- WIADOMOŚCI
Procedury zamiast paniki. Ekspertka z Ukrainy o reagowaniu na zagrożenia
W sytuacji kryzysowej najważniejsze są wcześniej przygotowane procedury, sprawna współpraca służb i zachowanie spokoju – przekonuje Natalia Iwanczenko-Timko, dyrektorka Lwowskiego Regionalnego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom Zakaźnym Ministerstwa Ochrony Zdrowia Ukrainy. Ekspertka podzieliła się doświadczeniami z funkcjonowania ukraińskich służb podczas trwającej wojny.
W Rzeszowie, w minionym tygodniu, odbyła się dwudniowa konferencja poświęcona zagrożeniom CBRN, czyli związanym z czynnikami chemicznymi, biologicznymi, radiologicznymi i nuklearnymi. Spotkanie w siedzibie Podkarpackiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej inauguruje ogólnopolski cykl czterech szkoleń organizowanych we wschodnich regionach Polski.
Jedną z prelegentek konferencji była Natalia Iwanczenko-Timko, dyrektorka Lwowskiego Regionalnego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom Zakaźnym Ministerstwa Ochrony Zdrowia Ukrainy, która podczas spotkania mówiła o doświadczeniach Ukrainy w zakresie reagowania na sytuacje kryzysowe i zagrożenia związane z wojną.
Przygotowanie kluczem do skutecznej reakcji
Zdaniem ekspertki skuteczne reagowanie na zagrożenia zaczyna się na długo przed wystąpieniem kryzysu. Kluczowe jest opracowanie szczegółowych procedur, a następnie regularne ich testowanie.
„Najlepiej szczegółowo zaplanować wszystkie działania i współdziałanie między służbami i wypracować algorytmy. Kiedy pojawia się sytuacja niebezpieczna i ludzie działają automatycznie według wypracowanych mechanizmów, pozwala to uniknąć błędów wynikających z paniki podczas sytuacji nadzwyczajnej” – podkreśliła Iwanczenko-Timko.
Jak zaznaczyła, przygotowanie procedur w czasie pokoju może mieć kluczowe znaczenie w momencie wystąpienia realnego zagrożenia. Im dokładniej określone są zadania poszczególnych służb i sposób ich współpracy, tym mniejsze jest ryzyko chaosu i opóźnień.
To podejście można sprowadzić do prostej zasady: kryzys nie jest momentem na tworzenie procedur, ale na ich wykonywanie.
Ukraina sprawdza procedury w warunkach wojny
Doświadczenia ukraińskich służb pokazują, jak istotne jest przygotowanie na różne scenariusze. Kierowane przez Iwanczenko-Timko centrum odpowiada za wykrywanie i natychmiastową reakcję na incydenty chemiczne, radiacyjne i biologiczne.
W związku z trwającą wojną w placówce utworzono specjalne grupy operacyjnego reagowania. Ich zadaniem jest między innymi stałe monitorowanie powietrza pod kątem obecności niebezpiecznych substancji, kontrolowanie tła radiacyjnego oraz obserwowanie potencjalnych zagrożeń biologicznych.
Grupy współpracują z Państwową Służbą ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, pogotowiem ratunkowym oraz władzami lokalnymi. Taka koordynacja ma umożliwiać szybkie przekazywanie informacji i podejmowanie działań ochronnych.
Nigdy nie wiadomo, co znajduje się w głowicy
Szczególnym wyzwaniem dla ukraińskich służb pozostaje nieprzewidywalność ataków powietrznych. „Kiedy przylatuje rakieta, dron Shahed lub nowe rakiety, jak np. Oriesznik, nigdy nie wiemy, co znajduje się w głowicy: czy jest to substancja radioaktywna, chemiczna, czy biologiczna. Potencjalne niebezpieczeństwo występuje zawsze” – powiedziała ekspertka.
Jak zaznaczyła, dotychczas nie doszło do incydentów z użyciem broni masowego rażenia. Nie oznacza to jednak, że ataki nie powodują zagrożeń wymagających natychmiastowej reakcji służb.
Jednym z częstych następstw eksplozji są pożary, a także pojawienie się podwyższonych stężeń dwutlenku węgla i innych toksycznych substancji. W takich przypadkach mieszkańcy otrzymują od służb konkretne zalecenia dotyczące bezpieczeństwa. Mogą one obejmować między innymi zamknięcie okien, ograniczenie wychodzenia z domów czy stosowanie środków ochrony dróg oddechowych.
Najważniejszy jest spokój
W ocenie Iwanczenko-Timko doświadczenia Ukrainy pokazują również, że sama wiedza techniczna nie wystarczy. W sytuacji zagrożenia równie ważne jest zachowanie spokoju i wykonywanie wcześniej ustalonych czynności. Panika może prowadzić do błędnych decyzji, opóźniać działania ratownicze i utrudniać współpracę między służbami. Dlatego procedury powinny być nie tylko zapisane w dokumentach, ale także przećwiczone w praktyce.
„Chcesz pokoju, gotuj się do wojny” – przypomniała ekspertka, wskazując, że im więcej mechanizmów działania zostanie przygotowanych w okresie spokoju, tym sprawniej służby będą mogły zareagować w przypadku rzeczywistego kryzysu.
Ekspertka zwróciła również uwagę na różnice w poziomie zagrożenia pomiędzy poszczególnymi regionami Ukrainy. Obwód lwowski pozostaje stosunkowo spokojnym obszarem w porównaniu z Kijowem, gdzie alarmy przeciwlotnicze i ryzyko uderzeń są znacznie częstsze.
Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy zachodniej Ukrainy mogą ignorować potencjalne zagrożenia. Zdaniem dyrektorki lwowskiego centrum właśnie dlatego tak ważne pozostają monitoring, gotowość służb oraz przygotowane wcześniej procedury.
Doświadczenia Ukrainy mogą być istotną lekcją również dla państw, które nie są bezpośrednio zaangażowane w działania wojenne. W przypadku zagrożeń CBRN liczy się bowiem nie tylko specjalistyczny sprzęt, lecz także sprawna organizacja, jasny podział odpowiedzialności i zdolność do szybkiego przekazywania informacji.
W sytuacji kryzysowej nie ma czasu na zastanawianie się, kto i co powinien zrobić. O skuteczności reakcji decyduje przede wszystkim to, czy odpowiednie działania zostały zaplanowane i przećwiczone wcześniej.


