Za Granicą

Co Amerykanie mają na myśli, gdy mówią o masowej strzelaninie? [KOMENTARZ]

amunicja broń
Fot. Pixabay

Masowa strzelanina, jaka miała miejsce w Highland Hills na przedmieściach Chicago, była o tyle symboliczna, że wydarzyła się w trakcie Święta Niepodległości, czwartego lipca. Niepodległości, która według zwolenników szerokiego prawa do posiadania broni jest przez nie gwarantowana, także jeżeli chodzi o niezależność od rządu federalnego. To w każdym razie jeden z argumentów. Była to jednak jedna z 11 strzelanin, które miały miejsce tego dnia.

W strzelaninie, która rozpoczęła się 15 minut po rozpoczęciu parady z okazji święta, zginęło 7 osób a 25 zostało rannych. Sprawca, Robert Eugene Crimo III, który przyznał się do popełnionych czynów, był zafascynowany przemocą. Znany był już wcześniej policji z próby samobójczej czy gróźb rzucanych wobec rodziny, chociaż wtedy, w 2019 roku, nie było powodów do jego aresztowania. Miał też kanał na YouTube, gdzie występował jako raper, oraz serwer na Discordzie. Jego ostatnia aktywność online koncentrowała się na obrazach z masowych strzelanin, które włączał do swoich wideoklipów. Nie był to też typ emocjonalnie niestabilny, jaki często po strzelaninie popełnia samobójstwo. Zamach planował przez kilka tygodni, a w tłum w dniu zamachu wmieszał się przebrany w kobiece ubrania, żeby ukryć tożsamość i tatuaże.

To krótki opis jednego zdarzenia i jednego sprawcy, lecz 4 lipca w USA miejsce miało 11 takich strzelanin, według stron monitorujących przemoc z użyciem broni. Pytanie, czy takich samych? I to jest jedna z głównych osi sporu toczącego się w Stanach Zjednoczonych na temat regulacji dostępu do broni, o której w podobnych okolicznościach pisał rok temu InfoSecurity24.pl. Pytanie więc, co mamy na myśli, gdy mówimy o masowej strzelaninie?

Czytaj też

Według najszerszego kryterium jest to strzelanina, w trakcie której przynajmniej cztery osoby poza strzelcem odniosły rany, bez wyjątków co do powodów. To zasady wprowadzania wpisów odnotowujących taką akcję przez "The Gun Violence Archive". Według kryterium najwęższego, wprowadzonego przez "The Violence Project", organizację monitorującą masowe strzelaniny, mowa jest o takowej, gdy zginęły cztery osoby w miejscu publicznym i wykluczono przemoc domową, związaną z gangami, czy też gdy zabójstwo miało miejsce w związku z popełnianym innym przestępstwem. Najkrócej mówiąc chodzi o te strzelaniny budzące najwięcej emocji, gdy zabójca strzela najprawdopodobniej do losowych osób, w przestrzeni publicznej.

Prowadzi to do dużych rozbieżności w liczbach. Według pierwszego kryterium w USA mieliśmy do czynienia już z ponad 300 strzelaninami w pierwszym półroczu. Według drugiego było ich tylko (aż) 4, poza Chicago w Uvalde (strzelanina w szkole w Teksasie), Buffalo (rasistowski atak na czarnych w supermarkecie) i w Tulsie w Oklahomie. Do tej listy nie trafił atak w nowojorskim metrze, ponieważ nie zginęła w nim żadna osoba, chociaż 23 zostały ranne. Według pierwszej kategorii, w masowych strzelaninach zginęło 351 osób, według drugiej 44. Obydwie są zgodne co do jednego: przemoc z użyciem broni w Stanach Zjednoczonych rośnie.

Czytaj też

Nie jest też tak, że zabójstwa, które są masowymi strzelaninami według tej ostrej kategorii, mają koniecznie więcej ofiar. Tulsa, gdzie zginęło pięć osób, znajduje się w statystykach za kilkoma strzelaninami, które były wynikami wojny gangów, rodzinnego morderstwa, zabicia ludzi przy ucieczce z więzienia czy rabunku.

Napędza to i tak już żywą dyskusję na temat regulacji dostępu do broni. Zwolennicy ograniczeń wskazują na dużą liczbę ofiar, przeciwnicy z kolei twierdzą, że przestępcy i tak zdobędą broń nielegalnie i wcale to nie zmniejszy liczby ich potencjalnych ofiar, a zwykli ludzie będą mieli mniejsze prawo do samoobrony. Jeżeli popatrzymy jednak na regulacje stanowe, to według "The Gun Violence Archive" 26 proc. zabójstw wydarzyło się w stanach wymagających rejestracji posiadanej broni, a 35 proc. tam, gdzie potrzebne jest zezwolenie na jej zakup*. Stany, które wprowadziły obydwa ograniczenia, miały na koncie w tym roku 23 proc. ofiar śmiertelnych. Można by więc odtrąbić sukces regulacji, jednak te stany stanowią w przypadku rejestracji 16 proc. wszystkich stanów, a w przypadku pozwoleń na zakup - 27 proc. A więc liczba ofiar śmiertelnych jest nieproporcjonalna dla nich.

Dopiero odnosząc to do wielkości populacji zobaczymy, że do 26 proc. zabójstw doszło w stanach z rejestrem broni, które stanowią 28 proc. populacji, a 35 proc. w stanach z wymaganym pozwoleniem, które stanowią 38 proc. populacji i to jest nieznacznie mniejsza średnia zabójstw per capita. Nie oznacza więc ona istotnego odchylenia z powodu wprowadzenia większych regulacji.

Czytaj też

Jednak należy pamiętać, że masowe strzelaniny (obojętnie jak definiowane) stanowią ułamek śmierci spowodowanych użyciem broni i w całych USA przy użyciu broni zabite zostają średnio 124 osoby dziennie. Stany Zjednoczone znajdują się w światowej czołówce, jeżeli chodzi o śmierć w powiązaniu z użyciem broni, ze wskaźnikiem 12,2 na 100 tys. mieszkańców. Pierwszy w kolejności unijny kraj, Finlandia, ma 3,25. Tu należy zauważyć, że w USA z tych 12 ofiar 7,32 to samobójstwa z użyciem broni, a liczba zabójstw na sto tysięcy mieszkańców to 4,46. Ciągle jednak kilkanaście do kilkudziesięciu razy więcej niż w Unii Europejskiej.

Szukając przyczyn, jak dochodzi do tego, co uważamy za typowe strzelaniny, bez wyraźnego motywu kryminalnego czy rodzinnego, badacze wysuwają różnorodne hipotezy. Badanie Alfred University wśród uczniów, dlaczego może dochodzić do strzelanin w szkole, wskazuje głównie na problemy z wcześniejszą przemocą wobec sprawcy - czy to w środowisku szkolnym, czy w rodzinie i na chęć zemsty. Dopiero na dalszym miejscu wskazywana jest w 56 proc. łatwość dostępu do broni. Uniwersytet sprawdził też, którzy uczniowie mogą być potencjalnie niebezpieczni. Około 12 proc. przyznało w anonimowych ankietach, że jednocześnie mieli myśli, iż mogliby kogoś w szkole zastrzelić oraz fantazjowali o tym, jak by to zrobili, gdyby chcieli. Jednak stawiając hipotezę, że większa ilość czasu spędzona online może prowadzić do alienacji i zwiększenia ryzyka popełnienia przestępstwa okazało się, że uczniowie uważani za potencjalnie niebezpiecznych mniej czasu spędzają w internecie. Badacze przyznają, że nie dokonano analizy treści, na jakie wystawieni są uczniowie. Jednocześnie jedna czwarta z nich przyznaje, że dostęp do broni dla nich jest łatwy.

Psychiatrzy zwracają również uwagę na rosnącą liczbę podminowanych młodych mężczyzn, ze względu na spadający poziom życia, napięcia, przemoc w rodzinie, ostracyzm w szkole. Często ich ofiarami niekoniecznie stają się anonimowi ludzie, ale właśnie rodziny. Jednak poza aspektem psychologicznym, Liza Gold, kliniczny psychiatra sądowy z Georgetown University twierdzi, że z badań wynika, iż ryzyko śmierci z powodu zabójstwa, samobójstwa, śmierci nieintencjonalnej w domu, w którym jest broń, jest pięciokrotnie wyższe.

Czytaj też

Wracając jednak do tych strzelanin, które przyciągają największą uwagę, para profesorów kryminologii James Densley i Jillian Peterson twierdzą, że istnieją wspólne cechy dla masowych strzelców, które pozwalają przewidywać ryzyko - trauma wczesnego dzieciństwa, przemoc w domu, napaść seksualna, samobójstwo rodziców, doświadczenia ekstremalnego znęcania się w środowisku rówieśniczym. Przekształcają się w beznadzieję, desperację, izolację, pogardę dla siebie. Czasami, jak w przypadku Highlands Park, dochodzi wcześniej do próby samobójczej.

Ostatecznie przekształca się to nie w autoagresję i samobójstwo, lecz szukanie winnych na zewnątrz, wzmocnione przez pragnienie sławy i uwagi, co często rezonuje z wcześniej popełnianymi przez innych morderstwami i próbami nawiązania do nich. Zdaniem badaczy, sprawcy bardzo często wcześniej pokazują "czerwoną flagę", wolę popełnienia przestępstwa. Densley i Peterson nie twierdzą jednak, że rozwiązaniem jest praca jedynie z problemami psychologicznymi. W ich opinii należy to łączyć także z większą kontrolą dostępu do broni.

*Dane o regulacjach pochodzą z World Population Review, Gun Laws by State 2022

Komentarze