- WIADOMOŚCI
„To już nie tylko kwestia migracji”. Szef Frontexu o wschodniej granicy
Sytuacja na wschodniej granicy UE to już nie tylko kwestia instrumentalnie wykorzystywanej migracji, ale także szerzej rozumianego bezpieczeństwa i obronności – ocenił w rozmowie z European Newsroom w Brukseli dyrektor generalny Frontexu Hans Leijtens.
Szef Frontexu podczas wywiadu został zapytany, czy unijna agencja postrzega sytuację na wschodniej granicy UE związana z presją migracyjną przede wszystkim jako wyzwanie migracyjne, jako wyzwanie dla bezpieczeństwa, czy oba te problemy jednocześnie. Jak podkreślił, migracja jest w tym przypadku wykorzystywana jako narzędzie nacisku na europejskie granice, a służby graniczne muszą być przygotowane także na scenariusze wykraczające poza klasyczne zarządzanie migracją.
„Jeśli spojrzeć na to na pierwszy rzut oka, to jest migracja, bo migracja jest tym, co faktycznie się dzieje. Jeśli spojrzeć o poziom głębiej, widać, że jest to kwestia bezpieczeństwa, w której migranci są narzędziem wykorzystywanym do wywierania presji na nasze granice” – powiedział szef Frontexu.
Jego zdaniem sytuacja na wschodniej granicy pokazuje przenikanie się trzech obszarów: obronności, bezpieczeństwa oraz zarządzania granicami i migracją. „To już nie jest zagrożenie hybrydowe. Widzimy przeciwnika, doświadczamy tego sami – to się dzieje” – powiedział.
Jak wyjaśnił, jednym z elementów presji są działania wymierzone w zdolność państw do reagowania. Wśród przykładów wymienił używanie dronów oraz działania białoruskich funkcjonariuszy przy granicy, w tym przecinanie ogrodzeń i kierowanie migrantów w stronę granicy.
„To zupełnie inna sytuacja niż ludzie po prostu idący przez las i próbujący przekroczyć rzekę. Chodzi o świadomość tego, kto znajduje się po drugiej stronie. (…) To działalność na poziomie rządu, który ich do tego nakłania i pozwala im to robić” – powiedział.
Szef Frontexu zwrócił uwagę, że służby graniczne muszą być przygotowane nie tylko do przeciwdziałania nielegalnej migracji, ale również do działania w warunkach presji o charakterze bezpieczeństwa. W jego ocenie szczególnie państwa wschodniej flanki UE, takie jak Polska, państwa bałtyckie i Finlandia, dostosowały się nowych warunków
„Jeśli spojrzeć na państwa bałtyckie, Polskę czy Finlandię, one są na to gotowe, ponieważ mierzą się z tym każdego dnia” – ocenił.
Jak dodał, funkcjonariusze powinni być przygotowani również na sytuację, w której kryzys na granicy przybierze znacznie poważniejszy obrót. „Co, jeśli sytuacja naprawdę pójdzie w złym kierunku? Co, jeśli Rosjanie spróbują czegoś w którymś miejscu? Co powinniśmy wtedy zrobić?” – pytał. W tym kontekście wskazał na działania Polski związane z budową tzw. Tarczy Wschód.
Dyrektor Frontexu zwrócił również uwagę na możliwość wykorzystywania przez służby graniczne części technologii i zdolności rozwijanych w sektorze obronnym. Jako przykład wskazał systemy wykrywania i obserwacji, takie jak kamery, radary czy inne systemy sensoryczne.
Zobacz też 
„Jeśli spojrzymy na zdolności, które ma obronność, i te, którymi dysponuje zarządzanie granicami, zobaczymy różnice, ale także podobieństwa. Jeśli mówimy o systemach wykrywania, takich jak kamery, wideo czy radar, znajdziemy je w obu obszarach” – zauważył.
Jak mówił, różnice w podejściu do tego, jak powinien być przygotowany europejski funkcjonariusz graniczny, są widoczne także między poszczególnymi częściami UE. Funkcjonariusz kierowany na fińską granicę powinien być jego zdaniem przygotowany m.in. do długotrwałej obserwacji w warunkach zimowych, podczas gdy na południu Europy większe znaczenie mają zadania związane z ochroną wybrzeża, poszukiwaniem i ratownictwem oraz nadzorem morskim i powietrznym.
Szef Frontexu wysoko ocenił reakcję Polski na sytuację na wschodniej granicy. Podkreślił, że polskie władze – jego zdaniem – odpowiedziały na wyzwanie w sposób zdecydowany i były w stanie zmobilizować potrzebne siły.
Jego zdaniem kryzys na wschodniej granicy doprowadził również do zmiany postrzegania problemu w Brukseli. „Coraz bardziej urzędnicy Komisji Europejskiej dostrzegają, że nie jest to problem, który po prostu zniknie, ale rzeczywiste zagrożenie” – podsumował.


