Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

11 września mógł się powtórzyć? Pilot flydubai planował zamach na lotnisko albo wieżowiec

TLV-FlyDubai Boeing 737 MAX8 A6-FMH
TLV-FlyDubai Boeing 737 MAX8 A6-FMH
Autor. ronen fefer / Wikimedia Commons

Próba przejęcia samolotu lecącego z Dubaju do Tel Awiwu mogła zakończyć się tragedią na miarę zamachów z 11 września 2001 roku. Pilot miał najpierw zaatakować kapitana, a następnie planować rozbicie Boeinga 737 MAX o lotnisko Ben Guriona lub wieżowiec w centrum Tel Awiwu.

Reklama

Pilot samolotu linii flydubai, oskarżony o próbę przejęcia maszyny lecącej z Dubaju do Tel Awiwu, miał planować rozbicie Boeinga 737 MAX o lotnisko Ben Guriona lub jeden z wieżowców w centrum Tel Awiwu – wynika z doniesień amerykańskich i izraelskich mediów. Według relacji śledczych mężczyzna miał działać jako samotny ekstremista.

Do zdarzenia doszło w ubiegłą środę podczas lotu FZ1073 z Dubaju do Tel Awiwu. Według prokuratora generalnego Zjednoczonych Emiratów Arabskich pilot – zidentyfikowany przez liczne media jako Hamam al-Hammami – próbował dokonać „aktu terrorystycznego”. Miał zaatakować kapitana, raniąc go siekierą znajdującą się w kokpicie. Następnie został obezwładniony przez pasażerów. Dzięki działaniom załogi samolot ostatecznie wylądował w Arabii Saudyjskiej. Na pokładzie znajdowało się ponad 180 pasażerów.

Plan miał przypominać zamachy z 11 września

Według izraelskich mediów, powołujących się na osoby zaznajomione ze śledztwem, pilot miał powiedzieć śledczym, że po zaatakowaniu kapitana zamierzał kontynuować lot w normalny sposób i wejść w izraelską przestrzeń powietrzną. Następnie planował uzyskać zgodę na lądowanie na lotnisku Ben Guriona.

Reklama

Według tych doniesień mężczyzna zamierzał jednak rozbić samolot o lotnisko albo wieżowiec w centrum Tel Awiwu. Plan miał być inspirowany atakami Al-Kaidy z 11 września 2001 roku w Stanach Zjednoczonych. Jak oceniają zaznajomione ze śledztwem osoby, mężczyzna najprawdopodobniej działał w pojedynkę, a nie w ramach organizacji ekstremistycznej czy na zlecenie obcego państwa.

Pilot miał również powiedzieć śledczym, że wcześniej rozważał porwanie innego samolotu lecącego do Tel Awiwu. Ostatecznie zrezygnował z tego planu, ponieważ wiedział, że na pokładzie znajdowała się osoba, którą znał.

Mężczyzna obecnie jest przesłuchiwany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że pilot przeszedł „islamistyczną radykalną indoktrynację”. Ocenił również, że kapitan, pasażerowie oraz drugi członek załogi zapobiegli „katastrofie na miarę 11 września”.

Reklama

Regionalni urzędnicy przekazali, że mężczyzna wcześniej został odsunięty od latania przez Oman Air – narodowego przewoźnika Omanu. Powodem miały być obawy związane z jego ekstremistycznymi poglądami. Następnie miał zostać przeniesiony na stanowisko administracyjne. Później został zatrudniony przez należące do ZEA linie flydubai. Według urzędników przeszedł standardowe kontrole bezpieczeństwa, które nie obejmowały jednak sprawdzenia jego przeszłości pod kątem oznak radykalizacji.

Pytania o procedury bezpieczeństwa

Sprawa wywołała również pytania o potencjalne zaniedbania w procedurach bezpieczeństwa. Wątpliwości dotyczą między innymi tego, w jaki sposób mężczyzna został zatrudniony przez flydubai i otrzymał zgodę na pilotowanie samolotu przewożącego izraelskich pasażerów do Tel Awiwu.

Izraelskie przepisy dotyczące lotnictwa przewidują ponadto, że piloci będący obywatelami państw, które nie utrzymują formalnych stosunków dyplomatycznych z Izraelem, takich jak Oman, nie mogą obsługiwać lotów do tego kraju. Władze ZEA miały przekazać Izraelowi przed odlotem listę pasażerów i członków załogi lotu FZ1073.

Reklama

Izraelska agencja bezpieczeństwa wewnętrznego Shin Bet stwierdziła, że za weryfikację takich list zagranicznych linii lotniczych odpowiada ministerstwo transportu. Minister transportu Miri Regev zaprzeczyła jednak jakoby jej resort otrzymał listę pasażerów i załogi. Według niej nadzór bezpieczeństwa nad lotami zagranicznych przewoźników należy do Shin Betu oraz Mosadu, izraelskiej agencji wywiadu zagranicznego.

Śledztwo nadal trwa

Prokurator generalny ZEA Hamad al-Shamsi powiedział w sobotę, że prowadzone przez jego kraj śledztwo ma ustalić pełne okoliczności zdarzenia, motywy działania pilota oraz ewentualne powiązania. Wyniki mają zostać przedstawione po zakończeniu dochodzenia. Premier Benjamin Netanjahu polecił natomiast szefowi izraelskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego przeanalizowanie „wszystkich aspektów bezpieczeństwa dotyczących lotnictwa cywilnego w Izraelu”.

Sprawą zainteresowały się również władze Australii. Prowadzone jest dochodzenie dotyczące związków pilota z tym krajem. Jak donoszą australijskie media, mężczyzna miał studiować w Australii w latach 2015-2017.

Reklama