Bezpieczeństwo Wewnętrzne

Błaszczak: jak najwięcej ludzi powinno umieć obsługiwać broń

Fot. Pixabay

Nie ma żadnych wątpliwości, że jak najwięcej ludzi powinno być przeszkolonych z obsługi broni, aby potrafili się oni zachować w sytuacjach kryzysowych - powiedział w czwartek minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Szef MON pytany w czwartek w Programie Pierwszym Polskiego Radia o to, co sądzi o projekcie ustawy o broni i amunicji, złożonym w marcu przez Kukiz'15 i grupę posłów PiS, odpowiedział, że jest pełna zgoda, co do tego, że "przede wszystkim należy umieć posługiwać się bronią". "Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że jak najwięcej ludzi powinno być przeszkolonych, powinno potrafić obsługiwać broń" - ocenił. Jak dodał, temu mają służyć m.in. "działania ze szkoleniem rezerw, wprowadzenie do szkół czegoś, co nazywało się kiedyś przysposobieniem obronnym" oraz powołanie dobrowolnej służby wojskowej. "Zależy nam na tym, aby jak najwięcej osób wiedziało, jak się zachować w sytuacji kryzysowej, gdzie się zgłosić" - powiedział.

Czytaj też

Minister Błaszczak zaznaczył jednak, że "trzeba to wszystko wyważyć" oraz "podchodzić (do tego) rozsądnie". "Bo widzimy co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, słyszymy w ciągu krótkiego czasu o tym, że jakiś szaleniec użył broni, zabił dzieci w szkole" - powiedział. "Jeżeli byśmy tylko rozdali broń, to wtedy nie będziemy mieć takiej siły, jaką mają zorganizowane jednostki wojskowe" - dodał.

Błaszczak przypomniał również o możliwości zgłoszenia się do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. Zaznaczył, że do tej pory wojsko otrzymało "ponad 3,5 tys. zgłoszeń od kandydatów". Przypomniał, że uposażenie żołnierza wynosi 4560 zł brutto, a samo szkolenie podstawowe trwa 28 dni, po którym następuje szkolenie specjalistyczne, zaplanowane na 11 miesięcy. "Naszym celem jest to, żeby zostali oni w Wojsku Polskim jako żołnierze zawodowi" - podkreślił. Nawiązał do swojej poniedziałkowej wizyty w 11. pułku artylerii w Węgorzewie z ochotnikami zainteresowanymi tą formą służby, wprowadzoną ustawą o obronie ojczyzny.

Jak oceniał InfoSecurity24.pl jeszcze w marcu, zwyczajne wprowadzenie do każdego osiedlowego sklepu działu z bronią i amunicją nie jest i nie będzie czymś w stylu magicznej formuły, która zamieni Polskę w niezdobytą - pod względem militarnym - fortecę. Obywatele powinni być jednak w sposób jak najbardziej powszechny szkoleni w zakresie postaw proobronnych, zaś strzelectwo i świadomość możliwego posiadania uprawnień w przypadku broni oraz samodoskonalenia winno być jednym z filarów tego myślenia strategicznego. Trzeba do tego podejść jednak mniej ideologicznie (szczególnie opierając się na nośnych koncepcjach libertariańskich, łączonych chociażby z najgłośniejszymi hasłami w zakresie dostępu do broni w Polsce), a nad wyraz pragmatycznie i narzędziowo. Polacy najpierw muszą "być" świadomi potrzeb i możliwości wspierania swoim wyszkoleniem strzeleckim sfery bezpieczeństwa kraju, a następnie już ci, którzy będą chcieli, dopracują umowną sferę "mieć". Na obecną chwilę nie stać nas jako państwa flankowego na miałkość w dyskusji o broni, zarówno jeśli chodzi o argumenty strony przeciwnej wprowadzaniu jakichkolwiek zmian do prawa, jak i tych, którzy widzieliby Polskę jako państwo z własną umowną "II poprawką do konstytucji", jak w przypadku Stanów Zjednoczonych. Polska, własna droga musi być wypracowana w sposób szybki, ale bazując na doświadczeniach skandynawskich, a przede wszystkim wiedzy polskich specjalistów oraz praktyków.

W poniedziałek lider Kukiz'15 Paweł Kukiz pytany w Radiu Wnet o przyszłość swojej współpracy z obozem Zjednoczonej Prawicy w tej oraz następnej kadencji parlamentu, podkreślił, że dalsza współpraca uzależniona jest od uchwalenia forsowanych przez niego ustaw. "Swoje dalsze głosowanie z PiS uzależniam od tego, czy PiS maksymalnie do końca tego roku uchwali ustawę o sędziach pokoju i ustawę o broni i amunicji" - oświadczył Kukiz. Dodał, że kilka dni temu omówił tę kwestię z liderami Zjednoczonej Prawicy i że "nie jest to szantaż, tylko umowa".

Czytaj też

Projekt ustawy o broni i amunicji złożyła w Sejmie grupa posłów PiS i Kukiz'15. Ma on na celu uproszczenie procedury przyznawania pozwoleń na broń i odejście od "uznaniowości" organu wydającego pozwolenie. Nowa ustawa ma zastąpić obecnie obowiązującą z 1999 r. Zmiana jest podyktowana chęcią odblokowania dostępu do broni palnej dla praworządnych obywateli, pełnoletnich i zdrowych psychicznie, poprzez - przede wszystkim - ostateczną likwidację uznaniowości policyjnej. W proces wydawania pozwoleń na broń włączeni mają być wojewodowie jako cywilne organy administracji państwowej.

Projekt zakłada ułatwienie w dostępie do broni dla żołnierzy Sił Zbrojnych RP, w tym także żołnierzy WOT, oraz funkcjonariuszy innych państwowych formacji uzbrojonych – zwolnienie z badań i egzaminów.

Do Sejmu, w kwietniu br., trafił również republikański projekt ustawy o zmianie ustawy o broni i amunicji. Wniesiony przez grupę posłów PiS, niezrzeszonych, koła Polskie Sprawy oraz klubu Lewicy dokument dotyczy "implementacji do prawa krajowego prawa przepisów dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2021/555 w sprawie kontroli nabywania i posiadania broni". Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, którym zajmuje się już Sejm, jego celem jest "poszerzenie uprawnień obywateli w zakresie dostępu do broni do ochrony osobistej oraz uproszczenie procedur przyznawania pozwoleń (...)", jednak bez "rewolucyjnej zmiany" i tak, by "prawidłowo odpowiedzieć na powszechnie zgłaszane zapotrzebowanie społeczne, przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowych rozwiązań modelowych".

Czytaj też

Źródło:
PAP
/ InfoSecurity24.pl

Komentarze