Reklama
  • WIADOMOŚCI

Jak Rosja, Chiny i Iran wykorzystują szarą strefę w Ameryce Łacińskiej

Ameryka Łacińska coraz wyraźniej staje się laboratorium nowego typu wojny hybrydowej. Najnowszy raport Center for the Study of Democracy wskazuje, że Rosja, Chiny i Iran wykorzystują słabości instytucjonalne regionu do budowania długoterminowych wpływów, łącząc legalne instrumenty gospodarcze z szarą strefą i transnarodową przestępczością.

Rosja Argentyna Ameryka Łacińska
Autor. Pixabay

Raport Center for the Study of Democracy (CSD) ukazuje Amerykę Łacińską jako jeden z głównych obszarów, w których współczesna wojna hybrydowa przestaje przypominać klasyczne działania wojskowe, a coraz bardziej przyjmuje formę długotrwałego przenikania gospodarki, polityki, przestępczości, finansów, logistyki i informacji. Autorzy raportu - Martin Vladimirov, Sara Gálvez i Brendon Zhan - nie opisują pojedynczych incydentów, lecz system, w którym Rosja, Chiny i Iran wykorzystują legalne kanały wpływu razem z szarą strefą, sieciami pośredników i przestępczością transnarodową. Według tego modelu państwa te łączą „legalne i nielegalne kanały” w zintegrowany system oddziaływania, a transnarodowe sieci przestępcze dostarczają logistyki, finansowania i możliwości zaprzeczania bezpośredniej odpowiedzialności. Jego główną tezą jest fakt, że Chiny, Rosja i Iran przekształcają swoje wpływy w Ameryce Łacińskiej przez łączenie zaangażowania gospodarczego z nielegalnymi sieciami i taktykami wojny hybrydowej. CSD wskazuje, że przestępczość zorganizowana, nieprzejrzystość finansowa i sektory strategiczne są używane do budowania długoterminowej dźwigni wpływu oraz obchodzenia tradycyjnych zabezpieczeń instytucjonalnych i nie może być traktowana wyłącznie jako lokalny problem policyjny. staje się ona jednym z elementów infrastruktury geopolitycznej. Kartele, sieci przemytnicze, brokerzy finansowi, firmy fasadowe, kantory, pośrednicy logistyczni, grupy diasporowe i skorumpowane elity lokalne mogą dostarczać usług, których państwo nie chce świadczyć jawnie: transferu pieniędzy, ukrywania beneficjentów, organizowania transportu, fałszowania dokumentów, dostępu do rynków nielegalnych i tworzenia bufora zaprzeczalności. Z tym że oznacza to, że istnieje jeden prosty blok Rosja-Chiny-Iran-kartele. Bardziej należy mówić o trzech odmiennych modelach, które spotykają się w jednym punkcie: każdy z tych aktorów wykorzystuje słabości instytucjonalne regionu, ale robi to innymi metodami. Chiny działają głównie przez handel, porty, kredyty, infrastrukturę, przemysł chemiczny, technologię i sieci finansowe. Rosja wykorzystuje dezinformację, wpływ sektorowy, surowce, energetykę, nawozy, offshore, logistykę morską i sankcyjne obejścia. Iran opiera się na strukturach proxy, pośrednikach, diasporze, sieciach finansowo-logistycznych i podmiotach powiązanych z Hezbollahem.

Ameryka Łacińska jest dla takich działań podatnym środowiskiem, ponieważ w wielu państwach regionu występuje trwałe nakładanie się kilku zjawisk: słabości instytucji, wysokiego poziomu korupcji, nieformalności gospodarki, ograniczonej kontroli państwa nad częścią terytoriów, znaczenia portów i korytarzy logistycznych oraz obecności silnych organizacji przestępczych. Z tej racji raport CSD podkreśla, że legalne infrastruktury gospodarcze - porty, systemy finansowe, korytarze logistyczne, sieci cyfrowe, sektor energetyczny i handel surowcami - mogą stać się platformami podwójnego zastosowania: obsługiwać legalną gospodarkę, a jednocześnie ułatwiać przemyt, pranie pieniędzy, obchodzenie sankcji i  operacje informacyjne.

Chiny: od infrastruktury do fentanylu i prania pieniędzy

Chiński model wpływu w Ameryce Łacińskiej jest najbardziej strukturalny. Chiny nie muszą działać poprzez ostentacyjną konfrontację polityczną, aby uzyskiwać długoterminową dźwignię. Wystarczy rozbudowana obecność handlowa, kredytowa, portowa, infrastrukturalna, technologiczna i surowcowa. Jak wskazuje Center for Strategic and International Studies chińskie inwestycje portowe w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach należy rozumieć nie tylko jako przedsięwzięcia gospodarcze, ale także jako element rywalizacji strategicznej. Według CSIS porty mogą utrwalać wpływ Pekinu, zabezpieczać dostęp do zasobów i ważnych lokalizacji oraz komplikować realizację interesów Stanów Zjednoczonych w regionie. Z tym że nie można jednak z tego wyciągać prostego wniosku, że państwo chińskie bezpośrednio steruje latynoamerykańskimi organizacjami przestępczymi. Najmocniejsze dostępne źródła pokazują raczej coś innego: meksykańskie kartele korzystają z chińskich lub chińskojęzycznych brokerów, firm chemicznych, pośredników logistycznych i sieci prania pieniędzy. Jak wskazują analitycy, jest to profesjonalny mechanizm finansowy służący meksykańskim kartelom do ukrywania i przemieszczania dochodów z narkobiznesu. Natomiast tego typu sieci wykorzystują różnice między amerykańskim, meksykańskim i chińskim systemem finansowym, zapotrzebowanie na dolary, ograniczenia kapitałowe w Chinach oraz potrzeby karteli, które muszą szybko zamieniać gotówkę z narkotyków na środki możliwe do wykorzystania w innych jurysdykcjach.

Szczególnie czytelnym przykładem tego mechanizmu jest sprawa Zhi Dong Zhang, chińskojęzycznego brokera przestępczego, który miał obsługiwać część międzynarodowego zaplecza narkotykowego i finansowego meksykańskich karteli. Jak podaje Departament Sprawiedliwości USA Zhang został przekazany do Stanów Zjednoczonych, gdzie postawiono mu zarzuty związane z międzynarodowym handlem narkotykami i praniem pieniędzy. Miał on kierować dużą organizacją przestępczą działającą w Meksyku i Stanach Zjednoczonych.

Natomiast źródła meksykańskie pokazują znaczenie tej sprawy dla szerszego łańcucha fentanylowego. Jak pisze Infobae México, Zhang był brokerem chińskiego pochodzenia łączonym z dużymi wysyłkami fentanylu i praniem milionów dolarów, a jego zatrzymanie przedstawiano jako uderzenie w zaplecze operacyjne meksykańskich karteli.

Znaczenie tej sprawy nie polega więc na tym, że potwierdza ona bezpośredni udział państwa chińskiego w działalności meksykańskich karteli. Pokazuje raczej inny, bardziej charakterystyczny dla współczesnej przestępczości transnarodowej mechanizm: meksykańskie organizacje narkotykowe korzystają z chińskich lub chińskojęzycznych brokerów, sieci prania pieniędzy, firm chemicznych i kanałów logistycznych, które łączą Azję, Meksyk i Stany Zjednoczone. W tym sensie przypadek Zhi Dong Zhanga dobrze ilustruje, jak legalne i nielegalne obiegi globalizacji nakładają się na siebie: prekursory chemiczne, kontenery, spółki fasadowe, transfery finansowe i narkotyki syntetyczne tworzą jeden łańcuch, w którym granica między legalnym handlem a przestępczą infrastrukturą staje się coraz trudniejsza do uchwycenia.

Chiny są w Ameryce Łacińskiej aktorem o podwójnym znaczeniu. Z jednej strony są partnerem handlowym, inwestorem i dostawcą infrastruktury. Z drugiej - ogromna skala chińskiego przemysłu chemicznego, produkcji, logistyki i finansów tworzy warunki, w których nielegalne przepływy mogą ukrywać się w legalnym handlu. Nie jest to dowód centralnego sterowania, lecz przykład strukturalnej podatności: im większy wolumen legalnej wymiany, tym łatwiej ukryć w nim przepływy przestępcze.

Rosja: informacja, surowce i szara infrastruktura wpływu

Rosyjski model w Ameryce Łacińskiej różni się od chińskiego przede wszystkim skalą i sposobem oddziaływania. Rosja nie dysponuje w regionie tak rozbudowaną obecnością handlową, kredytową i infrastrukturalną jak Chiny, dlatego koncentruje się na obszarach, w których ograniczona obecność może przynieść nieproporcjonalnie duży wpływ: energetyce, nawozach, surowcach, mediach, relacjach politycznych, dezinformacji, strukturach pośrednich i mechanizmach obchodzenia sankcji. Jak wskazuje Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Rosja przez ostatnie lata wzmacniała relacje przede wszystkim z Kubą, Nikaraguą i Wenezuelą, a równocześnie rozwijała współpracę w sektorze energetycznym, dostawach broni, szczepionce Sputnik V i innych obszarach. PISM podkreśla także, że rosyjskie hiszpańskojęzyczne media państwowe, przede wszystkim RT i Sputnik, zwiększały zasięg w Ameryce Łacińskiej, wykorzystując polaryzację społeczną, spadek zaufania do instytucji demokratycznych i antyamerykańskie nastroje obecne w części regionu.

Szczególnie ważnym obszarem rosyjskiej dźwigni są nawozy i sektor rolny. Jak podaje Reuters, już po rosyjskiej inwazji na Ukrainę sześć państw Ameryki Południowej zabiegało o wyłączenie nawozów z sankcji wobec Rosji, obawiając się zakłócenia dostaw. Reuters wskazywał z kolei, że ewentualne sankcje uderzające w rosyjskie nawozy mogłyby bardzo mocno dotknąć rolnictwo w regionie, w tym produkcję soi i kukurydzy w Brazylii. To pokazuje, że rosyjski wpływ nie musi polegać na masowej obecności kapitałowej. Wystarczy zależność w strategicznym segmencie gospodarki, aby Moskwa zyskiwała narzędzie nacisku pośredniego.

Najbardziej widoczny pozostaje jednak wymiar informacyjny. German Marshall Fund of the United States / Alliance for Securing Democracy wskazuje, że meksykański portal  Voces del Periodista Diario działał jako kanał prokremlowskiej i antyzachodniej propagandy, „piorąc” znaczną część treści z RT en Español, Sputnik Mundo i kubańskiej Prensa Latina. Podobnie Factchequeado opisuje Club de Periodistas de México jako lokalny kanał przepuszczania rosyjskich narracji do meksykańskiego obiegu medialnego. Club de Periodistas ma wzmacniać narracje prokremlowskie, powielać treści Russia Today i Sputnika i utrzymywać relacje z rosyjskimi dyplomatami. Ten mechanizm dobrze pokazuje, czym jest rosyjskie „pranie narracji”. Nie chodzi wyłącznie o nadawanie przekazu przez RT lub Sputnik. Chodzi o wprowadzanie rosyjskich tez do lokalnej debaty poprzez miejscowe media, organizacje, komentatorów i instytucje, tak aby przekaz wyglądał na organiczny głos krajowy. 

Raport CSD opisuje również mechanizmy związane z offshore, handlem surowcami, sankcyjnymi obejściami, logistyką morską i alternatywnymi systemami płatności. W tej części wskazuje, że pranie pieniędzy przez handel, spółki fasadowe, rejestrowanie firm w jurysdykcjach offshore i ukrywanie pochodzenia ładunków mogą łączyć przepływy przestępcze, surowcowe i geopolityczne. Przywołuje także konkretne przykłady przecięcia rosyjskich aktorów z latynoamerykańskimi rynkami przestępczymi. Jednym z nich jest sprawa przemytu kokainy przez rosyjską ambasadę w Buenos Aires. Raport wskazuje, że około 400 kilogramów kokainy miało zostać wysłanych do Moskwy przy wykorzystaniu przesyłek dyplomatycznych, a narkotyki miały pochodzić z argentyńskich sieci przestępczych, w tym środowisk Los Monos i klanu Alvarado. Przywołuje również przypadek Antona Petrowa Kulkini, obywatela Rosji zatrzymanego w 2018 roku w Mexicali pod zarzutem udziału w produkcji fentanylu. Według raportu śledczy łączyli go z Cártel de Sinaloa i sugerowali, że mógł dostarczać wiedzę techniczną do produkcji narkotyków syntetycznych.

Rosyjski model oddziaływania w Ameryce Łacińskiej nie ogranicza się do dyplomacji, mediów, energetyki, nawozów czy obchodzenia sankcji. W tle widać także fizyczną obecność rosyjskich i szerzej rosyjskojęzycznych przestępców w wybranych regionalnych hubach przestępczości zorganizowanej. Rosyjskojęzyczni przestępcy, biznesmeni z szarej strefy, pośrednicy, handlarze bronią i osoby korzystające z ochrony konsularnej lub nieformalnych kanałów kontaktu pojawiają się w tych samych przestrzeniach, w których funkcjonują narkobiznes, pranie pieniędzy, handel bronią, przemyt i lokalne układy korupcyjne. To właśnie takie styki tworzą środowisko podatne na wykorzystanie w działaniach hybrydowych.

Jednym z najwcześniej opisywanych przykładów jest Santa Cruz de la Sierra w Boliwii. Jak podawała La Prensa, już w 2011 roku szef policyjnej jednostki w Santa Cruz, Antonio Ovando, mówił o obecności rosyjskiej mafii w mieście po wyjaśnieniu zabójstwa boliwijsko-rosyjskiego Igora Gorelkina. Według relacji przywołanej przez dziennik sprawa miała charakter porachunków między przestępcami związanymi z narkobiznesem, a rosyjscy aktorzy mieli kontrolować kasyna i domy gry wykorzystywane do prania pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami.

Santa Cruz nie jest przypadkowe. To miasto i region od lat pojawiają się w analizach jako przestrzeń, w której przecinają się boliwijski rynek koki, szlaki kokainowe, kapitał z szarej strefy, korupcja i obecność zagranicznych grup przestępczych. Nowszy kontekst dodaje Urgente.bo, cytując kryminologa Cristiana Sáncheza, który mówił o obecności grup z Europy Wschodniej w Santa Cruz i łączył przemoc w regionie z kontrolą terytorium, handlem narkotykami, handlem bronią, legalizacją nielegalnych zysków oraz zdolnością wielkich struktur przestępczych do wywierania wpływu na instytucje.

Drugi przykład pokazuje bardziej niejednoznaczny styk między statusem dyplomatycznym, lokalnym biznesem i przestępczością zorganizowaną. El País México opisywał ujawnione dokumenty meksykańskiego wywiadu wojskowego Sedena, według których Antonio Rullán Dichter, honorowy konsul Rosji w Acapulco, miał utrzymywać relacje z Los Rusos, lokalną grupą przestępczą funkcjonującą w ramach sieci Beltrán Leyva. Sam fakt nazwy „Los Rusos” nie oznacza automatycznie rosyjskiego składu tej grupy, ale istotne jest co innego: według dokumentów opisanych przez El País México osoba pełniąca funkcję honorowego konsula Federacji Rosyjskiej miała mieć kontakty z lokalnym środowiskiem przestępczym w jednym z najbardziej konfliktowych regionów Meksyku.

Trzecim przykładem jest sprawa Vladimira Lyubishina seniora i Vladimira Lyubishina juniora, która łączy rosyjskich handlarzy bronią, meksykańskie kartele, amerykańską operację antynarkotykową i rosyjską aktywność ekstradycyjną. Jak pisał węgierski portal śledczy Direkt36, obaj Rosjanie zostali zatrzymani w Budapeszcie w operacji prowadzonej z udziałem DEA, w której mieli negocjować sprzedaż broni osobom podającym się za przedstawicieli meksykańskiego kartelu. Zamiast trafić do Stanów Zjednoczonych, zostali jednak wydani Rosji.

Sprawa Lyubishinów jest szczególnie istotna, ponieważ pokazuje nie tylko przestępczy, lecz także polityczno-dyplomatyczny wymiar takich przypadków. U.S. Department of State wyraził rozczarowanie decyzją Węgier o wydaniu zatrzymanych Rosji zamiast Stanom Zjednoczonym, podkreślając, że strona amerykańska miała silną sprawę zbudowaną we współpracy z węgierskimi organami ścigania. Radio Free Europe/Radio Liberty relacjonowało, że Budapeszt odrzucił amerykański wniosek ekstradycyjny i odesłał podejrzanych do Rosji.

Wynika z tego w sprawach dotyczących rosyjskojęzycznych struktur przestępczych Moskwa wykazuje  aktywność konsularną i ekstradycyjną, która utrudnia ściganie ich przez państwa zachodnie. Innymi słowy, przestępca rosyjskiego pochodzenia nie musi być funkcjonariuszem państwa, aby jego sprawa nabrała znaczenia geopolitycznego. Wystarczy, że jego działalność dotyka obszarów takich jak broń, kartele, sankcje, wywiad, ekstradycja i rywalizacja jurysdykcyjna między Rosją a Zachodem.

Od broni do danych: rosyjsko-chińskie narzędzia wpływu w sektorze bezpieczeństwa

Wojna hybrydowa w Ameryce Łacińskiej nie ogranicza się do portów, handlu, przestępczości zorganizowanej, prania pieniędzy czy dezinformacji. Coraz ważniejszy staje się również sektor bezpieczeństwa: szkolenia wojskowe i policyjne, technologie nadzoru, infrastruktura kosmiczna, systemy dowodzenia, uzbrojenie, serwis sprzętu, przepływ danych oraz rozwiązania podwójnego zastosowania. Jak wskazuje CSD, formalna współpraca wojskowa lub technologiczna często tworzy pierwszy punkt wejścia do głębszych zależności: daje dostęp instytucjonalny, buduje relacje z aparatem bezpieczeństwa, uzależnia od serwisu, części zamiennych, szkoleń, oprogramowania i wsparcia technicznego.

Z tym że Rosja i Chiny wykorzystują ten obszar w odmienny sposób. Rosyjski model jest bardziej wojskowo-operacyjny: opiera się na sprzęcie, szkoleniach, kontraktorach, systemach rozpoznania, uzbrojeniu i relacjach z aparatem bezpieczeństwa. Chiński model jest bardziej infrastrukturalno-technologiczny: koncentruje się na systemach monitoringu, centrach dowodzenia, satelitach, stacjach kosmicznych, telekomunikacji, cyfrowej administracji i danych. Oba modele łączy jednak jedno: formalnie mogą być przedstawiane jako neutralna współpraca techniczna, modernizacyjna lub szkoleniowa, ale w praktyce tworzą długoterminowe kanały wpływu.

W przypadku Rosji ważnym elementem są zależności wojskowo-techniczne. Jak podawał TASS, Kolumbia przez lata korzystała z rosyjskiego sprzętu wojskowego. Podobny mechanizm raport CSD wskazuje w Meksyku, gdzie transfery rosyjskich śmigłowców Mi-17 tworzyły zależności serwisowe i szkoleniowe. Nie chodzi wyłącznie o sam zakup sprzętu. Każdy system wojskowy wymaga części zamiennych, aktualizacji, instruktorów, dokumentacji, remontów i kontaktu z producentem. W ten sposób pozornie techniczna współpraca może prowadzić do trwałego związania lokalnych sił bezpieczeństwa z rosyjskim zapleczem obsługowym.

Chiny działają podobnie, ale w innym segmencie. Ich przewagą nie jest masowa sprzedaż uzbrojenia, lecz wejście w infrastrukturę danych i bezpieczeństwa publicznego. Jak pisze AidData, chińskie finansowanie umożliwiło Boliwii budowę systemu BOL-110, łączącego monitoring, centra dowodzenia i przetwarzanie danych. Formalnie taki system służy bezpieczeństwu publicznemu. W praktyce może jednak zwiększać zależność państwa od chińskiego dostawcy technologii, oprogramowania, serwisu i standardów przetwarzania informacji.

Rosyjski wymiar bezpieczeństwa obejmuje także szkolenia i struktury operacyjne. Jak wskazuje raport Institute for National Strategic Studies przy National Defense University, rosyjskie instytucje bezpieczeństwa rozwijały w regionie ośrodki szkoleniowe, programy policyjne i antynarkotykowe, które mogły wzmacniać zdolności lokalnych aparatów kontroli. Tego rodzaju współpraca jest szczególnie istotna, ponieważ szkolenie policyjne lub antynarkotykowe nie zawsze pozostaje neutralną pomocą techniczną. Może stać się narzędziem budowania stałej obecności, kontaktów operacyjnych i wpływu na praktyki bezpieczeństwa wewnętrznego.

Chiński odpowiednik tego mechanizmu pojawia się w obszarze szkoleń wojskowych i niskoprofilowej obecności instytucjonalnej. Jak wskazuje R. Evan Ellis, relacje obronne między Kolumbią a Chinami obejmowały wizyty instytucjonalne, kursy wojskowe, obecność attaché obrony oraz udział żołnierzy Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w elitarnym kolumbijskim kursie Lanceros w bazie Tolemaida. Według tej analizy do 2016 roku ponad 200 chińskich wojskowych miało odbyć szkolenie w Kolumbii. To pokazuje, że Pekin nie musi budować klasycznych baz wojskowych, aby rozwijać sieci kontaktów w sektorze bezpieczeństwa. Wystarczą kursy, wymiany, programy edukacyjne i stopniowe oswajanie lokalnych instytucji z chińską obecnością.

Różnica między Rosją a Chinami jest dobrze widoczna także w obszarze technologii podwójnego zastosowania. Rosja rozwija systemy rozpoznawcze i nadzorcze powiązane z architekturą bezpieczeństwa państwowego. Douglas Farah i Marianne Richardson opisują  szczególne znaczenie systemów opartych na SORM, czyli rosyjskim Systemie Działań Operacyjno-Rozpoznawczych, umożliwiającym przechwytywanie telekomunikacji, ruchu internetowego i komunikacji cyfrowej. Takie rozwiązania, jeśli są wdrażane w państwach sojuszniczych, mogą dawać władzom szeroki dostęp do danych komunikacyjnych, często z pominięciem skutecznych mechanizmów kontroli.

Chiny natomiast budują analogiczną zależność przez technologie miejskiego nadzoru i systemy cyfrowe. Jak pisał Reuters, chińska firma ZTE zawarła z argentyńską prowincją Jujuy kontrakt na kamery, centra monitoringu, systemy alarmowe i infrastrukturę telekomunikacyjną. Tego rodzaju projekty można przedstawiać jako modernizację bezpieczeństwa publicznego, ale ich znaczenie jest szersze: dostawca zyskuje wpływ na architekturę miejskiego nadzoru, standardy danych, aktualizacje, serwis i integrację systemów.

Wymiar kosmiczny również pokazuje dwa podobne, choć odmienne modele wpływu. Rosja rozwijała projekty takie jak naziemna stacja GLONASS w Nikaragui. Jak pisał F. Tlis, Moskwa przedstawiała instalację jako projekt cywilny, choć sam charakter systemu wywoływał pytania o potencjalne zastosowania wywiadowcze. GLONASS, jako rosyjska alternatywa dla GPS, jest formalnie systemem nawigacyjnym, ale jego infrastruktura naziemna może mieć znaczenie podwójnego zastosowania.

Chiny stosują podobną logikę w Argentynie i Boliwii. Jak wskazuje American Security Project, satelita Túpac Katari, czyli TKSAT-1, został sfinansowany, zbudowany i wyniesiony przez chińskie podmioty, a jego obsługa wiąże Boliwię z chińskim zapleczem technicznym. Z kolei Reuters opisywał chińską stację kosmiczną w Neuquén, działającą na podstawie długoterminowej umowy i budzącą obawy dotyczące przejrzystości, suwerenności danych oraz możliwego zastosowania wojskowego.

W rosyjskim modelu wyraźniej widać także przepływ uzbrojenia do środowisk przestępczych. Jak pisał E. Muñiz w ABC Noticias broń rosyjskiego pochodzenia miała pojawiać się w arsenale meksykańskich karteli. Z kolei S. Fisher w Los Angeles Times opisywał rosyjskie granatniki w arsenale Cártel Jalisco Nueva Generación. Nie jest to dowód, że Kreml bezpośrednio uzbraja kartele, ale pokazuje, że rosyjskie kanały broni, nadwyżki wojskowe i pośrednictwo transnarodowe mogą wzmacniać aktorów przestępczych.

Chiński odpowiednik nie polega przede wszystkim na uzbrojeniu karteli, lecz na dostarczaniu infrastruktury, która może zwiększać zdolności nadzorcze państw i tworzyć zależność technologiczną. Kamery, centra dowodzenia, satelity, systemy komunikacyjne i programy szkoleniowe nie są bronią w klasycznym sensie, ale mogą być równie ważne dla kontroli przestrzeni informacyjnej, miejskiej i instytucjonalnej. W tym sensie Rosja częściej wzmacnia szarą strefę przez sprzęt wojskowy, relacje operacyjne i kanały bezpieczeństwa, natomiast Chiny przez dane, monitoring, łączność, systemy cyfrowe i infrastrukturę podwójnego zastosowania.

Całość prowadzi do wniosku, że rosyjskie i chińskie wpływy w sektorze bezpieczeństwa Ameryki Łacińskiej są różne, ale komplementarne. Rosja działa bardziej przez uzbrojenie, serwis, szkolenia policyjno-wojskowe, systemy rozpoznawcze, kontakty operacyjne i przepływ sprzętu do szarej strefy. Chiny działają przez technologie nadzoru, infrastrukturę kosmiczną, systemy dowodzenia, finansowanie projektów bezpieczeństwa publicznego, szkolenia i zależności cyfrowe. Oba modele nie muszą przyjmować formy otwartej militaryzacji. Ich siła polega na tym, że wykorzystują legalne instrumenty współpracy - kontrakty, szkolenia, pożyczki, technologie, systemy bezpieczeństwa i projekty kosmiczne - do budowania długotrwałych zależności, które w warunkach kryzysu mogą zostać użyte jako narzędzia wpływu politycznego, operacyjnego lub wywiadowczego.

Iran: Hezbollah, Trójgranica i sieci proxy

W przypadku Iranu najważniejszym elementem oddziaływania w Ameryce Łacińskiej nie jest ani masowa infrastruktura gospodarcza, ani tak widoczna ofensywa medialna jak w przypadku Rosji. Model irański ma charakter bardziej sieciowy, sankcyjny i pośredni. Raport CSD wskazuje, że Iran wykorzystuje zdecentralizowane sieci, pośredników, struktury proxy i nieformalne kanały finansowe, a szczególne znaczenie mają w tym kontekście podmioty powiązane z Hezbollahem.

Najważniejszym geograficznym punktem odniesienia pozostaje Tri-Border Area, czyli Trójgranica Argentyny, Brazylii i Paragwaju. Jest to obszar, w którym od lat nakładają się na siebie legalny handel, aktywność diasporowa, działalność kantorów, przepływy gotówki, przemyt, pranie pieniędzy oraz podejrzenia dotyczące finansowania organizacji terrorystycznych. Jak pisał paragwajski dziennik Última Hora, po zamachu na AMIA oraz po atakach z 11 września Trójgranica znalazła się pod szczególną obserwacją ze względu na duży ruch aktywów o podejrzanym pochodzeniu i możliwość finansowania organizacji terrorystycznych.

Ważnym elementem tego środowiska jest także libańska i szerzej arabska diaspora obecna od dziesięcioleci w Tri-Border Area w rejonie Foz do Iguaçu, Ciudad del Este i Puerto Iguazú. Jej znaczenie polega jednak na tym, że tworzy ona naturalne kanały kontaktu między Ameryką Południową a Bliskim Wschodem - przez handel, przekazy pieniężne, firmy importowo-eksportowe, kantory, organizacje społeczne i sieci rodzinne. Właśnie dlatego Trójgranica od lat interesuje służby i instytucje zajmujące się finansowaniem terroryzmu: nie dlatego, że diaspora jako taka jest strukturą przestępczą, lecz dlatego, że w tak gęstym środowisku handlowo-finansowym łatwiej ukrywać wybrane przepływy, firmy przykrywki, pośredników i transfery wartości.

W tym kontekście często pojawia się nazwisko Assada Ahmada Barakata, jednej z najczęściej przywoływanych postaci w analizach dotyczących obecności Hezbollahu w Trójgranicy. Jak podaje Departament Skarbu USA, Barakat został w 2004 roku objęty sankcjami jako osoba, która miała wykorzystywać firmy handlowe i sieci finansowe do pozyskiwania środków dla Hezbollahu. Z kolei Reuters przypominał, że Barakat był wcześniej więziony w Paragwaju za uchylanie się od podatków, a w 2018 roku został zatrzymany w Brazylii na wniosek władz paragwajskich. Jego przypadek pokazuje, że aktywność Hezbollahu w Ameryce Południowej należy analizować przede wszystkim przez pryzmat finansowania, firm przykrywek, handlu, prania pieniędzy i sieci diasporowych, a nie tylko przez klasycznie rozumianą działalność terrorystyczną.

Wątek irański w Ameryce Łacińskiej najlepiej widać więc nie przez klasyczne relacje typu państwo-kartel, lecz przez sieci powiązane z Hezbollahem oraz ich możliwe przecięcia z lokalną przestępczością zorganizowaną. Jak pisze brazylijska Gazeta do Povo, brazylijskie śledztwa policyjne wskazywały na współpracę członków Hezbollahu z Primeiro Comando da Capital, czyli PCC najpotężniejszą brazylijską organizacją przestępczą. Według tych ustaleń nie chodziło przede wszystkim o prowadzenie ataków terrorystycznych na terytorium Brazylii, lecz o działalność kryminalną i logistyczną: przemyt papierosów, handel bronią, pranie pieniędzy oraz korzystanie ze szlaków kokainowych kontrolowanych przez PCC. W takim układzie Hezbollah miał korzystać z ochrony i infrastruktury brazylijskiej frakcji, a w zamian dostarczać broń lub ułatwiać dostęp do kontaktów i kanałów transnarodowych.

Znaczenie Trójgranicy polega na tym, że od dekad funkcjonuje ona jako przestrzeń styku legalnego handlu, przemytu, prania pieniędzy, diasporowych sieci finansowych i zorganizowanej przestępczości. Gazeta do Povo wskazuje, że łatwość przemieszczania się między trzema państwami, duży ruch towarowy oraz słabość części struktur bezpieczeństwa, zwłaszcza po stronie paragwajskiej, stworzyły dogodne warunki dla działania różnych grup przestępczych. W tym samym regionie, według brazylijskich i amerykańskich ocen bezpieczeństwa, miały funkcjonować także sieci powiązane z Hezbollahem, wykorzystujące lokalne kanały handlowe i finansowe do pozyskiwania środków oraz przesyłania ich poza Amerykę Południową.

Ten obraz uzupełnia BBC News Brasil, opisując decyzję Departamentu Stanu USA o wyznaczeniu nagrody do 10 milionów dolarów za informacje o mechanizmach finansowych Hezbollahu w Trójgranicy. Według programu Rewards for Justice chodziło o informacje dotyczące przemytu, prania pieniędzy, pośredników finansowych, kantorów, firm fasadowych oraz pozornie legalnych przedsiębiorstw, które mogły pomagać w finansowaniu tej organizacji. BBC News Brasil przypomina również, że amerykańskie raporty antyterrorystyczne od lat wskazują Trójgranicę jako obszar zainteresowania Hezbollahu, ale jednocześnie odnotowuje, że część osób wymienianych w tych sprawach zaprzeczała zarzutom, a niektóre wątki pozostawały przedmiotem sporów sądowych lub wywiadowczych.

Szczególnie istotne są relacje Hezbollahu z PCC. Według relacji przywoływanych przez Gazeta do Povo, brazylijska frakcja kontroluje ważne szlaki kokainowe prowadzące z państw andyjskich przez Paragwaj do Brazylii, a następnie do portów, skąd narkotyki trafiają do Afryki i Europy. Członkowie lub sympatycy Hezbollahu mieli uczestniczyć w dalszych etapach tego obiegu, m.in. w zakupie kokainy w portach afrykańskich i europejskich oraz jej dystrybucji na Bliskim Wschodzie i w Azji Południowo-Wschodniej. W tym modelu PCC dostarczałoby infrastrukturę przemytniczą i ochronę, natomiast sieci powiązane z Hezbollahem mogłyby zapewniać kontakty, kanały finansowe i dostęp do innych rynków.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że źródła brazylijskie i amerykańskie nie opisują jednego jawnego, sformalizowanego sojuszu między Iranem, Hezbollahem i PCC, lecz raczej funkcjonalne przecięcia interesów oraz korzystanie z tych samych korytarzy przestępczych, logistycznych i finansowych. Hezbollah pozostaje organizacją szyicką o silnych związkach z Iranem, ale jego aktywność w Ameryce Południowej - jak wynika z przywoływanych materiałów Gazeta do Povo i BBC News Brasil - ma przede wszystkim wymiar finansowo-kryminalny: pozyskiwanie środków, pranie pieniędzy, przemyt, handel narkotykami, wykorzystywanie dokumentów, firm przykrywek oraz kontaktów z lokalną przestępczością. To właśnie dlatego Trójgranica jest ważna dla analizy działań hybrydowych Iranu: pokazuje, jak sieci proxy mogą korzystać z już istniejącej infrastruktury przestępczej bez konieczności prowadzenia jawnych operacji państwowych.

Trzy węzły hybrydowego wpływu

Wyłaniają się trzy główne węzły hybrydowego oddziaływania - miejsca, w których legalna gospodarka, przestępczość transnarodowa, logistyka, finanse i interesy państw autorytarnych nakładają się na siebie najczytelniej.

Pierwszym jest Meksyk. To tutaj najsilniej widać przecięcie latynoamerykańskiej przestępczości z chińskimi brokerami, prekursorami chemicznymi i sieciami prania pieniędzy. Cártel de Sinaloa i Cártel Jalisco Nueva Generación korzystają z globalnych łańcuchów dostaw, a chińskojęzyczni pośrednicy, tacy jak Zhi Dong Zhang, pokazują, jak produkcja fentanylu wymaga jednocześnie chemii, logistyki, finansów i zdolności przemieszczania pieniędzy przez kilka jurysdykcji.

Drugim jest Trójgranica Argentyny, Brazylii i Paragwaju. To przestrzeń, w której legalny handel, diaspora, kantory, przemyt, pranie pieniędzy i podejrzenia dotyczące finansowania Hezbollahu funkcjonują obok siebie od lat. Última Hora opisuje ten obszar jako szczególnie wrażliwy po zamachach na AMIA i po 11 września, Gazeta do Povo przywołuje wypowiedzi Patricii Bullrich o powiązaniach Hezbollahu z PCC, a Agência Brasil opisuje Operację Trapiche jako przykład realnego zainteresowania brazylijskich służb możliwą aktywnością Hezbollahu.

Trzecim jest przestrzeń sankcyjno-surowcowa, szczególnie widoczna w relacjach Rosji i Iranu z Wenezuelą oraz w szerszych mechanizmach offshore, transportu morskiego, ropy, złota i alternatywnych rozliczeń. Ten węzeł nie musi być opisywany przez pryzmat jednej osoby czy jednego kartelu. Ważniejsze jest to, że sankcje tworzą popyt na ukryte kanały gospodarcze, a surowce dają możliwość generowania dochodów, które można przemieszczać przez sieci pośredników.

Legalne i nielegalne w jednym obiegu

Kluczowy mechanizm tego modelu polega na tym, że legalne i nielegalne obiegi nie funkcjonują jako dwa oddzielne światy, lecz coraz częściej tworzą jeden system przepływów, pośredników i zależności.

Pranie pieniędzy przez handel wymaga faktur, kontenerów, firm, banków, pośredników i odpraw celnych. Przemyt prekursorów wymaga legalnego przemysłu chemicznego, brokerów, magazynów, portów i dokumentów przewozowych. Obchodzenie sankcji wymaga statków, ubezpieczeń, rejestrów, spółek fasadowych, zmiany bander, manipulowania dokumentacją i alternatywnych systemów płatności. Dezinformacja wymaga mediów, klubów dziennikarskich, influencerów, konferencji, ekspertów i lokalnych partnerów. Operacje proxy wymagają diaspory, kantorów, fundacji, struktur religijnych, firm przykrywek i kanałów transferu wartości.

Z tej racji wojna hybrydowa w Ameryce Łacińskiej nie polega tylko na cyberatakach, agenturze czy działaniach wojskowych. Polega na takim łączeniu legalnych i nielegalnych obiegów, aby państwo autorytarne mogło uzyskać wpływ bez konieczności jawnego zaangażowania. Ambasada, port, spółka, klub dziennikarski, firma logistyczna, kantor, broker chemiczny, tankowiec i organizacja przestępcza mogą funkcjonować w różnych porządkach prawnych, ale w praktyce tworzyć jeden ekosystem wpływu.

Trudność polega na tym, że instytucje państwowe zwykle działają sektorowo: policja widzi kartele, służby widzą wywiad, regulator finansowy widzi banki, urząd celny widzi kontenery, a ministerstwo gospodarki widzi inwestycje. Natomiast model hybrydowy łączy jednak te obszary. Ten sam port może być inwestycją, punktem handlowym, miejscem przemytu i elementem strategicznej zależności. Ta sama organizacja medialna może być klubem dziennikarskim, kanałem propagandy i mechanizmem prania narracji. Ta sama firma handlowa może obsługiwać legalny import, a jednocześnie maskować przepływy przestępcze.

Z tej racji Ameryka Łacińska stała się jednym z najważniejszych obszarów, w których widać nowy typ rywalizacji międzynarodowej. Nie jest to zimna wojna w klasycznym sensie, z prostym podziałem blokowym i jednoznacznymi sojuszami wojskowymi. To rywalizacja w szarej strefie - o porty, surowce, dane, media, elity, banki, szlaki handlowe, korytarze przemytnicze, technologie, narracje i zdolność obchodzenia sankcji.

Chiny wykorzystują przede wszystkim skalę gospodarki, porty, przemysł chemiczny i nieformalne sieci finansowe. Rosja stawia na sektorową dźwignię, dezinformację, offshore, sankcyjne obejścia i pośredników. Iran działa przez struktury proxy, Hezbollah, Trójgranicę, diasporę i sieci finansowo-logistyczne. Wspólnym mianownikiem nie jest bezpośrednia kontrola nad każdym elementem systemu, lecz zdolność korzystania z istniejących słabości, zależności i kanałów przestępczych. Natomiast przestępczość zorganizowana w Ameryce Łacińskiej nie jest już wyłącznie zapleczem przemocy i nielegalnego zysku. W określonych warunkach może stać się infrastrukturą geopolityczną, ponieważ dostarcza Rosji ,Chinom i Iranowi  i ich pośrednikom usług, których nie mogą jawnie świadczyć ambasady, firmy państwowe ani służby specjalne.

Reklama

Zobacz również

Reklama