Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Narcos widzą więcej i płyną szybciej. Jak przemytnicy rzucili wyzwanie Hiszpanii

Hiszpańska Guardia Civil
Hiszpańska Guardia Civil
Autor. Senne Gilis/Unsplash

Hiszpańska Guardia Civil prowadzi wojnę z przemytnikami narkotyków. Choć Hiszpania nadal kontroluje swoje południowe granice, istnieją miejsca i momenty, w których organizacje przestępcze uzyskują lokalną przewagę. To coraz bardziej rywalizacja dwóch systemów: państwowego, cięższego i proceduralnego, oraz przestępczego – szybkiego, elastycznego i dobrze finansowanego.

Na wodach południowej Hiszpanii Guardia Civil nie ściga już zwykłych przemytników przewożących nocą kilka paczek haszyszu. Naprzeciw państwa stoją organizacje dysponujące ultraszybkimi łodziami, nowoczesną nawigacją, zapleczem paliwowym i własnym rozpoznaniem ruchów policji. Wiedzą, jakie jednostki patrolują wybrzeże, fotografują sterników, śledzą zmiany służb i wybierają moment, w którym ryzyko interwencji jest najmniejsze. Hiszpania modernizuje flotę i zwiększa presję policyjną, ale problem przestał sprowadzać się do pytania, kto ma szybszą łódź. To coraz bardziej rywalizacja dwóch systemów: państwowego, cięższego i proceduralnego, oraz przestępczego – szybkiego, elastycznego i dobrze finansowanego.

Piętnaście minut przez Cieśninę

Hiszpańska telewizja publiczna RTVE podawała w lutym 2024 roku, że najbardziej wydajne jednostki przemytników osiągały około 70 węzłów, czyli blisko 130 km/h. Portal Infobae opisywał łodzie osiągające ponad 110 km/h i mogące zabierać około trzech ton narkotyków. Wyposażone w kilka mocnych silników, GPS, łączność radiową i urządzenia do nocnej nawigacji są projektowane pod kątem prędkości, ładowności i ucieczki. Koszt silników liczony w dziesiątkach tysięcy euro nie jest dla organizacji przewożącej wielomilionowy ładunek poważną barierą.

Madryt próbował przeciąć ten model już w 2018 roku. Hiszpański dekret królewski z mocą ustawy nr 16/2018 objął specjalnym reżimem szybkie łodzie pneumatyczne i półsztywne wykorzystywane w przemycie. W uzasadnieniu wskazano, że stały się one jednym z podstawowych narzędzi przerzutu haszyszu, kokainy i papierosów, a ich obecność buduje poczucie bezkarności wśród przestępców i bezsilności wśród funkcjonariuszy.

Prawo pozwoliło przejmować określone jednostki nawet przed ujawnieniem narkotyków. Infobae wskazywał, że przemytnicy zaczęli pozyskiwać łodzie innymi kanałami i przenosić część zaplecza poza Hiszpanię. Państwo zwiększyło koszt działalności, ale organizacje dostosowały logistykę.

Barbate: przewaga techniczna stała się śmiertelna

9 lutego 2024 roku w porcie Barbate duża narcolancha staranowała niewielką jednostkę Guardia Civil. Zginęło dwóch funkcjonariuszy, a czterech zostało rannych. El País opisywał sześć łodzi przemytników, które podczas sztormu schroniły się w porcie i działały praktycznie jawnie. Burmistrz zwrócił się do Guardia Civil o pomoc. Niedługo później doszło do śmiertelnego staranowania.

Po tragedii El Español ujawnił dokumenty sporządzone jeszcze przed wydarzeniami. W materiale wskazano, że około jedna trzecia jednostek osiągnęła wiek około 20 lat lub go przekroczyła, przy zakładanej żywotności około 15 lat. Zwracano też uwagę na potrzebę budowy łodzi bardziej odpornych na celowe taranowanie. Barbate pokazało, że narcolancha nie jest już tylko środkiem ucieczki. Jej masa, moc i konstrukcja mogą dawać przewagę w bezpośrednim starciu.

Do kolejnej tragedii doszło 8 maja 2026 roku. Około 80 mil morskich od brzegu dwie jednostki Servicio Marítimo ścigały narcolanchę. W trakcie pościgu doszło do zderzenia obu łodzi Guardia Civil. Dwóch funkcjonariuszy zginęło, dwóch zostało rannych. MSW Hiszpanii podkreślało, że przyczyny kolizji pozostawały przedmiotem dochodzenia, dlatego nie można twierdzić, że przemytnicy bezpośrednio spowodowali śmierć funkcjonariuszy. El País informował jednak, że w operacji uczestniczył m.in. nowoczesny patrolowiec Río Antas zdolny osiągać około 60 węzłów, a ścigana narcolancha miała cztery silniki.

Jak udało się nieoficjalnie ustalić, po tragedii z maja 2026 roku część funkcjonariuszy Guardia Civil ma z większą niechęcią uczestniczyć w tego typu operacjach, obawiając się o własne zdrowie i życie. Nie jest to informacja potwierdzona w oficjalnych komunikatach służby, dlatego należy traktować ją jako sygnał dotyczący nastrojów wśród części personelu, a nie jako stanowisko Guardia Civil. Jeżeli jednak obawy te są szersze, problem narcolanchas dotyczy już nie tylko sprzętu i procedur, lecz także morale ludzi wysyłanych do pościgów prowadzonych przy ekstremalnych prędkościach.

Narcos prowadzą własne rozpoznanie

Najbardziej niepokojące informacje pojawiły się w 2026 roku. La Razón w tekście„Narcos kontrolują jednostki Guardia Civil, nadają im przezwiska i fotografują ich sterników” opisała relacje funkcjonariuszy Servicio Marítimo. Wynika z nich, że przestępcy obserwują ruch jednostek Guardia Civil, identyfikują sterników, robią im zdjęcia i wiedzą, jakie łodzie operują na poszczególnych odcinkach wybrzeża. Policyjne jednostki są im na tyle dobrze znane, że otrzymały własne przezwiska. Przemytnicy mają też wykorzystywać informacje o zmianach służb, aby wybierać dogodny moment na wyładunek.

Nie jest to klasyczna służba wywiadowcza, ale mechanizm spełniający podobną funkcję. Wystarczy obserwator w porcie, zdjęcie konkretnej łodzi, informacja o awarii albo zmianie załogi. Zebrane razem tworzą obraz operacyjny pozwalający ograniczyć ryzyko spotkania z policją.

La Razón przytaczała także skargi funkcjonariuszy dotyczące różnicy technologicznej. Część sprzętu obserwacyjnego Guardia Civil miała być przestarzała, podczas gdy przestępcy mogą kupować nowoczesną termowizję, GPS, drony i środki łączności praktycznie od ręki. Państwo musi przechodzić przez procedury i przetargi; grupa przestępcza kupuje to, co daje przewagę tu i teraz.

Po Barbate Hiszpania zaczęła modernizować flotę. Guardia Civil otrzymuje szybkie interceptory AISTER HS60, 18-metrowe aluminiowe jednostki zdolne przekraczać 60 węzłów. Dlatego proste porównanie „narcos 70 węzłów, policja 30–40” jest dziś niepełne. Problem przesunął się jednak z samej prędkości na skalę i dostępność środków. Przemytnicy mogą skoncentrować kilka najlepszych łodzi w jednym miejscu. Guardia Civil musi rozciągnąć siły na ogromny obszar, prowadzić patrole, zabezpieczać porty i reagować równocześnie na przemyt narkotyków i ludzi.

Reklama

Narkobiznes przesuwa się tam, gdzie presja jest mniejsza

Wzmocnienie Campo de Gibraltar przyniosło rezultaty, ale uruchomiło efekt wypierania. RTVE wskazywała już w 2024 roku, że większa presja służb w rejonie Cieśniny Gibraltarskiej prowadzi do rozpraszania tras i częstszego wykorzystywania innych fragmentów Andaluzji. Serwis analityczny Inteligenia zwraca uwagę na dolny bieg Gwadalkiwiru. Około 160 kilometrów brzegów, kanałów, dopływów i mokradeł tworzy wyjątkowo trudną przestrzeń do kontroli. Sukces na jednym odcinku nie oznacza więc likwidacji procederu, lecz często jego przesunięcie. Dla służb oznacza to konieczność ochrony coraz większej przestrzeni, dla przemytników – zmianę punktu wyładunku i trasy.

Problem ma jednak szerszy wymiar. Global Initiative Against Transnational Organized Crime (GI-TOC)  w raporcie z sierpnia 2026 roku pokazuje, że Hiszpania znajduje się na końcu jednego z afrykańskich korytarzy kokainowych. Jeden ze szlaków prowadzi z Senegalu i Gambii przez Mauretanię do Maroka, a następnie do Hiszpanii. GI-TOC zwraca uwagę, że presja służb na bezpośrednie transporty kokainy z Ameryki Łacińskiej do Europy zwiększa atrakcyjność alternatywnych tras przez Afrykę Zachodnią i Północną.

Gdy jeden korytarz staje się zbyt ryzykowny, przemytnicy zmieniają pośredników, wydłużają trasę albo wybierają inne punkty wejścia. Łodzie pojawiające się u wybrzeży Andaluzji mogą więc stanowić ostatnie ogniwo znacznie dłuższego łańcucha prowadzącego z Ameryki Łacińskiej przez Afrykę do Europy. GI-TOC zaznacza jednak, że większość kokainy kierowanej przez Afrykę Zachodnią do Europy nadal wykorzystuje transport morski, a szlaki transsaharyjskie pozostają częścią większego systemu.

Wokół narcolanchas powstał przemysł usługowy

Łódź jest tylko najbardziej widocznym elementem tego systemu. Ktoś musi ją kupić, przechować i naprawić. Inni dostarczają silniki i paliwo, organizują samochody i magazyny, obserwują policję, odbierają narkotyki na plaży i piorą pieniądze.

W lutym 2026 roku El País informował o zatrzymaniu 44 osób związanych z systemem dostarczania paliwa dla narcolanchas w rejonie Huelvy. W garażach na terenach mieszkalnych przechowywano ponad 16 tys. litrów benzyny. Przejęcie jednej łodzi daje efekt taktyczny, ale jeśli nadal działają warsztaty, magazyny, dostawcy paliwa, obserwatorzy i ludzie odpowiedzialni za transport na lądzie, cały system można szybko uruchomić ponownie.

Raport GI-TOC pokazuje podobny mechanizm w skali transkontynentalnej. Te same kanały, kontakty i środki transportu mogą obsługiwać kokainę, haszysz, papierosy, paliwo i inne towary.

Potwierdzają to działania europejskich służb. Europol informował w kwietniu 2026 roku o rozbiciu sieci działającej w zachodniej części Morza Śródziemnego, posiadającej szybkie łodzie, magazyny, samochody, warsztaty i zaplecze tankowania. Śledczy wiązali ją nie tylko z przemytem ludzi, ale również z narkotykami, bronią i praniem pieniędzy.

W lipcu 2026 roku MSW Hiszpanii opisało sieć, która miała przerzucić z Algierii do Hiszpanii ponad 400 migrantów, pobierając od nich od 8 do 10 tysięcy euro. Te same szybkie łodzie wykorzystywano w przeciwnym kierunku do transportu kokainy i narkotyków syntetycznych. Narcolancha stała się więc platformą logistyczną: jednego dnia przewozi haszysz, innego ludzi albo kokainę.

Państwo odpowiada coraz mocniej

Nie można twierdzić, że Hiszpania oddała wybrzeże bez walki. Według MSW Hiszpanii w 2024 roku na obszarze objętym specjalnym planem bezpieczeństwa Campo de Gibraltar służby przeprowadziły 12 068 działań przeciwko narkobiznesowi i przemytowi, o 43 procent więcej niż rok wcześniej. Zatrzymano 5911 osób, przejęto około 264,6 tysięcy kilogramów narkotyków i 299 jednostek pływających.

W 2026 roku uruchomiono V Specjalny Plan Bezpieczeństwa dla Campo de Gibraltar, obowiązujący do końca 2027 roku. Na sam 2026 rok przeznaczono 38,2 milionów euro na personel, wyposażenie, technologie, dochodzenia i wywiad policyjny.

Od lipca 2018 roku do końca 2025 roku służby przeprowadziły 47 862 operacje, zatrzymały lub objęły postępowaniami ponad 31 tysięcy osób, przejęły około 2,18 miliony kilogramów narkotyków oraz ponad dwa tysiące jednostek pływających. Skala działań pokazuje, że państwo potrafi zadawać organizacjom poważne straty. Nie odpowiada jednak na pytanie, jak szybko przestępcy potrafią odbudować utracone zdolności i przenieść transport na inny szlak.

Wyścig dwóch systemów

Południowa Hiszpania pokazuje ewolucję współczesnej przestępczości zorganizowanej. Dawny gang posiadający własną łódź i kilku ludzi ustępuje elastycznej sieci usług: jedni zapewniają jednostki, inni sterników, kolejni paliwo, magazyny, samochody, obserwację policji, łączność i pranie pieniędzy. Jeżeli po jednej stronie znajduje się patrolowiec Guardia Civil osiągający ponad 60 węzłów, a po drugiej organizacja wiedząca, kiedy wychodzi w morze, kto nim kieruje i gdzie najlepiej przeprowadzić rozładunek, sama przewaga techniczna państwa może nie wystarczyć.

Za takim transportem może znajdować się jeszcze większa sieć: producent kokainy w Ameryce Łacińskiej, pośrednik w Afryce Zachodniej, trasa przez Sahel lub Afrykę Północną, magazyn w Maroku, operator łodzi i grupa odbierająca narkotyki na hiszpańskiej plaży. Narcolancha jest najbardziej widocznym elementem systemu, ale niekoniecznie jego najważniejszym ogniwem.

Narcos nie muszą pokonać Guardia Civil w otwartej konfrontacji. Muszą znaleźć miejsce, trasę i czas, w których państwo nie zdąży zareagować. Nie jest to już tylko wyścig między łodzią przemytnika a łodzią policjanta. To rywalizacja dwóch systemów: państwowego – cięższego, proceduralnego i rozproszonego – oraz przestępczego, szybkiego, elastycznego i zdolnego natychmiast wykorzystać każdą lukę w ochronie wybrzeża.

Hiszpania nadal kontroluje swoje południowe granice, ale wciąż istnieją miejsca i momenty, w których organizacje przestępcze uzyskują lokalną przewagę informacyjną, techniczną i logistyczną. Dla narcolanchy przewożącej kilka ton narkotyków kilkanaście minut takiej przewagi może być wszystkim, czego potrzeba.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama