- WIADOMOŚCI
Marokańskie służby i migracja jako instrument nacisku na Hiszpanię
Autor. Borja Puig de la Bellacasa/Oficjalna strona internetowa rządu Hiszpanii (lamoncloa.gob.es)
Hiszpania kontroluje płot. Maroko kontroluje przestrzeń przed płotem. To tworzy asymetrię. Wydarzenia z 2021 i 2026 roku pokazują jak służby marokańskie potrafią regulować szczelność swojej granicy, co stało się jednym z najważniejszych instrumentów marokańskiej polityki wobec Hiszpanii.
Maroko nie musi wysyłać wojska przeciwko Hiszpanii, aby wywierać na nią presję. Wystarczy, że zmieni intensywność kontroli na szlakach prowadzących do Ceuty i Melilli. Rabat dysponuje aparatem bezpieczeństwa zdolnym śledzić środowiska islamistyczne, kontrolować diasporę, rozbijać siatki przemytnicze i zatrzymywać setki potencjalnych migrantów dziesiątki kilometrów przed granicą. Kryzys z 2021 roku pokazał, co dzieje się, gdy kontrola zostaje poluzowana. Sierpień 2026 roku pokazał przeciwieństwo: kiedy Rabat zdecydował, że kolejnej masowej próby wejścia do Ceuty nie będzie, uruchomił policję, wojsko, blokady dróg, monitoring internetu i zatrzymania organizatorów. Granica została uszczelniona. Możliwość regulowania tej presji jest jednym z najważniejszych instrumentów marokańskiej polityki wobec Hiszpanii.
Służby pałacu
Podstawę marokańskiego aparatu wywiadowczego tworzą Mudirijja al-Amma li-Murakabat at-Turab al-Watani (DGST) – Generalna Dyrekcja Nadzoru Terytorialnego – oraz Mudirijja al-Amma li-Dirasat wa-l-Mustanadat (DGED) – Generalna Dyrekcja Studiów i Dokumentacji. DGST odpowiada za bezpieczeństwo wewnętrzne, kontrwywiad i zwalczanie terroryzmu, a DGED za wywiad. Od 2005 roku kieruje nią Abdellatif Hammouchi, który od 2015 roku stoi również na czele Al-Mudīriyya al-ʿĀmma lil-Amn al-Waṭanī (DGSN), czyli marokańskiej policji. DGED jest wywiadem zagranicznym. Kieruje nim Mohamed Yassine Mansouri, należący do najbliższego otoczenia króla Mohammeda VI. Służba odpowiada za operacje zagraniczne, kontakty z partnerskimi wywiadami, Saharę Zachodnią, Sahel oraz rozpoznawanie środowisk marokańskich poza granicami kraju.
R.O.C.K. Institute w swojej monografii opisuje DGST i DGED jako dwa filary szerszego systemu bezpieczeństwa. Kluczowe jest ich miejsce w systemie władzy. Marokański aparat wywiadowczy jest częścią aparatu monarchii i jednym z podstawowych narzędzi realizacji strategicznych interesów pałacu.
Zobacz też 
Europa potrzebuje Rabatu
Po zamachach w Casablance w 2003 roku Maroko rozbudowało aparat antyterrorystyczny i współpracę ze służbami europejskimi. Ta skuteczność tworzy jednak polityczną zależność. Maroko kontroluje drogi prowadzące do Ceuty i Melilli, miasta przed hiszpańskimi enklawami oraz wybrzeże, z którego wypływają łodzie w kierunku Europy. Madryt może wzmacniać płot i kierować na miejsce kolejne oddziały Guardia Civil, ale jeśli po marokańskiej stronie tysiące ludzi bez przeszkód docierają pod granicę, hiszpański system można przeciążyć w ciągu kilku godzin. Rabat nie kontroluje hiszpańskiego płotu. Kontroluje jednak przestrzeń, przez którą trzeba przejść, aby do niego dotrzeć.
Skalę dwuznaczności tej współpracy pokazało śledztwo z 17 lipca 2026 roku. Od 2014 roku Guardia Civil szkoliła funkcjonariuszy DGST w obserwacji, śledzeniu, infiltracji, zwalczaniu terroryzmu i przeciwdziałaniu nielegalnej migracji. Zajęcia odbywały się m.in. w Rabacie, Tangerze, Tetuanie, Nadorze oraz w pasie Fnideq–Ceuta.
Równocześnie marokańskie służby prowadziły własne rozpoznanie ludzi, którzy je szkolili. Forbidden Stories ustaliło, że numer telefonu pułkownika Alberto Aguilery, byłego attaché hiszpańskiego MSW w Rabacie, znalazł się wśród numerów wytypowanych do potencjalnej inwigilacji systemem Pegasus. Źródła konsorcjum opisywały także obserwację funkcjonariuszy Guardia Civil podczas ich pobytu w Maroku. Rabat zaprzecza nielegalnemu używaniu Pegasusa, ale sens tej historii jest czytelny: Hiszpania przekazywała marokańskim służbom wiedzę operacyjną, a Maroko równocześnie zdobywało wiedzę o hiszpańskich funkcjonariuszach, ich kontaktach i sposobach działania.
Ceuta 2021: wystarczyło przestać zatrzymywać
Najbardziej jednoznaczny przykład wykorzystania migracji jako narzędzia nacisku pojawił się w maju 2021 roku. Hiszpania przyjęła wtedy na leczenie Brahima Ghalego, przywódcę Frontu Polisario. Dla Rabatu, który traktuje Saharę Zachodnią jako jeden z najważniejszych interesów państwowych, była to polityczna prowokacja. W ciągu kilkudziesięciu godzin do Ceuty przedostały się tysiące migrantów, a marokańskie formacje, które normalnie pilnują wybrzeża i dróg prowadzących do hiszpańskiej enklawy, ograniczyły działania.
Późniejsze raporty hiszpańskie wywiadu CNI (Narodowe Centrum Wywiadowcze), ujawnione przez El País, opisywały kryzys jako część świadomej strategii politycznej. CNI wskazywało ludzi z samego centrum marokańskiego aparatu władzy: doradcę królewskiego Fouada Alego El Himmę, ministra spraw zagranicznych Nassera Bouritę, szefa DGED Yassine’a Mansouriego oraz szefa DGST Abdellatifa Hammouchiego. Najważniejszy był mechanizm: marokańskie formacje miały ograniczyć nadzór nad dużym odcinkiem wybrzeża, a lokalny aparat państwa przestał skutecznie blokować przemieszczanie się ludzi w stronę Ceuty. Nie trzeba było organizować migrantów. Wystarczyło przestać ich zatrzymywać.
Na tym polega polityczna wartość migracji dla Rabatu. Państwo nie musi tworzyć ruchu od początku. Może wykorzystać istniejącą presję, a następnie zdecydować, czy zatrzyma się ona daleko od granicy, czy dotrze pod hiszpański płot. Parlament Europejski w rezolucji z 10 czerwca 2021 roku potępił wykorzystywanie przez Maroko kontroli granicznej i migracji jako środka nacisku na państwo członkowskie UE. Dziesięć miesięcy później Hiszpania zmieniła politykę wobec Sahary Zachodniej i uznała marokańską propozycję autonomii za najpoważniejszą i najbardziej realistyczną podstawę rozwiązania konfliktu. Maroko chciało zmiany hiszpańskiej polityki i ją otrzymało.
Rok 2026: pojawiły się sygnały ostrzegawcze
Kryzys z końca lipca 2026 roku miał inny przebieg. Ważną rolę odegrały media społecznościowe i mobilizacja młodych Marokańczyków. Nie był jednak wydarzeniem, które pojawiło się bez wcześniejszych sygnałów. Reuters ustalił, że przed kryzysem hiszpańskie władze otrzymały sześć formalnych ostrzeżeń od organizacji reprezentujących funkcjonariuszy pracujących na granicy.
Minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska odrzucał twierdzenia, że CNI dysponowało raportem dokładnie przewidującym późniejszy scenariusz. Jednocześnie Audiencia Nacional zaczęła badać sprawę, a sędzia María Tardón zażądała od Guardia Civil informacji dotyczących wcześniejszych ostrzeżeń i przebiegu działań podczas kryzysu. Sygnały istniały. Problem polegał na tym, że nie przełożyły się na reakcję odpowiadającą skali zagrożenia.
Polityczny kontekst wydarzeń dodatkowo zaostrza obraz. El País opisał katalog problemów, które Rabat stawia Madrytowi: hiszpańską politykę migracyjną, regularyzację cudzoziemców, zasady zawracania migrantów, decyzje dotyczące Saharyjczyków oraz działania podejmowane bez konsultacji z Marokiem.
Znamienny jest ton portalu Barlamane, opisywanego przez El País jako medium bliskie marokańskiemu aparatowi bezpieczeństwa. Jego przekaz sprowadza się do tezy, że Hiszpania podejmuje decyzje wywołujące konsekwencje dla Maroka, a potem oczekuje, że Rabat będzie bezwarunkowo zabezpieczał europejską granicę. To język transakcji, nie bezinteresownej współpracy. Do tego powrócił temat Ceuty i Melilli, którego publicznie dotknął minister sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi. Sahara Zachodnia, migracja, Ceuta i Melilla coraz wyraźniej tworzą jeden pakiet interesów Rabatu.
15 sierpnia: pokaz pełnych możliwości
Najważniejsze wydarzenie kryzysu nastąpiło 15 sierpnia 2026 roku. W mediach społecznościowych ponownie pojawiły się wezwania do masowego marszu w stronę Ceuty. Tym razem Rabat zdecydował, że granica ma zostać zamknięta – i została zamknięta. El País opisał operację z udziałem policji, wojska, dronów, śmigłowców, psów i blokad drogowych. Potencjalnych migrantów przechwytywano daleko przed granicą, kontrolowano autobusy i taksówki, blokowano drogi i rozpraszano grupy zanim zbliżyły się do Fnideq. Działania nazwano „Operación Jaula” – „Operacją Klatka”.
Rabat uderzył również w mobilizację internetową. Cadena SER informowała o zatrzymaniu 61 osób podejrzewanych o nawoływanie do masowego przekroczenia granicy, a setki kolejnych osób zostały zatrzymane lub zawrócone podczas prób dotarcia do Ceuty. Rezultat był całkowicie inny niż dwa tygodnie wcześniej: nie doszło do kolejnego masowego wejścia. Pod koniec lipca tysiące ludzi dotarły do granicy. 15 sierpnia nie dotarły. Różnicę zrobiło zachowanie marokańskiego państwa.
To najlepszy dowód realnych możliwości Maroka. Aparat bezpieczeństwa potrafił kontrolować drogi i transport, monitorować mobilizację internetową, zatrzymywać organizatorów i rozpraszać grupy daleko przed Ceutą. Po tym pokazie siły argument o bezradności Maroka z końca lipca przestał być przekonujący. Nie zabrakło możliwości. Zabrakło ich pełnego wykorzystania. W tak scentralizowanym systemie poziom zaangażowania aparatu bezpieczeństwa jest decyzją polityczną.
Kontrola przestrzeni i informacji
Operacja z 15 sierpnia pokazała, że Rabat kontrolował nie tylko ruch ludzi. Marokańskie władze nakazały ekipom EFE i RTVE opuścić Fnideq, gdzie relacjonowały działania służb. Państwo kontrolowało więc drogi, transport, migrantów, internetową mobilizację oraz możliwość dokumentowania działań aparatu bezpieczeństwa.
Problem mocno ujął Jorge Dezcallar, były dyrektor CNI i ambasador Hiszpanii w Maroku. Jego diagnoza sprowadza się do prostego wyboru: Rabat był albo współodpowiedzialny za kryzys, albo niezdolny do kontrolowania własnej granicy. Po 15 sierpnia druga możliwość wygląda znacznie mniej przekonująco. Maroko pokazało bowiem, że granicę kontrolować potrafi. Spór coraz bardziej dotyczy więc nie możliwości, lecz woli.
Pozostaje najbardziej niepokojący wątek. El Español podał 2 sierpnia, powołując się na źródła w Guardia Civil, że hiszpański system monitoringu miał rozpoznać wśród migrantów funkcjonariuszy marokańskiego wywiadu, którzy przedostali się wraz z tłumem do Ceuty. Z tej racji, jeżeli informacje Guardia Civil znajdą potwierdzenie, będzie to oznaczało wykorzystanie kryzysu również do rozpoznania operacyjnego. Funkcjonariusze mogli obserwować rozmieszczenie hiszpańskich jednostek, system monitoringu, czas reakcji Guardia Civil oraz współdziałanie policji i wojska. Tłum migrantów dawał idealną osłonę do obserwowania reakcji przeciwnika.
Diaspora jako przestrzeń wywiadowcza
Drugim naturalnym polem działania marokańskich służb jest diaspora. Belgijski MO – Mondiaal Nieuws opisywał wieloletnią aktywność DGED w społecznościach marokańskich w Europie Zachodniej: budowę sieci informatorów, zbieranie informacji o aktywistach i obserwowanie ludzi pozostających w konflikcie z monarchią. Szczególnie wymowna była sprawa Abdelkadera Belliraja, belgijsko-marokańskiego działacza funkcjonującego na styku radykalnych środowisk, przestępczości i zainteresowania służb specjalnych. Maroko uznało go za przywódcę siatki terrorystycznej i skazało na dożywocie, podczas gdy w Belgii ujawniano informacje, że wcześniej miał być źródłem Sûreté de l’État (VSSE) (belgijskiej cywilnej służby wywiadu i bezpieczeństwa). Wokół sprawy Belliraja pojawiły się również informacje o rozbudowanej aktywności DGED w belgijskiej diasporze. „MO – Mondiaal Nieuws” podał, że jeden z przesłuchanych Marokańczyków oceniał liczbę osób aktywnie współpracujących z marokańskim wywiadem w Belgii na około 150. Świadkowie opisywali także przedstawianie informatorom list nazwisk i fotografii, śledzenie oraz wywieranie presji na członków diaspory.
Z tym że mechanizm jest ważniejszy niż liczby. Maroko traktuje diasporę jako przestrzeń rozpoznania i werbunku. Dotyczy to także środowisk przestępczych. Nie ma dowodów na systemowy sojusz DGST lub DGED z Mocro Maffią, ale taki sojusz nie jest służbie potrzebny. Znacznie cenniejsze są źródła wewnątrz środowiska, które zna porty, szlaki przemytu, fałszywe dokumenty, kanały finansowe i ludzi przemieszczających się między Marokiem a Europą. Nie trzeba kontrolować mafii. Wystarczy kontrolować odpowiednich ludzi.
Hiszpania kontroluje płot. Maroko kontroluje przestrzeń przed płotem. To tworzy asymetrię. Hiszpania potrzebuje informacji DGST, współpracy DGED, marokańskiej policji i patroli oraz tego, aby ludzie byli zatrzymywani w Tangerze, Tetuanie czy Fnideq, a nie dopiero przy płocie w Ceucie. Rabat zna wartość tej zależności i włącza ją do własnej polityki. Sahara Zachodnia, migracja, Ceuta, Melilla i współpraca wywiadowcza tworzą system naczyń połączonych. Najważniejsze nie jest pytanie, czy Rabat potrafi „otworzyć granicę”. Wydarzenia z 2021 i 2026 roku pokazują coś ważniejszego: służby marokańskie potrafi regulować jej szczelność. A państwo, które kontroluje dopływ ludzi do granicy przeciwnika, posiada narzędzie nacisku, którego nie musi nawet oficjalnie nazywać bronią.


Wybrane okazje dla Ciebie