Reklama
  • OPINIA
  • WIADOMOŚCI

To nie jest czas na tworzenie iluzji bezpieczeństwa [OPINIA]

W listopadzie 2025 roku w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja (m.in. w Financial Times) o pomyśle utworzenia nowej struktury (instytucji) wywiadowczej w ramach Komisji Europejskiej. Proponowana przez przewodniczącą komisji Ursulę von der Leyen koncepcja miałaby polegać na powołaniu jednostki mającej działać w Sekretariacie Generalnym Komisji, która miałaby pozyskiwać i koordynować informacje wywiadowcze zbierane przez służby narodowe państw członkowskich oraz istniejące struktury UE. 

Autor. Pexels.com/CC0

Propozycję taką należy postrzegać, jako kolejny przejaw działań biurokracji unijnej zmierzających do tworzenia ponadnarodowej struktury (w bardzo ważnym, ale i skrajnie sensytywnym obszarze bezpieczeństwa narodowego), z założenia dysfunkcjonalnej koncepcyjnie i organizacyjnie, a przez to o skrajnie ograniczonych możliwościach; w rezultacie nieefektywnej, a nawet niebezpiecznej z racji na ryzyka, jakie wokół niej się pojawią.  

Jakie argumenty oraz fakty pozwalają na taką ocenę?

Brak wystarczającego zaufania między państwami członkowskimi UE

Działalność (służb specjalnych) z zakresu intelligence i security opiera się na ograniczonym zaufaniu i tajności, także regule need to know. Każde państwo, poważnie traktujące swoje bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, niechętnie i w sposób niezwykle ograniczony dzieli się danymi pochodzącymi ze służb specjalnych, nawet w relacjach sojuszniczych (wyjątkiem w pewnym zakresie jest współpraca w obszarze zwalczania terroryzmu). Trudno więc sobie wyobrazić, by kraje UE przekazywały rzeczywiście istotne i wrażliwe informacje do „wywiadowczych” struktur unijnych, nad którymi nie mają pełnej kontroli i nie będą mogły jej w pełni zaufać. 

Ryzyko wycieku informacji

Im więcej państw (i ich instytucji) zaangażowanych w obieg danych wywiadowczych, tym większe ryzyko ujawnienia tajnych informacji wrogom (lub nawet służbom „partnerskim” dla ich indywidualnych potrzeb i korzyści). Takie wycieki mogłyby mieć katastrofalne skutki dla bezpieczeństwa każdego z uczestników (państw) zaangażowanych w projekt. Dodać także należy, że struktury państwowe niektórych państw europejskich są niestety o wiele mniej odporne na infiltrację ze strony wrogich wywiadów – np. Federacji Rosyjskiej czy też Chin.  

Konflikt kompetencyjny w ramach istniejących struktur międzynarodowych

UE już dysponuje podmiotem o zbliżonych kompetencjach (ale o ograniczonej efektywności) tj. Intelligence and Situation Centre (IntCen) w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (EEAS), które pełni podobną rolę – analizuje pozyskane dane analityczne i wspiera decyzje instytucji UE (zresztą urzędnicy IntCen otwarcie sprzeciwiają się koncepcji nowej jednostki wywiadowczej, ponieważ duplikowałaby ona działania i rozpraszała ograniczone zasoby, pogłębiając chaos w tym obszarze). W analogicznie niekorzystny sposób, koncepcja przewodniczącej Ursuli von der Leyen negatywnie mogłaby wpływać na współpracę wywiadowczą w ramach NATO (do którego należy przecież większość państw UE). Pakt Północnoatlantycki posiada znacznie bardziej sprawne i realne mechanizmy i struktury zdolne do wymiany danych wywiadowczych – przede wszystkim w sferze wojskowej. Dublowanie takich podmiotów mogłoby m.in. osłabić współpracę transatlantycką i generować niepotrzebne napięcia, zwłaszcza z USA. 

Ryzyko upolitycznienia

Unijna jednostka wywiadowcza mogłaby stać się narzędziem politycznym, a nadzorcza zależność od Komisji Europejskiej (czy wpływ Parlamentu Europejskiego) mogłaby ograniczać jej niezależność analityczną.  

Last but not least czyli problemy prawne i ochrona danych

Proponowana koncepcja mogłaby naruszać suwerenność narodową, bowiem zgodnie z traktatami UE, bezpieczeństwo narodowe (także w kontekście instytucjonalnym i funkcjonowania służb specjalnych) pozostaje wyłączną kompetencją państw członkowskich. Ponadto, ewentualne wspólne działania wywiadowcze (oparte również o dane objęte klauzulami niejawności) wiązałyby się z koniecznością ujednolicenia przepisów o informacjach niejawnych i innych rozwiązań prawnych związanych z posługiwaniem się tak specyficzną i sensytywną wiedzą. 

Reklama

Konkludując, pomysł powołania nowej jednostki wywiadowczej w ramach struktur UE jest nierealistyczny i potencjalnie szkodliwy. W krótkim terminie może służyć jedynie jako symboliczna i pozorna deklaracja woli integracji, co jest politycznie korzystne dla obecnego kierownictwa Komisji Europejskiej i jej politycznego zaplecza, między innymi w obliczu krytyki za słabość UE jako instytucji (ale i konkretnych państw członkowskich) wobec Rosji w przeszłości i aktualnie. Forsowanie takiego rozwiązania skończyłoby się na powołaniu kolejnego nieefektywnego podmiotu (instytucji), marnującej unijne fundusze, tworzącym niespójność i nieporozumienia, a przy tym stanowiącym poważne zagrożenia kontrwywiadowcze. 


Norbert Loba - były wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego; Prezes Zarządu Frontline Foundation.

Reklama
Reklama