Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Zmiana władzy i tajemnice służb. Niemcy szukają sposobu na ochronę danych

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay

Zwycięstwo AfD w wyborach w Saksonii-Anhalt sprawiło, że niemiecki spór o dostęp do informacji niejawnych przestał być hipotetyczny. Nie ma publicznych dowodów, że partia przekazuje tajne dane Rosji. Pozostaje jednak konkretne pytanie: jak chronić źródła, operacje i plany obronne, jeśli przedstawiciele ugrupowania o prorosyjskim stanowisku obejmą funkcje związane z nadzorem nad służbami lub przygotowaniami kryzysowymi? Odpowiedź ma znaczenie również dla sojuszników Niemiec, którzy dzielą się z nimi informacjami.

Reklama

W wyborach do parlamentu Saksonii-Anhalt, które odbyły się 6 września 2026 roku, AfD uzyskała 43,8 proc. głosów i 39 z 83 mandatów. Do samodzielnej większości zabrakło jej trzech miejsc. Wynik nie przesądził o tym, kto utworzy rząd, ale sprawił, że możliwość objęcia władzy przez AfD w tym landzie stała się realnym przedmiotem debaty.

Ewentualne wejście AfD do rządu landu rodzi pytanie o zakres informacji, do których mogliby uzyskać dostęp jej przedstawiciele. Chodzi przede wszystkim o materiały lokalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (LfV) oraz dokumenty dotyczące obronności, w tym Plan Operacyjny Niemcy (Operationsplan Deutschland), określany skrótem O-Plan.

Wyznacza on zasady współdziałania wojska i administracji cywilnej w sytuacji kryzysu lub wojny. Jak podaje ZDFheute, dokument zawiera wrażliwe informacje, między innymi o przemieszczaniu żołnierzy i sprzętu. Ich ujawnienie mogłoby pomóc obcemu wywiadowi lub sabotażystom.

Reklama

Dostęp do informacji nie oznacza wglądu w całe archiwum

Każdy niemiecki kraj związkowy ma własny urząd ochrony konstytucji, podlegający władzom landu. Gdyby AfD objęła stanowisko ministra spraw wewnętrznych w Saksonii-Anhalt, jej przedstawiciel sprawowałby polityczny nadzór nad resortem odpowiedzialnym za tamtejszy LfV. Nie oznaczałoby to automatycznego przekazania kierownictwu partii całego archiwum służby. Minister mógłby jednak uzyskiwać informacje potrzebne do wykonywania swoich obowiązków, w tym dotyczące prowadzonych spraw i rozpoznanych zagrożeń.

Szczególne obawy budziłaby sytuacja, w której LfV prowadziłby działania wobec środowisk skrajnej prawicy, w tym osób związanych z AfD, albo rozpoznawał aktywność rosyjskich służb w Niemczech. Ujawnienie tożsamości informatora mogłoby narazić jego i jego bliskich na odwet, ostrzec osoby objęte rozpracowaniem oraz doprowadzić do utraty źródła. Informacje o metodach pracy służby mogłyby z kolei pomóc przeciwnikowi zmienić sposób działania.

ZDFheute zwraca uwagę, że ministrowie zajmują szczególną pozycję jako członkowie rządu: ze względu na pełnione funkcje mogą uzyskiwać dostęp do informacji niejawnych, choć jego zakres zależy od obowiązujących zasad. W debacie pojawiła się propozycja, by przed zmianą władz landu przekazać federalnemu urzędowi nadzór nad szczególnie wrażliwymi źródłami.

Reklama

Nie rozwiązałoby to jednak całego problemu. Służby federalne i landowe współpracują i wymieniają informacje, także za pośrednictwem wspólnych systemów. Całkowite wyłączenie landu z tej współpracy wymagałoby podstawy prawnej i mogłoby utrudnić działania policji, administracji oraz kontrwywiadu.

Plan obronny i wymiana informacji z sojusznikami

Landy nie otrzymują pełnej wersji O-Planu. Jak wynika z zapisu konferencji prasowej rządu federalnego z 21 września 2026 roku, Bundeswehra przekazuje im potrzebne fragmenty, czasem w wersji o niższym stopniu tajności. Najbardziej wrażliwe części udostępnia tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Rząd zapewnia, że zasada ta obowiązuje niezależnie od tego, która partia sprawuje władzę.

Po wyborach ministrowie spraw wewnętrznych federacji i krajów związkowych zaczęli rozważać dodatkową ochronę wybranych danych, zwłaszcza dotyczących źródeł i spraw związanych z Rosją. Według n-tv nie planowano całkowitego odcięcia landu od informacji. Dane potrzebne do zapobiegania zamachom miały pozostać dostępne; ograniczenia mogłyby objąć szczególnie wrażliwe materiały.

Reklama

„The New York Times”, powołując się na 17 niemieckich i zagranicznych urzędników, opisał rozważania nad ograniczeniem dostępu do części informacji niejawnych i planu obronnego. Spór ma też wymiar międzynarodowy. Z kolei francuski tygodnik śledczy „Le Canard enchaîné” podał, że francuska Dyrekcja Generalna Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DGSI) miała ostrzec niemiecki kontrwywiad, iż Francja może ograniczyć wymianę informacji dotyczących skrajnej prawicy i Rosji, jeśli AfD obejmie władzę w landzie. Jest to doniesienie medialne, a nie oficjalnie potwierdzone stanowisko DGSI.

O problemach, jakie objęcie władzy przez AfD mogłoby stworzyć dla służb, pisał również „L’Express”. Sednem tej analizy jest napięcie między obowiązkiem przekazywania władzom landu informacji potrzebnych do wykonywania ich zadań a koniecznością ochrony danych, których ujawnienie mogłoby zagrozić źródłom, trwającym operacjom lub współpracy z partnerami. Również Deutsche Welle, relacjonując niemiecką debatę, zwraca uwagę, że rząd landu może wpływać na policję i lokalny urząd ochrony konstytucji, a służby rozważają ograniczenia dotyczące szczególnie wrażliwych informacji.

W artykule „Die Zeit” i agencji AFP opisano natomiast apel Bastiana Ernsta, szefa Związku Rezerwistów Bundeswehry i deputowanego CDU. Jeśli AfD obejmie rządy w Saksonii-Anhalt, Ernst chce wycofać tajny O-Plan z kancelarii landu. Uzasadnia to obawą, że dokument oraz inne istotne informacje mogłyby trafić do Rosji. Proponuje, by plan przechowywać w federalnym Ministerstwie Obrony, a dostęp do niego uzależnić od wcześniejszej zgody. Zaznacza zarazem, że w razie wojny obowiązywałyby inne zasady, a rząd federalny miałby większe możliwości ingerowania w działania krajów związkowych.

Reklama

Kontakty AfD z Moskwą i ostrzeżenie byłego szefa CIA

AfD opowiada się za odbudową relacji z Rosją, przywróceniem dostaw rosyjskiego gazu i ograniczeniem wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Reuters podał, że kierownictwo partii przygotowywało spotkanie z Kiriłłem Dmitrijewem, wysłannikiem Władimira Putina do spraw gospodarczych. Rozmowy miały dotyczyć możliwości wznowienia dostaw gazu.

Agencja powołała się na dwie osoby zaznajomione z planami. W innej publikacji, Reuters opisał publiczną pochwałę rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa dla gotowości AfD do rozmów z Moskwą. Doniesienia te pokazują polityczną bliskość i wzajemne zainteresowanie, ale same w sobie nie dowodzą, że partia działa na polecenie rosyjskiego wywiadu.

Joseph Wippl, były szef placówki CIA w Berlinie, ocenił w rozmowie z brytyjskim portalem iNews, że Rosja „z pewnością” ma agentów w AfD. Wippl dodał, że wielu zwolenników partii jest przychylnych rosyjskim poglądom i propagandzie. Jego ostrzeżenie dotyczy również możliwych skutków objęcia władzy przez AfD w landzie. Ingerencja w pracę LfV lub ujawnienie informacji mogłyby osłabić współpracę urzędu z innymi służbami krajów związkowych i federalnym Urzędem Ochrony Konstytucji (BfV), utrudnić wymianę danych oraz zagrozić źródłom i trwającym działaniom.

Reklama

Z tej racji ryzyko kontrwywiadowcze nie sprowadza się do pytania, czy rosyjskie służby zwerbowały członków AfD. Informacje mogą zostać ujawnione także wskutek nieformalnych kontaktów, nacisku, zależności finansowych albo nieostrożności. Publiczne wypowiedzi i pytania parlamentarne mogą dostarczać fragmentów obrazu, który po zestawieniu z materiałami służb staje się dla obcego wywiadu użyteczny. Dlatego liczy się zarówno to, kto uzyskuje dostęp do konkretnych danych, jak i to, czy można je zabezpieczyć przed ujawnieniem.

Dostęp do informacji: przykłady i granice wnioskowania

Sprawa Jian Guo pokazuje, jak obcy wywiad może wykorzystać dostęp w otoczeniu polityka. Guo był wieloletnim współpracownikiem europosła Maximiliana Kraha. Jak podała Deutsche Welle, we wrześniu 2025 roku sąd w Dreźnie skazał go za szpiegostwo na rzecz Chin. Sąd ustalił, że w latach 2019–2024 Guo zbierał informacje o politykach i przekazywał chińskim służbom dokumenty z Parlamentu Europejskiego, w tym materiały poufne. Krah zeznał, że nie wiedział o działalności współpracownika. Ten przypadek pokazuje, jak ważna jest kontrola dostępu w otoczeniu polityków; nie stanowi jednak dowodu na podobne działania w AfD na rzecz Rosji.

Ważne są również podróże i kontakty, które mogą stwarzać obcym służbom okazję do rozpoznania lub nawiązania relacji. Według „Frankfurter Rundschau” posłowie AfD Markus Frohnmaier i Steffen Kotré uczestniczyli w czerwcu 2026 roku w Petersburskim Międzynarodowym Forum Gospodarczym. Marc Henrichmann, przewodniczący parlamentarnego gremium kontrolującego służby, uznał takie wyjazdy za ryzykowne z punktu widzenia bezpieczeństwa. Sam udział w forum nie dowodzi werbunku.

Reklama

Podobnie należy oceniać pytania parlamentarne dotyczące sabotażu i szpiegostwa. Korzystanie z prawa do informacji nie jest przestępstwem. Pytania o zabezpieczenia konkretnych obiektów, zakres rozpoznania lub metody służb mogą jednak pomóc obcemu państwu odtworzyć obraz sytuacji.

„Frankfurter Rundschau” przedstawił ostrzeżenia Georga Maiera, ministra spraw wewnętrznych Turyngii. Maier mówił, że AfD może wykorzystywać pytania parlamentarne do zbierania informacji o infrastrukturze krytycznej. Wskazywał między innymi na pytania dotyczące transportu, energetyki, zaopatrzenia w wodę, infrastruktury cyfrowej oraz policyjnych systemów wykrywania i zwalczania dronów. Zaznaczył jednak, że nie stawia partii zarzutu szpiegostwa w rozumieniu prawa karnego. Jego obawy dotyczą tego, jakie informacje można uzyskać z powtarzających się, szczegółowych pytań.

Kontakty z Moskwą i podwójny standard

W niemieckiej debacie widać polityczną asymetrię: kontakty AfD z Rosją przedstawia się jako zagrożenie dla bezpieczeństwa, podczas gdy 26 września 2026 roku szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul spotkał się w Nowym Jorku z Siergiejem Ławrowem. Według rosyjskiego MSZ o rozmowę poprosiła strona niemiecka. Sam fakt rozmów z Moskwą nie może więc służyć za dowód prorosyjskiej postawy. Jeżeli kryterium oceny stanowi sam kontakt z rosyjskimi przedstawicielami, Berlin stosuje podwójną miarę.

Reklama

Istotne są cel, mandat i treść rozmów. Wadephul spotkał się z Ławrowem jako minister, w ramach oficjalnej dyplomacji. Delegacja AfD uczestniczyła natomiast w petersburskim forum gospodarczym, a Frohnmaier rozmawiał z szefem Gazpromu i wysłannikiem Putina o wznowieniu dostaw gazu i handlu. Reuters opisał te spotkania oraz wezwanie Frohnmaiera do ponownego rozważenia uruchomienia Nord Stream. To rozróżnienie powinno być jasno przedstawiane w debacie: krytyka AfD dotyczy nie samego podjęcia rozmów, lecz ich politycznego i gospodarczego kontekstu.

Nie można zarazem twierdzić, że wszystkie niemieckie partie chcą powrotu do interesów z Moskwą. W Bundestagu Zieloni zgłosili wniosek o trwałe wykluczenie wznowienia działania Nord Stream i importu rosyjskiego gazu. CDU/CSU, SPD i AfD głosowały przeciw temu wnioskowi. Pokazuje to, że sprzeciw wobec trwałego zakazu nie ogranicza się do AfD, ale nie dowodzi, że wszystkie te partie popierają wznowienie dostaw. Niemiecka polityka wobec Rosji jest niejednoznaczna, a jej podziały nie pokrywają się całkowicie z podziałem między AfD a pozostałymi ugrupowaniami.

Jeszcze ostrzejszy wymiar ma sprawa wysadzenia gazociągów Nord Stream. Niemiecka prokuratura federalna oskarżyła byłego ukraińskiego oficera o kilka przestępstw, w tym o współudział w zbrodni wojennej polegającej na ataku na obiekt cywilny. Kwalifikacja sabotażu jako zbrodni wojennej jest jednym z formalnych zarzutów w tej sprawie, a nie jedynie komentarzem politycznym.

Reklama

Sprawa Nord Stream pokazuje asymetrię w niemieckiej debacie: polityczne kontakty AfD z Rosją stają się przedmiotem oskarżeń o zagrożenie dla państwa, podczas gdy sabotaż Nord Stream przypisywany ukraińskiemu podejrzanemu został objęty formalnym zarzutem zbrodni wojennej. Ten kontrast wymaga rzetelnego wyjaśnienia, a nie sprowadzenia sprawy do zarzutu szpiegostwa wobec AfD.

Problem może dotyczyć także innych państw NATO

Niemiecki przypadek stawia pytanie istotne również dla innych państw NATO. Podobny dylemat mógłby pojawić się w Polsce, gdyby przedstawiciele formacji utrzymującej kontakty polityczne z Rosją objęli stanowiska zapewniające dostęp do informacji służb lub wpływ na ich działalność. Same kontakty nie przesądzają o zagrożeniu ani o możliwym wycieku. Znaczenie ma to, do jakich danych politycy uzyskaliby dostęp i czy ich ujawnienie mogłoby narazić źródła, trwające operacje lub plany obronne. Utrata zaufania do sposobu ochrony informacji mogłaby osłabić gotowość sojuszników do dzielenia się nimi.

Dylemat ten ma dla Polski wymiar sojuszniczy. Jako państwo wschodniej flanki NATO uczestniczy ona w wymianie informacji i planowaniu obronnym Sojuszu. Ujawnienie danych może więc narazić zarówno polskie źródła i operacje, jak i wspólne plany sojuszników.

Reklama

W Niemczech punktem odniesienia jest zasada, że dostęp do informacji niejawnych powinny mieć wyłącznie osoby, które potrzebują ich do wykonywania swoich obowiązków, i tylko w niezbędnym zakresie. Współpracę federacji z landami w sprawach ochrony konstytucji reguluje odrębna ustawa. Na szczeblu federalnym Bundestag nadzoruje działalność służb za pośrednictwem Parlamentarnego Gremium Kontrolnego.

Praktyczne zabezpieczenia mogą obejmować rejestrowanie dostępu do danych oraz kontrolę zasad, na jakich jest on ograniczany. Ograniczenia powinny dotyczyć konkretnych informacji i podlegać nadzorowi właściwych organów. Pozwoliłoby to chronić źródła i operacje, a zarazem przekazywać władzom materiały potrzebne do wykonywania ich zadań – bez arbitralnego wykluczania legalnie wybranego rządu.

Z tej racji dyskusja o dostępie ewentualnego rządu AfD w Saksonii-Anhalt do informacji niejawnych sama w sobie nie dowodzi, że partia działa na rzecz Rosji. Uwydatnia jednak problem, który musi rozwiązać każde państwo: jak udostępniać władzom potrzebne im informacje, nie narażając operacji służb ani planów obronnych. Wymaga to jasnych reguł określających, komu, w jakim zakresie i pod jaką kontrolą można przekazywać konkretne dane.

Reklama