Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

KAS liczy automaty, przestępcy liczą miliony. Ciemna strona polskiego hazardu

Autor. Shutterstock Inc.

5322 zabezpieczone automaty, 783 zlikwidowane salony, 383 zatrzymanych i ponad 64 milionów złotych zabezpieczonego majątku. Statystyki Krajowej Administracji Skarbowej pokazują ogromną aktywność państwa w walce z nielegalnym hazardem. Jednak ekonomiczny potencjał nielegalnego hazardu może być znacznie większy, niż wynikałoby z bieżących statystyk konfiskat.

Na pierwszy rzut oka państwo wygrywa. Ministerstwo Finansów – Krajowa Administracja Skarbowa podała, że w 2025 roku przeprowadzono 1062 kontrole, zlikwidowano 783 nielegalne salony, zabezpieczono 5322 automaty i zatrzymano 383 osoby. Do sądów skierowano 469 aktów oskarżenia, ustalono ponad 27,5 milionów złotych korzyści majątkowych pochodzących z przestępczości hazardowej, a zabezpieczenia majątkowe przekroczyły 64,5 milionów złotych.

W pierwszym półroczu 2026 roku, według odpowiedzi Wydziału Prasowego Krajowej Administracji Skarbowej przekazanej redakcji InfoSecurity24.pl, przeprowadzono kolejnych 507 kontroli i zabezpieczyła 2317 automatów. Do sądów skierowano około 284 akty oskarżenia. Ustalone korzyści majątkowe członków grup przestępczych przekroczyły siedem milionów złotych, wartość ich majątku 27 milionów złotych, a zabezpieczenia wyniosły 15 milionów złotych.

Liczby mogą robić wrażenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast pytać, ile automatów wywieziono z salonów, zapytamy, jak wielki rynek państwo w rzeczywistości próbuje ograniczyć. KAS odpowiedziała bowiem wprost, że „nie prowadzi szacunków dotyczących szarej strefy nielegalnego rynku automatów w Polsce”. Nie podała również, jaki odsetek istniejących punktów jest wykrywany.

Nie wiemy zatem, ile automatów faktycznie działa w Polsce, jaka jest liczba aktywnych salonów, jaka część z nich pozostaje poza kontrolą służb ani jakie przeciętne przychody generuje urządzenie. Nie wiadomo też, jak długo przeciętny automat funkcjonuje przed konfiskatą i jak szybko po likwidacji punktu grupa jest w stanie odtworzyć działalność. W efekcie państwo bardzo dokładnie potrafi policzyć własne działania, ale nie przedstawia równie precyzyjnego obrazu wielkości rynku, z którym walczy.

13 automatów, 2,4 milionów złotych wpłat

Najlepszy wgląd w ekonomię nielegalnego salonu daje konkretne postępowanie. Prokuratura Okręgowa w Legnicy opisała grupę działającą od maja 2021 do maja 2023 roku. Organizacja korzystała z pięciu lokali w Głogowie i Górze, w których funkcjonowało 13 automatów. Biegli odczytali zapisane w urządzeniach dane finansowe. Według Prokuratury Okręgowej w Legnicy gracze doładowali automaty łączną kwotą 2 430 407 złotych, natomiast wypłacono im  1 608 194 złotych. Różnica wyniosła 822 213 złotych i została przez prokuraturę określona jako „zysk z samej gry”. Oznacza to, że po wypłaceniu wygranych pozostawało około 33,8 procent pieniędzy wpłaconych przez graczy.

Reklama

Na tej podstawie można przeprowadzić modelowe obliczenie. Jeżeli hipotetycznie przyjąć, że 13 urządzeń pracowało przez około dwa lata, na jeden automat przypadałaby średnia nadwyżka rzędu 31,6 tysięcy złotych rocznie, czyli około 2,6 tysięcy złotych miesięcznie.

Przeniesienie tego samego modelu na 5322 automaty zabezpieczone przez KAS w 2025 roku daje potencjał około 168 milionów rocznej nadwyżki z gry, gdyby wszystkie pracowały przez rok z wydajnością zbliżoną do urządzeń opisanych w sprawie legnickiej. Z tym że należy zaznaczyć, że są to hipotetyczne obliczenie na podstawie rzeczywistych danych zapisanych w zabezpieczonych automatach, a nie oficjalny szacunek KAS. Pokazuje jednak, jak duży potencjał finansowy mogą przedstawiać tysiące urządzeń.

Salon to zorganizowana struktura, nie tylko maszyna

Sprawa legnicka pokazuje również, jak mylące jest sprowadzanie nielegalnego hazardu do samych automatów. Prokuratura Okręgowa w Legnicy w tym samym komunikacie opisała czteroosobowy trzon organizacji oraz ludzi stojących niżej w hierarchii. Odrębne osoby odpowiadały za rozliczanie urządzeń, dostarczanie gotówki potrzebnej do wypłaty wygranych, naprawy automatów i obsługę lokali. Salony wyposażono w monitoring, obserwowano ich otoczenie, a personel ostrzegano przed pojawieniem się nieumundurowanych policjantów lub funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej. Klientów sprawdzano przed wpuszczeniem do środka.

W tej samej sprawie pięć osób oskarżono także o odpłatne udzielanie narkotyków, a lokale wykorzystywano do przyjmowania przedmiotów pochodzących z kradzieży sklepowych. Pokazuje to, że nielegalny salon może być elementem szerszej infrastruktury multiprzestępczej , w której automat jest jedynie urządzeniem generującym gotówkę.

158 milionów złotych dla jednej grupy

Jeszcze większą skalę tego procederu pokazuje śledztwo prowadzone przez Komendę Wojewódzką Policji w Katowicach. Policja Śląska poinformowała o zakończeniu jednego z największych krajowych postępowań dotyczących nielegalnego hazardu. Sprawę prowadzili policjanci Wydziału do Walki z Przestępczością Ekonomiczną KWP w Katowicach wspólnie ze Śląskim Urzędem Celno-Skarbowym, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Oskarżono łącznie 84 osoby. Działa ona w latach 2010–2018 i wykorzystywała 11 podmiotów gospodarczych, a pieniądze pochodzące z nielegalnego hazardu były następnie legalizowane. Śledczy ustalili korzyści majątkowe na co najmniej 158 milionów złotych. W toku postępowania zlikwidowano ponad 700 punktów i zabezpieczono około 2200 automatów o łącznej wartości 6,6 milionów złotych, natomiast majątek oskarżonych zabezpieczono na ponad 40 milionów złotych.

Reklama

Proste zestawienie wartości sprzętu z korzyściami całej organizacji pokazuje istotę tego procederu. Automat może być stosunkowo tanim środkiem służącym do generowania znacznie większych pieniędzy. Jeżeli państwo zabiera urządzenie, ale grupa zachowuje kapitał, ludzi, lokale i kanały dostaw, sprzęt można zastąpić kolejnym.

470 milionów złotych i ponad 200 milionów w gotówce

Jeszcze większą organizację opisała Prokuratura Krajowa. Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie dotyczyło grupy działającej w latach 2013–2021. Jej członkowie wyszukiwali lokale, ustawiali i podłączali automaty, a następnie regularnie odbierali z nich gotówkę, którą przekazywano przedsiębiorcy wskazanemu przez śledczych jako kierujący organizacją. Zabezpieczono 2931 urządzeń.

Według Prokuratury Krajowej korzyść majątkowa wszystkich członków grupy wyniosła prawie 470 milionów złotych. Jeszcze bardziej wymowna jest kolejna liczba: kierujący grupą miał w ramach rozliczeń przyjąć osobiście w gotówce ponad 200 milionów złotych. Zabezpieczenia majątkowe na mieniu oskarżonych przekroczyły 110 mln zł.

To nie jest już drobna szara strefa ani działalność kilku właścicieli barów próbujących dorobić na automatach. To biznes zorganizowanej przestępczości operujący kwotami liczonymi w setkach milionów złotych.

"Firma": 30 tysięcy automatów i ponad sto spółek

Najbardziej niezwykły obraz rynku przedstawia śledztwo Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. W komunikacie z 23 maja 2025 rolu opisano strukturę określaną przez samych jej członków mianem „Firmy”. Według Prokuratury Regionalnej w Gdańsku organizacja wykorzystywała ponad 100 powiązanych kapitałowo i osobowo spółek prawa handlowego, tworzonych w Polsce oraz w wielu państwach zagranicznych.

W szczytowym okresie grupa miała dysponować około 30 tysiącami automatów rozmieszczonych na terenie całej Polski i odpowiadać za około 15 procent krajowego nielegalnego rynku automatów. Prokuratura wskazała, że ustalenia oparto m.in. na analizach specjalistów KAS, analizach finansowych, zeznaniach świadków i opiniach biegłych.

Jeżeli 30 tysięcy urządzeń odpowiadało około 15 procent rynku, hipotetyczna wielkość całego rynku wynosiła około 200 tysięcy automatów. Możliwa skala rynku w okresie objętym tym śledztwem wynosiła hipotetycznie nawet około 1,5-2 miliardy złotych. Ta sama sprawa pozwala spróbować oszacować potencjalny rząd wielkości pieniędzy krążących w nielegalnym hazardzie.

Reklama

Prokuratura Regionalna w Gdańsku podała, że członkom grupy zarzucono wypranie 398 966 087 złotych pochodzących z działalności przestępczej. Z kolei Sąd Okręgowy w Olsztynie podał, że według ustaleń prokuratora organizacja miała osiągnąć około 450 milionów złotych korzyści majątkowych.

Jeżeli hipotetycznie przyjąć, że grupa posiadająca 15 procent rynku generowała również około 15 procent jego korzyści, otrzymujemy około trzy miliardy złotych. Przy przeliczeniu na około dwudziestomiesięczny okres działalności daje to w modelu około 1,8 miliarda złotych rocznie.

Drugi wariant można oprzeć na kwocie prawie 399 milionów złotych objętej zarzutem prania pieniędzy, czyli w przeliczeniu na rok około 1,6 miliarda złotych. Oba warianty dają więc modelowy przedział około 1,6–1,8 miliarda złotych rocznie, który można zaokrąglić do 1,5–2 miliarda złotych.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na zasadniczy problem: brakuje precyzyjnych danych pozwalających obecnie określić rzeczywistą wartość całego procederu. KAS nie podaje liczby działających urządzeń, wielkości niewykrytego rynku, przeciętnego czasu pracy automatu, jego przychodów ani rzeczywistej liczby aktywnych sieci. Dlatego powyższa kwota nie jest wyceną dzisiejszego rynku, lecz jedynie hipotetyczną ekstrapolacją pokazującą możliwy rząd wielkości na podstawie danych z największego śledztwa. Z tej racji brak takich danych sam w sobie jest istotnym problemem. Państwo zwalcza rynek, którego ekonomicznej wielkości nie potrafi obecnie przedstawić w formie zbiorczego szacunku.

9200 automatów w magazynach

Skalę jednej tylko organizacji można zobaczyć niemal fizycznie. Bankier.pl poinformował, że w magazynach znajdowało się około 9,2 tysięcy zabezpieczonych automatów związanych z postępowaniem dotyczącym „Firmy”. Samo ich przechowywanie kosztowało Sąd Okręgowy w Olsztynie około 1,3 milionów złotych rocznie. Część urządzeń była uszkodzona, ale część pozostawała zupełnie nowa i nigdy nieużywana. To niemal symbol całej walki z nielegalnym hazardem.

Państwo gromadzi tysiące przejętych maszyn, podczas gdy znacznie ważniejsze pytanie brzmi: jak organizacja była w stanie pozyskać zaplecze pozwalające dysponować dziesiątkami tysięcy urządzeń?

Największa słabość odpowiedzi KAS ujawnia się właśnie w zestawieniu z tymi śledztwami. Administracja przyznaje, że na rynku działają zorganizowane grupy przestępcze o charakterze lokalnym i ponadregionalnym. Potwierdza prowadzenie postępowań dotyczących art. 258 kodeksu karnego, a więc udziału w zorganizowanej grupie lub związku przestępczym. Zapewnia również, że podejmuje działania dotyczące finansowej strony procederu.

Jednocześnie nie podaje obecnego szacunku wartości rynku, liczby działających punktów ani odsetka wykrywanych salonów. Na pytanie o typowe mechanizmy prania pieniędzy odpowiada, że zależą od modelu działalności organizatorów. Na pytanie o wykorzystywanie słupów i podstawionych spółek stwierdza jedynie, że organizatorzy stosują „różne modele działalności”.

Powstaje więc wyraźna dysproporcja. Z jednej strony bardzo szczegółowo raportuje produkty własnej aktywności: liczbę kontroli, zajętych automatów, zatrzymanych i aktów oskarżenia. A z drugiej  znacznie słabiej publicznie opisuje strukturę przeciwnika: wielkość rynku, jego ekonomię, głównych beneficjentów, sieci dostaw, sposoby legalizowania pieniędzy i zdolność do odbudowy punktów po ich likwidacji.

5322 automaty nie mówią, czy rynek się kurczy

Z tej racji spektakularne statystyki KAS wymagają krytycznej interpretacji. 5322 zabezpieczone automaty w 2025 roku świadczą o ogromnej skali działań organów. Ale bez wiedzy, ile urządzeń nadal działa, nie wiadomo, jaka część rynku została usunięta. 783 zlikwidowane salony to znacząca liczba. Ale bez informacji, ile punktów uruchomiono ponownie, nie wiadomo, czy rynek rzeczywiście się zmniejszył.

383 zatrzymane osoby wyglądają imponująco. Ale najważniejsze jest, ilu spośród nich stanowili faktyczni organizatorzy i beneficjenci działalności, a ilu było obsługą, technikami lub osobami wykonującymi polecenia.

Ponad 64,5 milionów złotych zabezpieczonego majątku to poważna kwota. Jednak bez wiedzy o rzeczywistej wartości całego rynku nie da się określić, jak dużą część przestępczego kapitału państwo faktycznie odbiera. I właśnie dlatego brak precyzyjnych danych o wartości procederu jest tak istotny. Nie pozwala odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy państwo odbiera grupom znaczną część ich ekonomicznych zasobów, czy jedynie ułamek generowanych pieniędzy?

Prawdziwym celem nie jest automat. Są nim pieniądze

Największe polskie śledztwa pokazują, gdzie znajduje się centrum tego procederu. Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach – Policja Śląska wskazuje na co najmniej 158 milionów złotych korzyści jednej organizacji. Prokuratura Krajowa mówi o niemal 470 milionach złotych korzyści, z czego ponad 200 milionów złotych miał osobiście przyjąć kierujący grupą.

Sąd Okręgowy w Olsztynie podaje około 450 milionów złotych korzyści przypisywanych kolejnej organizacji. To pieniądze są istotą tego biznesu. Jeżeli organizator traci automat wart kilka tysięcy złotych, ale zachowuje miliony, może kupić następny. Jeżeli traci lokal, ale zachowuje sieć ludzi i kapitał, wynajmie kolejny. Jeżeli zatrzymana zostaje obsługa, ale nie człowiek kontrolujący przepływy finansowe, w jej miejsce pojawi się następna. Dopiero odebranie pieniędzy, nieruchomości, spółek i kontroli nad infrastrukturą zmienia ekonomiczną kalkulację przestępców.

Dlatego sukces państwa powinien być mierzony nie tylko liczbą automatów wywiezionych z salonów, lecz również liczbą rozbitych organizacji, skazanych liderów, skonfiskowanych majątków i przerwanych kanałów finansowych.

Największym problemem pozostaje jednak to, że brak precyzyjnych danych nie pozwala dziś wiarygodnie oszacować całej wartości nielegalnego rynku automatów w Polsce. Można budować hipotetyczne modele, można wskazywać konkretne grupy osiągające setki milionów złotych korzyści, można na podstawie największych śledztw otrzymywać wartości sięgające nawet około 1,5–2 miliardy złotych rocznie, ale nadal pozostaje to model, a nie pełny bilans rynku. I właśnie to powinno być jednym z głównych zarzutów wobec systemu. Państwo potrafi policzyć automaty, które już zabrało. Nadal nie potrafi publicznie pokazać, ile pieniędzy generują te, które pozostały.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama