Reklama
  • WIADOMOŚCI

Wozy za ponad 50 milionów złotych nie opuszczają garaży. Strażacy pójdą do sądu?

Autor. KG PSP

Miały być wsparciem dla strażaków podczas najtrudniejszych akcji ratowniczych, ale od ponad trzech lat stoją nieużywane w komendach w całej Polsce. Szesnaście pojazdów z 42-metrowymi drabinami pozostaje wyłączonych ze służby, a spór o ich bezpieczeństwo między PSP i producentem najprawdopodobniej rozstrzygnie sąd.

16 specjalistycznych wozów strażackich wyposażonych w 42-metrowe drabiny od ponad trzech lat pozostaje wyłączonych z użytkowania. Mimo wielomiesięcznych rozmów Państwowa Straż Pożarna i producent sprzętu, firma Rosenbauer, nie osiągnęły porozumienia. Wszystko wskazuje na to, że spór trafi do sądu.

„Nic się nie zmieniło. Sprzęt jak stał, tak stoi” – mówił w rozmowie z portalem RadioZET.pl strażak, którego jednostka dysponuje jednym z nieużytkowanych pojazdów. „Przez ostatni rok nie użyliśmy go ani razu. Część z nas już nawet nie liczy na to, że jeszcze skorzystamy z tych wozów” – dodał.

Problem dotyczy 16 samochodów wyposażonych w drabiny mechaniczne Rosenbauer L42A-XS, które znajdują się w komendach Państwowej Straży Pożarnej w całym kraju. 30 stycznia 2023 roku podczas testów na placu inowrocławskiej Straży Pożarnej złamała się jedna z tych drabin. Szczęśliwie nikomu nic się nie stało. Po zdarzeniu Komenda Główna PSP zdecydowała o całkowitym wyłączeniu wszystkich pojazdów tego typu z użytkowania. Od tego czasu trwa konflikt między Strażą Pożarną a austriackim producentem.

Pierwsze problemy pojawiły się niemal od razu

Geneza sporu sięga 2020 roku. PSP zamówiła wówczas 13 specjalistycznych samochodów z 42-metrowymi drabinami, które miały zostać dostarczone jesienią tamtego roku. Wozy jednak nie przeszły badań w Centrum Naukowo-Badawczym Ochrony Przeciwpożarowej (CNBOP), państwowym instytucie, który dopuszcza sprzęt strażacki do użytkowania. Austriacka spółka wskazywała między innymi na utrudnienia wynikające z pandemii COVID-19. Ostatecznie pojazdy trafiły do jednostek w 2021 roku.

Reklama

Pierwsze sygnały o możliwych problemach technicznych pojawiły się już kilka miesięcy później. Podczas ćwiczeń w Lublinie, gdy drabina została rozłożona na maksymalną wysokość, najwyższe przęsła konstrukcji wygięły się w lewą stronę. W koszu znajdowało się dwóch strażaków, którzy zostali ewakuowani. Wygiętej drabiny nie można było jednak złożyć. Zrobił to dopiero wezwany przez strażaków serwis.

Mimo incydentu sprzęt nadal był użytkowany. Sytuacja zmieniła się po dwóch kolejnych wypadkach. Jeden z nich zakończył się tragedią.

Wypadki w Katarze i Inowrocławiu

W październiku 2022 roku w katarskim porcie Hamad podczas ćwiczeń przed piłkarskimi mistrzostwami świata doszło do tragicznego wypadku. Rozłożona na maksymalną wysokość drabina złamała się i przewróciła na budynek. Zginęło trzech strażaków znajdujących się w koszu.

Kilka miesięcy później, 30 stycznia 2023 roku, podobny incydent miał miejsce w Inowrocławiu. Podczas testów nowego pojazdu drabina rozłożona na blisko 40 metrów uległa złamaniu. Tym razem udało się uniknąć tragedii, ponieważ w koszu zamiast strażaków znajdowały się worki z sorbentem ważące około 400 kilogramów.

Jeszcze tego samego dnia centrala Rosenbauera zaleciła, by drabin używać maksymalnie do wysokości 32 metrów. Ówczesny komendant główny PSP gen. bryg. Andrzej Bartkowiak uznał jednak, że to niewystarczające zabezpieczenie i polecił wycofanie wszystkich pojazdów z eksploatacji do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy.

Od tego momentu rozpoczęła się trwająca ponad trzy lata wymiana pism, ocen technicznych, ekspertyz i opinii. Straż Pożarna domagała się napraw z tytułu rękojmi. Rosenbauer konsekwentnie utrzymuje natomiast, że drabiny są bezpieczne i mogą być eksploatowane.

Mediacje prowadzone przy Prokuratorii Generalnej RP nie przyniosły przełomu. Straż Pożarna poinformowała, że ugody nie zawarto, a obecnie przygotowuje się do skierowania sprawy do Sądu.

„Nikt nie zaryzykuje"

Osoby znające kulisy sprawy wskazują, że źródłem impasu jest całkowicie odmienne stanowisko obu stron. Według informacji zbliżonych do sprawy kierownictwo PSP od początku podkreślało, że użytkowanie drabin może stwarzać zagrożenie dla życia strażaków. Producent nie zgadzał się z taką oceną i utrzymywał, że sprzęt spełnia wymagania bezpieczeństwa.

Reklama

„Austriacy są przekonani o tym, że mają rację. Natomiast żaden komendant nie zaryzykuje dopuszczenia drabin, bo gdyby coś się wydarzyło będzie miał to na sumieniu” – mówiła RadioZET.pl osoba z branży.

Podobne stanowisko słychać również wśród samych strażaków. Jak podkreślają, bez stuprocentowej pewności co do bezpieczeństwa sprzętu trudno oczekiwać decyzji o jego przywróceniu do użytkowania.

Obecnie wszystkie 16 pojazdów pozostaje wyłączonych ze służby. Znajdują się one m.in. w Krakowie, Lublinie, Rzeszowie, Zielonej Górze, Ostrołęce, Suwałkach czy Świnoujściu. Jeżeli sprawa rzeczywiście trafi do sądu, proces może potrwać wiele lat. Jak wskazują, po siedmiu czy 10 latach te wozy będą się nadawały tylko do remontu, mimo że praktycznie nie uczestniczyły w działaniach ratowniczych.

Reklama
Reklama