Policja

Interwencja pod czujnym okiem kamery. Policja dokupuje rejestratory

kamera nasobna policja
Fot. policja.pl

Policja uzupełnia wyposażenie w kolejne kamery nasobne, które - jak zaznacza szef formacji gen. insp. Jarosław Szymczyk - są jednym z symboli policyjnej modernizacji. Formacja chce, by do końca 2023 roku znalazły się one na przynajmniej jednym mundurze każdego patrolu. Oznacza to, że zapasy tego sprzętu trzeba uzupełnić o ok. 6 tys. kamer wraz z oprogramowaniem. Na razie jednak policja zaczyna od zakupu - maksymalnie - trochę ponad 1400 ich sztuk.

Komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk zapewniał, jeszcze pod koniec ubiegłego roku, że proces wyposażania policjantów w kamery nasobne cały czas trwa, a kolejne zakupy przewidziano w nowym programie modernizacji, który wystartował na początku 2022 roku. Dlatego też, na liście zakupowej formacji pojawił się właśnie nowy przetarg dotyczący właśnie tego sprzętu. Policji chce w jego ramach otrzymać co najmniej 829 kamer nasobnych bez wyświetlacza, wraz z systemem informatycznym. Możliwe jednak, że zamówienie zwiększone zostanie o kolejnych 600 ich sztuk, jeśli policji skorzysta z przewidzianego w postępowaniu prawa opcji. Rozdysponowane zostaną one między 103 lokalizacje na terenie całego kraju.

Na oferty Komenda Główna Policji czeka do 29 sierpnia br. Oceni je na podstawie zaproponowanej ceny, usprawnień technicznych (chodzi dokładnie o pamięć wewnętrzną oraz wytrzymałość baterii) oraz okresu gwarancji (min. 36 miesięcy). Zwycięzca na dostarczenie sprzętu będzie miał, po podpisaniu umowy, maksymalnie 84 dni (czyli 12 tygodni). Na razie realizacją dostaw kamer nasobnych dla polskiej policji zajmowała się firma Enigma. W ramach ostatniego postępowania, które wygrała, spółka dostarczyła formacji ponad 3 tys. kamer wraz z oprogramowaniem za ok. 24 mln złotych brutto.

Czytaj też

Nawet 1400 kamer to dużo mniej, niż potrzebuje formacja, by zrealizować swoje modernizacyjne plany. Nie będzie to więc na pewno ostatni ich zakup dla policji. Zgodnie bowiem z zapowiedziami szefa formacji, wyposażony w taki sprzęt ma zostać, do końca 2023 roku, każdy umundurowany patrol. By osiągnąć ten cel, KGP musi zakupić jeszcze co najmniej ok. 6 tys. kamer (obecnie ma ich już ponad 6 tys.). Zgodnie z wyliczeniami, średnio w ciągu doby do służby wychodzi bowiem ok. 20 tys. policjantów pionu prewencji i ok. 4 tys. policjantów pionu ruchu drogowego, każda kamera musi po służbie wrócić do stacji dokującej, by zgrać materiał czy naładować baterię. Jak w grudniu 2021 roku, podczas spotkania sejmowej komisji, informował wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Maciej Wąsik, do wydania na "brakujące" kamery formacja ma 61 mln złotych. Polityk nie wykluczał jednak, że środków tych będzie więcej - nie będą już jednak pochodzić z puli modernizacyjnej. To nie finanse stanowią jednak wyzwanie w przypadku tej inwestycji. Jak podkreślał gen. Szymczyk, jest nim nie sam zakup rejestratorów, ale ilość danych, które w efekcie ich wykorzystywania trzeba zgromadzić, przechować i zabezpieczyć. Ten "element" stanowi więc duże obciążenie dla policyjnego pionu informatyki i łączności, będąc równocześnie najbardziej pracochłonną i kosztowną częścią procesu wprowadzania kamer nasobnych do formacji.

Też też nie jedyne kamery, w które zainwestować zamierza formacja. Kolejny cel zakłada, że od 2024 roku nie będzie kupowany żaden oznakowany radiowóz, który nie będzie wyposażony w system kamer. "Wiemy, że podniesie to koszty zakupów, ale kwestią priorytetową - co chcę podkreślić również, jeśli chodzi o kamery nasobne - jest bezpieczeństwo prawne funkcjonariuszy" - mówi gen. Szymczyk. Chodzi tu mianowicie o kombinację bycia transparentnym w działaniach oraz chronienia policjantów przez pomówieniami i fałszywymi zarzutami.

Kamerę trzeba włączyć

Kierownictwo polskiej policji regularnie podkreśla, że kamery nasobne "instalowane" są na mundurach nie po to, by szukać nieprawidłowości w służbie policjantów, ale właśnie po to, by ich działania były transparentne i by chronić ich przez fałszywymi zarzutami. By było to jednak możliwe, funkcjonariusze muszą mieć je podczas interwencji włączone, co - jak informowała niedawno Najwyższa Izba Kontroli - nie zawsze miało miejsce. A to, jak ocenia NIK, pozbawiało "zarówno funkcjonariuszy, jak i poszkodowanych istotnego środka dowodowego, który mógłby przyczynić się do szybkiego i obiektywnego wyjaśnienia przebiegu interwencji".

"(...) policjanci nie zawsze wykorzystywali kamery nasobne, którymi dysponowali, co było niezgodne z zaleceniami Komendanta Głównego Policji. Analiza wybranych wypadków nadzwyczajnych (takich jak np. śmierć lub zranienie osoby) wskazuje, że w kluczowych dla wyjaśnienia sprawy sytuacjach kamery te nie działały lub nie były włączane.
fragment komunikatu Najwyższej Izby Kontroli, 14 lipca 2022 roku

Z drugiej strony, kamery nasobne pozwoliły wykazać uchybienia w zakresie dokumentowania użycia środków przymusu bezpośredniego. Przykładowo, w niektórych przypadkach - jak czytamy w raporcie NIK - zapisy w notatnikach służbowych policjantów były nieczytelne, nie zawierały istotnych informacji, a opis zdarzeń różnił się od tego zarejestrowanego właśnie przez kamery nasobne.

Komentarze