- WIADOMOŚCI
- OPINIA
Od gaszenia pożarów do „służby od wszystkiego”
Autor. str. Marcin Waszkiewicz KGPSP / MSWiA 🇵🇱 (@MSWiA_GOV_PL)/X
Sierpień 1991 roku. Sejm uchwala ustawę o Państwowej Straży Pożarnej i ustawę o ochronie przeciwpożarowej i tym samym zamyka epokę pożarnictwa z czasów PRL. Trzydzieści pięć lat później PSP jest formacją, z którą mało kto w Europie może się równać. Problem jednak w tym, że ma coraz więcej na głowie, a jej fundamenty pod ciężarem nowych zadań, w tym kluczowej roli w systemie ochrony ludności, mogą niebawem zacząć niebezpiecznie trzeszczeć.
Z perspektywy czasu decyzji z sierpnia 1991 roku trudno nie oceniać w kategoriach strategicznego sukcesu. I to takiego, pod którym zgodnie podpisują się kolejne pokolenia strażaków.
Twórcy reformy, z gen. Feliksem Delą na czele, zdołali przekuć rozproszone jednostki zawodowe w spójną formację. Państwowa Straż Pożarna powstała 1 stycznia 1992 roku, a chwilę później, w 1995 roku, „dołożono” do tego Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy, który w unikalny dla Europy sposób spiął potencjał państwa ze strukturami ochotniczymi, łącząc PSP i OSP w jeden systemowy organizm.
Pytanie jednak, gdzie PSP jest dzisiaj, po tych 35 latach, i w jakim kierunku zmierza?
Filar ochrony ludności
Przez ostatnie dziesięciolecia ewolucja zadań, jakie stawiane są przed PSP, przebiegała stopniowo: od gaszenia pożarów, które dziś stanowią mniejszość interwencji, przez ratownictwo techniczne i drogowe, aż po ratownictwo chemiczne, ekologiczne czy wodno-nurkowe. Wiele jednak zmieniło się w 2020 roku, po wybuchu pandemii Covid-19. Rola strażaków nie ograniczała się wtedy tylko do zadań stricte ratowniczych, podobnie zresztą jak dwa lata później, po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny za naszą wschodnią granicą.
Zobacz też 
Pandemia, kryzys uchodźczy, a następnie konieczność błyskawicznej odbudowy, a właściwie budowy od zera, systemu obrony cywilnej i ochrony ludności, obnażyły słabości struktur państwa i wieloletnie zaniedbania. Jak się niedługo później okazało, odpowiedzią na wiele pytań i czekające nas wyzwania jest właśnie Państwowa Straż Pożarna. I nie mowa tylko o inwentaryzacji budowli ochronnych.
Generalny problem polega na tym, że PSP stała się w pewnym sensie dla państwa „lekiem na całe zło”, a powtarzane przez lata wśród strażaków w formie żartu: „jak nie wiadomo kogo wysłać, jedzie straż” coraz adekwatniej zaczyna opisywać podejście do roli formacji w systemie bezpieczeństwa.
Pieniądze są, ale…
To zjawisko „służby od wszystkiego” ma jednak swoją cenę. I choć strażacy cieszą się niesłabnącym i od lat najwyższym zaufaniem społecznym, wewnątrz formacji coraz częściej słychać głosy frustracji.
Wśród najczęściej wymienianych problemów, pojawiają się te dotyczące pieniędzy. Choć kolejne programy modernizacyjne pompowały w KSRG miliardy złotych, to brakuje stabilnego, systemowego finansowania, które uniezależniłoby zakupy od politycznych cykli.
Zamiast tego mamy do czynienia z ratowaniem sytuacji dotacjami z funduszy celowych czy kolejnymi budżetowymi przesunięciami, co nie ułatwia długofalowego zarządzania logistyką formacji. Sytuację poprawia nieco fakt, że PSP jako jedna z najbardziej obciążonych służb może korzystać z pieniędzy przeznaczonych na ochronę ludności, ale biorąc pod uwagę zadania, problem wciąż pozostaje w sporej części nierozwiązany.
Poza budżetem nadal żywym problemem pozostaje też siatka płac, która przez lata „wypłaszczyła” się do granic możliwości sprawiając, że awans czasem się nie opłaca, a znalezienie funkcjonariusza, który z chęcią pełnił będzie służbę w systemie 8-godzinnym, bywa kłopotliwe.
Jaka PSP?
35-lecie to dobry moment na docenienie formacji. Trzeba też powiedzieć głośno, że polski system ratowniczy, oparty na synergii PSP i OSP, to fenomen w skali europejskiej.
35-lat to jednak też doskonały czas, by politycy i decydenci zdali sobie sprawę z tego, że elastyczność Państwowej Straży Pożarnej ma swoje granice. Nie można w nieskończoność dokładać strażakom nowych obowiązków, nie dając w zamian znaczącego i systematycznego wzmocnienia etatowego, realnego odciążenia biurokratycznego oraz stabilnych mechanizmów finansowych. I o ile rozwój nowych kompetencji można zabezpieczać środkami doraźnymi – pochodzącymi choćby z programów modernizacji – o tyle ich utrzymanie i rozwijanie powinno być zagwarantowane w stałym, rosnącym wprost proporcjonalnie do kosztów budżecie.
Wiele osób podpisze się pod stwierdzeniem, że ustawa z 1991 roku była na swój czas aktem wizjonerskim. Dziś, 35 lat później, potrzebujemy podobnej wizji. I nie po to, by tworzyć formację na nowo, ale po to, by systemowo uporządkować środowisko, w którym PSP operuje. Państwowa Straż Pożarna nie powinna być „łatą na każdą dziurę” w systemie bezpieczeństwa. Musi być jego solidnym, ale racjonalnie eksploatowanym fundamentem.




Wybrane okazje dla Ciebie