- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Strategiczna głębia Europy na celowniku Rosji
Autor. J. Raubo, Infosecurity24
Pojawienie się zagrożenia dla ruchu lotniczego w związku z incydentem na lotnisku Lipsk/Halle zostało określone przez szefa MSW w Niemczech jako nowa jakość w przypadku zagrożeń hybrydowych. Przypomnijmy, że pojawił się tam bezzałogowy statek powietrzny „uzbrojony w ładunek wybuchowy, używany do celów wojskowych i skonstruowany w sposób pozwalający na obejście zabezpieczeń lotniskowych”. Jednakże w subiektywnej ocenie autora nie możemy stwierdzić, że w Europie mówimy o jakimkolwiek zaskoczeniu. Takie podejście dawałoby nam usprawiedliwienie dla pewnych niedociągnięć związanych z działaniami poszczególnych państw i ich służb.
Po pierwsze, na kontynencie europejskim nie tylko w XXI w., ale jeszcze w XX w. mierzyliśmy się ze zjawiskiem terroryzmu, a liczne przypadki aktywności terrorystycznej wzmacniane były przez udział aktorów państwowych (od państw w stylu ówczesnej Libii i Iraku, po oczywiście państwa bloku wschodniego na czele z ZSRS). Co więcej, przypomnijmy, że już w latach 70. ubiegłego wieku samoloty cywilne były zagrożone spiskami, w których epicentrum pojawiały się wyrzutnie MANPADS (PPZR) SA-7, o charakterystyce typowo militarnej. Szereg zamachów bombowych w całej Europie w tej bliskiej i dalszej historii było opartych na materiałach wybuchowych pochodzenia wojskowego, a nie materiałach improwizowanych.
Zobacz też 
Rosja sięga po "sprawdzone" metody
Wiele ze struktur terrorystycznych otrzymywało szkolenia pirotechniczne i saperskie w rejonach konfliktów zbrojnych, w tym od sił zbrojnych oraz wywiadów poszczególnych państw. Co ważne, jeszcze w okresie zimnej wojny np. kanały dyplomatyczne z państw Bliskiego Wschodu oraz bloku wschodniego wykorzystywano do przemytu wspomnianych środków bojowych. Dlatego nie powinno być zaskoczenia, gdyby część materiałów dla przyszłych działań terrorystycznych pojawiała się analogicznie lub wykorzystywała przestępczość zorganizowaną (wielokrotnie pisał o tym m.in. płk Adam Jawor na łamach Infosecurity24) oraz podmioty trzecie, kooperujące z Rosjanami.
Zobacz też 
Obecnie mówimy o systemach bezzałogowych, które są nowością, ale nie rewolucją. Na Bliskim Wschodzie jeszcze w czasie zenitu działalności tzw. Państwa Islamskiego (Daish) ten wątek był rozważany. Zaś jeśli chodzi o prewencję terrorystyczną, to od wielu lat mowa jest o zagrożeniach ze strony BSP. W tym, jeśli myślimy o przenoszeniu ładunków wybuchowych – systemy jednorazowego użytku, OWA-UAV czy też systemy pozwalające na zrzucenie ładunku i próbę powrotu do operatora. Jeśli już możemy coś uznać za zmianę, to dynamiczny rozwój taktyki oraz skala możliwości pozyskiwania systemów bezzałogowych. Jednakże nie można znów powiedzieć, że uderzenia na infrastrukturę krytyczną, lotniska, zgromadzenia masowe, etc. za pomocą BSP to coś nowego i wymagającego naszej rewolucji w mentalności i podejściu do technologii.
Zauważmy, że swego czasu Ukraina zmagała się jeszcze przed wojną pełnoskalową z BSP próbującymi oddziaływać na składy amunicyjne i szerzej logistykę wojskową. Zaś po wybuchu wojny w 2022 r. i agresji Rosji baza danych, odnosząca się do tych kwestii, stała się nad wyraz wielka i co najważniejsze dostępna. Dziś systemy BSP są obecne w każdym konflikcie o dużej asymetrii sił, ale też w bardziej symetrycznych warunkach jeśli chodzi o potencjały przeciwników. I jednocześnie Europa, poszczególne państwa i ich służby rozumieją ten problem, szczególnie w przypadku infrastruktury krytycznej oraz tej infrastruktury, która jest zaangażowana w wypełnianie usług krytycznych np. na rzecz pomocy wojskowej. Tym samym wtargnięcia systemów bezzałogowych do przestrzeni powietrznych państw NATO/UE nie są czymś, co powinno być traktowane jako zaskakujące, ale uznane za stały punkt w katalogu zagrożeń.
Zobacz też 
Trzeba działać długofalowo
Wobec czego powinno się stosować długofalowe programy poprawiające zdolność do reagowania (technologia, wyszkolenie, zgrywanie różnych struktur) i usprawniające przepisy prawno-doktrynalne. Pojawienie się podobnych do tego niemieckiego zdarzeń w całej Europie nie jest czymś hipotetycznym, ale graniczy z pewnością. W tym miejscu zauważmy, że niestety problemem jest emocjonalne traktowanie wojny na Ukrainie, utrudniające w wielu przypadkach wprowadzanie rozważań o ryzykach, które niesie dla bezpieczeństwa innych państw (od przestępczości weteranów, poprzez dostępność materiałów wybuchowych i broni, a skończywszy na proliferacji rozwiązań taktycznych). Mówiąc o systemach BSP idealnym kazusem jest pozycjonowanie operacji pk. Pajęcza Sieć/Pajęczyna (2025). Ukraińskie służby wywiadowcze poraziły wybrane bazy lotnictwa strategicznego Rosji poprzez infiltrację jej terytorium i wysłanie z zakamuflowanych kontenerów systemów bezzałogowych. Przekazano to medialnie jako sukces tajnej operacji Ukrainy i katastrofę strony rosyjskiej, która nie była w stanie ochronić wybranych baz wojskowych.
Fakt odnotowano i przeskoczono do kolejnych wątków. Jednocześnie zapominamy, że dla rosyjskich służb wywiadowczych taki atak to cenne lessons learned i najprawdopodobniej będzie wykorzystany do sformułowania własnych scenariuszy działań wymierzonych w Zachód. Wobec tego musimy spodziewać się nie tylko prób wlotów pojedynczych maszyn, ale całego przysłowiowego kontenera. Sytuacja w Lipsku/Halle winna być potraktowana w kategorii sygnału przypominającego o niezbędności podjęcia szeroko zakrojonych działań w różnych sektorach, nie tylko siłach zbrojnych. Szczególnie że żadne zaskoczenie nie powinno mieć miejsca jeśli chodzi o wybór potencjalnego celu. Pomoc wojskowa dla Ukrainy jest na celowniku i będzie na długo po zakończeniu samej aktywnej fazy działań zbrojnych. Wiele państw, na czele z Niemcami, Polską, Rumunią, Wielką Brytanią czy Francją jest niezbędnych jako głębia strategiczna dla walczących z agresją Ukraińców. Obejmuje to katalog przestrzeni, które muszą mieć bazowanie na konkretnej infrastrukturze.
Wiele celów i wiele sposobów ich zaatakowania
W przypadku ostatniego nieudanego ataku mówimy o transporcie i logistyce, ale jest przecież produkcja zbrojeniowa czy też wsparcie szkoleniowe. Od początku słabnięcia naporu rosyjskiego na Ukrainę wiemy, że porty lotnicze i infrastruktura lotnicza, centra spedycyjne, magazyny, ale też węzły kolejowe i drogowe są uznawane za ważny punkt odniesienia dla rosyjskich służb wywiadowczych. Mówimy najpierw o nasyceniu klasycznego szpiegostwa, w tym zdolności do monitorowania przemieszczania się pomocy wojskowej poprzez źródła techniczne (fotopułapki, kamery, etc.), ale też osobowe (wprowadzanie agentury). Przy czym Rosjanie wykazali jeszcze przed 2022 r., że dokładają do tego działania dywersyjno-sabotażowe, czego punktem odniesienia jest wysadzenie obiektów w Vrběticach w Czechach w 2014 r. Dziś praktyczna skala takiej aktywności rośnie wraz z rosnącą skalą konfliktu na Ukrainie.
Zauważmy, że niedawno, co opisywaliśmy na łamach Infosecurity24, strona polska na bazie materiału dokumentalnego w telewizji publicznej pokazała modus operandi działań dywersyjno-sabotażowych wobec spedycji i transportu lotniczego. Wysyłane zostały ładunki zapalające, mogące zagrozić samolotom i infrastrukturze lotniskowej czy spedycyjnej. A przecież, jak wspomnieliśmy, katalog celów jest o wiele większy, obejmując infrastrukturę baz szkolących żołnierzy ukraińskich oraz infrastrukturę wspierającą te obiekty typowo wojskowe. Niemcy też nie mogą być zaskoczeni, a także nie mogą być zaskoczone inne państwa europejskie, że zmieniły się zasady gry wobec przemysłu obronnego. Jeszcze w 2024 r. na Defence24 pojawiło się szersze opracowanie pt. Zbrojeniówka na celowniku dywersantów i sabotażystów – OPINIA. W tym przypadku niestety skala wyzwań w zakresie ochrony jest olbrzymia, bowiem obejmuje działania kontrwywiadowcze i zwalczanie dywersji i sabotażu, ale też ochronę osobową ważnych przedstawicieli sektora zbrojeniowego (np. plan zamachu na Armina Pappergera, szefa niemieckiego koncernu zbrojeniowego Rheinmetall, o czym poinformowano w 2024 r.) oraz kluczowej kadry konstrukcyjnej i inżynierskiej.
A przecież obok podstawowych firm zbrojeniowych, które de facto muszą mieć świadomość realiów swojej branży, z roku na rok rośnie dynamicznie przestrzeń małych i średnich przedsiębiorstw o charakterze dual-use. One szybko chcą zaistnieć, najlepiej mając markę „sprawdzonego w boju” i uzyskać coś z działań np. na Ukrainie. Lecz jednocześnie ich standardy bezpieczeństwa są naturalnie bardziej zaczerpnięte z rynku cywilnego. Nie mówiąc o sieciach podwykonawców, sieciach dostarczających niezbędne surowce, itd. Cele mnożą się, a każdy miesiąc wojny industrialnej w warunkach agresji Rosji na Ukrainę zwiększa prawdopodobieństwo uderzeń, działań sabotażowo-dywersyjnych, a nawet stymulowania terroryzmu w różnych państwach europejskich. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym musimy przypominać, gdyż on jest w tym przypadku krytyczny dla zrozumienia skali wyzwań, z którymi mierzymy się już tu i teraz. Mianowicie, Rosjanie mają dużą zdolność do akceptacji ryzyka w zakresie tajnych operacji.
Rosja akceptuje ryzyko
Od objęcia przez Władimira Putina stanowiska prezydenta Rosji, rosyjskie służby wywiadowcze zyskały zdjęcie wielu ograniczeń, które są naturalne dla wielu państw europejskich. Dlatego jeśli incydent w Lipsku/Halle okaże się związany w jakimś stopniu ze stroną rosyjską, to wpisałby się w szereg złamanych już zasad. Dla przypomnienia – działania z użyciem bojowych środków trujących i trucizn, używanie substancji radioaktywnych, klasyczne egzekucje z użyciem broni palnej (w tym w tak eksponowanych miejscach jak niemal środek Berlina). Pamiętajmy o strąceniu samolotu MH17 za pomocą rosyjskiego systemu OPL. Obecnie działania poniżej progu wojny są naturalnym instrumentarium działań rosyjskich i tworzenie wszelkich sensacji wokół tego mija się z celem, szczególnie przy zawężaniu perspektywy badawczej do okresu po 2022 r. Widoczną zmianą jest kwestia ilościowa oraz mniej skomplikowane metody pozyskiwania masowej agentury oraz akceptacja strat i dekonspiracji.
Wnioski ... również dla Polski
Jako konkluzję należy wskazać naturalny katalog narzędzi wynikających ze zrozumienia złożoności zagrożeń i ich długofalowego występowania (a nie nowości lub rewolucyjności). I pierwszym elementem jest bezsprzecznie ciągłe wzmocnienie kadrowe i techniczne naszych służb kontrwywiadowczych w skali Europy. Zauważmy, że nie możemy mieć do czynienia z przerzucaniem zasobów z działań kontrwywiadowczych na antyterrorystyczne i z powrotem, bowiem druga strona to idealnie rozumie i wykorzysta. Niestety jednak w Europie obraz, przynajmniej medialny, jest taki, że państwa muszą dyslokować zasoby z jednego kierunku na drugi, wykazując publicznie swoje braki. W przypadku Polski powinno się widzieć te lessons learned i dążyć do wzmacniania w ramach synergii kompetencji typowego kontrwywiadu i antyterroryzmu.
Widząc, że strona rosyjska porusza się na granicy szpiegostwa, dywersji, sabotażu i właśnie zagrożeń o charakterze terrorystycznym, mówiąc o kontrwywiadzie nie możemy pominąć zrozumienia, że największym atutem jest poznanie planów przeciwnika przed realizacją, czyli inwestycje również w wywiad, szczególnie wymierzony w podmioty państwowe mogące stać za atakami, dywersją i sabotażem czy wsparciem terroryzmu. Ważne jest więc przypominanie, że w obecnych warunkach Polska musi nie tylko zainwestować w siły zbrojne, ale drastycznie zwiększyć zasoby alokowane w służby kontrwywiadowcze i wywiadowcze, wiedząc, że w Europie jesteśmy wysoko i będziemy wysoko nadal jeśli chodzi o priorytety celów dla Rosjan.
Zobacz też 
Nie da się uciec również od podkreślenia, że prewencja terrorystyczna i edukacja scalająca budowanie świadomości o zagrożeniach o charakterze terrorystycznym i szpiegowskim to dziś wysoce złożony problem dla państw i społeczeństw europejskich. Nie możemy bowiem tylko uczyć i ostrzegać przed klasycznymi werbunkami oraz działaniami szpiegowskimi, ale też nadal kontynuować pracę nad świadomością zagrożeń dywersyjno-sabotażowych i terrorystycznych. Zauważmy, że obie kwestie w obecnych warunkach dotykają coraz większej grupy osób – w związku z ich aktywnością zawodową, w związku z miejscem zamieszkania lub przypadkowym pojawieniem się w sytuacji powiązanej ze wspomnianymi zagrożeniami. Klamrą spinającą katalog naszych działań jest komunikacja strategiczna wyprzedzająca możliwe narracje przeciwników na wypadek udanych działań lub prób wykorzystania incydentów do tworzenia chociażby atmosfery strachu.
Na koniec musimy również uznać, że bezpieczeństwo wewnętrzne wymaga od nas zmian technologicznych na równi z tymi, które zachodziły po atakach terrorystycznych z 9/11. Mowa o uznaniu, że sfera wojskowa, policyjna, służb ochrony i przemysłu wraz z sektorem badań i rozwoju stoją na jednej linii umownego frontu. Nie ma dziś miejsca, aby dywersyfikować zagrożenia jako typowo obejmujące przestrzeń wojskową i bezpieczeństwa pozamilitarnego. Zagrożenia związane z cyber, ale też proliferacja rozwiązań odnoszących się do walki radioelektronicznej czy umownych dronów dają jednoznaczną odpowiedź, że efektywność osiągniemy jedynie systemowo. Szczególnie w przypadku, gdy przeciwnik porusza się z założenia poniżej progu wojny, wykorzystując metody hybrydowe (odwołując się do własnych doświadczeń wojskowych i sięgając po profesjonalne zasoby służb wywiadowczych). Jeśli więc mowa jest o modernizacji technicznej sił zbrojnych, to równocześnie musimy zdawać sobie sprawę z potrzeb modernizacji technicznej np. osłony infrastruktury krytycznej.








Wybrane okazje dla Ciebie