Reklama

Bezpieczeństwo Wewnętrzne

Ochronę ludności czeka nowe otwarcie?

Autor. Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu

„Serial” pod tytułem „Ustawa o ochronie ludności” ma już niemal tyle odcinków, ile niejeden południowoamerykański tasiemiec. Niestety – tak dla samego państwa jak i społeczeństwa – wciąż jesteśmy z punkcie „zero” i przepisów jak nie było, tak nie ma. Czy dziś mamy wreszcie szansę na „happy end” i stworzenie sprawnie działającego systemu ochrony ludności? 

Od niemal 35 lat żaden rząd nie był w stanie stworzyć sprawnie działającego systemu ochrony ludności i obrony cywilnej kraju. Przez lata temat był zupełnie marginalizowany, a nawet jeśli co jakiś czas wracał do debaty publicznej, to i tak przegrywał z wyborczym kalendarzem. Podobnie stało się z ostatnim projektem, stworzonym przez poprzednie kierownictwo MSWiA. Nie spotkał się on wprawdzie ze specjalnie ciepłym przyjęciem – i to zarówno wśród środowiska PiS jak i opozycji – jednak już samo pojawienie się dokumentu było pewnym krokiem naprzód. Wynik wyborczy pogrzebał jednak doszczętnie wykutą przez poprzednią władzę koncepcję.

Czytaj też

Plan na najbliższą przyszłość

Co zatem dalej? Dziś rządzący pytani o to, kiedy pojawi się projekt ustawy, zgodnie odpowiadają, że to jeden z priorytetów. Mówił o tym podczas pierwszej konferencji prasowej szef MSWiA Marcin Kierwiński. Priorytetów jest jednak wiele, a terminów jak do tej pory nie podano. Najwyraźniej nie oznacza to jednak, że w sprawie nic się nie dzieje. Minister Kierwiński pytany niedawno w Pierwszym Programie Polskiego Radia o plany dotyczące obrony cywilnej powiedział, że „w ministerstwie za te kwestie odpowiada minister Wiesław Leśniakiewicz, były szef PSP”. „Uważam, że to najlepszy w Polsce ekspert od tych zagadnień. Pan minister już został zadaniowany, dostał polecenie ode mnie, aby jak najszybciej przygotować stosowną ustawę, która uporządkuje te kwestie” - dodał szef MSWiA.

Ale żeby było jasne, sama ustawa nie będzie rozwiązywała wszystkich problemów. Ustawa będzie tylko takim kręgosłupem, jeżeli chodzi o odbudowywanie obrony cywilnej w Polsce. A potem będą trudne miesiące egzekwowania tej ustawy, przeglądu infrastruktury. Budowania całego zaplecza, żeby wreszcie te funkcję państwa odbudować. Dość powiedzieć, że kiedyś w ministerstwie był ktoś taki formalnie jak pełnomocnik ds. obrony cywilnej.
Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, Pierwszy Program Polskiego Radia – 18.01.2024 r.

Nieco więcej szczegółów - dotyczących tworzonej ustawy - znajdziemy w odpowiedzi na poselską interpelację, w której poseł Jarosław Wałęsa pytał MSWiA m.in. o najbliższe plany. „W obszarze ochrony ludności, obrony cywilnej, ratownictwa oraz zarządzania kryzysowego najważniejszym zadaniem jest przede wszystkim regulacja sfery ochrony ludności i obrony cywilnej oraz usprawnienie systemu zarządzania kryzysowego” – czytamy.

Reklama

Z informacji jakie przekazał wiceminister Szymański (odpowiadający z upoważnienia ministra posłowi Wałęsie) wynika, że resort podjął już „działania polegające na opracowaniu nowego projektu ustawy o ochronie ludności, opartego o dobre praktyki oraz doświadczenia służb ratowniczych”. Dodał też, że istotą nowej regulacji będzie „wykorzystanie na potrzeby ochrony ludności istniejących i sprawdzonych zasobów, w szczególności sił i środków Państwowej Straży Pożarnej, krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, ochotniczych straży pożarnych, Państwowego Ratownictwa Medycznego oraz społecznych organizacji ratowniczych, takich jak Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe czy Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.” Wszystkie te podmioty - jak informuje wiceminister - mają być „zintegrowane na poziomie systemowym i operacyjnym, tak aby ich działania były skuteczne, efektywne i szybkie”. 

Ważnym aspektem nowej regulacji będzie również wypełnienie luki systemowej dotyczącej obrony cywilnej spowodowanej jej usunięciem z krajowego porządku prawnego przez ustawę z dnia 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny. Zakłada się, że podmioty ochrony ludności, realizujące w czasie pokoju zadania ratownicze i ochronne, zostaną przekształcone w formacje obrony cywilnej przeznaczone do działania w czasie wojny.
Fragment odpowiedzi MSWiA na interpelację posła Jarosława Wałęsy

Nowa ustawa ma też być próbą „odpowiedzi na współczesne wyzwania i zagrożenia związane z kształtowaniem społecznej odporności na zagrożenia, gdzie rola obywateli, społeczeństwa obywatelskiego oraz organizacji pozarządowych jest równie ważna, jak sprawność profesjonalnych służb ratowniczych”. Co więcej, resort planuje „przegląd i nowelizację” Planu Zarządzania Kryzysowego MSWiA, a także „wykorzystywanie w praktyce – w zależności od potrzeb – dostępnych narzędzi z obszaru zarządzania kryzysowego, w szczególności Zespołu Zarządzania Kryzysowego MSWiA oraz usprawnienie obiegu informacji w sytuacjach kryzysowych”.

Czytaj też

To, o czym pisze wiceminister to oczywiście pewien zarys koncepcji, ale wydaje się, że wyłania się z niego kształt systemu opartego o PSP i „spiętego” z funkcjonującymi dziś regulacjami, które dotyczą zarządzania kryzysowego. Zatem nie czeka nas raczej rewolucja, co było jednym z zarzutów formułowanych wobec poprzedniego projektu, prowadzonego przez wiceszefa MSWiA Macieja Wąsika. Otwarte pozostaje rzecz jasna pytanie, w którą stronę pójdą ewolucyjne zmiany? Warto przypomnieć, że – wprawdzie jeszcze przed tym, jak został wiceministrem - Tomasz Szymański mówił w rozmowie z InfoSecurity24.pl m.in. o tym, że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie tylko nie powinno (wzorem pomysłów z poprzedniego projektu ustawy o ochronie ludności) być likwidowane, ale musi stać się częścią nowego sytemu ochrony ludności. 

Od pomysłu do realizacji

„Polska nie jest przygotowana na zagrożenia o charakterze hybrydowym i zapewnienie sprawnego wykonywania zadań w ramach systemu zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej” – informowała pod koniec listopada ubiegłego roku Najwyższa Izba Kontroli. Co więcej, NIK dodawała, że trzeba budować system odporności państwa, jednak - mimo, że prace nad nim trwają od lat - do dziś nie przyniosły wymiernych efektów. „Kluczowym elementem systemu ochrony ludności powinien być akt prawny, który w sposób kompleksowy regulowałby zagadnienia odnoszące się do tej problematyki. Konieczne jest pilne podjęcie działań, gdyż zagrożenia w tym obszarze narastają i będą narastać” – alarmował, prezentując wyniki kontroli, prezes Izby Marian Banaś. 

Czytaj też

Problem, zasygnalizowany przez kontrolerów NIK, jest jednak znacznie szerszy. Dziś to nie tylko paraliż niektórych zadań przypisanych konkretnym instytucjom państwa (w wyniku braku odpowiednich regulacji), ale też swoiste uśpienie zaangażowania – i to od poziomu obywatelskiego, po ten instytucjonalny. I jeśli nawet rosyjska agresja na Ukrainę nie była w stanie przyspieszyć pewnych procesów, to trudno sobie wyobrazić co musi się jeszcze stać, żeby odstawiany przez lata na boczny tor temat ochrony ludności i obrony cywilnej, lub szerzej - budowania odporności, wszedł do społecznej świadomości jako rzecz do zrobienia „tu i teraz”. 

O tym jak będzie wyglądać projekt – nad którym pracuje już resort – przekonamy się niebawem, a tymczasem o samym problemie w przestrzeni publicznej robi się coraz głośniej. Niedawno, publiczne deklaracje dotyczące ustawy o ochronie ludności składał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. 

Reklama

Podczas obchodów 150. rocznicy urodzin Wincentego Witosa w małopolskich Wierzchosławicach, Kosiniak-Kamysz powiedział wprost, że „potrzebujemy w roku 2024 przyjąć ustawę o ochronie ludności, o obronie cywilnej. Ona jest koniecznością do bycia bezpiecznym”. Dzień później, w trakcie XXXI Noworocznego Spotkania Opłatkowego Samorządów Małopolski i Polski dodał, że „państwo polskie będzie bezpieczne, kiedy będą spełnione trzy główne cele: wspólnota narodowa i wspólnota społeczna, siła w sojuszach – zarówno w Północnoatlantyckim, jak i Unii Europejskiej, dobrze funkcjonująca i przechodząca transformację armia”. Jak tłumaczył, „obrona cywilna i ochrona ludności – to jest też zadanie dla rządu i samorządu”. 

Czytaj też

Pomysł na to jak można rozwiązać kwestie obrony cywilnej i ochrony ludności ma też partia Razem. Podczas ostatniej konferencji – na której zaprezentowano propozycje rozwiązań – Adrian Zandberg mówił, że propozycje jego partii trafią do resortu obrony – choć tak naprawdę nie wiadomo dlaczego akurat tam - w formie pisemnej. „Po pierwsze: służba ochrony cywilnej musi być służbą wydzieloną. Po drugie: potrzebujemy realnego planu zwiększenia liczby schronów w Polsce, w tym nałożenia na deweloperów bezwzględnego obowiązku budowy takich schronów w przypadku instytucji publicznych, pełniących funkcję publiczną, ale także w przypadku nowego budownictwa mieszkaniowego. Trzecia sprawa - to jest zadbanie o komponent medyczny i komponent opieki, jeżeli chodzi o obronę ludności” – tłumaczył.

Warto pamiętać też, że kwestiami ochrony ludności zainteresowany jest ośrodek prezydencki, a konkretniej rzecz ujmując Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Jego obecny szef Jacek Siewiera nigdy nie ukrywał, że temat budowania odporności i ochrony ludności jest wysoko w agendzie priorytetów. 

Dyskusja na temat ochrony ludności nabiera tempa, co może stanowić podstawę do umiarkowanego optymizmu. Coraz głośniej mówi się o schronach (a raczej ich braku), ustawie (której wciąż nie ma), budowaniu odporności, szacowaniu ryzyka i przygotowaniu systemu do funkcjonowania w sytuacji kryzysu. Na fali rosnącego zainteresowania można dziś próbować budować nowe rozwiązania, tym bardziej, że problematyka ta nie powinna raczej stać się przedmiotem ostrego politycznego konfliktu. Jak w niewielu sprawach, w tej akurat, jest szansa na ponadpartyjny konsensus i warto, by ten kapitał „potencjalnej zgody” nie został roztrwoniony. Choć sporu uniknąć się nie da, to jego oś skupiać się będzie raczej na szczegółach, bo co do tego, że nowe rozwiązania są potrzebne, zgadzają się chyba wszyscy.

Reklama
Reklama

Komentarze (1)

  1. Prezes Polski

    Żadnej obrony cywilnej nie będzie, bo to wymaga zainwestowania miliardów.

Reklama