Reklama
  • WIADOMOŚCI

Skłócić uchodźców z Kijowem. Siemoniak o kulisach akcji ABW

ABW Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
ABW Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
Autor. Służby specjalne/gov.pl

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak uchylił rąbka tajemnicy dotyczącej mechanizmu działania grupy dziewięciu obywateli Ukrainy i dwóch obywateli Białorusi, którzy zostali zatrzymani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Straż Graniczną, a następnie wydaleni z Polski. Jak podkreślił, chodziło o to, żeby podważać zaufanie uchodźców z Ukrainy do władzy w swoim kraju. „To były oskarżenia o korupcję władz Ukrainy, podsycanie różnych rzeczy, które na Ukrainie też miały miejsce” – powiedział Siemoniak.

Minister koordynator służb specjalnych był w środę gościem na antenie RMF FM. Podczas rozmowy został m.in. zapytany o zatrzymanych przez ABW Ukraińców i Białorusinów. Siemoniak potwierdził, że wszystkie zatrzymane osoby zostały już wydalone z Polski.

Odnosząc się do wcześniejszego komunikatu ABW, w którym Agencja poinformowała o rozpoznaniu mechanizmu wykorzystywania ukraińskich uchodźców do działań inspirowanych przez Rosję, Tomasz Siemoniak opisał sposób działania zatrzymanych. „To jest mechanizm taki, żeby wśród Ukraińców w Polsce – mamy ich, ta liczba cały czas się waha, około miliona ośmiuset tysięcy – podważać zaufanie do obecnych władz Ukrainy, do prezydenta Zełenskiego, ale też budować napięcie polsko-ukraińskie. To jest właśnie próba operacji wpływu na Ukraińców, którzy są w Polsce” – powiedział minister.

Jak zaznaczył, działania nie ograniczały się wyłącznie do podsycania napięć między Polakami i Ukraińcami. „Oceniliśmy, że przede wszystkim chodzi o to, żeby podważać więź tych ludzi z władzami Ukrainy. To były oskarżenia o korupcję władz Ukrainy, podsycanie różnych rzeczy, które na Ukrainie też miały miejsce” – wskazał.

Siemoniak podkreślił, że jeśli – jak ustaliła ABW – za organizacją tych działań stały rosyjskie środki finansowe, to ich cel był jednoznaczny. „W rosyjskim interesie jest to, żeby ci Ukraińcy, którzy są w Polsce, nie popierali obecnych władz Ukrainy, prezydenta Zełenskiego, i żeby siać napięcie, siać podziały” – zaznaczył.

Minister opisał również modus operandi stosowany przez organizatorów. „Bardzo groźny modus operandi, to znaczy pozornie oddolne, spontaniczne demonstracje, ludzie, którzy jakoś są manipulowani czy skłaniani do takich demonstracji. A w tle dość cyniczni gracze, którzy próbują tutaj cały czas siać zamęt” – powiedział. Jak dodał, właśnie ze względu na charakter tych działań podjęto decyzję o natychmiastowym wydaleniu zatrzymanych z Polski.

Reklama

O zatrzymaniu dziewięciu obywateli Ukrainy i dwóch obywateli Białorusi minister koordynator służb specjalnych poinformował 29 czerwca. Jak przekazała wówczas ABW, osoby te od jesieni 2025 roku rekrutowały i opłacały uczestników demonstracji organizowanych wśród ukraińskich uchodźców przebywających w Polsce. Według ustaleń Agencji środki finansowe oraz inspiracja do prowadzenia tych działań pochodziły z Rosji.

Do zatrzymań doszło w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Zakopanem i Bydgoszczy. Z ustaleń ABW wynika również, że zatrzymani posiadali powiązania z Rosją i Białorusią.

Agencja podała, że uczestnicy protestów otrzymywali wynagrodzenie za udział w demonstracjach, a organizatorzy wykorzystywali tematy budzące emocje, w tym informacje o skandalach korupcyjnych oraz bieżących wydarzeniach ukraińskiej polityki wewnętrznej. Według ABW celem było stopniowe oddziaływanie na środowisko ukraińskich uchodźców w Polsce i wykorzystywanie tej grupy do promowania haseł o charakterze politycznym.

Jak podkreśliła Agencja, działania te stanowią przykład aktywności prowadzonej poniżej progu klasycznej agresji, której celem jest rozbijanie zaufania społecznego, podsycanie napięć oraz wykorzystywanie osób uciekających przed wojną jako narzędzia rosyjskiej operacji wpływu.

Reklama
Reklama