- WIADOMOŚCI
Służby zawiodły, ludzie budują barykady. „Państwo nas zostawiło”
Mieszkańcy Seattle zaczęli budować prowizoryczne barykady na ulicach, by bronić się przed falą przemocy i częstymi strzelaninami powiązanymi – według lokalnej społeczności – z działalnością gangów i prostytucją. Władze miasta nakazały jednak usunięcie blokad, argumentując, że utrudniają przejazd służbom.
Autor. Jeffery Hayes, CC BY-SA 3.0
Mieszkańcy jednej z dzielnic Seattle w stanie Waszyngton zaczęli budować prowizoryczne barykady na ulicach, próbując chronić swoje rodziny przed falą przemocy i regularnymi strzelaninami. Według lokalnej społeczności sytuacja w okolicy Aurora Avenue od lat wymyka się spod kontroli, a władze miasta nie reagują wystarczająco skutecznie.
Jedna z kul „o włos” minęła niemowlę
Decyzja mieszkańców o blokowaniu ulic zapadła po kolejnej serii strzałów, do której doszło w miniony weekend. Jak informują lokalne media, jedna z kul miała „o włos” minąć sześciotygodniowe niemowlę śpiące w łóżeczku w domu przy North 98th Street.
Na nagraniach publikowanych w internecie widać prowizoryczne konstrukcje wykonane z ziemi, żwiru, betonowych bloków i metalowych płyt. Niektóre barykady przypominają ogromne donice – mieszkańcy zasypali blaszane kontenery ziemią i posadzili w nich rośliny. Bariery ustawiono tak, aby uniemożliwić przejazd samochodom przez osiedlowe uliczki.
„Drodzy sąsiedzi, bariery te zostały ustawione, aby chronić nasze rodziny, nasze domy i nasze źródła utrzymania przed trwającą przemocą z użyciem broni palnej” – napisali mieszkańcy na kartkach zawieszonych na barykadach.
Konflikty między sutenerami i grupami przestępczymi
Według lokalnej społeczności źródłem problemu są gangi oraz działalność związana z prostytucją i handlem ludźmi w rejonie Aurora Avenue. Policja w Seattle przyznała wcześniej, że wiele strzelanin w tej części miasta ma związek z konfliktami pomiędzy sutenerami i grupami przestępczymi działającymi w okolicy.
Mieszkańcy twierdzą, że od trzech lat obserwują gwałtowny wzrost przestępczości. Jak przyznają, niemal codziennie widzą nowe ślady po kulach na samochodach, ścianach domów i ogrodzeniach.
Społeczność oskarża władze Seattle o bierność i brak skuteczności w zwalczaniu działalności organizacji przestępczych. Mieszkańcy twierdzą, że wielokrotnie zgłaszali problem władzom miasta, jednak nie doczekali się skutecznej interwencji.
„Otrzymaliśmy wielkie nic. To przerażające tutaj żyć, ale jeszcze bardziej przerażające jest to, że miasto nie robi absolutnie nic, by chronić swoich obywateli” – mówią mieszkańcy.
Ludzie mieszkający w okolicy podkreślają, że sytuacja wpływa także na ich zdrowie psychiczne lokalnej społeczności. Na barykadach pojawiły się informacje o weteranach wojennych cierpiących na objawy stresu pourazowego z powodu nocnych strzelanin.
Miasto zapowiedziało nowe rozwiązania
Władze miasta nakazały jednak usunięcie barykad. W oświadczeniu burmistrz Seattle Katie Wilson podkreśliła, że samodzielnie postawione blokady są „niedopuszczalne”, ponieważ utrudniają przejazd karetkom pogotowia, śmieciarkom i innym pojazdom dostarczającym podstawowe usługi.
„Burmistrz poleciła Departamentowi Transportu Seattle zastąpienie barykad tymczasowymi rozwiązaniami ograniczającymi ruch w trzech lokalizacjach, aby zmniejszyć ruch tranzytowy i odpowiedzieć na potrzeby mieszkańców” – przekazano w komunikacie. Jednocześnie Seattle Department of Transportation będzie analizował możliwość stworzenia trwalszych zabezpieczeń.
Część mieszkańców krytykuje jednak decyzję władz. Obawiają się, że planowane środki – takie jak progi zwalniające czy ograniczenia ruchu – nie powstrzymają fal przemocy rozbijających się o część Seattle.
„Ile jeszcze strzelanin musi się wydarzyć, żeby uznano, że progi zwalniające nie wystarczą?” – pyta jeden z mieszkańców.
Władze Seattle wskazują, że zwiększyły liczbę nocnych patroli policyjnych w okolicy oraz prowadzone są rozmowy z mieszkańcami i przedsiębiorcami na temat dalszych działań poprawiających bezpieczeństwo wzdłuż Aurora Avenue.


