- WIADOMOŚCI
Brak chętnych na przejęcie nadzoru nad samolotami Straży Granicznej. Przetarg unieważniono
Straż Graniczna szukała firmy, która przez rok zajęłaby się nadzorem nad stanem technicznym czterech samolotów L-410. Chodzi o tzw. zarządzanie ciągłą zdatnością do lotu, czyli obowiązkowy system kontroli dokumentacji, terminów przeglądów, napraw i wszelkich działań potrzebnych, aby maszyny mogły bezpiecznie wykonywać loty. Do przetargu nie zgłosił się jednak żaden wykonawca.
Zamówienie dotyczyło czterech samolotów L-410 UVP-E20. Są to maszyny o numerach fabrycznych 3301, 3302, 3416 i 3417, zarejestrowane jako SN-61YG, SN-62YG, SN-63YG oraz SN-35YG. Straż Graniczna wykorzystuje je do wykonywania swoich zadań, a także do szkolenia lotniczego.
Planowana umowa miała obowiązywać od 1 sierpnia 2026 r. do 31 lipca 2027 r., a usługi mogły być realizowane zarówno w Polsce, jak i w innych państwach Unii Europejskiej.
Co miała zrobić wybrana firma?
W lotnictwie sam serwis techniczny samolotu to nie wszystko. Każda maszyna musi mieć także zapewniony stały nadzór nad swoją zdatnością do lotu. Za to odpowiada organizacja CAMO (ang. Continuing Airworthiness Management Organisation).
W praktyce oznacza to m.in. pilnowanie harmonogramu przeglądów, kontrolowanie dokumentacji technicznej, analizowanie obowiązkowych biuletynów producenta oraz zlecanie obsług i napraw odpowiednio certyfikowanym organizacjom.
Firma zainteresowana kontraktem musiała dysponować certyfikatem CAMO obejmującym typ L-410 UVP-E20. Musiała też zapewnić współpracę z organizacją obsługową posiadającą certyfikat Part-145, wymagany przy wykonywaniu prac technicznych przy statkach powietrznych.
Straż Graniczna ma własną organizację obsługową Part-145, posiadającą certyfikat MSW.145.040. Jej uprawnienia obejmują samoloty L-410 UVP-E20 zarówno w zakresie obsługi liniowej, wykonywanej na bieżąco, jak i bardziej rozbudowanych prac bazowych. Projekt umowy zakładał, że w części zaplanowanych obsług uczestniczyć będą również mechanicy formacji.
Nie tylko „papierowy" nadzór
Zakres zamówienia obejmował nie tylko bieżące prowadzenie dokumentacji i planowanie obsług. Przewidziano również szereg konkretnych prac przy samolotach: przeglądy po 3, 6, 12 i 24 miesiącach, obsługi po określonej liczbie godzin lotu, prace przy silnikach, podwoziu oraz śmigłach, a także przeglądy sezonowe.
Dokumentacja przewidywała także obsługę samolotów wykorzystywanych w ramach wspólnych operacji koordynowanych przez Agencję Frontex. W przypadku takich działań prace miały być prowadzone na terenie państw Unii Europejskiej, a planowany czas jednej obsługi określono na 30 dni.
Dopuszczono też realizację nieplanowanych napraw, wraz z zakupem potrzebnych części i materiałów eksploatacyjnych. Takie prace miały być rozliczane osobno, na podstawie odrębnych zamówień.
Zmieniono warunki, ale ofert nie było
Początkowo oferty miały być składane do 13 lipca. Po opublikowaniu odpowiedzi na 19 pytań od zainteresowanych podmiotów termin przesunięto na 16 lipca.
W toku postępowania zmieniono również część zapisów projektu umowy. Jedna ze zmian dotyczyła kar umownych za opóźnienia. Maksymalnie punktowana stawka dziennej kary została obniżona z 2 proc. do 1 proc. miesięcznej wartości brutto usługi.
Doprecyzowano też zasady udziału mechaników Straży Granicznej w pracach oraz wskazano, że koszty ich pobytu i wykonywania obowiązków ponosi zamawiający. Zmieniono także postanowienia dotyczące siły wyższej. Straż Graniczna mogła odstąpić od umowy, jeśli taka sytuacja uniemożliwiałaby jej realizację przez ponad 30 dni.
Wadium wymagane od wykonawców wynosiło 60 tys. zł. Oferty miały być oceniane przede wszystkim według ceny, której przypisano wagę 60 proc. Pozostałe kryteria dotyczyły gwarancji na wykonane obsługi techniczne oraz wysokości kary umownej za zwłokę.
Mimo wprowadzonych zmian nie wpłynęła jednak żadna oferta. Postępowanie unieważniono na podstawie art. 255 pkt 1 Prawa zamówień publicznych, czyli właśnie z powodu braku ofert.




Wybrane okazje dla Ciebie