- WIADOMOŚCI
- OPINIA
ABW szuka oficerów operacyjnych na portalu z ogłoszeniami o pracę. Nowe otwarcie czy konieczność?
Jeszcze jaki czas temu lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego będzie poszukiwać kandydatów za pośrednictwem jednego z największych portali rekrutacyjnych w Polsce. Nabór do służb specjalnych kojarzył się raczej z dyskretnym procesem oraz przekonaniem, że służby szukają „odpowiednich ludzi” sobie znanymi metodami. Tymczasem ABW zdecydowała się na sięgnięcie po zgoła inne – niż dotychczas – sposoby rekrutacji.
Sama obecność ABW na jednym z portali z ofertami pracy nie jest wyłącznie ciekawostką. To sygnał, że nawet najbardziej hermetyczne instytucje państwa – a co do tego, że są nimi służby specjalne, nikt raczej nie ma wątpliwości – zaczynają zmieniać sposób pozyskiwania kandydatów. Osobną kwestią jest to, dlaczego ABW zdecydowała się na tak otwartą formę komunikowania swoich potrzeb kadrowych? I tu, co widać, choćby wsłuchując się w głosy płynące z wewnątrz środowiska, pojawiają się pewne kontrowersje.
Zacznijmy jednak od tego, że dziś warto odrzucić pewne stereotypowe myślenie o służbach specjalnych. I choć zdaniem wielu formacje, takie jak ABW czy AW, zmieniają się zbyt wolno, nie ma co ukrywać, że nawet w tych strukturach przez lata dochodziło do pewnych korekt kursu. Jednym z nich są sposoby rekrutacji. Kilka lat temu media rozpisywały się na temat Agencji Wywiadu, która zaczęła pojawiać się na targach pracy. I choć to może na pierwszy rzut oka niecodzienne, w wielu krajach na świecie praktykowane jest od dekad, a służby specjalne aktywnie wykorzystują internet, media społecznościowe, kampanie employer brandingowe oraz wydarzenia branżowe.
Wracając do ABW, to warto zdać sobie sprawę, że od jakiegoś czasu formacja ta nie poszukuje już wyłącznie funkcjonariuszy prowadzących działania operacyjne. Potrzebuje informatyków, analityków, specjalistów od cyberbezpieczeństwa, ekspertów finansowych, językoznawców czy specjalistów od nowych technologii. Szkopuł w tym, że o tych samych ludzi konkurują banki, duże firmy konsultingowe, sektor IT czy międzynarodowe korporacje oferujące z reguły znacznie wyższe wynagrodzenia i większą elastyczność zatrudnienia.
W takich warunkach pozostawanie wyłącznie przy własnych kanałach komunikacji, często w przypadku administracji publicznej ograniczających się do strony internetowej, oznaczałoby dobrowolne i – co gorsza – świadome ograniczenie liczby potencjalnych kandydatów. Co za tym idzie, sam fakt publicznej, otwartej rekrutacji za pośrednictwem portali zajmujących się zamieszczaniem ogłoszeń o pracę, nie jest sprzeczny z charakterem działalności służb specjalnych. Pytanie brzmi jednak, czy polskie służby są gotowe prowadzić taką komunikację świadomie?
Największą zaletą obecności na tego typu portalach, jest niewątpliwie zwiększenie zasięgu. W praktyce oznacza to dotarcie do osób, które być może nigdy nie rozważały kariery w służbach, ale posiadają kompetencje, jakie w ABW mogą okazać się szczególnie przydatne. To jednak tylko jedna strona medalu.
Drugą jest ryzyko spłycenia wizerunku instytucji, której fundamentem powinny pozostawać profesjonalizm, zaufanie i bezpieczeństwo państwa. Wśród setek tysięcy ogłoszeń – od ofert dla handlowców po magazynierów i specjalistów sprzedaży – oferta służby specjalnej może zatracić swój wyjątkowy i unikalny charakter. Paradoksalnie może zostać odebrana – co widać w części komentarzy ekspertów – jako kolejna propozycja zatrudnienia. A przecież aura wyjątkowości jest jedną z „kart przetargowych” tego typu instytucji.
Samo opublikowanie ogłoszenia nie stanowi oczywiście zagrożenia dla działalności operacyjnej ABW, choć nie jest też do końca tak, że nie rodzi szeregu pytań, jak choćby te o stan kadr. To ile etatów, i ile wakatów, jest dziś w ABW czy AW jest jedną z tych informacji, które dla opinii publicznej są zwyczajnie niedostępne. Przedstawiciele służb chroniąc te dane powołują się na kwestie bezpieczeństwa co – w pewnym sensie – może być wytłumaczalne.
Jednak ogłoszenie o poszukiwaniu chętnych na stanowisko „Funkcjonariusz operacyjny ds. kontrwywiadu (Europa Wschodnia)” czy „Funkcjonariusz operacyjny ds. zagrożeń terrorystycznych” nieco burzy ten skrzętnie tkany mit tajemnicy, bo każe zapytać: w takim razie, własnie tych osób w służbie brakuje? A może wakatów nie ma, a Agencja chce rozbudować kompetencje w tym zakresie? Odpowiedź – której i tak zapewne nikt nie udzieli – jest w tym przypadku drugorzędna, bo już sam fakt, że pytania padają pokazuje, że pewien kłopot jednak istnieje.
Dlatego kluczowe pozostaje zachowanie odpowiedniej równowagi. Nikt nie powie dziś, że jakakolwiek granica została przekroczona, bo tych zwyczajnie nie wyznaczono, ale mimo to, warto chyba zastanowić się na znalezieniem „złotego środka”. Bo, może jednak funkcjonariuszy operacyjnych możemy szukać innymi, mniej powszechnie dostępnymi kanałami, które za to mogą doskonale sprawdzić się w rekrutacji np. analityków albo specjalistów od IT?
Ostatecznie jednak portal rekrutacyjny jest jedynie narzędziem. O sukcesie zadecyduje nie miejsce publikacji ogłoszenia, ale to, czy ABW będzie w stanie przekonać kandydatów, że oferuje atrakcyjną ścieżkę zawodową mimo ograniczeń, których sektor prywatny zwykle nie stawia.
I jeszcze jedno. W przypadku służb specjalnych wydaje się, że największym wyzwaniem nigdy nie było dotarcie do dużej liczby kandydatów. Najtrudniejsze zawsze było znalezienie tych właściwych.



