Gen. dyw. SG Tomasz Praga: każda złotówka wydana na barierę zostanie "dokładnie prześwietlona"

2 listopada 2021, 11:16
Tomasz Praga, straż graniczna, fot. MSWiA
Fot. MSWiA/Twitter

"Mamy sytuację wyjątkową, która wymaga szybkiej realizacji inwestycji" - mówi w rozmowie z InfoSecurity24.pl gen. dyw. SG Tomasz Praga, komendant główny Straży Granicznej, pytany o rezygnację z przepisów ustawy prawo zamówień publicznych, podczas budowy zabezpieczenia na polsko-białoruskiej granicy. Jak przekonuje, postępowanie ma być jednak "na każdym etapie (...) transparentne i zabezpieczone przez różne podmioty kontrolujące wszystkie działania". "Zarówno ja, jak i moi współpracownicy będziemy robić wszystko, żeby ta budowa była transparentna" - zapewnia szef SG.

Dominik Mikołajczyk: Mur, ogrodzenia, płot, zapora… Co właściwie stanie na polsko-białoruskiej granicy?

Gen. dyw. SG Tomasz Praga, komendant główny Straży Granicznej: Ja unikam słowa ogrodzenie czy mur. Stosuje raczej zwrot bariera, która będzie się składała z określonych elementów. Jednym z nich będzie oczywiście ogrodzenie, ale będzie to też system perymetrii, odpowiednie czujniki, dodatkowe zabezpieczania, także te pozwalające wykryć ewentualne podkopy. Każda bariera czy zapora inżynieryjna, nawet ta najlepsza, wymaga jednak nadzoru w postaci pełniących służbę funkcjonariuszy.

Wspomniał Pan o systemach perymetrycznych, więc zapytam o podział środków przeznaczonych na budowę. 1,5 mld pochłonąć ma ogrodzenie, a jedynie 115 mln przewidziano na systemy ochronne. Czy te proporcje nie są zaburzone?

Jedną ze składowych tej bariery będzie perymetria, wyceniona – tak jak pan wspomniał – na 115 mln złotych. Pamiętajmy, że samo ogrodzenie i najbliższe otoczenie zabezpieczymy także dodatkowymi czujnikami i urządzeniami, które są wliczone w koszt budowy bariery. Musimy zastosować takie materiały, które nie dają się łatwo sforsować, więc mówimy np. o stali dużej wytrzymałości. To ogrodzenie będzie miało ponad 5 metrów wysokości plus dodatkowe zabezpieczenia, więc będzie ono jeszcze wyższe. Odpowiadając na pytanie, to de facto kwota przewidziana na perymetrię będzie zwiększona o część środków przewidzianych na budowę samego ogrodzenia. 

Wzorujemy się na doświadczeniach innych państw. Nasz projekt jest efektem doświadczeń krajów Unii Europejskiej. Stawiamy więc na konsolidację wielu urządzeń i systemów. Zakładając kwotę 115 mln zł, opieraliśmy się na naszych standardowych, dotychczasowych doświadczeniach.

Budowa kosztować ma ponad 1,6 mld złotych. Z jednej strony to niebagatelna kwota, biorąc chociażby pod uwagę, że to niemal tyle, ile wynosi roczny budżet Straży Granicznej. Z drugiej, pojawiają się głosy, że by wybudować ogrodzenie na całej polsko-białoruskiej granicy pieniędzy może być za mało. Wystarczy środków by zrealizować tę inwestycję?

Cała granica z Białorusią to mniej więcej 418 km, ale musimy pamiętać, że mamy naturalne przeszkody, chociażby takie jak rzeka Bug. Mamy też mokradła, gdzie teren jest bardzo trudny do przejścia, co widzimy nawet dziś, bowiem nie odnotowujemy tam zbyt wielu prób nielegalnego przekroczenia. Pamiętajmy również, że na granicy mamy też puszczę, gdzie nie możemy wybudować tak poważnej infrastruktury. Zastanawiamy się jednak oczywiście, jakie dodatkowe zabezpieczenia trzeba tam wprowadzić, by nie miało to wpływu na środowisko. 

Realnie mówimy o tym, że taką barierą musimy zabezpieczyć około 200 km i wydaje mi się, że te środki powinny na to wystarczyć. Temu co robimy bacznie przygląda się też Unia Europejska. Nie możemy zapominać, że budowa odbywać się będzie na granicy zewnętrznej UE i pewnie będziemy się zwracać, by Unia również uczestniczyła w kosztach technicznego zabezpieczenia granic Polski, które są granicami zewnętrznymi UE, w tym również granicy morskiej.

Odpowiadając na pytanie, patrząc na dzisiejsze ceny, te szacunki wydają się jak najbardziej trafione. Nie wiemy jednak tego, jak rynek będzie się zachowywał w przyszłym roku, a patrząc na to, jak np. wzrosła cena tony stali, zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele rzeczy może się zdarzyć. Nie mamy jednak na to wpływu ani jako Straż Graniczna, ani rząd, ani nikt w Europie. 

Ta bariera to inwestycja, która przetrwa lata. Pamiętajmy, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest niestabilna, a Białoruś nie jest dzisiaj przewidywalnym partnerem. Wiemy, że znajduje się w strefie wpływów Rosji i zapewne tam pozostanie. Destabilizacja, z którą mamy do czynienia, wskazuje że musimy zainwestować w coś trwałego.

Inwestorem tego przedsięwzięcia będzie komendant główny SG, a do inwestycji nie będą stosowane m.in. przepisy ustawy prawo zamówień publicznych. Nie uważa Pan, że wyłączenie tak kosztownej budowy spod PzP może rodzić wątpliwości co do jej uczciwości i transparentności?  

Mamy sytuację wyjątkową, która wymaga szybkiej realizacji inwestycji. Te przepisy w połączeniu z uregulowaniami, które chcemy wewnętrznie wprowadzić, spowodują że na każdym etapie to postępowanie będzie transparentne i zabezpieczone przez różne podmioty kontrolujące wszystkie działania. Wydanie każdej złotówki będzie dokładnie prześwietlone. Mówię chociażby o działaniach Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Dzisiaj najważniejsze jest bezpieczeństwo Polski i Polaków, i z tego wynika potrzeba tak szybkiego działania. Pamiętajmy też, że musimy mieć możliwości pozyskania gruntów, które położone są bezpośrednio przy granicy albo stanowią linię granicy, tak żebyśmy bez zbędnej zwłoki mogli rozpocząć budowę. Jest dziś pas drogi granicznej, który ma szerokość 15 m i to tam będziemy stawiać tę barierę. Bardzo istotne jest bowiem dla nas to, by znalazła się ona jak najbliżej linii granicy. Nie wolno nam jej odsunąć na 20 czy 30 m, bo to nie ma sensu.

image
Fot. Straż Graniczna/Twitter

 

Oczywiście zawsze rodzi się niebezpieczeństwo, o którym pan mówi, i ja też zdaję sobie z tego sprawę, bo to na barkach komendanta głównego Straży Granicznej spoczywa ciężar i odpowiedzialność za realizację inwestycji. Ale tak jak powiedziałem, zarówno ja, jak i moi współpracownicy będziemy robić wszystko, żeby ta budowa była transparentna. I o ile nie będziemy mogli powiedzieć o pewnych zabezpieczeniach mających wpływ na bezpieczeństwo, o tyle na każdym etapie będziemy mówili o tym co powstało, ile kosztowało, tak żeby nie doprowadzić do sytuacji, że zakończymy inwestycję i powiemy "zbudowaliśmy", ale nie będziemy informować o szczegółach.

Mówiąc o transparentności ma Pan na myśli to, że opinia publiczna będzie miała wgląd do dokumentów i informacji, podobnie jak dzieje się to w przypadku zamówień publicznych, czy jednak mówi Pan o "transparentności wewnętrznej", do której opinia publiczna nie będzie miała dostępu?

Mówię o obu elementach. Jednym z nich jest to, że wewnętrznie będziemy bacznie obserwować pewne działania, o których ze względu na tajemnicę nie będziemy mogli szerzej informować. Mam na myśli np. rodzaje czy rozlokowanie konkretnych sensorów czy czujników. Ale będziemy mogli powiedzieć – i opinia publiczna musi mieć możliwość uzyskania takich danych np. w trybie dostępu do informacji publicznej – jak przebiega budowa czy ile kosztuje. Ta transparentność powinna mieć charakter zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny, z zastrzeżeniem, że o tych elementach, które będą niejawne i wpływają wprost na bezpieczeństwo państwa, mówić nie możemy. Poza tym jednak, cały proces powinien być przejrzysty. 

Zgodnie z ustawą, bariera może pojawić się też na innych, niż ten białoruski, odcinkach polskiej granicy. Czy takie rozwiązanie brane jest pod uwagę? 

To będzie oczywiście decyzja rządu, jednak patrząc na dynamikę sytuacji trudno wykluczyć, że taka potrzeba się zrodzi. Jeszcze do ubiegłego roku partner białoruski był przewidywalny, a sytuacja na granicy stabilna. Biorąc to pod uwagę, nie wiemy np. jak w przyszłości sytuacja kształtować się będzie na granicach. Nie chciałbym więc dziś przesądzać, ani mówić, że takie zapory inżynieryjne czy bariery nie powstaną. 

Pamiętajmy, że musimy się także zastanowić w jaki sposób zabezpieczyć rzeczną granicę z Białorusią. Nie mogę ujawnić wszystkich informacji, ale pracujemy nad tym i dostrzegamy pewne możliwości techniczne. Zresztą część z nich, jak choćby świetnie sprawdzające się wieże obserwacyjne, stosujemy już dziś. 

Z drugiej strony, mamy np. granicę z przyjazną nam Litwą, ale miejmy świadomość tego, że kiedy my postawimy tę barierę, Białoruś może chcieć skanalizować presję migracyjną właśnie do naszego sąsiada. Strona litewska oczywiście zapowiedziała budowę bariery, ale trudno nam powiedzieć, kiedy ona powstanie. Wiec tych pytań jest wiele, a odpowiedzi na część z nich jeszcze nie znamy. Musimy być otwarci na różne sytuacje.

Stan wyjątkowy został przedłużony, jednak zgodnie z przepisami, można zrobić to tylko raz. Co w takim razie stanie się po zakończeniu jego obowiązywania?

To pytanie powinno zostać skierowane raczej do przedstawicieli rządu, ale powiem tak  pewne możliwości są dziś analizowane i wydaje mi się, że na podstawie obowiązujących przepisów rozwiązania te mogłyby zostać wprowadzone w życie. Nie chciałbym jednak wybiegać tak daleko w przyszłość. Straż Graniczna popierała oczywiście decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, ale w tym całym procesie brano pod uwagę m.in. opinie służb, które dysponują całym wachlarzem informacji, mających wpływ na podejmowanie tak trudnej decyzji. 

Zapytam w takim razie inaczej. Czy gdyby zależało to od Pana, to podobny status do tego, jaki mamy dziś na przygranicznych terenach w związku z obowiązywaniem stanu wyjątkowego, powinien po jego zakończeniu zostać zachowany?

Musimy zdać sobie sprawę z tego, co dało nam wprowadzenie stanu wyjątkowego. Po pierwsze, możliwość zatrzymywania osób, które docierają z całej Europy, aby odebrać z polsko-białoruskiej granicy nielegalnych migrantów i przetransportować ich chociażby do Niemiec, Francji czy Szwecji. Stan wyjątkowy pozwala nam o wiele łatwiej zidentyfikować takie osoby. Przynosi to wymierne efekty, bowiem z naszych informacji wynika, że zmieniły się – mówiąc kolokwialnie – stawki za transport. Jeśli odbiór nastąpić ma wprost ze strefy, w której obowiązuje stan wyjątkowy, cena jest znacznie wyższa niż w przypadku, kiedy nielegalny migrant sam przedostanie się na odległość od 10 km do 30 km od granicy.

Po drugie, funkcjonariusze z pierwszej linii byli często zaczepiani przez media, musieli pracować w świetle kamer. To jest dla nich coś nowego, z czym nie mieli wcześniej do czynienia, a wykonywanie ich głównego zadania jakim jest ochrona nienaruszalności granic wymaga obecnie ogromnej koncentracji. Pamiętajmy też, że działają oni obecnie w dużym stresie. Kilkanaście dni temu na jednym z odcinków granicy doszło do siłowego przekroczenia przez grupę liczącą 200 osób. Oni niemal szturmem weszli na terytorium Polski. Zdajemy sobie wszyscy sprawę z tego, jak trudno jest zapanować na tłumem, tym bardziej takim, który jest stymulowany przez białoruskie służby. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której taka grupa próbuje wedrzeć się do Polski, za plecami funkcjonariuszy mamy flesze i kamery, a mundurowi zamiast skupić się na tym, jak powinni się zachować, jak nie dopuścić do nielegalnego przekroczenia granicy, muszą myśleć jeszcze o bezpieczeństwie dziennikarzy. 

Jeśli dobrze rozumiem, Straż Graniczna będzie przekonywała do wprowadzenia takich rozwiązań prawnych, które sprawią, że status wynikający dziś z obowiązywania stanu wyjątkowego po jego zakończeniu zostanie w pewien sposób utrzymany?

Stan wyjątkowy pozwolił nam ustabilizować sytuację. Z danych, którymi dziś dysponuję, wynika że pozwala nam lepiej wykonywać nasze zadania. Dopóki sytuacja po drugiej stronie się nie ustabilizuje, stan wyjątkowy jest potrzebny. 

Codziennie polsko-białoruską granicę próbują przekroczyć setki osób. Co dzieje się z zatrzymanymi już na terytorium RP? Przyjmowane są od nich wnioski o ochronę międzynarodową?

Mamy do czynienia z otwarciem nowego, sztucznego szlaku migracyjnego. Został on wywołany przez reżim Łukaszenki, który z tego procederu czerpie miliony dolarów zysku.

Niewiele osób pamięta, że Straż Graniczna codzienne na przejściach granicznych przyjmuje na terytorium Polski wielu obywateli państw trzecich, w tym między innymi obywateli Białorusi, którym realnie grozi utrata zdrowia lub życia. Do Polski od 18 sierpnia ubiegłego roku do tej pory przyjechało ok. 12 tys. obywateli Białorusi, m.in. na podstawie wiz humanitarnych. W tym również osoby, które złożyły wnioski o ochronę międzynarodową lub zadeklarowały, że o taką ochronę będą się ubiegać. Dodatkowo ponad 7 tys. Białorusinów przyjechało do Polski korzystając z tzw. wiz biznesowych, czyli aby w Polsce pracować. 

Wobec osób ujawnionych jako przebywający nielegalnie na terytorium RP podejmowane są dalsze, przewidziane przepisami prawa, procedury związane między innymi z umieszczaniem cudzoziemców w strzeżonych ośrodkach celem zabezpieczenia ich pobytu na potrzeby procedury powrotowej albo w związku ze złożonym wnioskiem o udzielenie ochrony międzynarodowej na terytorium RP. W strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców przebywa ponad 1700 osób, z czego tylko około 50 proc. ostatecznie składa wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej w Polsce. Mamy np. dużą grupę obywateli Iraku, około 1000 osób, która w większości nie deklaruje chęci ubiegania się w Polsce o taką ochronę. To pokazuje, że celem wielu osób nielegalnie przekraczających granice wcale nie jest Polska. Dla tych osób będziemy organizować powrót do kraju, ale musimy mieć też zgodę strony irackiej, która wyrazi chęć przyjęcia swoich obywateli.

Jednocześnie należy podkreślić, że kiedy stwierdzamy, że takie osoby znajdują się na terenie Polski nielegalnie, głównym naszym zadaniem jest ocena ich stanu zdrowia. Mówią o tym statystyki. Wystarczy spojrzeć chociażby na liczbę migrantów, którzy znajdują się w podlaskich szpitalach. Jeśli jest taka potrzeba, wydajemy im też pakiety żywnościowe czy koce.

Wracając jednak do pytania o te osoby, które nielegalnie przekroczyły polsko-białoruską granicę… 

W przypadku osób ujawnionych bezpośrednio po przekroczeniu granicy wbrew przepisom, jeśli nie potrzebują naszej pomocy lub nie deklarują chęci złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej w Polsce, otrzymują postanowienie o opuszczeniu terytorium Polski i są doprowadzane do linii granicy. Odbywa się to na podstawie nowelizacji ustawy o cudzoziemcach z dnia 26 października 2021 roku. My działamy na podstawie prawa i w jego granicach. Przepis jasno nakazuje nam takie działanie. Podkreślam, że na każdym etapie cudzoziemiec może złożyć wniosek o ochronę międzynarodową w Polsce, wówczas realizacja postanowienia o opuszczeniu terytorium Polski jest wstrzymana do czasu podjęcia decyzji przez Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców.

Sporej części przypadków prób nielegalnego przekroczenia granicy zapobiegamy już na samej granicy, wzywając osoby do postępowania zgodnego z prawem. Informujemy o konsekwencjach. 

Do 26 października podstawę prawną do zawracania na linię granicy stanowiło rozporządzenie szefa MSWiA, o którym Pan wspomniał. Jak jednak twierdzi RPO, regulacja ta de facto uniemożliwiała osobom chcącym ubiegać się o ochroną międzynarodową przekroczenie granicy RP, a tym, które dokonały już tego w sposób niezgodny z przepisami prawa "odbiera szansę na skuteczne złożenie wniosku o udzielenie ochrony". Wydaje się więc, że mamy do czynienia z pewnym impasem. Jak z niego wyjść?

Niedawno spotkałem się z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Wymieniliśmy się poglądami na pewną sferę naszych działań. Na pewno zauważył pan, że dopuszczamy np. przedstawicieli RPO do wszystkich naszych działań, bezpośrednio do placówek SG czy nawet na linię granicy.

Powtórzę jednak raz jeszcze, że jako funkcjonariusze Straży Granicznej przestrzegamy prawa, które jest dziś obowiązujące. Należy podkreślić, że każdy cudzoziemiec, który przebywa na terytorium Polski i deklaruje chęć uzyskania w Polsce ochrony, ma zawsze możliwość złożenia wniosku o udzielenie  mu ochrony międzynarodowej i wnioski takie są przyjmowane przez funkcjonariuszy Straży Granicznej.

W przypadku osób przebywających na terytorium Białorusi legalnie, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby te osoby zwróciły się z prośbą o pomoc do polskich placówek dyplomatycznych. To są mechanizmy, które pozwoliłyby im dostać się na terytorium RP legalnie. Dlaczego ci ludzie tego nie robią? Bo Polska nie jest krajem docelowym ich podróży. Cudzoziemiec, który złoży wniosek na terytorium Polski, a następnie w trakcie trwania procedury opuści to terytorium i uda się do innego kraju UE, zgodnie z zasadami ustanowionymi w rozporządzeniu dublińskim, zostanie z powrotem przekazany do Polski jako państwa odpowiedzialnego za rozpatrzenie jego wniosku.

Straż Graniczna często bierze udział w różnych akcjach koordynowanych przez Frontex. Dlaczego, w sytuacji kiedy mamy do czynienia, jak mówił wicepremier Jarosław Kaczyński, z najpoważniejszym kryzysem po 1989 roku, Polska nie zwróciła się o pomoc do unijnej agencji? 

Na co dzień współpracujemy w Frontexem, a jego szef wizytował niedawno polsko-białoruską granicę. W ostatnich tygodniach również oficer łącznikowy Agencji był w Podlaskim i Nadbużańskim Oddziałach SG. Codziennie wymieniamy się z Frontexem informacjami. Nie jest tajemnicą, że dzięki jego przychylności korzystaliśmy m.in. z satelit. Pamiętajmy też, że na przejściach granicznych cały czas mamy funkcjonariuszy agencji. Aktywnie współpracujemy z Frontexem również na płaszczyźnie realizacji operacji powrotowych.

Dzisiaj Agencja działa na wielu płaszczyznach i w wielu krajach w Europie. Polska Straż Graniczna do działań poza granicami ma oddelegowanych dziś 107 funkcjonariuszy i są to również działania w ramach misji Frotexu. Jesteśmy przecież m.in. na Litwie. 

Dlaczego na tym etapie nie prosimy jeszcze o wsparcie Frontexu? Odcinek granicy z Białorusią ma 418 km. Mamy tam w tej chwili, mniej więcej, w ramach dwóch oddziałów, około 4 tys. funkcjonariuszy Straży Granicznej. Na granicy wspomaga nas ok. 7,5 tys. żołnierzy, nie licząc Wojsk Obrony Terytorialnej, i około 800 policjantów.

Pamiętajmy też, że Frontex nie osiągnął gotowości operacyjnej. To, co ma się wydarzyć, a więc sytuacja, w której ta agencja dysponować będzie – mówiąc skrótowo – swoimi funkcjonariuszami, faktem stanie się za kilka lat. Dziś Frontex, by przyjąć zapotrzebowanie na dodatkowe siły na polsko-białoruskiej granicy, musiałby poprosić państwa członkowskie o oddelegowanie funkcjonariuszy z linii granicy, a sytuacja na granicy zewnętrznej Unii Europejskiej jest dziś bardzo napięta. Bierzemy to pod uwagę. 

Chcę powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy. Dziś mamy osiągnięty stan operacyjny w większości placówek działających na granicy z Białorusią. Patrole wojska rozlokowane są na linii granicy, w takiej odległości, aby na bieżąco monitorować cały odcinek. Jest to pierwszy z czterech pierścieni ochraniających granicę.

Dzisiaj radzimy sobie z tym, co dzieje się na granicy z Białorusią, ale cały czas rozważamy, czy na pewnym etapie nie będziemy tego wzmocnienia ze strony Frontexu potrzebowali. 

Jeśli mówimy o żołnierzach, to – jak informował MON – ci którzy pełnią służbę na granicy mają otrzymać specjalne nagrody. Czy mogą na nie liczyć też funkcjonariusze SG?

Wszyscy funkcjonariusze, którzy pełnili służbę na tzw. zielonej granicy takie nagrody również już otrzymali. Dla tych funkcjonariuszy przewidziane są także w najbliższym czasie kolejne, znaczące środki.

Pozostańmy na chwilę przy pieniądzach. Szef policji dość otwarcie mówi o tym, że budżet formacji, na której czele stoi, od lat jest niedoszacowany. Straż Graniczna w 2022 roku, zgodnie z projektem ustawy budżetowej, otrzymać ma ponad 1,8 mld złotych. To kwota wystarczająca? 

Na standardową, normalną działalność ten budżet jest wystarczający. Zawsze chciałoby się, żeby tych pieniędzy było więcej, natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, jaka jest sytuacja w kraju. Pamiętamy też, że niebawem otrzymamy również środki z nowej ustawy modernizacyjnej, które dodatkowo pomogą nam w realizacji inwestycji i zakupów. W pewnym zakresie będziemy również zapewne wspierani przez pieniądze pochodzące z budżetów przewidzianych na zabezpieczenie granicy. Nie zapominajmy także o środkach unijnych, przy udziale których m.in. budujemy ponad 60-metrowy statek. Większość, bo ponad 100 mln na ten cel, pochodzi właśnie z UE.

Podczas naszej ostatniej rozmowy mówił Pan, że przywrócenie kontroli granicznej w związku z pandemią Covid-19 to lekcja, a dowodzonej przez siebie formacji wystawiłby Pan mocną 4, bo widział Pan pewne braki i zagrożenia, które mogły się rozwinąć. Gdyby dziś miał Pan – w związku z tym, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej – wystawić taką ocenę dziś, jaka by ona była?

Pewnie narażę się tym co powiem na atak ze strony części opinii publicznej, ale patrząc przez pryzmat wniosków jakie wyciągnęliśmy po czasowym przywróceniu kontroli granicznej, biorąc pod uwagę naszą współpracę z Wojskiem Polskim, Policją i innymi służbami, widząc zaangażowanie funkcjonariuszy wystawiłbym dziś 5. Ta ocena wynika właśnie z postawy funkcjonariuszy. Dam przykład. Cenię sobie wizyty na granicy i niedawno podczas jednej z nich rozmawiałem ze spotkanymi na patrolu funkcjonariuszami. Podziękowałem im za postawę i zaangażowanie. Mówiłem, że zdaję sobie sprawę z tego, że często nasze działania spotykają się z niepochlebnymi opiniami, ale na obiektywną ocenę Polaków przyjdzie jeszcze czas. Nie dziś, bo dzisiaj jest za dużo nerwowości i niepotrzebnych emocji. Wie Pan co usłyszałem w odpowiedzi? "Ale panie generale, przecież ja tu jestem dla mojej żony i moich dzieci. Ja muszę ich chronić. Jak pan to sobie inaczej wyobraża". Uderzyło mnie to, z jaką otwartością i przekonaniem ten człowiek mi to powiedział. Dlatego właśnie wystawiam tę 5, chociaż wiem, że nasze działania przez część ludzi postrzegane są zupełnie inaczej.

Ta ocena jest składową wielu elementów, ale nie twierdzę oczywiście, że pewne działania nie mógłby zostać przeprowadzone w inny sposób. My z tej lekcji też wyciągamy wnioski, ale wszystkim żołnierzom Wojska Polskiego, funkcjonariuszom Policji i Straży Granicznej dziękuję za ich ciężką, odpowiedzialną i trudną służbę. Mówię to też dlatego, że wylewa się na nas teraz fala hejtu, na którą nie zasłużyliśmy. Jestem przekonany, że historia oceni nas właściwie. Dziś o pewnych sprawach nie możemy mówić, ale one kiedyś się pojawią w przestrzeni publicznej. Musimy wspierać naszych funkcjonariuszy. Uważam, że ich działania są zgodne z prawem i odbywają się na podstawie prawa. My chronimy własny dom. Jeśli ktoś chce do nas przyjść, to po to są drzwi, a nimi są przejścia graniczne. Granica to są ściany naszego domu i nie możemy pozwolić na ich naruszanie.

Dziękuję za rozmowę. 

Reklama
Reklama



KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Zybi
piątek, 5 listopada 2021, 15:00

Najpierw niech prześwietlą nagrody,które biorą oficerowie A nie funkcjonariusze faktycznie i ciężko pracujący na granicy. A awanse tylko dla pupili w NOSG.

Uzi
środa, 3 listopada 2021, 15:01

Każda złotówka. Tak jak każda z zakupu respiratorów i maseczek. Każda wydana na wybory-widmo. Każda wydana na budowę tzw. "Szpitali tymczasowych", czyli hoteli dla zakażonych nie wymagających opieki medycznej. Każda wydana na organizacja punktów szczepień, w których nikogo nie zaszczepiono. Każda.

czarno to widzę
piątek, 5 listopada 2021, 15:23

A za Gomułki było: Każda fura gnoju wywieziona w pole, to cios dla imperializmu amerykańskiego w Wietnamie...

Krzys
środa, 3 listopada 2021, 08:09

Czy rozliczenie budowy z moich podatków ma oprzeć się na zapewnieniach o prawidłowości na budowie i wierze w zapewnienia osób na wiarę nie zasługujących?

Gosc
wtorek, 2 listopada 2021, 22:35

"na granicy mamy też puszczę, gdzie nie możemy wybudować tak poważnej infrastruktury: - nie bardzo rozumiem dlaczego?!... Skoro jest granica, tzn. nie powinna byc przekraczana. Przez puszcze (1939r.) w kierunku Warszawy przechodzily dwie armie. Rozumiem, ze po wybudowaniu muru 200km. zolnierze zostana zakwaterowani w puszczy na granicy. To teren w pierwszej kolejnosci do inwigilacji. A swoja droga to nie moge juz patrzec na te prowizorke z drutu opadajaca w kierunku ziemi. Nie macie inzynierow w armii??? Trzeba sie z nim skonsultowac.

SAS
wtorek, 2 listopada 2021, 20:47

Od prześwietlania są inne instytucje. Tak jakby lis przed wizytą w kurniku zapewniał, że wszystkie kury zostaną dokładnie policzone.

Tweets InfoSecurity24