Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Aktywny strzelec na polskiej ulicy. Czy Policja potrafi zareagować odpowiednio szybko?

polska policja kontrterroryści boa
Autor. CENTRALNY PODODDZIAŁ KONTRTERRORYSTYCZNY POLICJI "BOA"/Policja.pl

Policjantów mogą w najbliższych latach czekać zupełnie nowe wyzwania. Jednym z nich jest ryzyko pojawienia się większej ilości nielegalnej broni i osób z doświadczeniem bojowym po zakończeniu wojny w Ukrainie. W sytuacji, gdy dojdzie do ataku z użyciem broni palnej, o życiu poszkodowanych mogą jednak decydować nie kontrterroryści, lecz zwykły patrol, który jako pierwszy dotrze na miejsce. Czy policjanci pierwszej linii są dziś przygotowani na takie zdarzenia?

Polską Policję w najbliższych latach czeka szereg nowych wyzwań. Nie chodzi wyłącznie o zwalczanie przestępczości zorganizowanej czy działalności grup o charakterze międzynarodowym. Jednym z kluczowych problemów może okazać się również przygotowanie funkcjonariuszy pierwszej linii do reagowania na zdarzenia, w których liczą się sekundy – w tym na sytuację z aktywnym strzelcem.

Koniec wojny może przynieść nowe wyzwania dla bezpieczeństwa Polski

W ostatnich miesiącach coraz więcej mówi się o zagrożeniach, jakie mogą pojawić się w Polsce w związku z zakończeniem wojny na Ukrainie. Przedstawiciele Policji oraz Centralnego Biura Śledczego Policji wskazują m.in. na ryzyko nielegalnego przepływu broni oraz możliwość wykorzystania doświadczenia bojowego części osób przez zorganizowane grupy przestępcze. Komendant główny Policji gen. insp. Marek Boroń zwracał uwagę, że jednym z potencjalnych następstw zakończenia konfliktu może być również problem związany z demobilizacją osób posiadających doświadczenie frontowe.

Nie oznacza to oczywiście, że osoby wracające z frontu należy postrzegać jako potencjalnych przestępców. Oznacza natomiast, że państwo powinno uwzględniać w swoich analizach również scenariusze związane z dostępem do nielegalnej broni, działalnością międzynarodowych grup przestępczych oraz wykorzystaniem doświadczenia bojowego przez osoby, które mogą wejść w konflikt z prawem.

Takie zagrożenia są już przedmiotem zainteresowania polskich służb. Szef CBŚP mówił m.in. o przygotowaniach do monitorowania przepływu broni z kierunku wschodniego do Unii Europejskiej. Problem nie dotyczy jednak wyłącznie CBŚP, Policji kryminalnej czy jednostek kontrterrorystycznych. Dotyczy przede wszystkim policjanta, który jako pierwszy przyjedzie na miejsce zdarzenia.

Pierwszy będzie patrol

W debacie dotyczącej zagrożeń związanych z aktywnym strzelcem często pojawia się obraz wyspecjalizowanych jednostek kontrterrorystycznych. To właśnie ich funkcjonariusze są przedstawiani jako formacja zdolna do prowadzenia działań przeciwko uzbrojonemu sprawcy. I oczywiście jest to prawda. Problem polega jednak na tym, że w zdecydowanej większości przypadków jednostka kontrterrorystyczna nie będzie pierwszym podmiotem na miejscu zdarzenia.

Reklama

Pierwszymi funkcjonariuszami będą najprawdopodobniej policjanci pełniący codzienną służbę patrolową. W mieście wojewódzkim może być to patrol wydziału patrolowo-interwencyjnego. W mieście powiatowym policjanci ogniwa patrolowo-interwencyjnego komisariatu lub komendy. W mniejszej miejscowości funkcjonariusze, którzy w danym momencie znajdują się najbliżej miejsca zdarzenia. W określonych sytuacjach może to być również policjant ruchu drogowego czy dzielnicowy. To oni będą mieli pierwszą informację. To oni mogą być najbliżej miejsca zdarzenia. I to oni mogą jako pierwsi stanąć przed uzbrojonym sprawcą.

Aktywny strzelec nie będzie czekał na kontrterrorystów. Powstaje zatem zasadnicze pytanie: czy system szkolenia i wyposażenia polskiej Policji zakłada, że policjant pierwszej linii będzie musiał samodzielnie reagować na dynamiczne zdarzenie z uzbrojonym sprawcą?

Kluczowy jest czas, którego ofiary nie mają

Scenariusz aktywnego strzelca jest obecny w szkoleniach służb oraz ćwiczeniach dotyczących bezpieczeństwa publicznego. W wielu przypadkach istotną rolę przypisuje się jednostkom kontrterrorystycznym. Nie można jednak budować systemu bezpieczeństwa na założeniu, że wyspecjalizowany pododdział zawsze znajdzie się na miejscu w pierwszych minutach zdarzenia. Odległość, czas dyslokacji, ruch drogowy, dostępność sił i środków oraz charakter samego zdarzenia powodują, że pomiędzy pierwszym zgłoszeniem a pojawieniem się wyspecjalizowanych funkcjonariuszy może upłynąć czas, którego ofiary nie mają.

W przypadku aktywnego strzelca czas jest jednym z najważniejszych czynników. Każda kolejna minuta, w której sprawca może swobodnie się przemieszczać i atakować ludzi, może oznaczać kolejne osoby poszkodowane. Dlatego system powinien być budowany nie tylko wokół pytania: „kiedy przyjadą kontrterroryści?”, ale przede wszystkim: „co zrobią policjanci, którzy będą pierwsi na miejscu”?

Potrzebny jest wyspecjalizowany patrol

Jednym z możliwych rozwiązań jest stworzenie w strukturach Policji Patroli Szybkiego Reagowania. Nie chodzi przy tym o tworzenie kolejnej jednostki specjalnej. Chodzi o stworzenie wyspecjalizowanego patrolu pierwszej linii, którego zadaniem byłoby podejmowanie interwencji w sytuacjach wymagających natychmiastowej reakcji, do czasu przejęcia działań przez siły wyspecjalizowane. Taki patrol powinien być odpowiednio dobrany, wyposażony oraz, co najważniejsze, regularnie szkolony. Jego istotą nie byłoby zastępowanie jednostek kontrterrorystycznych. Przeciwnie, powinien stanowić ich pierwszy element systemu reagowania, zdolny do podjęcia działań w pierwszej fazie zdarzenia.

Pierwszym elementem takiego rozwiązania powinien być odpowiednio przygotowany pojazd. Polska Policja systematycznie modernizuje flotę. W 2025 roku formacja zakupiła m.in. nowe samochody oraz znaczące ilości uzbrojenia i wyposażenia ochronnego. Wśród zakupów znalazły się m.in. karabinki HK416, kamizelki kuloodporne i hełmy balistyczne. To pokazuje, że kierunek modernizacji już istnieje. Problemem pozostaje jednak odpowiednie połączenie sprzętu, pojazdu, wyszkolenia i organizacji służby w jeden system. Patrol Szybkiego Reagowania powinien dysponować pojazdem zaprojektowanym pod kątem realizacji zadań interwencyjnych o podwyższonym poziomie zagrożenia. Nie chodzi o zwykły samochód oznakowany, do którego funkcjonariusze będą wkładali dodatkowe wyposażenie. Pojazd powinien posiadać przemyślaną zabudowę, umożliwiającą bezpieczny transport i szybkie wykorzystanie wyposażenia. W bagażniku powinno znajdować się m.in. wyposażenie ochronne, medyczne, wyważeniowe i techniczne, rozmieszczone w sposób uniemożliwiający jego swobodne przemieszczanie się w przypadku kolizji.

Reklama

Wśród podstawowego wyposażenia można wskazać m.in. lekką tarczę balistyczną, hełmy balistyczne, wyposażenie medyczne w formie plecaka ratowniczego oraz sprzęt umożliwiający pokonywanie podstawowych przeszkód. Istotne jest również odpowiednie wyposażenie funkcjonariuszy w amunicję i zapasowe magazynki, dostosowane do rodzaju przydzielonego uzbrojenia. Nie chodzi jednak o stworzenie „mini-jednostki specjalnej” w każdym komisariacie. Chodzi o stworzenie mobilnego narzędzia pierwszej odpowiedzi.

Sprzęt to tylko połowa sukcesu

Najdroższy element całego systemu nie musi być wcale wyposażeniem. Najważniejsze będzie szkolenie. Można kupić najlepszy samochód, broń, tarczę, hełm czy wyposażenie medyczne. Jeżeli jednak funkcjonariusz nie będzie regularnie ćwiczył działania w warunkach stresu, hałasu, ograniczonej widoczności i presji czasu, wartość samego wyposażenia będzie ograniczona. W przypadku aktywnego strzelca niezbędne jest przygotowanie funkcjonariuszy do działania w warunkach dynamicznego zagrożenia. Policjant powinien znać procedury, potrafić szybko ocenić sytuację, komunikować się z innymi funkcjonariuszami oraz podejmować decyzje adekwatne do rozwoju zdarzenia.

Nie można również pomijać współdziałania z zespołami ratownictwa medycznego, strażą pożarną i jednostkami kontrterrorystycznymi. System powinien być ćwiczony jako całość. Szczególnie istotna jest zmiana podejścia do pierwszej fazy zdarzenia. W przypadku aktywnego strzelca priorytetem jest jak najszybsze ograniczenie możliwości dalszego działania sprawcy. Nie oznacza to oczywiście rezygnacji z bezpieczeństwa funkcjonariuszy ani działania bez rozpoznania sytuacji. Oznacza natomiast odejście od modelu, w którym policjant pierwszej linii przede wszystkim zabezpiecza miejsce zdarzenia i oczekuje na przyjazd wyspecjalizowanych sił.

W przypadku dynamicznego zagrożenia takie podejście może mieć bardzo poważne konsekwencje. Jednocześnie ewakuacja osób poszkodowanych i udzielanie pomocy medycznej muszą być prowadzone w sposób skoordynowany z działaniami mającymi na celu ograniczenie zagrożenia. Nie można zakładać, że ratownicy będą mogli bezpiecznie wejść w strefę, w której nadal działa uzbrojony sprawca. Dlatego policjanci pierwszej linii powinni być szkoleni nie tylko w zakresie interwencji, ale również współdziałania z medykami i innymi służbami w warunkach zagrożenia.

Jeden patrol na komisariat?

To może być pierwszy krok. Największym argumentem przeciwko stworzeniu Patroli Szybkiego Reagowania będzie prawdopodobnie koszt. Nie powinien on jednak prowadzić do odrzucenia całej koncepcji. Rozwiązanie można wprowadzać etapami. W pierwszej fazie pilotaż mógłby objąć największe miasta oraz komisariaty podległe KSP/KMP. W dużych garnizonach można rozważyć utworzenie co najmniej jednego takiego patrolu w rejonie działania komisariatów. Kolejnym etapem byłoby rozszerzenie rozwiązania na jednostki powiatowe z założeniem zapewnienia zdolności na każdej zmianie służbowej. Nie musi to oznaczać natychmiastowego wyposażenia wszystkich policjantów.

Reklama

Dyskusja o aktywnym strzelcu nie powinna być prowadzona wyłącznie w kontekście pytania, czy takie zdarzenie jest prawdopodobne. Należy zapytać, co zrobi Policja, jeżeli do niego dojdzie. Polska Policja musi być przygotowana na zdarzenia nagłe, dynamiczne i trudne do przewidzenia. Aktywny strzelec może pojawić się w centrum dużego miasta, w galerii handlowej, szkole, urzędzie, zakładzie pracy, obiekcie infrastruktury krytycznej czy w miejscu organizacji imprezy masowej. I niezależnie od miejsca pierwszymi policjantami na miejscu będą najczęściej ci, którzy pełnią służbę najbliżej. Patrol Szybkiego Reagowania nie jest rozwiązaniem zastępującym jednostki kontrterrorystyczne. Jest rozwiązaniem wypełniającym lukę pomiędzy zwykłym patrolem a wyspecjalizowanymi siłami. A właśnie ta luka może w przyszłości decydować o tym, ile osób przeżyje pierwsze minuty zdarzenia.


Piotr Pruss, doktorant Uniwersytetu Kaliskiego, biegły sądowy z zakresu TITI, były funkcjonariusz Policji.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama