Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Nowy cichy front w całej Europie – strategia Rosji

Dania Policja
Policja w Danii, zdjęcie ilustracyjne.
Autor. Johan Wessman / News Oresund, licencja CC BY 2.0, commons.wikimedia.org

Dania jest kolejnym już państwem, które ostrzega własnych obywateli o możliwości wystąpienia zagrożeń dywersyjno-sabotażowych, szczególnie w odniesieniu do ich przemysłu zbrojeniowego. Jednocześnie kolejne incydenty oraz zdarzenia nakazują nam stwierdzenie, że mamy do czynienia nie tyle z przyszłym zagrożeniem, co z bieżącym wyzwaniem dla bezpieczeństwa większości państw europejskich.

Mówiąc o Danii sięgnijmy do materiału autorstwa Gavina Blackburna w „Euro News”,. Jak czytamy, Duńska Służba Bezpieczeństwa i Wywiadu (PET) w oświadczeniu dla agencji AFP poinformowała, że „rosyjskie służby wywiadowcze aktywnie przygotowują akty sabotażu wymierzone w przemysł zbrojeniowy w Danii”. Podano, że organizacja rekrutuje w mediach społecznościowych „zwykłych Duńczyków”, którzy mają robić zdjęcia, które mogą zostać wykorzystane przy planowaniu aktów sabotażu. Emil Graesholm, szef kontrwywiadu PET w Duńskiej Służbie Bezpieczeństwa i Wywiadu, powiedział w wywiadzie dla gazety Berlingske w czwartek, że agencja dzieli się szczegółami dotyczącymi metod, „ponieważ nie muszą one wyglądać jak z filmu szpiegowskiego”.

Nastąpiła czy nastąpi eskalacja?

Wskazany powyżej cytat mówi nam o kilku istotnych kwestiach, innych niż samo stwierdzenie, że kolejne państwo jest postawione na linii umownego „cichego frontu”. Pierwszym elementem, najmniej zaskakującym, jest lokowanie przemysłu zbrojeniowego w kategorii priorytetów dla sabotażu i dywersji. Wielokrotnie na łamach InfoSecurity24 oraz Defence24 podkreślaliśmy, że pik rozwoju przemysłu obronnego w Europie wiąże się również z eskalacją zagrożeń. Tym bardziej w momencie, gdy Europa zaczyna umownie przejmować większą odpowiedzialność za pomoc wojskową dla Ukrainy, a jednocześnie musi zwiększyć zbrojenia w obrębie poszczególnych, własnych narodowych sił zbrojnych. Zaś wiele z zasobów obrony i ochrony jest dostosowanych raczej do standardów postzimnowojennych. Chodzi o skalę zasobów kontrwywiadów, sposób zabezpieczenia obiektowego, wyposażenie obiektów np. w systemy kontrdronowe (jeśli można w danym państwie je efektywnie stosować), ale też prowadzenie osłony w procesach rekrutacji do pracy w tym wyjątkowym sektorze. Dania nie stanowi wyjątku ostrzegając przed wyzwaniami stojącymi na drodze ich przemysłu obronnego. Jest to już reguła. Oczywiście, najbardziej zagrożeni są ci, którzy współpracują z Ukrainą lub mają możliwość wzmocnić taką współpracę w przyszłości, poprzez aktywizację swoich rezerw, jeśli chodzi o moce produkcyjne.

Drugim wątkiem, wymagającym zaznaczenia jest wskazanie, że procesy werbunkowo-rekrutacyjne objąć mogą osoby niemające tej świadomości, że znajdą się w orbicie zainteresowania rosyjskich służb. Musimy tutaj wprost zaznaczyć, że nie ma społeczeństwa niepodatnego na działania werbunkowe i rekrutacyjne innych służb specjalnych. Nawet Iran osiągnął w ostatnich latach pewne sukcesy w tym aspekcie w Izraelu i nie odnosiło się to tylko do ludności arabskiej. Tym samym, błędem byłoby przypisywanie rosyjskich działań jednemu formatowi osób np. posługujących się językiem rosyjskim lub wywodzących się z kręgów kulturowych zbliżonych do dziedzictwa ZSRR. Oczywiście, w ich przypadku mowa jest o grupach ryzyka, gdyż ułatwione jest docieranie do nich, komunikacja, a także np. sprawdzanie pewnych wcześniejszych podatności i wrażliwości na tle chociażby wątków rodzinnych, biznesowych, itp. Jednak nowoczesna technika typowania, docierania i prowadzenia osób posługujących się innymi językami niż rosyjski powinna być pewnym elementem alarmującym społeczeństwo. Rzecz w tym, by nie popadać w groźne stereotypy i schematy. Szczególnie, że punktem odniesienia, przede wszystkim dla szybkich i krótkich działań, są doświadczenia np. ze strony rekruterów Daish. Co więcej, nie wolno bagatelizować zdolności lingwistycznych przeciwnika i jego umiejętności posługiwania się językami europejskimi.

Wykorzystanie trendów i tworzenie ich

W tym miejscu możemy zwrócić uwagę szczególnie na możliwość wykorzystania dwóch ważnych trendów, które mogą sprzyjać rosyjskim służbom wywiadowczym. Pierwszą rzeczą jest radykalizacja, szczególnie pewnych grup wiekowych, w tym młodych ludzi. Nie mówimy o typowym ideologicznym werbunku na modłę działań ZSRR, ale o wręcz eklektycznym sięganiu po różne radykalizmy. W tym późniejsze ich stymulowanie oraz nawet zdolność do sterowania za pomocą operacji prowadzonych pod fałszywą flagą. Baza do działań dywersyjno-sabotażowych może więc objąć o wiele więcej osób niż tylko tych, którzy na swoich prywatnych mediach społecznościowych np. wychwalają działania Rosji i samego Władimira Putina.

Drugim trendem, który wymaga ciągłego podkreślania, jest stabilny czynnik finansowy. Rosjanie są w stanie uzyskiwać „trafienia” w obrębie werbowania i rekrutowania do działań dywersyjno-sabotażowych (ale też klasycznego szpiegostwa) za pomocą czynników materialnych. Łatwe pieniądze, szybkie transfery środków (w tym nowych środków płatniczych) zawsze będą przyciągały pewną grupę osób. Obecnie jest to wzmacniane dwoma ważnymi czynnikami społecznymi – tj. kulturą bogactwa i blichtru, która wręcz napędza poszukiwanie łatwych na pierwszy rzut oka form pozyskania dochodów, ale także sprawą znacznego rozwarstwiania się dochodów, również w dotychczas stabilnych społeczeństwach.

Dziś procesy, które kiedyś wymagały dłuższego przygotowania i weryfikacji z różnych źródeł, stają się widoczne za sprawą samych zainteresowanych. Pomijając przy tym inne aspekty, pozwalające na rozwój bazy werbunkowej i rekrutacyjnej po stronie Rosji. Na temat osadzenia mocnego połączenia między rosyjskim państwem i jego agendami a przestępczością zorganizowaną, w ostatnich latach napisano jednak wiele. Innym aspektem, zapewne wymagającym oddzielnego spojrzenia i analizy, jest sprawa możliwego kanalizowania przez Rosjan potencjalnych oferentów, którzy sami za pomocą np. popularnych narzędzi teleinformatycznych (szyfratory, darknet, etc.) zgłaszają się do Rosjan. Ten wątek możemy zauważyć chociażby w kontekście działań rosyjskich przeciwko Ukrainie, ale należy go brać pod uwagę także w przypadku innych państw.

Reklama

Anomalie w środowisku wokół nas

Trzecia kwestia, wracając do Danii, to uznanie, że zagrożenia nie będą miały charakteru standardowego. Mówimy więc o sygnalizacji kluczowego elementu, jakim jest zdolność do zauważenia anomalii w swoim najbliższym otoczeniu. Dla wielu państw na Zachodzie nie będzie to zaskoczeniem, gdyż już wcześniejsze akcje związane z prewencją terrorystyczną kierowały uwagę na zauważanie wokół pewne indykatory większych zagrożeń. Nasi partnerzy z UE/NATO przeżywali już spiski terrorystyczne z rozwiniętą logistyką, konstruowane przez wielu miesięcy, działania samotnych terrorystów izolujących się od świata czy działania wynikające z silnych emocji. W wielu przypadkach potencjalnie możliwe było zatrzymanie fazy realizacji za pomocą informowania o rzeczach drobnych, ale dających szerszą perspektywę służbom policyjnym i specjalnym. Tutaj raczej mamy więc coś w rodzaju próby przeszczepienia tego podejścia na nowe tory, podejścia wiązanego już bezpośrednio z aktorami państwowymi na czele z Rosją. Powtarzając, być może już do znudzenia stwierdzenie, że wszelkie inwestycje w prewencję terrorystyczną powinny być rozumiane jako wspierające prewencję w zakresie osłony kontrwywiadowczej i odwrotnie.

Należy zauważyć, że zagrożenia dywersyjne i sabotażowe, terrorystyczne i szpiegowskie, nigdy nie są testem samych służb specjalnych danego państwa, czy też nawet grupy państw. To zawsze będzie testowanie systemu bezpieczeństwa. I jako takie wymaga działań systemowych, gdzie rzeczywiście pierwszym elementem jest wzmocnienie kontrwywiadów, ale nie jest to ostatnie działanie. Przykładowo, jeśli struktury kontrwywiadu i wywiadu są na najwyższym poziomie, a ochrona obiektowa jest słaba, nękana problemami z wyszkoleniem, wyposażeniem czy brakiem niezbędnych szkoleń, to podatność na zagrożenia prędzej niż później ujawni się ze zdwojoną siłą.

Skąd to wzmożenie?

Podsumowując, trzeba odnieść się również do motywów zwiększenia skali działań strony rosyjskiej w sferze działań dywersyjno-sabotażowych względem celów w Europie. Przy jednoczesnym stwierdzeniu, że nie jest to żadna nowość w stosunku do rozwoju środków aktywnych ZSRR i Rosji w latach ubiegłych. Wydzielmy więc cele mając na uwadze kwestie operacyjne oraz wymiar strategiczny. W tym pierwszym wymiarze, najważniejsza może być hipoteza, że są to działania przygotowujące do prób przełamania impasu militarnego na Ukrainie. Do tego kluczowe jest uniemożliwienie lub ograniczenie zwiększonej pomocy wojskowej ze strony Zachodu na wypadek rozszerzenia działań ofensywnych przez Rosję. Punktowe uderzenia mogą być więc testowaniem reakcji na większą skalę działań (na co wskazał komunikat duński), symultanicznie do działań wymierzonych przeciwko Ukrainie. Co ważne, Rosjanie mogą traktować obecne aktywności sabotażowo-dywersyjne jako tekst obiektów, ale i całych państw oraz struktur ponadnarodowych, takich jak UE i NATO.

Celem na pograniczu przestrzeni operacyjnej i strategicznej może być również hipoteza o celowym zwiększeniu kosztów jeśli chodzi o bezpieczeństwo wewnętrzne w poszczególnych państwach europejskich. Ataki, lub nawet próby ataków, na przemysł zbrojeniowy, ale też infrastrukturę krytyczną, cele osobowe, sieci transportowe, usługi krytyczne (w tym uderzenia tylko w domenie cyber) wymuszają konkretne zaangażowanie państwa i jego agend. Może to odnosić się do dyslokacji sił, ale też np. funkcjonowania w stanie podwyższonej gotowości, co też kosztuje podatników. Nie mówiąc o możliwościach wystąpienia ograniczeń w dostępie do usług krytycznych, które mogą mieć przełożenie zarówno na przestrzeń gospodarczą, jak i społeczną.

Jeśli zaś chodzi o zauważenie wymiaru typowo strategicznego, to należy brać pod uwagę symboliczne i w pewnym sensie również praktyczne ukaranie Zachodu za pomoc wojskową i polityczną względem Ukrainy, bez możliwości innego oddziaływania na nie, przy słabszej pozycji Rosji w sektorze energetycznym, wojskowym i jądrowym. Tym bardziej jeśli chodzi o jakiekolwiek inne narzędzia ekonomiczne.

Upraszczając, Rosja nie ma zasobów do konwencjonalnego karania innych państw, więc będzie sięgała po działania poniżej progu wojny. Co ważne, taka formuła odnosi się do dwóch przestrzeni odbioru całej narracji – wewnętrznego, gdzie zaspokajane są pewne życzenia walki z tzw. „kolektywnym Zachodem” i zewnętrznego, gdzie można podtrzymywać wizję siły i sprawczości Rosji względem Europy. W obu przypadkach, należy przypomnieć, że kremlowska wierchuszka na czele z Władimirem Putinem ma zupełnie inaczej oceniać rolę służb wywiadowczych, a także akceptować większy poziom ryzyka w tajnych operacjach oraz szpiegostwie.

Utrzymać strach przed III wojną światową

Ostatecznie, strategicznym celem rozłożonym na przynajmniej średniookresowe widzenie całej sytuacji jest stworzenie presji psychologicznej i zbudowanie narracji w wymiarze kognitywnym. Rosja tworzy mit państwa neoimperialnego o dużej sprawczości w Europie oraz poza nią. Jednak, ta wizja (nie należy jej mylić z akceptacją Rosji na arenie międzynarodowej) eroduje od 2022 r. w oczach odbiorców zachodnich. Część z nich jest zmęczona konfliktem i traktuje go jako peryferyjny, a część uznaje, że Rosja wytraca swój potencjał i nie jest groźna militarnie. Tym samym, działania dywersyjno-sabotażowe rozpisane pod względem zmiany skali i jakości, mają zagwarantować wytworzenie (lub utrzymanie) zagrożenia pełnoskalową konfrontacją z NATO. Ma to być pomocne w wypracowaniu pewnego rodzaju masy krytycznej niezbędnej do wspierania wizji „normalizacji” stosunków z Rosją, jako gwarancji zaprzestania zagrożeń. Chodzi też o utrzymanie pozycji Rosji w innych procesach, w ramach stosunków między różnymi państwami.

Reklama

Tym samym, nie możemy dziś mówić o żadnej tymczasowości, ani upraszczać analizy wypadków do ich taktycznego charakteru. Szczególnie, pamiętając bolesną lekcję z okresu poprzedzającego rosyjską agresję pełnoskalową na Ukrainę w 2022 r. Wówczas, patrząc punktowo, nie zauważono przesuwającego się poziomu aktywności Rosji. Nie zestawiano ze sobą takich przypadków jak użycie bojowych środków trujących w Salisbury (a wcześniej w Londynie środka radioaktywnego), zestrzelenia MH-17 i sprowadzenia przez Białoruś samolotu cywilnego za pomocą myśliwca, wysadzenia składu amunicji w czeskich Vrběticach, masowych uderzeń cyber, współpracy z Białorusią w działaniach wobec granic Polski, Litwy i Łotwy, wzrostu poziomu szpiegostwa w oparciu o kadrowych oficerów wywiadu dyslokowanych do placówek Rosji w niemalże każdej części Europy, nie mówiąc o skali zabójstw i prób zabójstw opozycji rosyjskiej oraz przeciwników Kremla. Traktowano to wszystko raczej incydentalnie i nie zestawiano ze zmianą trendów oraz możliwego przesuwania akceptowanej dla Rosji granicy. Dziś, taka sama incydentalność może być jeszcze bardziej tragiczna w skutkach.

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama