- WIADOMOŚCI
Pierwszy zamach w historii Monako? Wśród ofiar ukraiński oligarcha
Autor. Diego Delso, CC BY-SA 4.0
Dwie osoby znajdują się w stanie krytycznym po eksplozji, do której doszło w Monako. Jak donosi agencja AFP, wśród ofiar znajduje się ukraiński oligarcha Wadim Jermołajew. Śledczy podejrzewają, że był to celowy atak z użyciem improwizowanego ładunku wybuchowego. Służby szukają sprawcy, który prawdopodobnie uciekł w kierunku Francji.
W poniedziałek około godziny 21 przy ulicy Révérend-Père-Louis-Frolla, niedaleko granicy z Francją w Monako miała miejsce eksplozja. Według wstępnych ustaleń śledczych był to celowy atak z użyciem improwizowanego ładunku wybuchowego pozostawionego przy wejściu do budynku mieszkalnego.
W wyniku eksplozji ranne zostały trzy osoby. Dwie z nich znajdują się w stanie krytycznym, natomiast trzynastoletni chłopiec odniósł lżejsze obrażenia. Do szpitala trafiły również cztery osoby, które nie doznały obrażeń fizycznych, lecz wymagały pomocy z powodu silnego stresu wywołanego wybuchem. Monakijskie służby nie potwierdziły jeszcze tożsamości poszkodowanych, jednak francuskie media, w tym BFMTV, donoszą, że wszystkie ofiary są obywatelami Ukrainy.
Zobacz też

Jedną z ofiar ukraiński oligarcha
Jak podaje Francuska Agencja Prasowa, jedną z ciężko rannych osób jest ukraiński biznesmen Wadim Jermołajew. W 2023 roku mężczyzna został objęty sankcjami przez ukraińską Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, która zarzuciła mu prowadzenie działalności gospodarczej na okupowanym przez Rosję Krymie. Na obecnym etapie śledztwa nie ma jednak żadnych dowodów wskazujących na związek zamachu z wojną w Ukrainie czy biznesową działalnością Jermołajewa.
Monakijskie służby sprawdzają nagrania z monitoringu. Kamery miały zarejestrować mężczyznę, który pozostawił najprawdopodobniej plecak lub pakunek przy wejściu do budynku, po czym oddalił się z miejsca zdarzenia. Według francuskich mediów sprawca mógł uciec pieszo w kierunku Francji, dlatego też poszukiwany jest również przez francuską policję.
Śledczy obecnie próbują ustalić tożsamość podejrzanego, analizują konstrukcję użytego ładunku wybuchowego oraz sprawdzają, czy celem ataku był konkretnie Wadim Jermołajew. Motyw działania sprawcy pozostaje nieznany.
Pierwszy zamach w historii Monako
Minister stanu Monako Christophe Mirmand ocenił, że eksplozja prawdopodobnie była zamachem, podkreślając, że – według jego wiedzy – Księstwo nie miało wcześniej do czynienia z podobnym aktem przemocy. Atak potępił książę Albert II, zapewniając o pełnym wsparciu dla służb prowadzących śledztwo. Słowa solidarności napłynęły również z Francji, której funkcjonariusze wspierają działania prowadzone przez monakijską policję.
Sprawa wzbudza duże zainteresowanie opinii publicznej, ponieważ Monako uchodzi za jedno z najbezpieczniejszych państw Europy. Na razie śledczy nie przesądzają, czy eksplozja miała podłoże polityczne, była elementem porachunków biznesowych, czy też stanowiła próbę zabójstwa na zlecenie. Dochodzenie trwa, a władze apelują o powstrzymanie się od wyciągania przedwczesnych wniosków do czasu zakończenia pierwszego etapu śledztwa.

