Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Koniec epoki Arsène Lupin. Muzea coraz częściej atakują brutalni przestępcy

Muzeum i obrazy
Zdjęcie ilustracyjne
Autor. StockSnap/Pixabay

Przez dziesięciolecia popkulturowym symbolem włamywacza kradnącego dzieła sztuki był Arsène Lupin – elegancki, inteligentny przestępca, który wygrywał sprytem, przygotowaniem i umiejętnością obejścia zabezpieczeń, a nie brutalną siłą. Ten literacki obraz nigdy nie był wiernym opisem świata przestępczego, ale dobrze oddawał jeden z elementów tradycyjnego modelu kradzieży dóbr kultury: dyskrecję, specjalizację, wcześniejsze rozpoznanie i unikanie bezpośredniej konfrontacji.

Najnowsza analiza Europolu „Zmieniające się taktyki, zmieniające się cele: ewolucja napadów na muzea” pokazuje jednak, że model ten zaczyna się zmieniać. W europejskich muzeach coraz częściej pojawiają się sprawcy, którzy zamiast finezyjnie omijać zabezpieczenia, rozbijają drzwi i gabloty młotami, siekierami i łomami, używają materiałów wybuchowych, zastraszają ochroniarzy i zwiedzających, a niekiedy stosują bezpośrednią przemoc. Europol ocenia, że brutalizacja metod może wskazywać na pojawienie się sprawców o innym profilu niż tradycyjni złodzieje dóbr kultury.

Raport został opublikowany w 2026 roku, ale Europol nie określa formalnych ram czasowych całej analizy. Dokument koncentruje się na najnowszych przypadkach i zmianach w przestępczości muzealnej. Jedynie w odniesieniu do coraz częstszego wybierania metali i kamieni szlachetnych agencja stwierdza wprost, że tendencja jest widoczna „w ciągu ostatnich dwóch lat”.

Europol nie podaje również łącznej wartości dóbr kultury skradzionych w analizowanych przypadkach. Wyjątkiem jest napad na Luwr w październiku 2025 roku, podczas którego wartość skradzionej biżuterii oszacowano na około 88 mln euro.

Od wytrycha do młota

Tradycyjny model kradzieży muzealnej opierał się przede wszystkim na działaniu skrytym. Sprawcy prowadzili rozpoznanie, wykorzystywali słabości zabezpieczeń i starali się uniknąć bezpośredniego starcia z ochroną.

Europol przywołuje jako przykład kradzieże cennych książek z europejskich bibliotek. Sprawcy zastępowali oryginały falsyfikatami, aby możliwie długo ukrywać fakt kradzieży. Europol opisał sprawę 25 kwietnia 2024 roku, kiedy to dziewięciu obywateli Gruzji zatrzymanych za kradzieże zabytkowych książek, a sam raport wykorzystuje ten przypadek właśnie jako przykład działania opartego na podstępie i dyskrecji.

Nowsze sprawy pokazują jednak zupełnie inny sposób działania. Sprawcy coraz częściej nie próbują ominąć systemu ochrony - po prostu go niszczą, a czasem zastraszają nawet ochroniarzy i zwiedzających bronią oraz stosują bezpośrednią przemoc wobec personelu.

To właśnie w tym sensie popkulturowego Lupina zaczyna wypierać brutalny wykonawca. Nie oznacza to, że profesjonalne, dobrze przygotowane kradzieże zniknęły. Europol wskazuje jednak, że do przestępczości muzealnej mogą wchodzić ludzie przyzwyczajeni do metod charakterystycznych dla innych segmentów świata kryminalnego.

Eksplozja zamiast finezji

Jednym z najbardziej wymownych przykładów był napad na Drents Museum w Assen w Holandii w nocy z 24 na 25 stycznia 2025 roku. Sprawcy wysadzili wejście do budynku i ukradli zabytki kultury dackiej, w tym złoty hełm z Coțofenești oraz trzy złote bransolety dackie. Jak wynika z przywołanego przez Europol komunikatu holenderskiej prokuratury, hełm oraz dwie z trzech bransolet zostały później odzyskane i zwrócone Rumunii.

Podobnie wyglądał napad na paryskie Musée Cognacq-Jay w 2024 roku. Czterech zamaskowanych sprawców wyposażonych w kije baseballowe i siekiery wtargnęło do muzeum, zabrało siedem przedmiotów zdobionych złotem i diamentami, a następnie uciekło na skuterach. Jeszcze większą skalę miał napad na Luwr w październiku 2025 roku. Sprawcy wybili okno, zagrozili ochroniarzom i zwiedzającym, rozbili gabloty w Galerii Apollina i zabrali biżuterię o szacunkowej wartości 88 mln euro.

Brutalność nie oznacza jednak przypadkowości. Europol podkreśla, że napady były ukierunkowane na konkretne obiekty, co wskazuje na wcześniejszą identyfikację celów i planowanie. Nowy model nie polega więc na zastąpieniu profesjonalizmu chaosem. Rozpoznanie i przygotowanie pozostają, zmienia się sposób wykonania.

Nie dzieło sztuki, lecz złoto

Zmienia się również sposób, w jaki przestępcy patrzą na muzealne eksponaty. Europol stwierdza, że w ciągu ostatnich dwóch lat częstym celem kradzieży były metale i kamienie szlachetne. Ginęły złote przedmioty, monety, ozdoby i biżuteria zawierająca drogie kamienie. Większości takich incydentów towarzyszyła pewna forma przemocy.

Mechanizm ekonomiczny jest prosty. Dla historyka sztuki złoty zabytek może być bezcennym świadectwem określonej epoki. Dla przestępcy może być przede wszystkim złotem.

Europol wskazuje, że metale szlachetne można łatwo przetopić, co utrudnia późniejsze ustalenie ich pochodzenia. Z biżuterii można natomiast wyjąć kamienie i sprzedać je oddzielnie. Unikatowy i łatwo rozpoznawalny przedmiot zostaje w ten sposób rozłożony na elementy znacznie łatwiejsze do wprowadzenia do nielegalnego obrotu.

Raport odwołuje się również do opracowania Europejskiej Sieci Zapobiegania Przestępczości EUCPN zwracało uwagę, że muzeum pozostaje przestrzenią publiczną lub półpubliczną i musi godzić ochronę zbiorów z dostępem zwiedzających. Ograniczeniem są również koszty zabezpieczeń.

Chińskie artefakty także na celowniku

Drugą wyróżnioną przez Europol kategorią są chińskie artefakty kulturowe. Raport wymienia porcelanę z XII i XIII wieku, naczynia z okresu dynastii Ming oraz brązowe wazy z kolorową emalią z czasów dynastii Ming i Qing. Przywołuje także przedmioty skradzione z Keramiekmuseum Princessehof w Leeuwarden. Oceniono, że także tutaj podstawowym motywem jest zysk.

Również te kradzieże nie przypominają przypadkowego rabunku. Europol mówi o ukierunkowanym wyborze obiektów, wcześniejszym rozpoznaniu i planowaniu.

Lupina zastępuje „wyłaniający się agresor"

Najważniejsza część raportu dotyczy profilu sprawców. Europol zestawia dwa modele. Pierwszy to tradycyjny sprawca związany z handlem dobrami kultury. Działa w stosunkowo stabilnej strukturze, opiera się na skrytości i planowaniu, unika przemocy i posiada wyspecjalizowaną wiedzę dotyczącą kradzieży oraz rynku dóbr kultury.

To właśnie ten model najbardziej przypomina – wyłącznie na poziomie popkulturowego archetypu – świat Arsène’a Lupina.

Drugi profil Europol określa jako „emerging aggressor” – „wyłaniającego się agresywnego sprawcy”. To człowiek funkcjonujący w bardziej doraźnym i zdecentralizowanym środowisku, gotowy stosować przemoc i często posiadający doświadczenie na innych rynkach przestępczych. Niektórzy zatrzymani mieli działać w zespołach tworzonych ad hoc, a część wykonawców mogła być pozyskiwana lokalnie za pomocą mediów społecznościowych i komunikatorów, mimo że wcześniej nie łączyły ich żadne relacje.

Europol zachowuje przy tym ostrożność. Zastrzega, że nadal istnieje luka informacyjna i nie można mówić o w pełni rozpoznanym nowym modelu. Agencja wskazuje jednak możliwość rekrutowania wykonawców niższego szczebla w formule „crime-as-a-service” – „przestępczość jako usługa”.

Drugim możliwym wyjaśnieniem jest wejście na rynek kradzieży muzealnych przestępców i sieci działających dotychczas w innych segmentach świata kryminalnego, które dostrzegły możliwość osiągania wysokich zysków przy relatywnie niskim – z ich perspektywy – poziomie ryzyka.

Schemat jest więc czytelny: wyspecjalizowanego, unikającego przemocy włamywacza może coraz częściej zastępować agresywny oportunista, dla którego muzeum nie jest wyjątkowym obszarem wymagającym szczególnego fachu, lecz kolejnym miejscem, w którym można zdobyć wartościowy towar.

Muzeum jako nowy cel brutalnej przestępczości

Jeżeli obserwacja Europolu się potwierdzi, zmiana będzie znacznie poważniejsza niż wzrost liczby spektakularnych włamań. Przestępczość przeciwko dobrom kultury może przestać być domeną relatywnie wąskiej grupy wyspecjalizowanych złodziei i handlarzy. Do muzeów mogą wchodzić ludzie mający doświadczenie w innych rodzajach działalności kryminalnej, gotowi stosować przemoc i doraźnie współpracować z osobami, których wcześniej nie znali.

Jednocześnie zmienia się ekonomika przestępstwa. Jeżeli złoty zabytek można przetopić, a biżuterię rozmontować, wartość historyczna eksponatu staje się dla sprawcy drugorzędna. Liczy się wartość finansowa i możliwość szybkiego spieniężenia łupu.

Europol wskazuje, że zwalczaniem nielegalnego handlu dobrami kultury zajmuje się między innymi Europejskie Centrum ds. Poważnej i Zorganizowanej Przestępczości, które zapewnia państwom członkowskim i partnerom wsparcie operacyjne, analityczne i koordynacyjne.

Raport Europolu pokazuje więc zmianę wykraczającą poza samą brutalizację włamań. Zmienia się profil człowieka stojącego po drugiej stronie muzealnej gabloty.

Popkultura wytworzyła obraz złodzieja dzieł sztuki jako Arsène’a Lupina – eleganckiego specjalisty, który pokonuje zabezpieczenia inteligencją, fortelem i cierpliwością. Raport Europolu pokazuje znacznie mniej romantyczny kierunek ewolucji. Obok wyspecjalizowanego złodzieja pojawia się agresywny przestępca wyposażony w młot, siekierę albo materiał wybuchowy, gotowy zastraszyć ochronę i błyskawicznie rozbić gablotę. Planowanie i wcześniejsze rozpoznanie pozostają. Zmienia się sposób działania: przemoc nie jest już ostatecznością, lecz staje się jednym z narzędzi przełamywania zabezpieczeń.

I właśnie to może być najważniejszą zmianą: miejsce popkulturowego „dżentelmena włamywacza” coraz częściej zajmuje brutalny wykonawca, dla którego bezcenny zabytek jest przede wszystkim towarem – albo po prostu określoną ilością złota i kamieni szlachetnych, a wartość artystyczna czy historyczna nie ma znaczenia.

Reklama
Zobacz również

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama