Reklama

Za Granicą

Pojazdy opancerzone i 45 tys. mundurowych na francuskich ulicach [AKTUALIZACJA]

Pojazd opancerzony Panhard PVP, na wyposażeniu francuskich kontrterrorystów.
Autor. Police Nationale/Facebook

Podczas czwartej nocy trwających w całej Francji zamieszek i walk z policją aresztowano 994 osoby, 79 policjantów i żandarmów zostało rannych, podpalono ok. 1350 pojazdów, uszkodzono lub podpalono 234 budynki - przekazało w sobotę rano francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Do akcji skierowano pojazdy opancerzone, które rozmieszczono m.in. w Metz w Mozeli. Zamieszki we francuskich miastach patrolowane mają być również przez 29 śmigłowców i drony. Takie same siły mają pojawić się na ulicach również w nocy z soboty na niedzielę. Rozruchy wybuchły po tym, jak we wtorek policjant zastrzelił 17-letniego Nahela.

Reklama

AKTUALIZACJA - 2.07, GODZ. 11:45

Reklama

Podczas piątej nocy trwających w całej Francji zamieszek i walk z policją aresztowano 719 osób, 45 policjantów i żandarmów zostało rannych, podpalono 577 pojazdów i 74 budynki - przekazało w niedzielę rano ministerstwo spraw wewnętrznych. Zaatakowano 10 komisariatów policji, 10 budynków żandarmerii i 6 posterunków straży miejskich - dodano w komunikacie MSW.

W całym kraju porządku pilnowało ok. 45 tys. policjantów i żandarmów, do niektórych miast, w tym Paryża, Lyonu, Grenoble i Marsylii, w której dochodziło do najpoważniejszych starć wysłano dodatkowe oddziały służb. Szczególnie duże siły policji skierowano na główne ulice i place Marsylii oraz Paryża - Canebiere i Pola Elizejskie, ich obecność zapobiegła poważniejszym incydentom, do których dochodziło w poprzednich dniach - relacjonuje agencja AFP.

Reklama

AKTUALIZACJA - 21:30

Jak zapowiadają francuskie władze, w sobotę wieczorem i tej nocy ponownie 45 000 policjantów i żandarmów zostało zmobilizowanych na terenie całego kraju, aby przywrócić porządek publiczny w obliczu ataków na placówki, grabież i inne akty wandalizmu. Ponadto, zabezpieczenia zostaną wzmocnione w Marsylii i Lyonie, szczególnie dotknięte ubiegłej nocy ekstremalną przemocą.

Chcą nas bardzo skrzywdzić, zabić, celują do nas, wyzywają od psów – powiedział dziennikowi "L'Independant" Thierry, jeden z funkcjonariuszy tłumiących zamieszki w Vaulx-en-Velin w regionie Owernia-Rodan-Alpy. W miejscowości tej policjanci zostali ostrzelani z broni palnej - strzelby i pistoletu maszynowego. Po strzałach byliśmy zmuszeni do odwrotu i ucieczki, byliśmy zmuszeni oddać dwa strzały z karabinu z granatami łzawiącymi, aby uratować sobie życie. Było ryzyko rozwalenia głowy jednego z uczestników zamieszek – dodaje policjant.

Czytaj też

Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (OHCHR) oskarżyło w piątek Francję o tolerowanie rasizmu w policji. „Nadszedł czas, aby kraj poważnie zajął się głęboko zakorzenionymi problemami rasizmu i dyskryminacji rasowej wśród organów ścigania" – powiedziała Ravina Shamdasani, rzeczniczka OHCHR, podczas konferencji prasowej ONZ w Genewie.

Francuskie MSZ odpowiedziało w oświadczeniu tego samego dnia: "Jakiekolwiek oskarżenie policji we Francji o systemowy rasizm lub dyskryminację jest całkowicie bezpodstawne." "Użycie siły przez policję i żandarmerię narodową podlega zasadom absolutnej konieczności i proporcjonalności, jest ściśle określone i kontrolowane. W ostatnich dniach w wyniku aktów przemocy rannych zostało 249 policjantów" – wskazało MSZ Francji.


Jak informował wcześniej szef MSW Gerald Darmanin rozruchy w nocy z piątku na sobotę miały mniejszą skalę niż w poprzednich dniach. Liczba zatrzymanych ostatniej nocy jest jednak większa niż wcześniej - zaznacza agencja AFP. W nocy z czwartku na piątek spalono ok. 2000 pojazdów i uszkodzono 492 budynki, a rannych zostało 249 policjantów i żandarmów. Policja zatrzymać miała wtedy 667 osób, w tym 307 w regionie paryskim – podawało w piątek ministerstwo spraw wewnętrznych. Protestujący atakowali również dziennikarzy, którzy relacjonowali zamieszki.

Do najpoważniejszych starć dochodziło w Marsylii i Lyonie. Do położonej na południu kraju Marsylii, drugiej pod względem liczby mieszkańców aglomeracji Francji, ściągnięto dodatkowe siły policyjne. Grupy szybko przemieszczających się, często zamaskowanych młodych ludzi grabiły sklepy w centrum miasta i atakowały policję - relacjonuje AFP. W Marsylii aresztowano 95 osób, 31 funkcjonariuszy zostało rannych, w większości lekko. Do rozruchów dochodziło też w Lyonie, Grenoble i na przedmieściach Paryża. W piątek Darmanin informował, że do egzekwowania porządku w całym kraju zmobilizowano 45 tys. policjantów i żandarmów. W wielu miastach wprowadzono zakazy demonstracji lub godziny policyjne.

Czytaj też

Jak informowano jeszcze w piątek, późnym wieczorem, w Reims spalono komisariat i ukradziono mundury policyjne, zaś w Tours zaatakowano mera miasta. W Bordeaux spalono w piątek wieczorem kolejny posterunek policji. Przerwano połączenia transgraniczne między Francją a Genewą. Linie autobusowe i tramwajowe między Szwajcarią a Francją zostały przerwane w piątek już od godziny 19:30 w związku z zamieszkami.

Około godz. 20:00 w centrum Lyonu, mimo zakazu wydanego przez prefekturę, zebrało się około 1,3 tys. zamaskowanych manifestantów, którzy odpalali sztuczne ognie. Prócz koktajli Mołotowa jest to ulubiona broń sprawców zamieszek - wyjaśnia telewizja BFMTV. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym.

Czytaj też

Trwające od nocy z wtorku na środę rozruchy zostały wywołane zastrzeleniem przez policję w Nanterre pod Paryżem 17-letniego Nahela podczas kontroli drogowej. W sobotę odbędzie się jego pogrzeb. Francuska rada ds. kultu muzułmańskiego (CFCM) wezwała do spokoju, wskazując, że "szokujące obrazy z przedmieść wzmocnią tylko tych, którzy piętnują ich sąsiedztwo i ich mieszkańców".

Źródło:PAP / InfoSecurity24.pl
Reklama

Komentarze

    Reklama