Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Groźny przeciwnik i chwiejne państwo. Polskie służby specjalne pod rosyjską lupą

Dla rosyjskich analityków i środowisk powiązanych z tamtejszymi służbami Polska to z jednej strony kluczowa i niebezpieczna forpoczta NATO, a z drugiej – państwo wewnętrznie chwiejne, którego służby trawione są przez polityczne wojny. Jak Moskwa widzi polski wywiad i kontrwywiad, gdzie w jej publikacjach kończy się biały wywiad (OSINT), a zaczyna celowa dezinformacja?

Autor. Opracowanie własne

Rosyjski obraz polskich służb specjalnych nie powstaje w jednym miejscu ani w jednym typie publikacji. Składają się na niego almanachy poświęcone intelligence studies, portale wojskowo-analityczne, oficjalne komunikaty rosyjskich służb, think tanki oraz serwisy specjalizujące się w problematyce wywiadu i bezpieczeństwa. Wspólny mianownik jest jednak wyraźny: polskie służby są tam najczęściej przedstawiane jako element zachodniego systemu wywiadowczego, narzędzie polityki antyrosyjskiej oraz struktury szczególnie aktywne na kierunku rosyjskim, białoruskim i ukraińskim. Nie jest on całkowicie jednorodny.

W bardziej technicznych analizach Polska pojawia się jako państwo konsekwentnie rozwijające zdolności kontrwywiadowcze, cybernetyczne i rozpoznawcze. W tekstach wojskowo-publicystycznych ton staje się ostrzejszy: polskie służby występują jako instrument prowokacji, walki informacyjnej lub represji wobec środowisk określanych jako prorosyjskie. W oficjalnych komunikatach Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej polskie instytucje bezpieczeństwa są natomiast wpisywane w większą opowieść o Polsce jako państwie frontowym, działającym pod wpływem USA i NATO oraz prowadzącym politykę rewizjonistyczną wobec Wschodu.

Rosyjskie dossier o polskich służbach

Najważniejszym punktem odniesienia dla analizy tego obrazu pozostaje artykuł Igora Iwanickiego „Polska wspólnota wywiadowcza”. Jest to najpełniejszy współczesny rosyjskojęzyczny tekst o polskich służbach specjalnych funkcjonujący w jawnej przestrzeni. Jego znaczenie polega na tym, że nie ogranicza się do ogólnych oskarżeń o „rusofobię” czy „amerykańską kontrolę”. Iwanicki tworzy coś w rodzaju otwartoźródłowego dossier: opisuje historię transformacji polskich służb po 1989 roku, ich strukturę, budżety, liczebność, podporządkowanie, ośrodki szkoleniowe, elementy infrastruktury technicznej oraz kierunki modernizacji rozpoznania. Tekst opiera się na źródłach, ale trzeba od razu dodać ważne zastrzeżenie: jest to mieszanka źródeł oficjalnych, prasowych, rosyjskich, polskich, zachodnich i częściowo propagandowych, a nie aparat przypisów typowy dla neutralnej publikacji akademickiej.

Znaczenie artykułu Iwanickiego staje się pełniej zrozumiałe dopiero wtedy, gdy uwzględni się charakter samego kwartalnika „Niewidzialny wymiar”, który przedstawiany jest oficjalnie jako projekt zajmujący się analizą i systematyzacją otwartych danych o służbach wywiadowczych różnych państw. Już to określenie jest istotne, ponieważ pozwala odróżnić publikację Iwanickiego od klasycznego przecieku z dokumentów niejawnych. Mamy raczej do czynienia z rosyjską odmianą intelligence studies rekonstrukcją OSINT (open-source intelligence), która z publicznych, półpublicznych i wtórnych danych buduje obraz polskiej wspólnoty wywiadowczej. Natomiast umieszczenie tekstu o Polsce obok opracowań o służbach Pakistanu, sojuszu Five Eyes, kontrwywiadzie USA i brazylijskich służbach pokazuje, że Polska została potraktowana jako jeden z istotnych przypadków w rosyjskim oglądzie współczesnych systemów wywiadowczych. Nie jest to więc przypadkowa publicystyka o Polsce, lecz część szerszego projektu mapowania służb państw uznawanych za ważne z punktu widzenia rosyjskiej analizy bezpieczeństwa.

Reklama

Współdyrektorami projektu „Niewidzialny wymiar” są Rusłan Puchow związany z Centrum Analiz Strategii i Technologi-CAST, oraz Rustam Czuriakow. CAST jest rosyjskim ośrodkiem analitycznym zajmującym się przemysłem obronnym, handlem uzbrojeniem, polityką wojskową i współpracą wojskowo-techniczną, a przy Puchowie odnotowywane jest członkostwo w Radzie Społecznej przy rosyjskim Ministerstwie Obrony.

Z kolei biogram Czuriakowa zamieszczony jest na stronach Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej – rosyjskiej platformy eksperckiej związana z debatą o polityce zagranicznej, obronności i bezpieczeństwie państwa. Skupia przedstawicieli środowisk politycznych, wojskowych, resortów siłowych, przemysłu obronnego, nauki oraz mediów. Wskazuje, że jest on pułkownikiem w stanie spoczynku i był oficerem Sił Zbrojnych ZSRR. Także rejestry spółek wskazują również Rusłana Puchowa i Rustama Czuriakowa jako osoby związane z firmą wydawniczą „Laboratorium Intelligence Express”. Spółka deklaruje, że jej działalność polega na analizie i systematyzacji otwartych danych dotyczących służb wywiadowczych różnych państw.

Nie oznacza to automatycznie, że almanach jest formalnym organem FSB, SWR albo GRU, ale jednocześnie nie można traktować go jak neutralnego periodyku akademickiego oderwanego od rosyjskiego aparatu państwowego i wojskowego. Najdalej idącą tezę w sprawie możliwych związków personalnych tego środowiska z rosyjskim aparatem bezpieczeństwa formułuje Estońska Służba Wywiadu Zagranicznego. Według niej Rusłan Puchow miał być informatorem FSB i przekazywać rosyjskiemu kontrwywiadowi informacje o kontaktach z zachodnimi dyplomatami oraz cudzoziemcami. Z tej racji almanach jest projektem formalnie prywatnym, wydawniczo-analitycznym i OSINT-owym, ale funkcjonujący w środowisku silnie powiązanym z rosyjskim sektorem obronnym, wojskowym i eksperckim aparatu państwa.

Między OSINT a twierdzeniami quasi-operacyjnymi

Z tego powodu charakter źródeł, na których opiera się artykuł Iwanickiego, wymaga osobnego rozróżnienia. Tekst „Polska wspólnota wywiadowcza” nie jest materiałem, który można traktować jako klasyczny przeciek z dokumentów niejawnych. Znaczna część informacji ma charakter jawny: nazwy służb, daty reform, budżety, oficjalne adresy, akty prawne czy znane postępowania sądowe. Inne elementy są wnioskami wyprowadzonymi z danych publicznych, map, zdjęć satelitarnych, publikacji prasowych i wcześniejszych opracowań. Najbardziej problematyczne pozostają te fragmenty, w których autor przechodzi od danych jawnych do twierdzeń quasi-operacyjnych: o aktualnej funkcji obiektów, zasięgu urządzeń, współpracy z amerykańską NSA albo użyciu określonej technologii przez konkretne zachodnie instytucje bezpieczeństwa. W takich miejscach tekst należy czytać jako rosyjską ocenę lub hipotezę, a nie jako bezspornie potwierdzony fakt.

Dobrze pokazuje to sprawa Aleksandra Derkunskiego i Jewgienija Tarutina, którą Iwanicki wykorzystuje jako przykład zainteresowania zachodnich instytucji rosyjskimi technologiami pozyskiwania danych z urządzeń elektronicznych. Rdzeń tej historii można potwierdzić w powszechnie dostępnych rosyjskich źródłach. Jak pisał dziennik Kommiersant, rosyjski sąd skazał Tarutina na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, a Derkunskiego na dziewięć lat. Według wersji śledztwa FSB, Tarutin, jako oficer związany z zapleczem badawczo-rozwojowym rosyjskiego resortu obrony, miał przekazywać Derkunskiemu materiały dotyczące prac prowadzonych na potrzeby wojska, natomiast Derkunski miał organizować za granicą produkcję i sprzedaż kompleksów sprzętowo-programowych. Podobnie RBK w tekście „Oficer i biznesmen otrzymali wyroki w sprawie sprzedaży technologii wojskowych” wskazywał na rosyjska firmę „DZ Consulting”, polską spółkę Rusolut oraz wyroki wobec obu oskarżonych.

Na tym poziomie sprawa jest możliwa do opisania jako rosyjskie postępowanie karne dotyczące przekazywania i sprzedaży za granicę technologii opracowywanych dla rosyjskiego resortu obrony. Polski wątek jest tu istotny, ale pośredni: wynika przede wszystkim z obecności spółki Rusolut, a nie z publicznie potwierdzonej współpracy Derkunskiego z polskim wywiadem w sensie ścisłym, czyli z Agencją Wywiadu. To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ Iwanicki rozszerza tę sprawę i wpisuje ją w szerszą narrację o zainteresowaniu zachodnich służb rosyjskimi technologiami.

Reklama

Granica między informacją jawną a twierdzeniem trudnym do niezależnej weryfikacji pojawia się właśnie wtedy, gdy autor przechodzi od faktu rosyjskiej sprawy karnej do szczegółowego wykazu instytucji, które miały rzekomo używać tej technologii. Same wyroki, nazwiska, spółki i ogólny zarzut sprzedaży technologii można potwierdzić w rosyjskich mediach. Nie ma natomiast równie mocnego publicznego potwierdzenia, że system był faktycznie używany przez wszystkie wskazane przez Iwanickiego instytucje, takie jak FBI, Defense Intelligence Agency (Agencja Wywiadu Obronnego), Department of Homeland Security (Departament Bezpieczeństwa Krajowego), ABW, Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, niemiecki Bundesamt für Sicherheit in der Informationstechnik (Federalny Urząd Bezpieczeństwa Informacji) czy Bundesnachrichtendienst (Federalna Służba Wywiadowcza). Ten element należy więc opisywać ostrożnie: jako rosyjską narrację śledczą lub interpretację autora, a nie jako niezależnie potwierdzony fakt współpracy z polskimi służbami.

Podobna logika dotyczy opisu infrastruktury polskich służb. Część danych przywoływanych przez Iwanickiego ma charakter całkowicie jawny. Oficjalne strony ABW wskazują Centralny Ośrodek Szkolenia i Edukacji im. gen. dyw. Stefana Roweckiego „Grota” przy ul. Nadwiślańczyków w Wiązownie/Emowie, a oficjalna strona Agencji Wywiadu podaje adres siedziby przy ul. Miłobędzkiej 55 w Warszawie. Tego typu informacje nie są wiedzą pozajawną. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy autor przypisuje konkretnym lokalizacjom funkcje operacyjne, opisuje układ anten, stacje radionamiernicze, zasięgi techniczne albo domniemaną współpracę z amerykańską NSA. Lokalizację obiektu, masztu czy pola antenowego można niekiedy ustalić z map, zdjęć satelitarnych, rejestrów, przetargów lub lokalnych publikacji, ale aktualna funkcja operacyjna, realny zasięg, sposób wykorzystania i stopień integracji z systemem sojuszniczym nie wynikają automatycznie z samej widoczności obiektu.

Z tej racji artykuł Iwanickiego najlepiej traktować jako przykład rosyjskiej analizy OSINT o podwyższonej wrażliwości. Nie polega ona na prostym ujawnianiu tajemnic, lecz na łączeniu wielu rozproszonych danych: adresów instytucji, informacji sądowych, dokumentów administracyjnych, obserwacji infrastruktury, map, zdjęć satelitarnych i wcześniejszych publikacji. Każda z tych informacji może być jawna albo półjawna, ale ich zestawienie tworzy obraz znacznie bardziej użyteczny analitycznie i potencjalnie operacyjnie. W tym sensie tekst „Polska wspólnota wywiadowcza” nie jest zwykłym opisem polskich służb, lecz próbą zbudowania profilu ich zdolności, zaplecza technicznego i możliwych punktów współpracy z partnerami NATO. Dlatego w analizie tego artykułu trzeba stale oddzielać fakty łatwo potwierdzalne w źródłach publicznych, wnioski wyprowadzone z jawnych danych oraz twierdzenia, które mają charakter rosyjskiej oceny, hipotezy lub narracji śledczej i wymagają wyraźnego zastrzeżenia.

Groźny przeciwnik i zarazem państwo wewnętrznie niestabilne

Dopiero na tym tle można właściwie zrozumieć główną konstrukcję artykułu Iwanickiego. Jego tekst ma szczególne znaczenie nie dlatego, że jest neutralny, lecz dlatego, że łączy dużą szczegółowość faktograficzną z wyraźnie rosyjską interpretacją strategiczną. Przedstawia polskie służby jako struktury profesjonalne, rozbudowane i szczególnie istotne dla NATO, ale równocześnie jako instytucje uwikłane w polskie konflikty polityczne, lustrację, personalne czystki i partyjne spory. Właśnie ta dwoistość – Polska jako groźny przeciwnik i zarazem państwo wewnętrznie niestabilne – jest osią jego narracji.

Rozpoczyna on od transformacji po 1989 roku, ponieważ w tym okresie lokuje źródło późniejszych napięć. Opisuje utworzenie Urzędu Ochrony Państwa i Wojskowych Służb Informacyjnych, rozwiązanie Służby Bezpieczeństwa PRL, weryfikację funkcjonariuszy oraz budowę nowych struktur. Według niego Polska nie „wyzerowała” dawnego aparatu bezpieczeństwa, lecz wykorzystała część jego profesjonalnego potencjału. Autor podaje, że weryfikację po 1990 roku miało przejść około 70 procent dawnych funkcjonariuszy, czyli około 10 tysięcy osób, z których do służby przyjęto 4,5 tysiąca. Ta informacja nie pełni w tekście wyłącznie funkcji historycznej. Pozwala pokazać polskie służby jako instytucje jednocześnie nowe politycznie i częściowo odziedziczone zawodowo. Z tej perspektywy późniejsza lustracja, „lista Macierewicza”, spory wokół UOP i likwidacja WSI nie są tylko polskimi epizodami politycznymi, lecz przejawem głębszego problemu: państwo, które odziedziczyło fachowy aparat służb, miało następnie ten aparat wielokrotnie osłabiać w imię walki z komunistyczną przeszłością.

Na tym tle naturalnie pojawia się wątek współpracy z CIA. Iwanicki przywołuje spotkanie polskich i amerykańskich oficerów wywiadu w Lizbonie 2 maja 1990 roku, deklarację zakończenia działalności polskiej w USA, prośbę o pomoc przy tworzeniu nowych służb oraz amerykańskie zainteresowanie polską oceną sytuacji w ZSRR i państwach bałtyckich. Następnie opisuje operację Friendly Saddam, w ramach której z Iraku ewakuowano amerykańskich wojskowych, w tym funkcjonariuszy CIA. W rosyjskiej konstrukcji nie jest to zwykła historia sojuszniczej współpracy, lecz moment symbolicznego przejścia polskiego aparatu bezpieczeństwa z dawnej przestrzeni sowieckiej do amerykańskiego systemu operacyjnego.

Reklama

Ten motyw ma dla rosyjskiego autora zasadnicze znaczenie. Polska zostaje przedstawiona jako państwo, które bardzo szybko po transformacji stało się użyteczne dla USA. Iwanicki podkreśla, że po rozpadzie ZSRR Polska miała być jedynym państwem Europy Wschodniej, którego służby znajdowały się w wystarczająco dobrym stanie, by pomagać Amerykanom. W jego ujęciu polskie służby były wykorzystywane tam, gdzie dostęp USA był ograniczony – w Iraku, Iranie, Angoli, Nigerii, Korei Północnej, na Kubie i w Rosji. Tak zbudowany obraz nie opisuje po prostu współpracy sojuszniczej, lecz sugeruje, że polska wspólnota wywiadowcza stała się narzędziem amerykańskiej penetracji obszarów niedostępnych dla CIA.

Z tej perspektywy Iwanicki przechodzi do politycznych kryzysów wokół służb. „Lista Macierewicza”, „sprawa Olina”, ustawa lustracyjna, powołanie Instytutu Pamięci Narodowej, reforma UOP z 1996 roku, likwidacja UOP w 2002 roku oraz powstanie Agencji Wywiadu i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego tworzą u niego ciąg wydarzeń pokazujących, że polskie służby były od początku III RP nie tylko instrumentem bezpieczeństwa państwa, lecz także przedmiotem ostrej walki politycznej. Szczególnie „sprawa Olina” służy mu do pokazania, że działaniaUOP mogły osłabić zaufanie polskiej elity politycznej do własnych służb, jeśli śledztwo nie dostarczało – według autora – niepodważalnych dowodów.

Najmocniejszym przykładem tej logiki jest opis likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Iwanicki przedstawia WSI jako służbę, która mimo braku pełnej weryfikacji po 1989 roku zachowała profesjonalny potencjał, widoczny m.in. podczas zaangażowania Polski w Iraku i Afganistanie. Następnie pokazuje likwidację WSI po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości jako decyzję o poważnych skutkach operacyjnych. Ustawa z 9 czerwca 2006 roku, komisja likwidacyjna pod kierownictwem Antoniego Macierewicza, powołanie Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego nie są u niego zwykłą reformą instytucjonalną. Stają się punktem zwrotnym, w którym polskie państwo miało według autora ujawnić część własnego zaplecza wywiadowczego.

Likwidacja WSI zostaje przedstawiona jako samookaleczenie państwa

Kluczową rolę odgrywa tu raport Macierewicza. Iwanicki pisze, że w dokumencie opisano operacje WSI, ujawniono nazwiska polskich oficerów i agentów, w tym nadal działających, zdemaskowano sieć w Afganistanie oraz wskazano oficerów wywiadu wojskowego pełniących funkcje ambasadorów w Austrii, Kuwejcie i Turcji. W jego interpretacji raport nie jest więc przede wszystkim dokumentem o patologiach dawnej służby, lecz operacyjną katastrofą, która miała osłabić polski wywiad wojskowy na wiele lat. To jeden z najważniejszych elementów rosyjskiego spojrzenia: likwidacja WSI zostaje przedstawiona jako samookaleczenie państwa, które w imię rozliczeń politycznych naruszyło własne zdolności wywiadowcze.

Reklama

Dopiero na tym tle przechodzi on do współczesnej struktury polskich służb. Wylicza pięć instytucji: Agencję Wywiadu, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Wywiadu Wojskowego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Trzy z nich – ABW, SKW i CBA – przypisuje do sfery bezpieczeństwa wewnętrznego, a AW i SWW do obszaru wywiadu zewnętrznego, politycznego i wojskowego. Następnie podaje liczebność i budżety: AW - około 1200 osób, ABW – około 5000, SWW - 1147, SKW - 2174, CBA – około 1300, łącznie około 10 tysięcy osób. Budżet całości ma według niego wzrosnąć z 2053,4 milionów w 2023 roku do 2425,6 milionów złotych w 2024 roku. Ta część jest ważna, bo pokazuje metodę autora: Iwanicki nie poprzestaje na diagnozie politycznej, lecz buduje obraz ilościowy.

Następnie interpretuje te dane przez pryzmat wojny rosyjsko-ukraińskiej, używając rosyjskiego określenia „СВО” („specjalna operacja wojskowa”). Według niego po jej rozpoczęciu finansowanie polskich służb wzrastało etapowo, a największy wzrost otrzymały dwie służby wojskowe – kontrwywiad wojskowy i wywiad wojskowy. Dla autora oznacza to, że Polska po 2022 roku nie tylko politycznie zaostrzyła kurs wobec Rosji, ale również finansowo i instytucjonalnie wzmacnia służby odpowiedzialne za kierunek wojskowy.

Istotna jest także analiza podporządkowania służb. Iwanicki wskazuje, że AW i ABW podlegają bezpośrednio premierowi, CBA znajduje się pod jego kontrolą, a SWW i SKW są włączone w skład Ministerstwa Obrony. Pisze też o ministrze koordynatorze, Departamencie Bezpieczeństwa Narodowego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Kolegium do spraw Służb Specjalnych. Ten fragment nie jest efektowny, ale dobrze pokazuje quasi-podręcznikowy charakter tekstu. Autor próbuje uchwycić nie tylko to, czym zajmują się polskie służby, lecz także kto je kontroluje i jak są osadzone w strukturze państwa.

Największa szczegółowość pojawia się jednak przy opisie infrastruktury. W przypadku ABW Iwanicki wymienia zadania kontrwywiadowcze, antyterrorystyczne, cyberbezpieczeństwo, ochronę informacji niejawnych, zwalczanie przestępczości gospodarczej, korupcji, przemytu broni i technologii. Następnie przechodzi do obiektów: siedziby w Warszawie, całodobowego centrum antyterrorystycznego, ośrodka szkoleniowego w Emowie oraz stacji radionamierniczych w Dziwnowie, Miłocinie i Siedliskach. Autor lokalizuje je geograficznie i opisuje rozmieszczenie pięciu anten typu „Krąg”: dwóch w Dziwnowie, dwóch w Siedliskach i jednej w Miłocinie. Według niego obiekty te tworzą trójkąt pozwalający określać położenie pracujących środków radioelektronicznych na terytorium państwa.

Ten poziom szczegółowości jest znamienny. Tekst Iwanickiego nie jest tylko polityczną interpretacją. Ma również charakter otwartoźródłowego rozpoznania infrastruktury. Autor interesuje się konkretnymi punktami na mapie, typami anten, funkcjami obiektów i relacją między infrastrukturą kontrwywiadowczą a wojskową. Właśnie dlatego jego artykuł można czytać jako rosyjską próbę stworzenia mapy polskiego systemu rozpoznania i kontrwywiadu.

Podobny schemat widać w opisie Agencji Wywiadu. Iwanicki przedstawia ją jako służbę prowadzącą poza granicami kraju wywiad polityczny, gospodarczy, wojskowo-strategiczny oraz naukowo-techniczny. Wskazuje siedzibę w Warszawie, obiekt analityczno-łącznościowy na południowo-wschodnich obrzeżach stolicy oraz ośrodek szkoleniowy Stare Kiejkuty. Szczególnie ważny jest fragment o centrum rozpoznania radioelektronicznego w Świadkach Iławeckich, położonym w pobliżu granicy z obwodem królewieckim, które – według autora – ma być eksploatowane wspólnie z amerykańską NSA. W rosyjskim obrazie AW nie jest więc po prostu polską służbą zagraniczną. Jest elementem infrastruktury sojuszniczej, która ma umożliwiać techniczne rozpoznanie kierunku rosyjskiego.

Reklama

Analogiczny schemat pojawia się przy SKW i SWW. Służba Kontrwywiadu Wojskowego zostaje opisana jako struktura odpowiedzialna za ochronę sił zbrojnych, jednostek wojskowych, przedstawicieli armii za granicą, informacji niejawnych oraz badań i prac rozwojowych. Służba Wywiadu Wojskowego jest natomiast przedstawiona jako narzędzie rozpoznania na rzecz kierownictwa wojskowo-politycznego państwa, w tym z wykorzystaniem środków radioelektronicznych. Iwanicki wymienia ośrodek szkoleniowy Janówek Pierwszy, centrum rozpoznania radiowego z polem ponad 30 anten oraz posterunek w rejonie Chotomowa z szerokopasmowymi antenami logarytmiczno-periodycznymi. Następnie wskazuje współpracę SWW z centrami rozpoznania kosmicznego i radioelektronicznego wojsk lądowych, sił powietrznych i marynarki wojennej.

W dalszej części tekstu ta logika zostaje rozszerzona na modernizację techniczną. Opisane są polskie zakupy i projekty jako element wzmacniania zdolności wywiadowcze. Wymienia satelity optoelektroniczne S950 Pleiades Neo, fińskie satelity Iceye, samoloty Saab 340 AEW&C, okręty rozpoznawcze typu Dolphin budowane w Remontowa Shipbuilding oraz aerostatowy system rozpoznania radiolokacyjnego zatwierdzony przez Departament Stanu USA. W rosyjskiej interpretacji nie są to neutralne zakupy modernizacyjne, lecz element wzmacniania technicznego komponentu rozpoznania na kierunku rosyjskim i białoruskim.

W ten sposób tekst prowadzi od historii transformacji, przez współpracę z USA, lustrację i likwidację WSI, aż po współczesne budżety, infrastrukturę i systemy rozpoznania. Ten porządek nie jest przypadkowy. Autor chce pokazać, że polskie służby są jednocześnie produktem transformacji po 1989 r., narzędziem amerykańskiego wpływu, ofiarą polskich sporów politycznych i aktywnym elementem zachodniej infrastruktury wywiadowczej. Jego szczegółowość nie neutralizuje stronniczości tekstu; przeciwnie, nadaje jej pozór systematycznej analizy.

Profil autora dodatkowo wzmacnia tę interpretację. W rosyjskim periodyku „Eksport Uzbrojenia” wydawanym przez Centrum Analiz Strategii i Technologii Igor Iwanicki występuje jako autor tekstu „Produkcja amunicji w Europie”, a nota biograficzna opisuje go jako pułkownika rezerwy, niezależnego eksperta wojskowego i specjalistę od armii państw NATO. To tłumaczy, dlaczego w artykule o polskich służbach tak silnie obecna jest wojskowa geografia infrastruktury: anteny, ośrodki, satelity, rozpoznanie radioelektroniczne, lotnictwo wczesnego ostrzegania i obiekty przy granicach.

Z tej racji artykuł Igora Iwanickiego „Polska wspólnota wywiadowcza” należy uznać za najważniejszy rosyjski tekst funkcjonujący w jawnej przestrzeni o współczesnych polskich służbach specjalnych nie dlatego, że jest najbardziej obiektywny, lecz dlatego, że najpełniej ujawnia rosyjski sposób myślenia o Polsce. Dane, daty, budżety i lokalizacje służą w nim budowie jednej nadrzędnej tezy: Polska jest operacyjnym, technicznym i infrastrukturalnym zapleczem Zachodu na kierunku rosyjskim, a jej służby są dla Rosji poważnym przeciwnikiem.

Od analizy technicznej do publicystyki strategicznej

To, co u Iwanickiego przybiera formę uporządkowanego, technicznego dossier, w innych rosyjskich tekstach pojawia się w bardziej publicystycznej postaci. Tam akcent przesuwa się z infrastruktury i budżetów na polityzację, aferę Pegasusa, rzekome represje wobec środowisk prorosyjskich, Białoruś, Ukrainę i cyberbezpieczeństwo. Te teksty są mniej systematyczne, ale wzmacniają ten sam obraz: Polska ma być państwem frontowym, którego służby działają w logice konfrontacji z Rosją.

Wątek polityzacji polskich służb, tak silnie obecny u Iwanickiego, wraca w rosyjskich portalach wojskowo-analitycznych. Jewgienija Czernowa w piśmie „Przegląd Wojskowy” przedstawia aferę Pegasusa jako dowód, że polskie służby kontrolowały nawet własne elity polityczne. Tekst sugeruje również możliwość udziału służb amerykańskich lub brytyjskich, choć nie przedstawia na to twardego materiału dowodowego. Afera Pegasusa zostaje więc w rosyjskiej narracji przekształcona w argument o braku suwerenności, politycznej instrumentalizacji aparatu bezpieczeństwa i wpływie zachodnich patronów.

Podobny mechanizm widać w tekstach przedstawiających polskie służby jako aparat represji wobec środowisk uznawanych za prorosyjskie. Dmitrij Babicz w magazynie „Życie Międzynarodowe” opisuje sprawę Mateusza Piskorskiego jako przykład przechodzenia od zarzutów szpiegowskich do oskarżeń ideologicznych. Wskazuje na polskie i europejskie działania kontrwywiadowcze jako penalizację poglądów, a nie jako reakcję na możliwe działania wpływu. Ten sam kierunek rozwija Władisław Gulewicz. W artykule „Polska analityka i rusofobia – kierunki, klany i grupy” twierdzi, że polska analityka ekspercka odzwierciedla nastawienie władz, a jej dominujące ośrodki podtrzymują tradycję antyrosyjską i prometeistyczną. W tej konstrukcji środowisko eksperckie, debata publiczna i działania służb zostają połączone w jeden system antyrosyjskiej mobilizacji.

Polska sonduje scenariusze terytorialne wobec Ukrainy?

W tekstach dotyczących Białorusi i Ukrainy polskie służby są przedstawiane już nie tylko jako aparat wewnętrzny, lecz jako aktywny uczestnik działań regionalnych. Aleksandr Staver w „Przeglądzie Wojskowym” opisuje kryzys białoruski w 2020 roku jako operację, w której polskie służby miały próbować wpływać na sytuację międzynarodową. Pojawia się język operacyjny, sugestie o koordynacji działań psychologicznych i wykorzystywaniu mediów, ale publicznie dostępny materiał dowodowy pozostaje słaby. Znacznie ostrzejszą wersję tej narracji prezentuje SWR. Polska jest tam przedstawiana jako państwo sondujące scenariusze terytorialne wobec Ukrainy. Taki komunikat ma status źródła pierwotnego, ponieważ pochodzi od rosyjskiej służby, ale nie jest neutralną analizą. Pełni funkcję strategicznego przekazu, który wpisuje polskie służby w rosyjską opowieść o rzekomych planach rewizjonistycznych Warszawy.

Reklama

Wątek cyberbezpieczeństwa bywa w rosyjskim obiegu bardziej techniczny. Nikita Szpak na portalu think tanku Rosyjska Rada Spraw Międzynarodowych opisuje powstanie Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni jako część modernizacji polskiej armii. Rekonstruuje on status, cele, kadry i perspektywy rozwoju polskiego komponentu cyber, zamiast budować prostą publicystykę oskarżycielską. Inaczej natomiast rozkłada akcenty Władimir Łytkin w tekście „Polska publikacja zaprzeczyła oświadczeniu władz o »rosyjskim cyberataku« na komputery rządu”. Przedstawiał on sprawę wycieku z poczty Michała Dworczyka jako przykład bezpodstawnego obwiniania Rosji. Późniejsze materiały techniczne komplikują jednak tę tezę. Google Threat Analysis Group w opracowaniu „Aktualizacja krajobrazu zagrożeń” pisał o aktywności grup Fancy Bear/APT28 i Ghostwriter, a CERT Polska w analizie „Rozwój technik ataku grupy UNC1151/Ghostwriter” wskazywał, że grupa UNC1151/Ghostwriter od ponad roku atakowała skrzynki pocztowe polskich obywateli, a firmy Mandiant i Google wiązały ją z dużym prawdopodobieństwem z rządem Białorusi.

Bardziej geostrategiczny wariant rosyjskiej analizy pojawia się w tekstach Rosyjskiej Rady Spraw Międzynarodowych, gdzie Siergiej Szaszinow w tekście „Jak w oblężonej twierdzy: plany polskiej obrony przed Rosją” opisuje Tarczę Wschód jako konsekwencję polskiego przekonania o rosyjskim neoimperializmie i jako element przebudowy wschodniej flanki NATO. Tekst jest krytyczny wobec polskiej polityki bezpieczeństwa, ale operuje chłodniejszym językiem niż „Przegląd Wojskowy”. Pisze on o planach, wydatkach, granicach, NATO i odstraszaniu, a nie wyłącznie o spiskach służb.

Kazimierz Kraj: polski naukowiec w rosyjskim obiegu specjalistycznym

Osobnego komentarza wymagają teksty Kazimierza Kraja, ponieważ ich obecność w rosyjskojęzycznym obiegu specjalistycznym nie jest prostym „kontrapunktem” wobec rosyjskiej narracji o Polsce. Bardziej trafne jest stwierdzenie, że rosyjskie środowisko analityczne wykorzystuje głos polskiego naukowca jako element własnej legitymizacji eksperckiej. Dr. hab. Kraj, związany z Akademią im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim, zajmuje się problematyką wywiadu, kontrwywiadu, systemów zwalczania terroryzmu oraz rosyjskich organów bezpieczeństwa, zwłaszcza FSB. Jego obecność w almanachu „Niewidzialny wymiar” pokazuje więc, że ten rosyjski projekt nie ogranicza się do publikowania tekstów własnych autorów, lecz włącza do obiegu także nazwiska z państw, które sam opisuje jako część zachodniego systemu bezpieczeństwa.

W artykule Kazimierza Kraja „Badania nad wywiadem w Polsce. Informacja zwrotna” nie ma tej samej logiki, którą widać u Igora Iwanickiego w tekście „Polska wspólnota wywiadowcza”. Nie przedstawia polskich służb jako zagrożenia dla Rosji ani jako narzędzia USA. Pisze raczej o stanie polskich badań nad wywiadem, o rozproszeniu środowiska akademickiego, o braku silnych centrów badawczych oraz o potrzebie współpracy nauki z praktykami. Wymienia m.in. Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Gdański, WSB Merito w Chorzowie, Collegium Civitas, Akademię im. Jakuba z Paradyża, Akademię Górniczo-Hutniczą i Akademię Sztuki Wojennej jako miejsca, w których pojawiają się kierunki, kursy lub specjalności związane z analizą informacji, bezpieczeństwem wywiadowczym, służbami specjalnymi i kontrwywiadem.

Właśnie dlatego jego tekst może być dla rosyjskiego almanachu szczególnie użyteczny. Nie dlatego, że bezpośrednio potwierdza rosyjskie tezy o Polsce, lecz dlatego, że pokazuje rosyjskiemu czytelnikowi, iż „Niewidzialny wymiar” jest w stanie przyciągnąć również autora z Polski – państwa przedstawianego w innych tekstach jako ważny element zachodniego systemu wywiadowczego. Taka obecność wzmacnia wizerunek almanachu jako przedsięwzięcia międzynarodowego, eksperckiego i otwartego na głosy z zewnątrz. Jednocześnie nie zmienia zasadniczego profilu całego projektu, który pozostaje osadzony w rosyjskim środowisku obronno-bezpieczeństwowym.

Podobnie należy czytać tekst Kazimierza Kraja opublikowany w rosyjskim serwisie „Argumenty czasu” (środowiskowy serwis związany z kręgiem weteranów rosyjskich organów bezpieczeństwa państwowego) 22 stycznia 2026 roku. Analizuje on tam wypowiedzi byłych polskich oficerów wywiadu i kontrwywiadu o Rosji oraz rosyjskich służbach, wymieniając m.in. Piotra Pytla, Vincenta V. Severskiego, Andrzeja Derlatkę, Macieja Matysiaka, Marcina Falińskiego, Macieja Korowaja, Roberta Chedę i Annę Grabowską-Siwiec. Dla rosyjskiego odbiorcy taki tekst ma wartość nie tylko informacyjną. Umożliwia obserwację polskiego środowiska bezpieczeństwa przez pryzmat ludzi, którzy po odejściu ze służby komentują Rosję, wojnę, działania hybrydowe, dywersję i aktywność rosyjskich organów bezpieczeństwa.

W tym sensie teksty Kraja nie powinny być opisywane jako prosty kontrapunkt wobec rosyjskiej narracji. Są raczej przykładem włączenia polskiego głosu eksperckiego do rosyjskiego obiegu specjalistycznego. Dla rosyjskiego środowiska wydawniczego ich funkcja może być szersza niż tylko informacyjna: pokazują, że projekt ma kontakty międzynarodowe, posługuje się językiem naukowym i potrafi przyciągnąć badacza z państwa, które w innych tekstach jest przedstawiane jako przeciwnik. To nie unieważnia wartości informacyjnej tekstów Kraja, ale nakazuje czytać je w kontekście całej architektury almanachu i jego osadzenia w rosyjskim ekosystemie obronno-analitycznym. Kazimierz Kraj nie wzmacnia bezpośrednio rosyjskiej tezy o polskich służbach jako narzędziu antyrosyjskiej polityki, ale jego obecność w rosyjskojęzycznym obiegu może być wykorzystywana do uwiarygodnienia tego obiegu jako eksperckiego, otwartego i międzynarodowego.

Rosyjska narracja jest dwoista. Polska ma być zarazem groźnym przeciwnikiem i państwem wewnętrznie chwiejnym. Krajem intensywnie rozwijającym rozpoznanie techniczne, ale jednocześnie podatnym na partyjne konflikty, personalne czystki i instrumentalizację służb. Wątek satelitów, samolotów AEW&C, okrętów rozpoznawczych, aerostatów, anten, radionamierzania i współpracy z NSA nie służy u Iwanickiego neutralnemu opisowi modernizacji. Zostaje wpisany w rosyjską mapę zagrożeń, w której polskie zdolności rozpoznawcze są częścią szerszej architektury NATO skierowanej przeciw Rosji.

Ostatecznie rosyjski obraz polskich służb specjalnych zawiera realne elementy analizy: struktury, budżety, kadry, reformy, infrastrukturę, zdolności techniczne i środowisko eksperckie. Wszystkie te elementy zostają jednak podporządkowane strategicznej narracji. Polska jest przedstawiana jako antyrosyjski komponent zachodniego systemu wywiadowczego, państwo użyteczne dla USA, silnie związane z NATO, aktywne wobec Rosji i Białorusi, ale zarazem niestabilne, upolitycznione i podatne na wewnętrzne konflikty.

Reklama
Reklama