- WIADOMOŚCI
Tatarow. Twarz postsowieckiej oligarchizacji Ukrainy
Autor. Twitter (X) / @ZelenskyyUa
Ołeh Tatarow należy do najbardziej wpływowych, a zarazem najmniej rozpoznawalnych ludzi ukraińskiej polityki. Nie stoi na czele partii, nie prowadzi negocjacji dyplomatycznych i rzadko pojawia się w centrum publicznej uwagi. Mimo to od lat znajduje się w samym środku sporów o niezależność organów ścigania, reformę państwa i granice wpływu prezydenckiego otoczenia. Tatarow stał się symbolem konfliktu między obietnicą budowy państwa prawa a trwałością postsowieckich mechanizmów kontroli, lojalności i ochrony ludzi władzy.
Ołeh Tatarow jest jedną z najbardziej wymownych postaci w systemie władzy Wołodymyra Zełenskiego. Nie dlatego, że występuje na pierwszym planie. Właśnie dlatego, że działa w półcieniu. Nie jest twarzą ukraińskiej polityki, nie prowadzi wielkiej dyplomacji i nie wygłasza programowych przemówień. Jest człowiekiem od aparatu ścigania: prokuratury, policji, służb bezpieczeństwa i instytucji antykorupcyjnych. To tam rozstrzyga się, czy państwo działa według prawa, czy według nieformalnych układów.
Tatarow pokazuje, dlaczego Ukraina po Majdanie nadal nie uwolniła się całkowicie od postsowieckiego sposobu myślenia o państwie. Nie chodzi o propagandową tezę, że Ukraina jest „taka sama jak Rosja”. Nie jest. Ma niezależne media, aktywne społeczeństwo obywatelskie, instytucje antykorupcyjne, protesty społeczne i realną presję Zachodu. Gdyby tego wszystkiego nie było, sprawa Tatarowa nigdy nie stałaby się publicznym problemem. Ale fakt, że Ukraina nie jest Rosją, nie oznacza, że całkowicie zerwała z dziedzictwem starego aparatu.
Zełenski trzyma Tatarowa nie dlatego, że jest on politycznie atrakcyjny. Trzyma go dlatego, że jest użyteczny. Zna aparat ścigania od środka, rozumie język prokuratury, policji i służb, potrafi poruszać się w świecie nieformalnych zależności i zabezpieczać interesy prezydenckiego centrum w najwrażliwszych sprawach. Właśnie dlatego jego obecność w Biurze Prezydenta jest testem dla Ukrainy. Pokazuje, czy państwo budowane po 2014 roku rzeczywiście staje się państwem instytucji, czy raczej nowym centrum władzy, które przejęło język reform, ale zachowało stare mechanizmy ochrony własnych ludzi.
Wejście do Bankowej
Tatarow trafił do centrum władzy 5 sierpnia 2020 roku, gdy Zełenski mianował go zastępcą szefa Biura Prezydenta odpowiedzialnym za organy ścigania. Oficjalny komunikat prezydencki przedstawiał jego funkcję szeroko: miał zajmować się polityką państwa w dziedzinie ścigania, bezpieczeństwem narodowym w obszarze organów ścigania, walką z korupcją i ochroną praw człowieka.
W praktyce oznaczało to dostęp do jednego z najważniejszych segmentów państwa. W kraju, w którym prokuratura, policja i sądy przez dekady były podatne na wpływy polityczne, człowiek odpowiadający przy prezydencie za organy ścigania nie jest zwykłym urzędnikiem. Może nie podpisywać formalnych rozkazów, a mimo to wiedzieć, gdzie trzeba przyspieszyć, gdzie wystarczy poczekać, komu należy pomóc, a kogo można zostawić bez ochrony.
Ośrodek Studiów Wschodnich w analizie Zełenski, Jermak i wojenne zarządzanie Ukrainą opisywał Tatarowa jako prawą rękę Andrija Jermaka w sprawach służb specjalnych i organów ścigania. Hromadske przedstawiało układ personalny wokół prokuratury i SBU jako mechanizm mogący tworzyć faktyczny monopol Tatarowa i Jermaka nad aparatem ścigania. Kyiv Independent pokazywał go jako człowieka, któremu działacze antykorupcyjni i dziennikarze śledczy przypisywali wpływy w Państwowym Biurze Śledczym, Policji Narodowej i SBU. Financial Times widział w nim jednego z najbliższych sojuszników Jermaka w zapleczu władzy.
Nie chodzi więc wyłącznie o formalny zakres obowiązków. Tatarow stał się pośrednikiem między Bankową a światem prokuratury, śledczych i służb. Jego znaczenie wynikało z dostępu do ludzi oraz instytucji, które decydują o losie najwrażliwszych spraw.
Nie chodzi więc wyłącznie o formalny zakres obowiązków. Tatarow stał się pośrednikiem między Bankową a światem prokuratury, śledczych i służb. Jego znaczenie wynikało z dostępu do ludzi oraz instytucji, które decydują o losie najwrażliwszych spraw.
Człowiek starego aparatu
Największy problem Tatarowa zaczyna się od jego biografii. Transparency International Ukraine w publikacji Kim jest Ołeh Tatarow? przypomina, że od 1999 roku służył on w organach spraw wewnętrznych, a od 2011 roku był zastępcą szefa Głównego Zarządu Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy. To nie jest neutralny szczegół. Tatarow nie przyszedł do administracji Zełenskiego jako ekspert spoza starego systemu. Przyszedł z wnętrza aparatu, który po Rewolucji Godności miał zostać rozliczony i przebudowany.
Majdan był buntem przeciwko Janukowyczowi, ale był też buntem przeciwko państwu, w którym policja, prokuratura i sądy służyły ochronie władzy. Dlatego kariera Tatarowa w MSW z czasów Janukowycza ma znaczenie polityczne. Pokazuje ciągłość ludzi, stylu działania i wyobrażenia o państwie. Człowiek starego aparatu został po latach wprowadzony do nowego centrum władzy i otrzymał odpowiedzialność za obszar, który powinien być symbolem zerwania z przeszłością.
Transparency International Ukraine zwracała także uwagę na jego rolę podczas Rewolucji Godności. Organizacja wskazywała, że Tatarow jako przedstawiciel MSW usprawiedliwiał działania milicji wobec protestujących. Kyiv Post w publikacji Zełenski mianuje nowego zastępcę szefa administracji Tatarowa, który próbował usprawiedliwiać przemoc wobec protestujących Euromajdanu podkreślał, że nominacja Tatarowa od początku budziła sprzeciw właśnie dlatego, że jego wcześniejsza postawa była sprzeczna z etosem rewolucji 2014 roku.
Po odejściu z MSW Tatarow pracował jako prawnik i adwokat. Samo wykonywanie zawodu adwokata nie jest zarzutem. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy spojrzymy na środowisko, w którym funkcjonował. Transparency International Ukraine wskazywała, że reprezentował między innymi Andrija Portnowa, byłego zastępcę szefa administracji Wiktora Janukowycza, oraz Wadyma Nowyńskiego, polityka związanego z prorosyjskim Opozycyjnym Blokiem.
Szczególnie istotny jest Portnow. Departament Skarbu USA w komunikacie Departament Skarbu ogłasza sankcje w Międzynarodowy Dzień Walki z Korupcją przedstawiał go jako byłego wysokiego urzędnika administracji Janukowycza, który miał próbować kontrolować ukraińskie sądownictwo, wpływać na ustawodawstwo, umieszczać lojalnych ludzi na stanowiskach sędziowskich i kupować decyzje sądowe. Jeżeli Tatarow funkcjonował zawodowo w takim otoczeniu, jego późniejsze wejście do Biura Prezydenta nie mogło być postrzegane jako zwykły awans prawnika.
Hromadske w tekście Ołeha Tatarowa mianowano zastępcą szefa Biura Prezydenta. Co o nim wiadomo przypominało, że nowy zastępca szefa Biura Prezydenta był dawnym urzędnikiem kierowniczych struktur MSW z czasów Janukowycza, a po odejściu z resortu reprezentował Portnowa i Nowyńskiego. Portal wskazywał także, że według Centrum Dziennikarstwa Śledczego Portnow miał promować jego kandydaturę przez Andrija Jermaka.
W życiorysie Tatarowa widać jedną z najtrwalszych cech ukraińskiej polityki: stary system nie znika nagle po rewolucji. Potrafi dostosować się do nowych warunków, zmienić język, znaleźć nowych patronów i wrócić do centrum władzy pod nowym szyldem.
UkrBud, czyli śledztwo, które stało się testem
Najważniejszym epizodem w politycznej biografii Tatarowa pozostaje sprawa UkrBud. Nie była to zwykła kontrowersja ani techniczny spór między instytucjami. Był to moment, w którym podejrzenie dotknęło człowieka z Biura Prezydenta. Właśnie wtedy można było zobaczyć, jak działa państwo, gdy niezależne śledztwo zbliża się do kogoś z politycznego centrum.
Transparency International Ukraine w analizie Rok później: jakie problemy ujawnia sprawa Tatarowa? wskazywała, że sprawa dotyczyła budowy mieszkań dla Gwardii Narodowej oraz możliwej roli Tatarowa w mechanizmie związanym z ekspertyzą, która miała obniżyć wykazaną stratę państwa. AntAC doprecyzowywał, że chodziło o podejrzenie udziału w przekazaniu korzyści majątkowej ekspertowi, której wartość miała odpowiadać miejscu parkingowemu.
Najważniejsze okazało się jednak nie samo podejrzenie, lecz dalszy los postępowania. Transparency International Ukraine w publikacji Kto „grzebie” sprawę Tatarowa? Oś czasu pisała, że 30 listopada 2020 roku prokurator generalna Iryna Wenediktowa potajemnie zmieniła prokuratorów w sprawie, a 23 grudnia 2020 roku zastępca prokuratora generalnego Ołeksij Symonenko doprowadził do przeniesienia postępowania z NABU do SBU.
To był moment przełomowy. NABU – Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy – oraz SAPO – Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna – powstały właśnie po to, by sprawy korupcji wysokiego szczebla prowadzić poza wpływem starej prokuratury, politycznych układów i nieformalnych zależności. Odebranie im sprawy Tatarowa zostało przez środowiska antykorupcyjne odczytane jako rozbrojenie śledztwa w najwrażliwszym momencie.
Kyiv Independent przypominał, że Tatarowowi postawiono zarzut łapownictwa, ale Prokuratura Generalna przekazała sprawę SBU – instytucji bardziej podatnej na kontrolę polityczną. Ołeksandr Kłymenko, szef SAPO, w rozmowie z Kyiv Independent wskazywał, że sprawa została odebrana NABU, a następnie zamknięta bez realnej możliwości wznowienia.
Dlatego UkrBud mówi więcej niż sam zarzut łapownictwa. Pokazuje model, w którym niezależne instytucje mogą ruszyć sprawę człowieka z Bankowej, ale następnie postępowanie zostaje przesunięte, spowolnione, rozmyte i ostatecznie wygaszone. To właśnie praktyczna istota oligarchizacji państwa: prawo formalnie istnieje, ale działa selektywnie. Jednych ściga do końca, innych omija albo chroni.
NABU i SAPO jako granica reform
Sprawa Tatarowa stała się jednym z wcześniejszych sygnałów głębszego konfliktu między Bankową a antykorupcyjną architekturą Ukrainy. Kyiv Independent w publikacji Zełenski demontuje ukraińską infrastrukturę antykorupcyjną – oto jak do tego doszło zestawiał ją z późniejszą ustawą podporządkowującą NABU i SAPO prokuratorowi generalnemu. To porównanie pokazuje ciągłość problemu: przypadek Tatarowa nie był jednorazowym incydentem, lecz zapowiedzią prób odzyskania politycznej kontroli nad instytucjami, które miały być od tej kontroli odporne.
Ten sam wzór Kyiv Independent opisywał w tekście Wyjaśnienie: czy uderzenie Zełenskiego w infrastrukturę antykorupcyjną ma coś wspólnego z rosyjskim wpływem?. Ustawa z lipca 2025 roku była przedstawiana jako element walki z rosyjskimi wpływami, ale w praktyce ograniczała niezależność instytucji antykorupcyjnych. Logika była zbieżna z modelem kojarzonym z Tatarowem: osłabianie niezależnych śledztw, rozmywanie właściwości spraw antykorupcyjnych i przesuwanie najbardziej wrażliwych postępowań poza zasięg instytucji powołanych właśnie po to, by kontrolować elity.
Spór o NABU i SAPO szybko wyszedł poza ukraińską politykę wewnętrzną. Reuters pisał, że Komisja Europejska wezwała Ukrainę do utrzymania niezależnych organów antykorupcyjnych, podkreślając ich znaczenie dla rządów prawa i integracji europejskiej. Associated Press wskazywała, że kontrowersyjna ustawa wywołała pierwsze duże protesty od czasu pełnoskalowej inwazji oraz zaniepokojenie zachodnich partnerów.
Gra o NABU i SAPO nie była więc technicznym sporem o kompetencje. Była sporem o wiarygodność Ukrainy jako państwa, które chce być częścią Zachodu nie tylko geopolitycznie, lecz także instytucjonalnie.
Jermak i Tatarow: polityczne centrum oraz siłowe zaplecze
Roli Tatarowa nie można zrozumieć bez Andrija Jermaka. Obaj tworzyli dwa uzupełniające się poziomy prezydenckiego centrum władzy. Jermak był politycznym operatorem Bankowej: kontrolował dostęp do Zełenskiego, prowadził kluczowe negocjacje, wpływał na kadry, dyplomację i wojenną koordynację państwa. Tatarow działał ciszej, ale nie mniej istotnie. Był człowiekiem od zaplecza siłowego: od relacji z organami ścigania, służbami i prokuraturą.
OSW w analizie Zełenski, Jermak i wojenne zarządzanie Ukrainą pisał, że Tatarow stał się prawą ręką Jermaka w sprawach służb specjalnych i organów ścigania oraz wykorzystywał swoją pozycję do wywierania presji na śledczych. Financial Times w publikacji Polaryzująca władza Andrija Jermaka, drugiego wojennego przywódcy Ukrainy opisywał Jermaka jako postać skupiającą ogromny wpływ wokół prezydenta i kontrolującą dostęp do niego.
W takim układzie Tatarow był naturalnym uzupełnieniem Jermaka. Jeśli Jermak kontrolował polityczny dostęp do prezydenta, Tatarow zabezpieczał obszar śledztw, prokuratury, służb i instytucji antykorupcyjnych. Formalnie istnieją instytucje, procedury i kompetencje. Realnie najważniejsze staje się to, kto ma dostęp do prezydenta, kto rozmawia ze służbami, kto zna prokuratorów, kto może wpływać na tempo spraw i kto pozostaje lojalny wobec centrum.
Dlatego odejście Jermaka miało znaczenie nie tylko personalne, lecz także systemowe. The Guardian w publikacji Zełenski mierzy się z „mini-rewolucją”, gdy upadek Jermaka przekształca wojenny system władzy Ukrainy pisał, że jego upadek naruszył bardzo kontrolowany model władzy, na którym Zełenski polegał od początku pełnoskalowej wojny. Associated Press w publikacji Szef kancelarii Zełenskiego rezygnuje po przeszukaniu domu przez śledczych antykorupcyjnych wskazywała, że przeszukania przeprowadziły NABU oraz SAPO w kontekście szerszego skandalu korupcyjnego.
W tym sensie historia zatoczyła koło. Instytucje, których niezależność była wcześniej obchodzona w sprawie Tatarowa, później weszły w samo centrum systemu zbudowanego wokół Jermaka.
SBU, media i państwo bezpieczeństwa
Pełny opis roli Tatarowa wymaga uwzględnienia jego relacji ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy. Nie chodzi o formalne podporządkowanie SBU zastępcy szefa Biura Prezydenta. Chodzi o sieć znajomości, dostępów i wpływów, dzięki którym Bankowa mogła oddziaływać na jedną z najważniejszych instytucji bezpieczeństwa wewnętrznego państwa.
Ten wątek najmocniej pojawia się przy osobie Wasyla Maluka, który w latach 2022–2026 kierował SBU. Babel w publikacji Kim są Ołeksij Symonenko i Wasyl Maluk, którzy teraz pełnią obowiązki Wenediktowej i Bakanowa pisał, że rozmówcy redakcji w SBU i parlamencie określali Maluka jako człowieka bliskiego Tatarowowi. Przypominano także, że Maluk był widziany na urodzinach Tatarowa. To nie dowodzi formalnej zależności, ale pokazuje środowisko. W postsowieckim modelu władzy takie relacje mają ogromne znaczenie. Formalne kompetencje są ważne, ale często mniej ważne niż to, kto z kim rozmawia, kto komu ufa i kto należy do tego samego kręgu.
Znaczenie tych relacji wzmacniają doniesienia Ukraińskiej Prawdy dotyczące urodzin Tatarowa w Koncza-Zaspie. Redakcja opisywała, że na przyjęciu pojawili się wysocy funkcjonariusze i urzędnicy organów ścigania, w tym osoby związane z jego własną sprawą. Wśród gości był między innymi Ołeksij Symonenko, zastępca prokurator generalnej Iryny Wenediktowej, który wcześniej przekazał sprawę Tatarowa z NABU do SBU. W tym kontekście urodziny nie były prywatnym szczegółem obyczajowym, lecz świadectwem środowiska.
Relacja Tatarow–SBU stała się jeszcze ważniejsza po skandalu z inwigilacją dziennikarzy śledczych Bihus.Info. Kyiv Independent w tekście Ukraińscy dziennikarze zgłaszają dalszą presję i próby cenzury, gdy wcześniejsze sprawy pozostają nierozwiązane pisał, że według anonimowego wysokiego urzędnika istniało „uzasadnione podejrzenie”, iż Tatarow mógł być zaangażowany w próbę dyskredytacji Bihus.Info, a departament SBU odpowiedzialny za obserwację miał znajdować się wówczas „pod wpływem” Tatarowa. Biuro Prezydenta zaprzeczało jego zaangażowaniu i trzeba to wyraźnie zaznaczyć. Sam fakt pojawienia się takiej tezy pokazuje jednak skalę podejrzeń wobec jego nieformalnej pozycji.
OSW w analizie Ukraińskie media na celowniku służb specjalnych wskazywał, że SBU bezpośrednio podlega prezydentowi, a Ołeh Tatarow jako jeden z zastępców szefa Biura Prezydenta ma znaczący wpływ na zadania wyznaczane tej służbie. Do tego dochodzi wypowiedź samego Zełenskiego z sierpnia 2024 roku, relacjonowana między innymi przez Kyiv Independent w tekście Zełenski broni kontrowersyjnego zastępcy szefa kancelarii: „zabijał Czeczenów w Kijowie” w 2022 roku. Prezydent, broniąc Tatarowa, powiązał go z Malukiem i działaniami bezpieczeństwa na początku pełnoskalowej inwazji. Ta wypowiedź była nieprecyzyjna i nie została publicznie udokumentowana materiałem dowodowym, dlatego nie należy traktować jej jako potwierdzenia konkretnych operacji. Ma jednak znaczenie polityczne: sam Zełenski przedstawiał Tatarowa jako człowieka zaangażowanego, razem z Malukiem, w najwrażliwsze działania bezpieczeństwa państwa.
Wątek SBU pokazuje, że Tatarow nie jest wyłącznie człowiekiem od prokuratury i policji. Jest pośrednikiem między Bankową a aparatem bezpieczeństwa. To szczególnie istotne, bo w tradycji postsowieckiej służby specjalne są nie tylko narzędziem ochrony państwa, ale również narzędziem kontroli informacji, elit, mediów i przeciwników politycznych.
Sieć ludzi Tatarowa
Ustalenia ukraińskich mediów pozwalają rozszerzyć opis tego mechanizmu o jeszcze jeden wymiar. Tatarow nie jest tylko człowiekiem od kontaktu Bankowej z organami ścigania. Wokół jego nazwiska pojawia się sieć ludzi rozproszonych po różnych częściach aparatu państwa: w DBR, BEB, SBU, Policji Narodowej, MSW, administracji regionalnej, a nawet w lokalnych układach, gdzie polityka spotyka się z biznesem i sprawami śledczymi.
Ukraińska Prawda w tekście Tatarow ma wpływ na różne struktury siłowe przez „swoich ludzi” pisała, że zastępca szefa Biura Prezydenta oddziałuje na różne resorty i instytucje siłowe dzięki rozmieszczeniu lojalnych wobec niego osób na różnych poziomach tych struktur. Według redakcji na Tatarowa mieli orientować się między innymi Ołeksij Suchaczow, dyrektor Państwowego Biura Śledczego – DBR; Witalij Hahacz, zastępca dyrektora Biura Bezpieczeństwa Ekonomicznego – BEB; Artem Szyło, szef głównego zarządu SBU odpowiedzialnego za kontrwywiadowczą ochronę infrastruktury krytycznej i przeciwdziałanie finansowaniu terroryzmu; Maksym Cuckiridze, zastępca szefa Policji Narodowej; oraz Iwan Wyhiwski, ówczesny pełniący obowiązki szefa Policji Narodowej.
Jeszcze pełniej skalę personalnych powiązań Tatarowa pokazał projekt Schemes / Radio Swoboda w materiale Ziomkowie z Nowoukrainki. Dawni znajomi Ołeha Tatarowa na wpływowych stanowiskach w organach ścigania. Wskazano w nim grupę funkcjonariuszy pochodzących z Nowoukrainki – rodzinnego miasta Tatarowa – albo powiązanych z nim przez wspólną drogę zawodową, naukową lub rodzinną. W tym kręgu pojawiają się między innymi Andrij Melnyczenko, brat Ołeha Tatarowa, pracujący w strukturach śledczych Policji Narodowej, oraz Artem Szewczyszen, zastępca Maksyma Cuckiridzego, powiązany z Melnyczenką znajomością z akademii spraw wewnętrznych i wspólnymi publikacjami naukowymi.
Ten sam materiał pokazywał obecność ludzi z Nowoukrainki także w DBR. W Głównym Zarządzie Śledczym DBR funkcje zastępców kierowników wydziałów pełnić mieli Wadym Zahamuła i Stanisław Stratonow, którzy – według Schemes – pisali prace doktorskie pod kierunkiem Tatarowa. W kijowskim zarządzie DBR dziennikarze wskazywali z kolei Artema Spuskaniuka, zastępcę kierownika wydziału śledczego, oraz Artema Kozaczenkę, starszego śledczego.
Skala tych powiązań pokazuje coś bardzo charakterystycznego dla postsowieckiego modelu władzy: formalna hierarchia państwa przeplata się z nieformalną geografią znajomości. Liczy się nie tylko stanowisko, ale także wspólne miasto, akademia, promotor doktoratu, dawna służba, rodzina, wspólni znajomi i lojalność wobec człowieka, który ma dostęp do centrum.
Mechanizm nie ogranicza się do organów ścigania. Ukraińska Prawda w styczniu 2026 roku pisała, że dwóch z pięciu nowo mianowanych szefów obwodowych administracji wojskowych miało pochodzić z „kadrowej teczki” Tatarowa. Chodziło o Rusłana Osypenkę, generała policji i nowego szefa Czerniowieckiej OWA, oraz Ołeksandra Hanżę, generała policji i szefa Dniepropetrowskiej OWA. Jeden z rozmówców redakcji wskazywał także, że Tatarow miał proponować na stanowisko w Tarnopolskiej OWA Witalija Ilczyszyna, pierwszego zastępcę szefa Iwano-Frankiwskiej OWA i byłego urzędnika milicji z czasów Janukowycza.
Osobny wymiar tej sieci pokazał Bihus.Info w materiale Sojusznik Tatarowa został partnerem lokalnego dewelopera po „udanej” zmianie władzy w Irpieniu. Redakcja opisywała sytuację, w której po odsunięciu mera Irpienia Ołeksandra Markuszyna i korzystnych dla lokalnego środowiska deweloperskiego zmianach w mieście partnerem biznesowym miejscowego gracza Wołodymyra Karpluka został Nicola Mirto, biznesmen określany przez Bihus.Info jako sojusznik Tatarowa. Tego wątku nie należy przedstawiać jako dowodu, że Tatarow osobiście sterował Irpieniem. Jego znaczenie polega na czymś innym: pokazuje, jak ludzie związani z aparatem ścigania i prezydenckim centrum mogą pojawiać się na styku lokalnej władzy, śledztw i interesów biznesowych.
Toksyczny, ale użyteczny
Najbardziej wymowne jest to, że Tatarow przetrwał kolejne kryzysy. Ukraińska Prawda w publikacji Szef Biura Zełenskiego odmawia przeprowadzenia „czystek” w swoim nowym zespole pisała, że Kyryło Budanow po objęciu funkcji szefa Biura Prezydenta nie przeprowadził kadrowych czystek i nie zwolnił Tatarowa, określanego jako nadzorca systemu organów ścigania i osoba społecznie toksyczna. LIGA.net w publikacji Tatarowa nie ma na liście odejść z Biura Prezydenta po przyjściu Budanowa – źródło informował, że dymisja Tatarowa nie jest obecnie rozważana.
Oznacza to, że jego pozostanie nie jest przypadkiem ani przeoczeniem. Jest decyzją polityczną. Gdyby Tatarow był tylko obciążeniem, zostałby poświęcony. Gdyby był zwykłym urzędnikiem, można byłoby go wymienić bez większego kosztu. Skoro mimo skandali, protestów i krytyki pozostaje w centrum władzy, oznacza to, że pełni funkcję, której prezydenckie otoczenie nie chce utracić.
Jego użyteczność polega na tym, że zna aparat. Rozumie język prokuratury, policji i służb. Potrafi rozmawiać z ludźmi starego systemu i zabezpieczać interesy Bankowej w sferze śledztw. System nie trzyma człowieka dlatego, że jest niewinny w oczach opinii publicznej albo atrakcyjny politycznie. Trzyma go, bo jest potrzebny. A użyteczność człowieka takiego jak Tatarow polega na tym, że potrafi poruszać się w półcieniu państwa – tam, gdzie prawo styka się z lojalnością, a instytucje z nieformalną ochroną.
Zobacz też

Model postsowieckiej oligarchizacji
Największym błędem byłoby sprowadzenie Tatarowa do bohatera jednego skandalu personalnego. W ukraińskiej polityce podobnych historii było wiele: urzędnicy odchodzili, wracali, otrzymywali zarzuty albo przeczekiwali sprawy, które grzęzły w prokuraturze i sądach. Jego przypadek ma jednak inną wagę. Nie chodzi wyłącznie o to, czy konkretny urzędnik dopuścił się nadużycia. Chodzi o to, czy państwo jest zdolne prowadzić śledztwo przeciwko człowiekowi z samego centrum władzy bez przenoszenia sprawy, zmiany prokuratorów, osłabiania niezależnych instytucji i wygaszania postępowania.
To właśnie jest oligarchizacja państwa w praktyce. Nie zawsze polega ona na tym, że oligarcha z listy najbogatszych wydaje polecenie ministrom. Częściej polega na podporządkowaniu instytucji sieciom lojalności, ochronie ludzi własnego obozu, rozmywaniu śledztw, osłabianiu niezależnych organów i traktowaniu prokuratury oraz służb jako elementu politycznego bezpieczeństwa władzy.
Tatarow pokazuje ten mechanizm bardzo wyraźnie. Jego biografia prowadzi od aparatu MSW Janukowycza, przez relacje ze środowiskiem Portnowa, po prezydencką kontrolę nad obszarem organów ścigania. Sprawa UkrBud pokazuje, jak można rozbroić niezależne śledztwo. Relacja z Jermakiem potwierdza, że był częścią szerszego mechanizmu centralizacji decyzji na Bankowej. Powiązania z otoczeniem SBU pokazują, że wpływ ten nie ograniczał się do prokuratury i policji. Ustalenia Ukraińskiej Prawdy, Schemes i Bihus.Info dopisują do tego sieć personalną obejmującą aparat ścigania, administrację regionalną i lokalne interesy.
Ukraina nie jest Rosją. Ma aktywne społeczeństwo obywatelskie, niezależne media, działające instytucje antykorupcyjne, realne protesty społeczne i mechanizmy nacisku międzynarodowego. Gdyby Ukraina była państwem typu rosyjskiego, sprawa Tatarowa nigdy nie stałaby się publicznym problemem. Nie pisałyby o niej Transparency International Ukraine, Kyiv Independent, Ukraińska Prawda, Hromadske, Radio Swoboda, OSW ani media zachodnie. Nie byłoby protestów, nacisku Unii Europejskiej ani częściowego wycofywania się władzy z uderzenia w NABU i SAPO.
Ale fakt, że Ukraina nie jest Rosją, nie oznacza, że jest wolna od postsowieckich nawyków. Tatarow uosabia przekonanie, że aparat ścigania musi być „pod kontrolą”, najważniejsze sprawy nie mogą iść całkowicie niezależnym trybem, ludzie z centrum władzy wymagają ochrony, a prokuratura i służby powinny być częścią politycznego zaplecza, nie autonomicznym systemem odpowiedzialności.
Test dla Zełenskiego i dla ukraińskiego państwa
Ołeh Tatarow jest jedną z najbardziej wymownych postaci w systemie Zełenskiego, ponieważ pokazuje, gdzie naprawdę przebiega granica między reformą a kontrolą. Nie jest politykiem pierwszego planu, ideologiem ani dyplomatą. Jest operatorem aparatu ścigania ulokowanym w centrum prezydenckiej władzy. Jego znaczenie wynika z tego, że zna system od środka, wyrasta z jego starej logiki i potrafi się nią posługiwać.
Nie jest więc przypadkowym błędem kadrowym Zełenskiego, lecz trwałym elementem mechanizmu władzy. Sama jego obecność pokazuje, że prezydenckie centrum chce zachować wpływ na aparat ścigania nawet za cenę zaufania społecznego i wiarygodności reform. Tatarow jest ważny nie dlatego, że należy do najbardziej rozpoznawalnych ludzi w otoczeniu prezydenta, lecz dlatego, że reprezentuje najbardziej niebezpieczną część tego otoczenia: tę, która nie występuje na konferencjach prasowych, ale może wpływać na los śledztw.
Spór o Tatarowa jest więc sporem o sens ukraińskiej transformacji. Czy po 2014 roku Ukraina rzeczywiście buduje państwo instytucji, czy raczej nowe centrum polityczne, które przejęło język reform, ale zachowało stare mechanizmy ochrony własnych ludzi? Czy NABU i SAPO mogą ścigać ludzi z Bankowej, czy tylko tych, których Bankowa pozwala ścigać? Czy organy ścigania są narzędziem państwa prawa, czy elementem politycznej równowagi między frakcjami władzy?
Ukraina walczy dziś z Rosją o przetrwanie państwa. Równocześnie walczy sama ze sobą o to, jakim państwem będzie po wojnie. Jeśli ma być państwem europejskim nie tylko geopolitycznie, lecz także instytucjonalnie, musi ograniczyć władzę ludzi takich jak Tatarow. W przeciwnym razie może wygrać wojnę o terytorium, ale przegrać walkę o własne państwo.


