Reklama
  • WIADOMOŚCI

Dlaczego rosyjscy generałowie nie chcą ochrony FSB?

Po lewej stronie Walerij Gierasimow, obok Timur Iwanow.
Po lewej stronie Walerij Gierasimow, obok Timur Iwanow.
Autor. Министерство обороны Российской Федерации/Wikimedia Commons/CC 4.0

Zabójstwa rosyjskich generałów ujawniły problem znacznie poważniejszy niż luki w ich ochronie. W rosyjskim aparacie siłowym trwa spór o to, kto ma chronić najwyższych dowódców – armia z jednej strony potrzebuje wsparcia, z drugiej obawia się oddania generałów pod kuratelę FSB. W Rosji ochrona oznacza bowiem nie tylko bezpieczeństwo przed zamachem, lecz także pełny dostęp do życia, kontaktów i słabości chronionego. Dlatego walka o ochronę generałów stała się w rzeczywistości walką o kontrolę nad rosyjską elitą wojskową.

Seria zamachów na rosyjskich generałów nie jest wyłącznie dowodem skuteczności ukraińskich operacji specjalnych. Jest także sygnałem pęknięcia wewnątrz rosyjskiego aparatu siłowego. Rosyjscy dowódcy potrzebują ochrony, ale ochrona ze strony FSB nie oznaczałaby dla nich tylko bezpieczeństwa fizycznego. Oznaczałaby również nadzór, dostęp do ich tras przejazdu, mieszkań, kontaktów, rodzin, finansów, słabości i nieformalnych powiązań. W państwie Putina taka ochrona może być jednocześnie swoistym parasolem i obrożą.

Efrat Lachter, powołując się na europejskie źródło wywiadowcze, wskazuje, że rosyjskie wojsko chce, aby FSB gwarantowała fizyczne bezpieczeństwo generałów, natomiast sama służba nie chce brać odpowiedzialności za ochronę armii. Nie jest to techniczny spór o procedury ochronne, lecz konflikt o władzę, kontrolę i zaufanie między armią a służbami specjalnymi. Napięcie między rosyjskimi instytucjami bezpieczeństwa ma głębokie korzenie: służby bezpieczeństwa nie ufają wojsku, a wojsko nie ufa służbom.

Zamachy odsłoniły słabość systemu

Zamachy na wysokich rangą rosyjskich wojskowych są dla Kremla szczególnie groźne, ponieważ podważają jedno z podstawowych założeń putinowskiego państwa: przekonanie, że aparat bezpieczeństwa kontroluje własne terytorium. Fox News Digital przypomina zabójstwo generała porucznika Igora Kiriłłowa, szefa rosyjskich wojsk ochrony radiacyjnej, chemicznej i biologicznej, który zginął 17 grudnia 2024 roku w Moskwie po eksplozji ładunku ukrytego w hulajnodze elektrycznej. W kwietniu 2025 roku w obwodzie moskiewskim zginął generał Jarosław Moskalik, zastępca szefa Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego, którego samochód został wysadzony w powietrze. 9 czerwca 2026 roku w Bałaszyce eksplozja ładunku pod BMW zabiła generała porucznika Damira Dawydowa, urzędnika Ministerstwa Obrony odpowiedzialnego za zaopatrywanie rosyjskich wojsk w rakiety i amunicję artyleryjską.

Ten mechanizm jest dla Kremla szczególnie niewygodny, ponieważ część zamachów nie miała miejsca na froncie, lecz w Moskwie lub w jej bezpośrednim otoczeniu. Fox News Digital, powołując się na niezależny rosyjski portal Mediazona, podaje, że od początku pełnoskalowej inwazji potwierdzono śmierć co najmniej piętnastu rosyjskich generałów: pięciu generałów poruczników, siedmiu generałów majorów i trzech byłych generałów. Część zginęła w uderzeniach rakietowych, atakach dronów, katastrofach lub walkach frontowych, ale szczególnie groźne dla wizerunku Kremla są zabójstwa przeprowadzone w głębi Rosji.

Stąd ochrona generałów przestała być sprawą techniczną i stała się testem sprawności całego rosyjskiego aparatu bezpieczeństwa. Jeśli państwo nie jest zdolne zapewnić bezpieczeństwa dowódcom Sztabu Generalnego, GRU, wojsk chemicznych czy logistyki wojskowej w Moskwie i obwodzie moskiewskim, oznacza to, że wojna przeniknęła do samego centrum rosyjskiego aparatu państwowego. Dla armii jest to fizyczne zagrożenie. Dla Kremla – ryzyko demoralizacji wojskowych. Dla FSB – potencjalna odpowiedzialność za porażkę, której ta służba nie chce wziąć na siebie.

FSB nie oznacza neutralnej ochrony

Istota problemu wynika z samego charakteru rosyjskiej FSB. Nie jest to klasyczna formacja ochrony osobistej, której podstawowym zadaniem jest fizyczne zabezpieczanie wskazanych osób. To jeden z głównych instrumentów bezpieczeństwa wewnętrznego państwa rosyjskiego, łączący funkcje kontrwywiadowcze, antyterrorystyczne, śledcze, polityczne i kontrolne. Odpowiada nie tylko za wykrywanie zagrożeń zewnętrznych, lecz także za nadzorowanie lojalności aparatu państwowego, wojska, sektora obronnego i elit. Dlatego przekazanie jej ochrony generałów oznaczałoby coś więcej niż zwiększenie ich bezpieczeństwa fizycznego. Byłoby to formalne wejście aparatu kontrwywiadowczego w ich codzienne funkcjonowanie: trasy przejazdu, kontakty, zależności służbowe, prywatne zaplecze i nieformalne powiązania.

Szczególne znaczenie ma tu Departament Kontrwywiadu Wojskowego FSB, czyli DVKR, nadzorujący rosyjskie siły zbrojne i inne struktury zmilitaryzowane. Jego rola nie ogranicza się do wykrywania obcych szpiegów czy terrorystów. DVKR działa wewnątrz armii, kontroluje dostęp do tajemnic państwowych, ocenia lojalność personelu, zbiera informacje o nastrojach i kontaktach wojskowych oraz werbuje informatorów zarówno wśród obywateli rosyjskich, jak i cudzoziemców. W praktyce oznacza to, że kontrwywiad wojskowy nie jest dla generałów wyłącznie strukturą ochronną. Jest także instytucją obserwacji, selekcji i kontroli.

Ten mechanizm ma głębsze, postsowieckie tło. W wielu państwach dawnej strefy wpływów sowieckich kontrwywiad wojskowy bywał i nadal bywa postrzegany nie tylko jako narzędzie ochrony armii przed obcymi służbami, lecz także jako instytucja szukająca słabości, zależności i materiałów kompromitujących na kadrę dowódczą. W takim modelu oficer nie musi widzieć w kontrwywiadzie neutralnego gwaranta bezpieczeństwa. Może widzieć w nim strukturę, która najpierw deklaruje ochronę, potem zbiera wiedzę o jego życiu, kontaktach, majątku i słabościach, a następnie może wykorzystać tę wiedzę w wewnętrznych rozgrywkach aparatu władzy.

Dodatkową nieufność może wzbudzać osoba obecnego szefa DVKR. Generał Iwan Tkaczew jest kojarzony nie z neutralną ochroną wojskowych, lecz z najtwardszymi operacjami wewnętrznymi FSB, sprawami korupcyjnymi, konfliktami klanowymi i walką o wpływy wewnątrz rosyjskich elit. Dla wojskowych ma to znaczenie zasadnicze. Ochrona organizowana przez strukturę kierowaną przez takiego funkcjonariusza mogłaby być odbierana nie jako tarcza przed zamachem, lecz jako początek głębszego rozpoznania ich słabości, kontaktów i politycznej wiarygodności. Z punktu widzenia rosyjskich generałów służba mająca ich chronić nie byłaby więc wyłącznie zabezpieczeniem przed ukraińskim atakiem. Byłaby także instytucją zdolną do nadzorowania ich życia, kariery i pozycji w systemie. Ukraiński zamach jest ryzykiem fizycznym. Aparat bezpieczeństwa stwarza natomiast ryzyko polityczne, karne i finansowe. Zamach może zabić. Służby mogą zniszczyć karierę, odebrać majątek, doprowadzić do procesu, wymusić lojalność albo stworzyć materiał kompromitujący.

FSB szybciej wsadza generałów do więzienia, niż Ukraina ich zabija

Najmocniej ujął to rosyjski opozycjonista Maksim Katz. Według niego rosyjscy wojskowi mogą obawiać się FSB bardziej niż armii ukraińskiej, ponieważ Ukraina zabija generałów sporadycznie, natomiast FSB znacznie szybciej doprowadza ich do więzienia i na tym polega istota rosyjskiego systemu.

Przykładów nie brakuje. W kwietniu 2024 roku zastępca ministra obrony Timur Iwanow został zatrzymany w pracy przez FSB pod zarzutem przyjmowania łapówek. Agencja podawała również, że według rosyjskich mediów państwowych sprawa Iwanowa była wynikiem działań kontrwywiadowczej części FSB. Następnie przyszły kolejne zatrzymania m.in. byłego wiceministra obrony Dmitrija Bułgakowa, który przez lata odpowiadał za logistykę wojskową. Według doniesień rosyjskich mediów został on oskarżony o korupcję. Do tego dochodzi sprawa generała majora Iwana Popowa, byłego dowódcy 58. Armii.Warto przypomnieć, że Popow wcześniej publicznie krytykował rosyjskie dowództwo za sytuację na froncie, a następnie został skazany za rzekome nadużycia. On sam twierdził, że sprawa ma charakter polityczny.

Właśnie w tym kontekście trzeba czytać niechęć generałów do ochrony FSB. Dla zachodniego odbiorcy ochrona oznacza bezpieczeństwo. W Rosji ochrona zapewniana przez FSB może oznaczać wejście kontrwywiadu w prywatne i służbowe życie oficera. Funkcjonariusz, który dziś sprawdza samochód pod kątem ładunku wybuchowego, jutro może sprawdzać majątek, kontakty, rozmowy, lojalność i polityczne nastroje tego samego generała.

Dla wojskowego generała  szczególnie niebezpieczne jest to, że wojna stworzyła ogromny obieg pieniędzy: zamówienia obronne, remonty, logistyka, budownictwo wojskowe, zaopatrzenie, kontrakty, przepływy między armią, przemysłem i pośrednikami. Każdy dowódca funkcjonuje więc w otoczeniu interesów, zależności i potencjalnych oskarżeń. Jeżeli FSB uzyska pełny obraz jego codzienności, może bardzo łatwo przejść od ochrony do sprawy operacyjnej, od sprawy operacyjnej do postępowania karnego, a od postępowania karnego do politycznego podporządkowania.

Reklama

Wojsko jest potrzebne, ale nie może stać się samodzielne

Nieufność Kremla wobec generałów nie wynika wyłącznie z bieżących napięć wojennych. Jest częścią szerszej logiki rosyjskiego systemu, w którym armia pozostaje niezbędnym narzędziem prowadzenia wojny, ale nie może stać się samodzielnym ośrodkiem lojalności. Kreml potrzebuje dowódców zdolnych do działania na froncie, lecz jednocześnie obawia się ich popularności, autorytetu wśród żołnierzy i zdolności do samodzielnego działania politycznego.

Dobrze pokazuje to analiza Center for European Policy Analysis, która wskazuje, że Putin szczególnie obawia się skutecznych generałów, ponieważ sukces wojskowy może dać dowódcy rozpoznawalność, własny autorytet i zaplecze w środowisku armijnym. W tym sensie generał może być użyteczny na froncie, ale równocześnie stać się problemem politycznym dla Kremla. Przypadek generała Iwana Popowa, byłego dowódcy 58. Armii, pokazuje ten mechanizm w praktyce: oficer z doświadczeniem bojowym i sympatią części środowisk wojskowych po krytyce wyższego dowództwa został usunięty, a następnie skazany.

Rozbudowa systemu politycznych nadzorców w armii pokazuje, że Putin obawia się lojalności zarówno dowódców, jak i zwykłych żołnierzy. Chodzi nie tylko o propagandę, lecz także o kontrolę postaw, nastrojów i zachowań w wojsku, aby armia nie przekształciła się w potencjalne zagrożenie polityczne.

Bunt Jewgienija Prigożyna tylko wzmocnił tę logikę. Carnegie Endowment for International Peace podkreśla, że marsz Wagnera na Moskwę zmienił sposób, w jaki rosyjskie elity patrzą na stabilność systemu. Prigożyn stworzył strukturę zbrojną, własną narrację, zaplecze medialne i osobistą lojalność ludzi. Pokazał tym samym, że formacja wojskowa lub paramilitarna, jeśli uzyska polityczną podmiotowość, może z narzędzia Kremla zmienić się w zagrożenie dla samego centrum władzy.

Z tej racji popularność dowódców wojskowych jest w rosyjskim systemie traktowana nie jako atut, lecz jako ryzyko. Riddle Russia zwraca uwagę, że od początku wojny Kreml starał się trzymać znanych i popularnych generałów z dala od głównej agendy publicznej. Przykładem jest Siergiej Surowikin, którego przez krótki czas pokazywano jako skutecznego dowódcę, ale jego ekspozycja medialna została szybko ograniczona, a po buncie Prigożyna zniknął z przestrzeni publicznej.

Z tego punktu widzenia kwestia ochrony generałów nie dotyczy wyłącznie ich fizycznego bezpieczeństwa. Chodzi także o to, kto ma prawo obserwować armię, kontrolować jej dowódców i decydować, który wojskowy może zostać wzmocniony, a który powinien zostać ograniczony. Kreml chce mieć armię skuteczną na froncie, ale politycznie niesamodzielną. Generał może dowodzić, lecz nie powinien budować własnej legendy.

FSO jako kompromis: ochrona bez pełnego oddania generałów FSB

Właśnie dlatego w rosyjskim systemie musiał pojawić się wariant pośredni. Skoro generałowie potrzebują ochrony, ale jednocześnie mogą obawiać się bezpośredniej kurateli FSB, rozwiązaniem nie musiało być proste przekazanie ich pod opiekę Łubianki. Według Fox News Digital jednym z możliwych kompromisów było odsunięcie FSB od bezpośredniej odpowiedzialności za ochronę wojskowych i przekazanie tego zadania „służbie bezpieczeństwa rosyjskiej administracji prezydenckiej”. Fox nie używa w tym miejscu nazwy FSO, czyli Federalnej Służby Ochrony. Nie należy więc pisać, że źródło jednoznacznie potwierdza przejęcie ochrony generałów przez FSO. Można jednak wskazać, że opis ten prowadzi w stronę struktur ochronnych Kremla.

To rozróżnienie dobrze pokazuje istotę całego sporu. FSB oznacza dla wojskowych nie tylko ochronę przed zamachem, lecz także kontrwywiad, sprawy karne, kontrolę lojalności, dostęp do kontaktów, tras, zwyczajów i prywatnego zaplecza. FSO funkcjonuje w innej logice. Jest strukturą ochrony państwowej, związaną z zabezpieczaniem najwyższych osób państwa, obiektów, przejazdów i łączności specjalnej. Dlatego dla generałów wariant związany ze służbą bezpieczeństwa administracji prezydenckiej mógłby być mniej ryzykowny niż bezpośrednia ochrona FSB. Nie dawałby im autonomii od Kremla, ale ograniczałby najbardziej toksyczny politycznie element: codzienną obecność kontrwywiadu przy najważniejszych dowódcach.

Ten kierunek wzmacnia publikacja Important Stories / IStories. Redakcja podaje, że uzyskała raport jednej ze służb wywiadowczych państwa Unii Europejskiej dotyczący sytuacji na Kremlu. Według tego dokumentu od początku marca 2026 roku Putin miał obawiać się zarówno wycieku wrażliwych informacji, jak i ryzyka spisku lub zamachu, także z użyciem dronów. W odpowiedzi FSO miała znacząco zaostrzyć środki ochronne wokół prezydenta.

Struktury siłowe przerzucają się odpowiedzialnością za ukraińskie ataki

Dla tej analizy najważniejszy jest jednak wątek generałów. IStories pisze,że po zabójstwie generała porucznika Fanila Sarwarowa w Moskwie 22 grudnia 2025 roku szef Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow miał zaproponować Putinowi naradę poświęconą ochronie najwyższych oficerów. Według cytowanego przez redakcję raportu przedstawiciele rosyjskich struktur siłowych mieli wzajemnie przerzucać się odpowiedzialnością za luki ujawnione przez ukraińskie ataki. Gierasimow miał krytykować służby specjalne za to, że nie potrafiły przewidzieć kolejnych zamachów.

Według tego samego źródła Aleksandr Bortnikow dyrektor FSB bronił się, twierdząc, że systematyczne zapobieganie takim atakom jest niemożliwe, a Ministerstwo Obrony nie ma własnej wyspecjalizowanej struktury odpowiedzialnej za fizyczną ochronę najwyższych oficerów. Z kolei Wiktor Zołotow, szef Rosgwardii, miał z kolei zaznaczyć, że nie może przeznaczać zasobów swojej formacji na ochronę wojskowych podległych resortowi obrony. Po tym spotkaniu Putin miał rozmawiać z gen. Dmitrijem Koczniewem, dyrektorem FSO, a następnie miała zapaść decyzja o zmianie wewnętrznych regulacji FSO i rozszerzeniu listy osób objętych wzmocnioną ochroną.

Według IStories wcześniej taka ochrona miała dotyczyć przede wszystkim Gierasimowa, później zaś została rozszerzona na dziesięciu wysokich rangą wojskowych, w tym trzech zastępców szefa Sztabu Generalnego, szefa Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Siergieja Rudskiego, szefa Narodowego Centrum Zarządzania Obroną Stanisława Gadżymagomiedowa oraz adm. Igora Kostiukowa szefa GRU. Z tym że należy zaznaczyć że nie jest to oficjalny komunikat Kremla, lecz ustalenie niezależnego medium oparte na raporcie przypisywanym europejskiej służbie wywiadowczej. Z tej racji należy traktować je jako ważny, ale nieurzędowy sygnał dotyczący kierunku zmian.

W praktyce oznaczałoby to kompromis wygodny przede wszystkim dla Kremla. Najważniejsi generałowie mogliby otrzymać silniejszą ochronę fizyczną, ale bez pełnego oddania ich pod codzienną kuratelę FSB. Armia zyskiwałaby rozwiązanie mniej obciążające niż bezpośrednia obecność kontrwywiadu. FSB unikałaby odpowiedzialności za każdą kolejną lukę w ochronie wojskowych. Putin zachowywałby natomiast kontrolę nad tym, kto zostaje objęty szczególnym parasolem państwowej ochrony, na jakich warunkach i przez którą strukturę.

Ten kierunek pasuje również do szerszej rozbudowy FSO w czasie wojny. Novaya Gazeta Europe podała, że Putin ma zwiększyć limit etatów centralnego aparatu FSO z 785 do 812 osób. Według tej publikacji byłaby to czwarta rozbudowa centralnego aparatu FSO od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Sama liczba nie dowodzi, że FSO masowo przejmuje ochronę generałów, ale dobrze pokazuje kierunek zmian: Kreml rozbudowuje nie tylko aparat represji i kontrwywiadu, lecz także struktury odpowiedzialne za ochronę najwyższego szczebla władzy.

FSO nie jest więc rozwiązaniem neutralnym. Dla generałów może być mniej ryzykowna niż FSB, ale nadal pozostaje częścią kremlowskiego aparatu kontroli. Różnica polega na funkcji i politycznym skojarzeniu. FSB oznacza kontrwywiad, śledztwa, sprawy karne i kontrolę lojalności. FSO oznacza ochronę fizyczną, dostęp do prezydenta, specjalną łączność i zabezpieczenie najwyższego szczebla państwa. Dlatego dla wojskowych mogłaby być kompromisem do przyjęcia, choć nie dawałaby im realnej niezależności wobec Kremla.

Reklama

Zobacz również

Reklama

Polecane

czytaj także

mogą cię zainteresować