Bezpieczeństwo Wewnętrzne

Wąsik na temat ustawy o ochronie ludności: samorządowiec będzie wdzięczny

Obrona Cywilna Kraju, ochrona ludności, MSWiA
Fot. policja.pl; PSP; WOT; 11 Lubuska Dywizja Kawalerii Powietrznej; OCK; MSWiA

Który z wójtów zgodzi się na to, by wysadzić wał i by woda zalała jego gminę – po to, by nie zalało dużego miasta? Ktoś musi za nich taką arcytrudną decyzję podjąć. A więc w pewnym sensie też zdejmujemy z nich odpowiedzialność – mówi o projekcie ustawy o ochronie ludności, w rozmowie z "DGP", wiceszef MSWiA Maciej Wąsik.

Wiceminister podkreślił w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej", że projekt ustawy o ochronie ludności to efekt doświadczeń, które jako państwo zebraliśmy, zwalczając kolejne kryzysy – pandemiczny, migracyjny czy związany z wojną w Ukrainie. Przypomniał, że Konstytucja RP mówi, że swobody obywatelskie można ograniczyć tylko w stanach w niej wymienionych – wyjątkowym, wojennym lub klęski żywiołowej. "Ustawa o ochronie ludności ogranicza swobody obywatelskie wyłącznie w stanie klęski żywiołowej i dokładnie to w projekcie opisujemy. Niemniej chcemy, by instytucje, które będą odpowiedzialne za zwalczanie zagrożenia w stanie klęski żywiołowej, były przygotowywane zanim do niej dojdzie. To dlatego proponujemy te dwa nowe stany" - podkreślił.

Czytaj też

Jak wskazał Wąsik, stan pogotowia polega tylko na tym, że będzie można zapewnić pracę niektórych instytucji w trybie 24/7. "Pracodawca – wójt, komendant powiatowy czy szef Wód Polskich – będzie miał np. możliwość ściągnięcia ludzi z urlopów w przypadku choćby opadów, które grożą podtopieniami" - dodał.

Z kolei - jak mówił - stan zagrożenia zostanie wprowadzony, gdy trzeba będzie już podjąć różnego typu działania, ale bez konieczności ogłaszania stanu klęski żywiołowej, bo jej jeszcze nie ma. "Mówimy np. o sytuacji, gdy z południa na północ Polski dopiero nadciąga fala powodziowa. Stan zagrożenia pozwoli na to, żeby np. wojewoda z wyprzedzeniem wydawał samorządowcom polecenia zrealizowania określonych zadań" - podkreślił wiceszef MSWiA.

"Od dłuższego czasu rozmawiamy o tych rozwiązaniach z samorządowcami, uwzględniliśmy wiele ich uwag, ale nasze doświadczenia mówią jasno – zwalczanie takich kryzysów jest skuteczne, kiedy robi się to działaniem wspólnym, a nie rozproszonym" - ocenił Wąsik.

Czytaj też

Zapowiedział utworzenie Funduszu Ochrony Ludności, który w pierwszym roku wyniesie będzie 1 mld zł, a w kolejnych latach jeden promil PKB, czyli na dziś to ok. 3 mld zł. "W projektowanej przez nas ustawie wprowadzamy następujący tryb: ludzie dostają pomoc od państwa w postaci szybkich zapomóg w wysokości 10 tys. zł z Funduszu Ochrony Ludności. Jeżeli budynki zostały uszkodzone, to do 300 tys. zł. Jeżeli samorząd wykonał działania, na które poniósł wydatki, to wojewoda również finansuje te działania z funduszu. A jeżeli przedsiębiorcy ponieśli stratę, to rząd ma tytuł, by wprowadzić precyzyjny program wsparcia. Do tej pory taką pomoc musieliśmy robić ustawami. W ten sposób powstała "tarcza dla pogranicza" czy uruchomiono pomoc dla przedsiębiorców, których dotknął kryzys odrzański. Te programy zadziałały prawidłowo. Po zmianach, ta pomoc przyjdzie jeszcze szybciej, bo zrobimy to rozporządzeniem Rady Ministrów, jako program rządowy. Jest taka sprawdzona zasada, która mówi, że kto szybko pomaga – dwa razy pomaga" - mówił wiceminister.

Samorządowiec będzie wdzięczny. Myślę, że gdyby nie dwa elementy tego projektu ustawy, to samorządowcy z Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego już by się pod nim podpisali obiema rękami. Pierwsza rzecz to są właśnie te polecenia wojewody. Druga – to możliwość wprowadzenia pełnomocnika, który wykona to polecenie w gminie, jeżeli wójt odmówi jego wykonania.
Maciej Wąsik, wiceszef MSWiA, wywiad dla Dziennika Gazety Prawnej - 18.01.2023 r.

Wiceszef MSWiA został zapytany, czy gdyby ustawa obowiązywała w maju 2020 r. - gdy trwały przygotowania do wyborów kopertowych, a znakomita większość samorządowców odmówiła przekazania Poczcie Polskiej spisów wyborców, twierdząc, że nie ma na to podstawy prawnej - to te spisy przekazaliby pełnomocnicy. "Można sobie taką sytuację wyobrazić. Ale ja wyobrażam sobie inną sytuację, bardziej klasyczną. Który z wójtów zgodzi się na to, by wysadzić wał i by woda zalała jego gminę – po to, by nie zalało dużego miasta? Ktoś musi za nich taką arcytrudną decyzję podjąć. A więc w pewnym sensie też zdejmujemy z nich odpowiedzialność" - odpowiedział.

Źródło:
PAP

Komentarze