Reklama
  • WIADOMOŚCI

Wojna wywiadowcza USA-Chiny. Stawką nie jest już jedynie zdobycie informacji

Wojna wywiadowcza między Stanami Zjednoczonymi a Chinami przestała być domeną wyłącznie tajnych agentów, podsłuchów i skradzionych dokumentów. W 2026 roku rywalizacja mocarstw toczy się równocześnie w cyberprzestrzeni, laboratoriach sztucznej inteligencji, na orbitach satelitarnych, pod powierzchnią mórz i oceanów oraz w systemach infrastruktury krytycznej. Stawką nie jest już jedynie zdobycie informacji, lecz zdolność do przewidywania, zakłócania i ograniczania działań przeciwnika jeszcze przed wybuchem otwartego kryzysu.

USA, Stany Zjednoczone, Chiny, polityka
Autor. Envato Elements

Rywalizacja wywiadowcza między Stanami Zjednoczonymi a Chinami weszła w 2026 roku w fazę, która znacząco różni się od klasycznego modelu szpiegostwa znanego z zimnej wojny. Nie chodzi już wyłącznie o tajne spotkania agentów, przechwytywanie dokumentów, werbowanie urzędników czy podsłuchiwanie placówek dyplomatycznych. Dzisiejsza wojna wywiadowcza ma charakter wielodomenowy: obejmuje ludzi, dane, algorytmy, satelity, kable, infrastrukturę krytyczną, laboratoria sztucznej inteligencji, łańcuchy dostaw, okręty podwodne, przestrzeń kosmiczną i narracje informacyjne. Jej istotą nie jest samo zdobywanie tajemnic, lecz uzyskanie zdolności do przewidywania, zakłócania i ograniczania ruchów przeciwnika jeszcze zanim dojdzie do otwartego kryzysu.

Dr Nadia Helmy w serwisie publicystyczno-analitycznym Modern Diplomacy przedstawia tezę, że konflikt wywiadowczy USA-Chiny przesunął się z obszaru operacji ukrytych w stronę jawnej, technologicznej konfrontacji, w której Waszyngton próbuje połączyć klasyczne źródła osobowe z przewagą w cyberprzestrzeni, sztucznej inteligencji i rozpoznaniu technicznym. Jest to zbieżne z oficjalnymi ocenami amerykańskiej wspólnoty wywiadowczej oraz z szeregiem ujawnionych w 2026 roku spraw szpiegowskich i cyberoperacyjnych.

Ofensywa rekrutacyjna CIA wobec chińskich obywateli i wojskowych

Najbardziej widocznym symbolem tej zmiany jest ofensywa rekrutacyjna CIA wobec chińskich obywateli i wojskowych. Jak podaje agencja Reuters, amerykańska agencja wywiadowcza opublikowała w lutym 2026 roku materiał w języku mandaryńskim, którego bohaterem był fikcyjny, rozczarowany chiński oficer średniego szczebla. Film miał zachęcać osoby z dostępem do informacji do bezpiecznego kontaktu z CIA. Reuters zwracał uwagę, że była to kontynuacja wcześniejszej kampanii skierowanej do osób funkcjonujących wewnątrz Komunistycznej Partii Chin. Oznacza to, że CIA próbuje odbudować swoje możliwości osobowe w Chinach, zwłaszcza po utracie części sieci źródeł w poprzedniej dekadzie. Nowość polega na tym, że proces ten stał się częściowo jawny. Jak pisze dziennik The Guardian, kampania była wymierzona w osoby rozczarowane czystkami i korupcją w Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Oznacza to, że amerykański wywiad próbuje wykorzystać napięcia wewnętrzne w chińskim aparacie władzy: lęk przed kampaniami antykorupcyjnymi, niepewność w elitach wojskowych oraz poczucie zagrożenia wśród funkcjonariuszy posiadających wrażliwe informacje. Z drugiej strony jest to kalka podobnych kampanii skierowanych do Rosjan.

Chiny odebrały tę kampanię jako bezpośrednie wyzwanie kontrwywiadowcze. Z ich punktu widzenia publiczne instrukcje CIA dotyczące sposobu kontaktowania się z amerykańskim wywiadem nie są zwykłą propagandą, ale próbą systemowego pobudzania nielojalności w aparacie państwowym i wojskowym. To tłumaczy, dlaczego chińska reakcja ma charakter nie tylko dyplomatyczny, lecz także wewnętrzny: wzmacniane są kampanie ostrzegające przed zagraniczną infiltracją, zaostrzana jest kontrola nad urzędnikami, a społeczeństwu przypomina się, że kontakt z obcymi służbami może być przedstawiany jako zdrada państwa. W ten sposób klasyczna gra wywiadowcza zostaje przeniesiona do przestrzeni publicznej i informacyjnej.

Drugim filarem tej konfrontacji jest cyberprzestrzeń. Oficjalny raport Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego (ODNI ) opisuje Chiny jako najbardziej aktywne i uporczywe cyberzagrożenie dla amerykańskich sieci rządowych, prywatnych i infrastruktury krytycznej. Dokument podkreśla, że cyberaktorzy z Chin, Rosji, Iranu, Korei Północnej oraz grup ransomware będą nadal prowadzić działania wymierzone w sieci USA, a część z nich może przygotowywać się nie tylko do kradzieży informacji, lecz także do zakłócania działania infrastruktury w razie kryzysu. Wynika z tego, że nastąpiła zmiana jakościowa z racji że w tradycyjnym ujęciu cyberoperacje były często traktowane jako cyfrowa forma szpiegostwa: włamanie, pobranie danych, utrzymanie dostępu, analiza dokumentów. Natomiast obecnie coraz częściej chodzi o coś więcej - o tzw. pre-positioning, czyli wcześniejsze rozmieszczenie dostępu w systemach przeciwnika po to, aby w sytuacji konfliktu móc sparaliżować komunikację, transport, energetykę, administrację lub logistykę wojskową. W przypadku możliwego kryzysu wokół Tajwanu miałoby to szczególne znaczenie, ponieważ cyberataki mogłyby utrudnić USA reakcję wojskową, zakłócić łańcuchy dostaw i podnieść koszty polityczne interwencji.

AI staje się narzędziem prowadzenia operacji ofensywnych

Przykładem tej logiki jest sprawa grupy Salt Typhoon. Jak podaje Reuters, chińska grupa hakerska miała uzyskać dostęp do systemów poczty elektronicznej używanych przez pracowników komisji Izby Reprezentantów USA zajmujących się m.in. Chinami, sprawami zagranicznymi, wywiadem i siłami zbrojnymi. Tego typu operacja nie służy wyłącznie pozyskaniu pojedynczych dokumentów. Pozwala budować mapę procesu decyzyjnego: kto przygotowuje ustawy, kto wpływa na politykę wobec Tajwanu, kto ma dostęp do informacji niejawnych, jakie sankcje są rozważane i gdzie znajdują się słabe punkty amerykańskiego systemu politycznego.

Trzecim obszarem jest sztuczna inteligencja. W 2026 roku AI stała się nie tylko technologią gospodarczą, ale również przedmiotem rywalizacji wywiadowczej. „Rząd USA ma informacje wskazujące na to, że podmioty zagraniczne, głównie z siedzibą w Chinach, biorą udział w celowych kampaniach na skalę przemysłową, których celem jest opracowanie amerykańskich systemów sztucznej inteligencji”wskazał Michael Kratsios, dyrektor Biura Polityki Naukowej i Technologicznej Białego Domu, w notatce udostępnionej w mediach społecznościowych. Dotyczyć to miało m.in. wykorzystywanie tysięcy kont pośredniczących, technik obchodzenia zabezpieczeń oraz tzw. destylacji modeli, czyli prób przejmowania zdolności większych modeli AI przez trenowanie mniejszych systemów na ich odpowiedziach. Równocześnie Google Threat Intelligence Group podał 11 maja, że hakerzy po raz pierwszy wykorzystali AI do odkrycia nieznanej wcześniej podatności i przygotowania exploita. Google ocenia, że to może być dopiero początek szerszego wykorzystania AI przez cyberprzestępców i aktorów państwowych, w tym grupy powiązane z Chinami, Rosją i Koreą Północną. Oznacza to  że AI nie jest już tylko przedmiotem kradzieży technologicznej, ale staje się narzędziem prowadzenia operacji ofensywnych. Ten wątek pokazuje, że w wojnie wywiadowczej granica między szpiegostwem, konkurencją technologiczną i regulacją rynku zaczyna się zacierać. Dla USA zaawansowane modele AI są zasobem strategicznym porównywalnym z technologią półprzewodnikową, kryptografią czy rozpoznaniem satelitarnym. Dla Chin dostęp do tych technologii jest z kolei warunkiem utrzymania tempa modernizacji gospodarki, armii i aparatu bezpieczeństwa. Dlatego spór o AI nie jest jedynie konfliktem firm technologicznych. Jest elementem szerszej walki o to, kto będzie szybciej analizował dane wywiadowcze, automatyzował rozpoznanie, wykrywał anomalie, wspierał operacje cybernetyczne i modelował scenariusze konfliktu.

Czwartym wymiarem tej rywalizacji jest klasyczny kontrwywiad i szpiegostwo wojskowe na terytorium USA. Jak informuje Departament Sprawiedliwości, Jinchao Wei, znany także jako Patrick Wei, były marynarz US Navy został w styczniu 2026 roku skazany na 200 miesięcy więzienia za szpiegostwo na rzecz Chin. Z akt sprawy wynika że  przekazywał on chińskiemu oficerowi wywiadu informacje dotyczące obronności, w tym dane związane z okrętem USS Essex. Także w komunikacie z 11 maja 2026 roku Departament Sprawiedliwości USA przekazał, że Eileen Wang, burmistrz Arcadii w Kalifornii, została oskarżona o działanie w USA jako agent obcego rządu, a według dokumentów procesowych miała współpracować z osobami działającymi na polecenie przedstawicieli ChRL i promować treści zgodne z interesem Pekinu. To istotne, bo pokazuje lokalny, polityczno-informacyjny wymiar chińskich operacji wpływu w USA - nie tylko cyberataki czy kradzież technologii, ale także próby oddziaływania na społeczności lokalne i środowiska diaspory. Ma to znaczenie większe niż jednostkowy przypadek zdrady. Pokazuje, że Chiny nie rezygnują z klasycznego werbunku osobowego, nawet jeśli jednocześnie rozwijają zaawansowane cyberoperacje i technologie rozpoznawcze. Przeciwnie: nowoczesna wojna wywiadowcza polega na łączeniu metod. Źródło osobowe może dostarczyć kontekstu, którego nie da się uzyskać z danych technicznych. Cyberoperacja może potwierdzić informacje od agenta. Dane satelitarne mogą pokazać ruch okrętów, ale człowiek może wyjaśnić procedury, słabości, harmonogramy i morale. Dlatego HUMINT nie znika - zostaje włączony w szerszy ekosystem danych.

Domena kosmiczna staje się coraz bardziej sporna

Piątym polem konfrontacji jest przestrzeń kosmiczna. Raport ODNI wskazuje, że domena kosmiczna staje się coraz bardziej sporna, a Chiny i Rosja rozwijają zdolności antysatelitarne, które mają podważać dominację USA. Dokument ostrzega również, że zakłócanie usług satelitarnych może stać się normalnym elementem kryzysów międzypaństwowych, a ryzyko cyberataków na komunikację satelitarną rośnie wraz z zależnością świata od systemów cyfrowych. Stąd też szczególnego znaczenia nabiera komercyjny sektor satelitarny. Jak pisze serwis branżowy Breaking Defense, Narodowe Biuro Rozpoznania (NRO) odpowiadające za projektowanie, budowę, wynoszenie na orbitę i eksploatację satelitów wywiadowczych rządu federalnego (dostarcza dane rozpoznawcze m.in. NSA w obszarze wywiadu sygnałowego - SIGINT, NGA w zakresie wywiadu obrazowego - IMINT, oraz DIA w obszarze wywiadu pomiarowo-sygnaturowego - MASINT), zawarło nowe kontrakty z dostawcami komercyjnych danych satelitarnych. To pokazuje, że przewaga wywiadowcza nie opiera się już wyłącznie na tajnych satelitach państwowych. Coraz większą rolę odgrywa zdolność szybkiego integrowania obrazowania elektrooptycznego, radarowego, radiowego i innych danych pozyskiwanych przez firmy prywatne.

Szóstym obszarem jest rywalizacja morska i podwodna. Jak ustalił Reuters, chińskie jednostki badawcze prowadzą szeroko zakrojone mapowanie dna morskiego w strategicznych regionach Pacyfiku, Oceanu Indyjskiego i Arktyki. Oficjalnie część tych działań ma charakter naukowy lub gospodarczy, ale dane batymetryczne i oceanograficzne mają bezpośrednie zastosowanie wojskowe: pomagają okrętom podwodnym w nawigacji, ukrywaniu się, planowaniu tras i unikaniu wykrycia. Ten morski wymiar rywalizacji często bywa mniej widoczny niż cyberataki czy spór o AI, ale może mieć kluczowe znaczenie w przypadku kryzysu wokół Tajwanu, Guam, Morza Południowochińskiego albo szlaków zaopatrzenia na Pacyfiku. Kto lepiej zna środowisko podwodne, ten łatwiej ukrywa własne okręty i wykrywa jednostki przeciwnika. Oceanografia staje się więc częścią wywiadu wojskowego, a cywilne badania morza mogą być wykorzystywane w ramach chińskiej strategii cywilno-wojskowej fuzji.

Siódmym elementem jest rywalizacja nuklearna. Według raportu ODNI Pekin postrzega modernizację nuklearną jako istotną część strategicznej konkurencji ze Stanami Zjednoczonymi. Z kolei miesięcznik Arms Control Today opisuje amerykańskie oskarżenia wobec Chin dotyczące tajnego testu nuklearnego i przygotowań do kolejnych prób o niskiej sile wybuchu. Oficjalnie ChRL zaprzecza zarzutom, a sprawa dotyczy ocen wywiadowczych, które z natury są częściowo niejawne.

Znaczenie wywiadowcze wojny w Iranie

Na tę rywalizację nakłada się wojna z Iranem, która w 2026 roku stała się dodatkowym polem pośredniego napięcia między Waszyngtonem a Pekinem. Jak podaje agencja Associated Press, konflikt wokół Iranu doprowadził do poważnych napięć w Zatoce Perskiej, problemów wokół cieśniny Ormuz oraz wzrostu presji na rynki energetyczne. W tej sytuacji Chiny, jako ważny odbiorca irańskiej ropy, znalazły się w centrum amerykańskich kalkulacji dyplomatycznych i wywiadowczych. Wojna z Iranem  ma znaczenie wywiadowcze z kilku powodów.

USA muszą monitorować, czy Chiny udzielają Iranowi wsparcia wojskowego, technologicznego lub logistycznego, Pekin obserwuje, jak amerykańska armia i wywiad radzą sobie z konfliktem regionalnym, który może odciągać uwagę od Indo-Pacyfiku, wojna z Iranem tworzy dla Chin możliwość testowania granic amerykańskiej determinacji: czy Waszyngton jest w stanie jednocześnie odstraszać Chiny, wspierać sojuszników w Azji, prowadzić presję na Iran i utrzymywać spójność wewnętrzną.

Z te racji istotne są doniesienia o potencjalnych chińskich dostawach uzbrojenia dla Iranu. Jak podaje Reuters, amerykański wywiad miał oceniać, że Chiny przygotowują dostawy systemów obrony powietrznej do Iranu, w tym przenośnych zestawów przeciwlotniczych MANPADS, prawdopodobnie z użyciem państw trzecich jako pośredników. Jeśli takie informacje byłyby potwierdzone, oznaczałoby to, że wojna z Iranem stała się nie tylko konfliktem regionalnym, lecz także sprawdzianem chińskiej gotowości do pośredniego ograniczania swobody operacyjnej USA i Izraela. Nie oznacza to, że Chiny automatycznie stają się pełnoprawnym sojusznikiem Iranu w wojnie z USA. Jak wskazuje Brookings Institution, chińskie podejście do wojny w Iranie jest ostrożne i podporządkowane szerszym interesom Pekinu, zwłaszcza relacjom z USA oraz stabilności energetycznej. Autorzy analizy podkreślają, że nie należy traktować Chin jako jednoznacznego beneficjenta wojny, ponieważ konflikt tworzy dla Pekinu zarówno szanse, jak i ryzyka.

Natomiast think tank Chatham House zwraca uwagę, że Chiny raczej nie zastąpią USA jako głównego gwaranta bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej, ale mogą wykorzystać kryzys do zwiększenia roli dyplomatycznej i do budowania wpływów w nowej architekturze regionalnej. To ważne rozróżnienie: Pekin nie musi bezpośrednio angażować się militarnie, aby czerpać korzyści z osłabienia wiarygodności USA, zmęczenia sojuszników amerykańskich i poszukiwania przez państwa Zatoki alternatywnych kanałów bezpieczeństwa.

Tak więc tocząca się  wojna wywiadowcza USA-Chiny w 2026 roku nie jest osobnym teatrem działań, lecz rdzeniem całej rywalizacji strategicznej. Szpiegostwo osobowe, cyberoperacje, walka o AI, rozpoznanie satelitarne, kontrola podmorskich przestrzeni, rywalizacja nuklearna i monitorowanie konfliktu irańskiego nie są odrębnymi zjawiskami. Tworzą jeden system, w którym każda informacja może stać się przewagą, każda luka narzędziem nacisku, a każda technologia - instrumentem wywiadowczym. Z tej racji  klasyczne pytanie „kto kogo szpieguje?” jest dziś niewystarczające. Bardziej adekwatne pytanie brzmi: które państwo szybciej połączy dane osobowe, satelitów, sieci, algorytmów, sensorów i łańcuchów dostaw w jeden obraz operacyjny? W tej właśnie zdolności - nie tylko w liczbie agentów czy hakerów - rozstrzyga się współczesna przewaga wywiadowcza. W rywalizacji USA-Chiny wywiad nie jest już zapleczem polityki. Stał się jednym z głównych narzędzi prowadzenia polityki mocarstwowej.

Reklama

Zobacz również

Reklama