Za Granicą

Co się kryje za "incydentem szpiegowskim" z udziałem Polaków w Iranie? [OPINIA]

minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau w Iranie
W dniach 7-9 maja br. Minister Spraw Zagranicznych Zbigniew Rau, na zaproszenie strony irańskiej, złożył oficjalną wizytę w Islamskiej Republice Iranu.
Fot. Sebastian Indra/MSZ

Uwięzienie polskiego profesora w Iranie, a w szczególności nagłośnienie tego przez irańskie media państwowe, nie wpłynie dobrze na relacje między naszymi krajami. Dzieje się to w sytuacji gdy wydawało się, że majowa wizyta szefa polskiej dyplomacji w Iranie otwiera nowe perspektywy współpracy, a wejście irańskiej ropy na rynek jest w interesie Polski i uderza w Rosję. Podanie tej informacji zbiegło się też z kolejnym załamaniem się rozmów w sprawie reaktywacji JCPOA, co trudno uznać za przypadek.

W lakonicznym oświadczeniu polskie MSZ przyznało, że polski obywatel jest przetrzymywany w Iranie od września 2021 r. i dodało, że służby konsularne są z nim w stałym kontakcie. To, że zostało nałożone embargo na informację o tym incydencie jest standardową procedurą i dobrze świadczy zarówno o MSZ jak i o Uniwersytecie Mikołaja Kopernika (skąd pochodzą uczestniczący w tym incydencie profesorowie) to, że nie doszło do żadnego przecieku. Z własnego doświadczenia (dotyczy to mojego uwięzienia w Syrii przez tamtejszy wywiad wojskowy w końcu 2017 r.) wiem, że zachowanie ciszy medialnej sprzyja dyplomatycznemu rozwiązaniu problemu. W moim wypadku okazało się to skuteczne, a władze Syrii też nie były zainteresowane nagłaśnianiem sprawy. W tym wypadku jest jednak inaczej. Profesor Maciej Walczak więziony jest już od ponad 9 miesięcy, a według nieoficjalnych informacji został skazany na 3 lata więzienia pod zarzutem szpiegostwa. W międzyczasie miała miejsce wizyta ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua w Iranie, która jak widać nie przyniosła żadnego przełomu. Nawiasem mówiąc, informacje te rzucają inne światło na samą wizytę, która była pierwszą na takim szczeblu od wielu lat.

Warto przypomnieć, że Polska zawsze utrzymywała z Iranem dobre relacje bez względu na to, jak się zmieniał ustrój u nas i u nich. Po zawarciu JCPOA (umowy w sprawie irańskiego programu nuklearnego) polskie władze miały ogromne plany dotyczące współpracy z tym krajem, w tym inwestycji oraz zakupu irańskich węglowodorów. Otwarcie się Zachodu na Iran było oczywistym zagrożeniem dla interesów Rosji, choć zarówno ona jak i Iran udawały, że są przyjaciółmi. Rosja odgrywała przy tym rolę adwokata, gdy Iran był objęty sankcjami, ale w rzeczywistości bliższe relacje rosyjsko-irańskie mają bardzo krótką historię i prawdziwe zbliżenie nastąpiło dopiero w drugiej dekadzie XXI w. Rosja była (i jest) beneficjentem izolacji Iranu, natomiast Iran jest konkurentem Rosji na rynku energetycznym i nieraz dawał do zrozumienia, że w tym zakresie zawsze będzie się kierował swoim interesem, a nie "sojuszem z Rosją". Iran ma tez świadomość bliskich relacji rosyjsko-izraelskich, skutkujących izraelskimi nalotami na pozycje Iranu w Syrii, odbywającymi się za zgodą Rosji.

Odstąpienie USA od JCPOA w wyniku decyzji Trumpa było niekorzystne dla polskich interesów, a konsekwencje tego kroku ujawniły się po rozpoczęciu wojny na Ukrainie. Wejście irańskich węglowodorów na rynek stało się wówczas jeszcze bardziej pożądane i oczywiście uderzyłoby w interesy Rosji. Wizyta ministra Raua w Iranie, do której doszło w maju br., wydawała się zwiastować rychłe zakończenie rozmów nad reaktywacją JCPOA z pozytywnym skutkiem. Mowa była też o planach współpracy polsko-irańskiej na wielu płaszczyznach, w tym dziennikarskiej i naukowej. W świetle materiału irańskiej telewizji o zatrzymaniu polskich profesorów, w którym UMK został określony jako "syjonistyczny", perspektywy na współpracę naukową są raczej marne.

Czytaj też

Materiał nadany 6 lipca w irańskiej telewizji państwowej sprawiał wrażenie robionego na szybko i raził topornością przekazu. Na filmie nagranym przy użyciu drona pokazano grupę osób zbierających próbki na pustyni, co według komentarza miało być dowodem na "szpiegostwo na rzecz syjonistów", polegające na szukaniu dowodów przeciwko Iranowi, w związku z jego programem atomowym i działaniami MAEA. Dalej w materiale poinformowano, że osobami tymi byli: Giles Whitaker, zastępca ambasadora Wielkiej Brytanii w Iranie, a także grupa polskich naukowców z "syjonistycznego" UMK oraz mąż austriackiej dyplomatki. Pokazano też paszporty zatrzymanych i dodano, że brytyjski dyplomata przeprosił i opuścił Iran. Dodatkowym dowodem "zbrodni" była szybko pokazana korespondencja na WhatsAppie (w języku polskim) określona jako "informacje z tajnego miejsca". W rzeczywistości były to typowe pogaduszki, niepasujące do "tajnej misji". Również swobodny sposób zachowywania się tej grupy, robienie sobie zdjęć itp. nie pasuje do oficjalnej wersji. Irańczycy twierdzą przy tym, że w pobliżu prowadzone były testy rakietowe Sepah (irańskiej gwardii rewolucyjnej). Nie wyjaśniono jednak jak się mają testy rakietowe do programu nuklearnego i zbierania próbek. Nie poinformowano też, że zdarzenie miało miejsce 9 miesięcy temu, a dwaj wskazani w materiale profesorowie dawno już wrócili do Polski.

Materiał miał więc charakter niestarannie zmontowanej wrzutki i trudno uwierzyć by miał on kogokolwiek przekonać do tego, że Sepah rzeczywiście złapał szpiegów. Irańczycy musieli mieć świadomość, że weryfikacja tych informacji, z której wynikać będzie, że wypuścili większość tych domniemanych "szpiegów", zajmie parę godzin. Tymczasem, gdyby Iran uwolnił osoby, które rzeczywiście miały na koncie szpiegostwo, to byłaby to dla niego kompromitacja. Co więcej, kontrastowałoby to z faktycznym podejściem kraju do szpiegów. Kolejną kwestią, która nie pasuje do układanki, jest to, że (zgodnie z komunikatem MSZ) zdarzenie miało mieć miejsce we wrześniu ubiegłego roku. Tymczasem Giles Whitaker opuścił Iran dopiero w grudniu 2021 r., czyli nie został od razu uznany za persona non grata. Brytyjskie MSZ twierdzi zresztą, że Whitaker nigdy nie został zatrzymany w tym kraju. Warto też zwrócić uwagę na to, że pod koniec sierpnia doszło do odwołania poprzedniego ministra spraw zagranicznych Iranu Dżawada Zarifa i objęcia tego stanowiska przez Hossejna Amira Abdollahiana. Związane to było z wygraną w wyborach prezydenckich w czerwcu 2021 r., reprezentującego nurt konserwatywny, Ebrahima Raisiego. Nowa ekipa ma przy tym znacznie lepsze relacje z Sepah niż poprzednia, niemniej ostatnio w formacji ujawniły się konflikty wewnętrzne i tarcia o władzę. Ponadto, w ostatnich miesiącach miała miejsce seria wpadek irańskich służb, związanych z udanymi operacjami Izraela na terenie Iranu, m.in. zastrzeleniem płk Sepah Hassana Sajeda Khodaeiego w maju br. czy też dwóch innych ważnych oficerów w czerwcu br. W rezultacie, pod koniec czerwca odwołany został ze stanowiska szefa wywiadu Sepah Hossein Taeb, który sprawował tę funkcję przez 12 lat. Kilka dni później naczelny dowódca Sepah gen. Hossein Salami stwierdził, że Iran jest celem intensywnych ataków wrogich wywiadów. Jednocześnie pojawiła się informacja o aresztowaniu dowódcy bezpieczeństwa Sepah Alego Nasiriego pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela. Według informacji New York Timesa miało to nastąpić po serii aresztowań pracowników przemysłu rakietowego. Iran oficjalnie tego nie potwierdził, ale Nasiriego od tamtego czasu nie widziano, a gen. Salami mówił o "próbach infiltracji Sepah przez wroga", które miały zostać udaremnione.

Czytaj też

Intensywna aktywność izraelskiego wywiadu nie budzi zatem wątpliwości, podobnie jak fakt, że Iran tę wojnę wywiadów przegrywa. W tym kontekście znów warto zwrócić uwagę na relacje rosyjsko-izraelskie i wpływy rosyjskie w Iranie, które mogą sprzyjać infiltracji irańskich instytucji przez Izrael lub nawet polegać na przekazywaniu informacji wywiadowczych przez Rosję Izraelowi. Antyzachodnie nastawienie obecnych władz może sprzyjać ignorowaniu tych związków. Ten kontekst warto też wziąć pod uwagę w odniesieniu do incydentu z udziałem polskich profesorów. Należy przy tym oddzielić dwie kwestie: sam incydent oraz jego wczorajsze ujawnienie. Jeżeli chodzi o zdarzenie, które miało miejsce we wrześniu, to nadal jest bardzo dużo niewiadomych, ale wszystko wskazuje na to, że uczestnicy feralnej wycieczki na pustynie mieli albo ogromnego pecha albo padli ofiarą prowokacji. Wbrew pozorom ta pierwsza możliwość jest bardzo prawdopodobna. To również wiem z autopsji, gdyż moje zatrzymanie w Syrii w 2017 r. było efektem wyjątkowo nieszczęśliwego zbiegu kilku okoliczności i teoretycznie nie powinno się zdarzyć. Skoro jednak sprawa nie została wówczas nagłośniona, to pozostaje pytanie dlaczego tylko część uczestników nieszczęsnej wyprawy na pustynię została uwolniona, a z drugiej strony, czemu Sepah nie "pochwaliła się wówczas sukcesem", tylko załatwiła wszystko po cichu. Wyrok 3 lat więzienia nie odpowiada przy tym praktyce irańskiej w odniesieniu do tego typu zarzutów. Iran jest bardzo przyjaznym krajem dla turystów, nawet amerykańskich, ale pod warunkiem, że nie prowadzą oni żadnej działalności politycznej przeciwko władzom Iranu, nie mówiąc już o szpiegostwie. Wtedy Iran jest bezwzględny i łagodność to jest ostatnie słowo, które może charakteryzować jego działania.

Nie można jednak wykluczyć również prowokacji ze strony Rosji, która z całą pewnością nie jest zainteresowana dobrymi relacjami między Polską a Iranem. To może być również kontekst ujawnienia tego incydentu przez irańską telewizję, choć należy tu zastrzec, że jest to tylko spekulacja. Natomiast z całą pewnością trudno uznać za przypadek fakt, że upublicznienie uwięzienia polskiego profesora w Iranie pod zarzutem szpiegostwa zbiegło się z informacją Departamentu Stanu o nałożeniu nowych sankcji na irański przemysł petrochemiczny. 28 czerwca w Dosze zostały wznowione niebezpośrednie negocjacje irańsko-amerykańskie w sprawie reaktywacji JCPOA. Głównym problemem jest żądanie Iranu by USA dały "ekonomiczne gwarancje" trwałości JCPOA, bez względu na wynik kolejnych wyborów. Według jednej z propozycji miałby to być specjalny fundusz, który pokrywałby wysokie kary nałożone przez Iran na zachodnie firmy, które zawarłyby długoterminowe kontrakty, a następnie się z nich wycofały pod wpływem nowych sankcji USA. Iran domaga się też rekompensaty za straty spowodowane wycofaniem się USA z JCPOA, które wycenia nawet na 240 mld dolarów. USA nie godzą się na to i w związku z tym negocjacje zakończyły się kolejnym fiaskiem.

Ujawnienie faktu przetrzymywania w więzieniu polskiego profesora może być więc elementem nacisku na USA poprzez Polskę, jako kluczowego sojusznika Amerykanów. Taki wniosek związany jest z tym, że w pakiecie reaktywacji JCPOA przewidziane jest zwolnienie zagranicznych więźniów, zatrzymanych w Iranie pod zarzutem szpiegostwa lub działalności wymierzonej w kraj i jego władze. Obecnie wiadomo o kilkunastu takich osobach. Pięciu z nich to obywatele USA irańskiego pochodzenia (jeden ma dodatkowo obywatelstwo brytyjskie), z których najdłużej (prawie 7 lat) więziony jest Siamak Namazi. Ponadto, w więzieniu przebywa jeszcze co najmniej 7 osób irańskiego pochodzenia z obywatelstwem takich państw jak Kanada, Austria, Francja i Szwecja. Jedynym cudzoziemcem bez korzeni irańskich, o którym dotąd było wiadomo, że przebywa w irańskim więzieniu w związku z zarzutami politycznymi, jest francuski bloger Benjamin Briere, zatrzymany w maju 2020 r., a następnie skazany na 8 lat więzienia za używanie drona na zastrzeżonym terenie i krytykę władz Iranu (warto wiedzieć, że w czasie pobytu w Iranie takie działanie jest wręcz szaleństwem).

Czytaj też

W przypadku Ahmada Rezy Dżalaliego, mającego podwójne szwedzko-irańskie obywatelstwo, aresztowanego w 2016 r., sąd irański orzekł karę śmierci w związku z zarzutami szpiegostwa na rzecz Izraela. Ostatnio pojawiły się jednak spekulacje dotyczące możliwości wymiany go na byłego dyplomatę irańskiego Assadollaha Assadiego, skazanego w 2021 r. na 20 lat więzienia w Belgii za planowanie zamachu na zebranie Mudżahedinów Ludowych (organizacji odpowiedzialnej za liczne zamachy na terenie Iranu i blisko współpracującej z Izraelem, a w przeszłości z reżimem Saddama Husajna w Iraku). Taka wymiana nie byłaby niczym nowym. W czerwcu 2020 r. w Szwajcarii doszło do wymiany więzionego od 2018 r. w Iranie Michaela R. White'a na Sirousa Asgariego, irańskiego naukowca zatrzymanego w USA przez FBI kilka miesięcy wcześniej w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Nieco wcześniej, w grudniu 2019 r., doszło do wymiany amerykańskiego naukowca chińskiego pochodzenia Xiyue Wanga, oskarżonego w Iranie o szpiegostwo, na irańskiego naukowca Masouda Soleimaniego, zatrzymanego za próbę wywiezienia z USA do Iranu zakazanych materiałów. Bardzo głośną sprawą był też przypadek brytyjsko-irańskiej obywatelki Nazanin Zahghari-Ratcliffe, zatrzymanej w Iranie w kwietniu 2016 r. pod zarzutem spiskowania na rzecz obalenia władzy w Iranie i skazanej następnie na 5 lat więzienia. W marcu 2019 r. władze brytyjskie objęły ją ochroną dyplomatyczną, ale Iran odrzucił ten status twierdząc, że nie uznaje podwójnego obywatelstwa. Miesiąc później władze brytyjskie odrzuciły irańską propozycję jej wymiany na Negara Ghodskaniego, obywatela Iranu uwięzionego w Australii. Ostatecznie Zaghari-Ratcliffe została wypuszczona za kaucją w marcu 2020 r. w związku z pandemią, a w 2022 r. pozwolono jej wrócić do Wielkiej Brytanii, mimo że w 2021 r. postawiono jej nowe zarzuty.

Informacja o uwięzieniu Polaka może być zatem również sygnałem gotowości Iranu do wymiany i zachętą do złożenia stosownej oferty, przy czym raczej nie ze strony Polski, lecz USA. Niekoniecznie może chodzić o wymianę więźniów, ale być może cofnięcia określonych sankcji lub ustępstw w negocjacjach. Może być to jednak również próba propagandowego przykrycia wpadek wywiadowczych rzekomym "sukcesem".

Komentarze