 obecnie.
„Od momentu wybuchu pełnoskalowej wojny (w Ukrainie – red.) rosyjska społeczność na Svalbardzie wydaje się radykalizować do niebezpiecznego poziomu – zauważył „The Arctic Institute”.
Na niektórych budynkach w Barentsburgu namalowano flagi ZSRR. Mieszkańcy coraz częściej wykorzystują elementy podkreślające ich odrębność kulturową. Biskup Iyakov, który opowiada się za wojną w Ukrainie, wzniósł w osadzie Pyramiden na zboczu góry gigantyczny krzyż prawosławny, częściowo pomalowany na czarno i pomarańczowo – tymi samymi kolorami oznaczone są rosyjskie pojazdy wojskowe na Ukrainie. Jak argumentowali przedstawiciele spółki Trust Arktikugol, krzyż ma nawiązywać do historycznej obecności rosyjskich myśliwych na Svalbardzie.
Autor. Marek Kaliński
Autor. Marek Kaliński
Badacze regionu oceniają, że rosyjska aktywność wywiadowcza w tej części archipelagu się nasila. Niektóre norweskie spółki zalecają nawet swoim pracownikom wyłączanie telefonów komórkowych przed wejściem do budynków znajdujących się w Barentsburgu.
Instrumentalizacja turystyki
Nasila się również rosyjska aktywność na Svalbardzie w branży turystycznej. Rosjanie organizują wycieczki w różne części archipelagu. Z kolei rosyjska spółka „Trust Arktikugol” od ponad 10 lat prowadzi biuro podróży.
Autor. Marek Kaliński
Autor. Marek Kaliński
„Rosja ma wiele arktycznych miast, które może promować jako atrakcje turystyczne, więc skupiając się konkretnie na Svalbardzie, wysyła sygnał polityczny” – zauważa Paweł Baev, profesor z Instytutu Badań nad Pokojem w Oslo. Jak poinformował „Arctic Today”, rosyjskie władze zadeklarowały plan zwiększenia ruchu turystycznego na archipelagu. Do 2040 roku Svalbard rocznie miałoby odwiedzać 50 tysięcy rosyjskich turystów.
Takie miejsca jak Barentsburg czy Pyramiden – radziecka opuszczona osada górnicza na Svalbardzie – cieszą się umiarkowanym zainteresowaniem wśród turystów, również z Zachodu. Poza walorami przyrodniczymi i krajobrazowymi, atrakcję stanowi zestarzała radziecka architektura. Przykładem może być wybudowany w 1974 roku blok pomalowany na krzykliwe, pomarańczowo-żółto-białe kolory. Rosjanie mieszkający na Svalbadzie określają go mianem „najbardziej na północ wysuniętego wieżowca świata”, czego można się dowiedzieć z tablicy informacyjnej znajdującej się przed budynkiem. Co ciekawe, ma on tylko cztery piętra.
Autor. Marek Kaliński
Autor. Marek Kaliński
Autor. Marek Kaliński
Autor. Marek Kaliński
Autor. Marek Kaliński
100-lecie wejścia w życie Traktatu Spitsbergeńskiego
W czerwcu 2025 roku, przed obchodami 100-lecia wejścia w życie Traktatu Spitsbergeńskiego, rosyjski ambasador w Norwegii Nikołaj Korczunow spotkał się z gubernatorem Svalbardu i wyraził zdecydowane niezadowolenie z – jak to określił – „antyrosyjskich sankcji”. Jednocześnie powtórzył stanowisko Moskwy, zgodnie z którym Arktyka powinna pozostać strefą pokoju, a Rosja przestrzega prawa i dąży do konstruktywnego dialogu z Norwegią.
W rozmowach z rosyjskimi mediami Korczunow twierdził, że Norwegia uczestniczy w rozszerzaniu wpływów NATO kosztem Rosji, a wdrażanie przez Oslo unijnych sankcji narusza postanowienia Traktatu Spitzbergeńskiego i prowadzi do dyskryminacji Rosjan na archipelagu. Wizyta ambasadora zbiegła się z uruchomieniem bezpośredniego połączenia morskiego z Murmańska do Barentsburga. Kilka dni później rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Dalekiego Wschodu i Arktyki oraz Trust Arktikugol ogłosiły otwarcie w Barentsburgu punktu odbioru przesyłek platformy Wildberries, największego rosyjskiego sklepu internetowego, często porównywanego do Amazona.
Uruchomienie punktu Wildberries stanowi dla Norwegii wyzwanie na kilku płaszczyznach. Sam transport morski z Rosji do Barentsburga nie narusza norweskiego prawa, jednak import towarów musi być zgodny z obowiązującymi sankcjami. To na władzach norweskich spoczywa obowiązek kontroli i egzekwowania tych regulacji.
Jest to kolejny przykład, gdy Rosja w swoich działaniach kieruje się metodą tzw. aktywnye mieri („środki aktywne”), wywodzącą się jeszcze z doktryny radzieckiej. Obejmują one działania celowo niejednoznaczne. Chodzi o stworzenie niejasnego obrazu sytuacji lub sprowokowanie reakcji, którą następnie można wykorzystać do zdyskredytowania państwa będącego celem operacji.
„Svalbard jest niezwykle podatny na zagrożenia, a Rosja bardzo dobrze potrafi wykorzystywać każdą słabość, jaką tylko uda jej się znaleźć” – podsumował Pavel Baev w rozmowie z „Politico”.


Wybrane okazje dla Ciebie