Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Co zadziałało, a co zawiodło? Wojewoda o wnioskach po incydencie z rosyjską rakietą

Wojewoda lubleski Krzysztof Komorski
Wojewoda lubleski Krzysztof Komorski
Autor. Lubelski Urząd Wojewódzki w Lublinie

Szybka reakcja służb, ale opóźnienia w uruchamianiu syren i brak informacji dla mieszkańców po odwołaniu alarmu. Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski przedstawił wnioski po ubiegłotygodniowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej, wskazując, które elementy systemu ostrzegania zadziałały prawidłowo, a które wymagają pilnych zmian.

Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski przedstawił w poniedziałek wnioski po ubiegłotygodniowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej i zapowiedział zmiany w systemie alarmowania mieszkańców. Jak podkreślił wojewoda, działania służb ratunkowych przebiegały zgodnie z procedurami.

Informację o zdarzeniu otrzymał ok. godz. 3.50. Alarm pojawił się o 3.44, a już o 3.53 zadysponowano pierwszych funkcjonariuszy. Kilka minut po godzinie 4 byli oni na miejscu, a o 4.19 dołączyli strażacy. Około godziny później udało się zlokalizować miejsce upadku obiektu. Następnie teren został zabezpieczony, służby sprawdziły, czy nie występują dodatkowe zagrożenia, a na miejsce dotarli prokuratorzy. Później rozpoczęto przekazywanie informacji opinii publicznej.

Alarm został uruchomiony za późno

Zdaniem wojewody największym problemem okazał się sam proces uruchamiania syren alarmowych. Jak zaznaczył, od chwili otrzymania sygnału z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa do momentu uruchomienia alarmu w terenie mija obecnie od kilku do nawet kilkunastu minut. „Trzeba uprościć ten proces i wyjąć z niego kilka ogniw” – podkreślił.

W praktyce informacja trafia najpierw do powiatowych centrów zarządzania kryzysowego, gdzie dyżurni uruchamiają syreny. Według wojewody właśnie ten etap generuje największe opóźnienia.

Komorski zwrócił uwagę, że problemem jest także czynnik ludzki. Kierownicy powiatowych centrów zarządzania kryzysowego, obawiając się podjęcia tak odpowiedzialnej decyzji, niekiedy dodatkowo kontaktują się ze starostami lub przedstawicielami samorządów, aby potwierdzić zasadność uruchomienia alarmu. Takie konsultacje, prowadzone często w środku nocy, dodatkowo wydłużają czas reakcji.

Wojewoda zapowiedział, że będzie apelował do starostów o udzielenie dyżurnym stałych upoważnień do samodzielnego uruchamiania syren. Jednocześnie część decyzji ma zostać przeniesiona bezpośrednio do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, którego dyżurni pozostają w stałym kontakcie z RCB.

Nie wszystkie syreny zadziałały

Największym problemem okazało się to, że alarm nie został uruchomiony we wszystkich objętych nim powiatach. Spośród 17 powiatów, w którym powinny zostać uruchomione syreny, zrobiło to jedynie siedem. W pozostałych dziesięciu mieszkańcy nie usłyszeli alarmu.

Aby ograniczyć ryzyko podobnych sytuacji w przyszłości, województwo zamierza wykorzystać możliwość zdalnego uruchamiania części syren. „Obecnie 164 lokalizacje naszych syren mogą być włączane zdalnie za pomocą konkretnych urządzeń i dodatkowe urządzenia będą po prostu w dyspozytorni Wojewódzkiego Centrum Zarządzanie Kryzysowego” – zapowiedział Komorski.

Dzięki temu powiatowe centra będą mogły zostać pominięte na pierwszym etapie alarmowania. Najpierw dyżurny wojewódzkiego centrum uruchomi syreny zdalnie, a dopiero później będzie kontaktował się z powiatami w sprawie pozostałych urządzeń.

Zdaniem wojewody sam dźwięk syren nie wystarcza. Po odwołaniu alarmu mieszkańcy powinni automatycznie otrzymywać wiadomości SMS z informacją, że zagrożenie minęło, wraz ze wskazaniem, gdzie szukać dalszych komunikatów. Komorski uważa również, że docelowo syreny powinny emitować komunikaty głosowe wyjaśniające charakter zagrożenia i zalecane zachowanie.

Obecnie w województwie lubelskim działa 364 syren alarmowych. Około 200 z nich to starsze, analogowe urządzenia, natomiast 164 spełniają najwyższe standardy i umożliwiają zdalne sterowanie. Docelowo sieć ma liczyć około 500 syren, co ma zwiększyć skuteczność systemu ostrzegania i skrócić czas dotarcia alarmu do mieszkańców.

Reklama
Reklama