- WIADOMOŚCI
„Służby specjalne są dzisiaj na froncie”. Posłowie o ochronie funkcjonariuszy i inwestycjach
Służby specjalne mogą zyskać większe możliwości ochrony swoich szefów i wybranych funkcjonariuszy, a także uproszczone procedury przy części inwestycji na terenach zamkniętych. Projekt zmian w przepisach, pod którym podpisało się 21 posłów, został przedstawiony w czwartek podczas posiedzenia sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji.
„To jest ten czas inwestycji, gdzie służby się wzmacniają, muszą się wzmacniać” – mówił podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji Marek Biernacki, przewodniczący sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych, przedstawiając założenia projektu zmian w przepisach dotyczących służb specjalnych. W trakcie pierwszego czytania posłowie rozmawiali o zasadności zapewnienia przez służby własnej ochrony ich szefom oraz wybranym funkcjonariuszom, a także inwestycjach realizowanych na terenach zamkniętych.
Pod projektem ustawy podpisało się 21 posłów reprezentujących różne kluby parlamentarne. Propozycja posłów łączy dwa obszary: zwiększenie możliwości ochrony osobowej kierownictwa i wybranych funkcjonariuszy służb (ABW, AW, CBA, SKW i SWW) oraz ograniczenie obowiązków proceduralnych i informacyjnych przy inwestycjach realizowanych na terenach zamkniętych służb specjalnych.
"Jak służby specjalne będą dobrze działać, może nie dojść do wojny"
Posiedzenie rozpoczęło się od krótkiego przedstawienia projektu przez Marka Biernackiego, który podkreślał, jak ważne jest wzmocnienie służb w sposób, który umożliwi im jak najszybsze reagowanie na zagrożenia.
”Nie ukrywajmy, jak służby specjalne będą dobrze działać, może nie dojść do wojny. Od tego są służby, żeby najpierw wiedzieć o zagrożeniu i nie dopuścić do tego zagrożenia. Z drugiej strony musimy dbać o naszych funkcjonariuszy, dlatego też wprowadzamy ten system ochrony” – argumentował Biernacki.
Jak wskazywał, państwo zwiększa nakłady na służby, a wraz z ich rozbudową konieczne jest stworzenie warunków do sprawnego realizowania ich zadań. „Wiadomo, że to jest ten czas inwestycji, gdzie służby się wzmacniają, muszą się wzmacniać, zwiększane są budżety dla służb po to, żebyśmy byli bezpieczni” – mówił. Biernacki odniósł się również do kwestii ochrony funkcjonariuszy. Jak zaznaczył, skuteczność służb ma być jednym z elementów zapobiegania poważniejszym zagrożeniom, dlatego państwo powinno również dbać o bezpieczeństwo osób, które w tych służbach pracują.
"Chcemy tylko tych uprawnień, które ma wojsko"
W dalszej części dyskusji gen. Radosław Kujawa, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera wskazywał na problemy, z którymi służby mają mierzyć się przy realizacji inwestycji. Jak tłumaczył, chodzi m.in. o inwestycje realizowane na terenach zamkniętych służb specjalnych. Według niego w trakcie realizacji konkretnych projektów służby zetknęły się z procedurami, które utrudniają przeprowadzenie części zamierzonych działań. „Już w procesie realizacji pewnych projektów i planów zderzyliśmy się z szeregiem problemów, które wręcz uniemożliwiają nam zrealizowanie pewnych pomysłów” – mówił.
Zobacz też 
Gen. Kujawa przekonywał, że proponowane rozwiązania mają jedynie zbliżyć sytuację służb specjalnych do tej, w której znajdują się siły zbrojne. „Chcemy jedynie uzyskać te uprawnienia, które ma minister obrony narodowej i jednostki wojskowe na swoim terenie” – podkreślał.
W dalszej części wypowiedzi zwracał uwagę na tempo, w jakim służby muszą rozwijać swoją infrastrukturę. „Wojsko, przy szacunku dla armii, buduje swoją gotowość. Służby specjalne są dzisiaj na froncie. To one dbają o nasze bezpieczeństwo. To my musimy inwestować bardzo szybko w drony, anteny, miejsca zapasowe, dużo szybciej niż armia, która ma swoje procedury. I chcemy tylko tych uprawnień, które ma wojsko” – mówił.
Pytanie o dublowanie kompetencji SOP
W trakcie posiedzenia pojawiły się pytania o zasadność wprowadzania zmian w ochronie osobowej niektórych funkcjonariuszy służb specjalnych. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Ewa Leniart zwróciła uwagę, że w systemie bezpieczeństwa państwa już funkcjonuje formacja odpowiedzialna za ochronę osób – Służba Ochrony Państwa.
„Czy nie jest to dublowanie w zasadzie kwestii związanych z ochroną osobistą wybranych funkcjonariuszy służb przez służby powołane ustawowo do innych zadań, bo mamy jednak SOP, który wykonuje swoje obowiązki?” – pytała. Posłanka wskazywała, że przyjęcie proponowanych rozwiązań może oznaczać zaangażowanie funkcjonariuszy służb specjalnych do zadań wykraczających poza ich działalność.
„Dostrzegam tu pewną, delikatnie mówiąc, dwoistość, dublowanie tych kompetencji, no i potem dodatkowe za tym środki i zaangażowanie funkcjonariuszy, którzy pewnie mogliby wykonywać w tym czasie inne zadania ustawowe” – mówiła Leniart. Pytanie dotyczyło więc nie samej potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa szefom służb, ale tego, kto powinien tę ochronę realizować.
"To rozwiązanie, które uzupełnia system, a nie burzy go"
W odpowiedzi gen. Kujawa wskazał, że własna ochrona służb ma być wykorzystywana przede wszystkim w szczególnych sytuacjach, kiedy znaczenie ma szybkość reakcji, znajomość specyfiki działań danej służby oraz ochrona informacji. Jak zwrócił uwagę, obecnie istnieje możliwość ochrony szefów służb wojskowych przez Żandarmerię Wojskową, a szefów służb cywilnych przez SOP. W przypadku służb specjalnych pojawiają się jednak sytuacje, w których angażowanie zewnętrznej formacji może być problematyczne.
„Jeżeli chodzi o kwestie tego, czy funkcjonariusze nie są najbardziej właściwi do tego, żeby chronić szefów i swoich kolegów, są to działania często bardzo doraźne, związane z konkretnymi sytuacjami” – tłumaczył.
Jak mówił, w przypadku szefów służb może chodzić o reakcję na konkretne zagrożenia, natomiast w przypadku funkcjonariuszy również o sytuacje związane z możliwością ich dekonspiracji. Istotna ma być także elastyczność. Szef służby mógłby – w sytuacji pojawienia się zagrożenia – szybko zdecydować o objęciu ochroną konkretnej osoby i dobrać odpowiednie środki. ”Sam dobrać środki, sam decydować, jak to zrobić. Jest to rozwiązanie, które uzupełnia system, a nie burzy go” – przekonywał gen. Kujawa.
W jego ocenie korzystanie w takich przypadkach z funkcjonariuszy spoza służby może oznaczać dodatkowe obciążenie organizacyjne, a także konieczność przekazywania im informacji dotyczących okoliczności, w których pojawiło się zagrożenie. „Opisanie całej okoliczności, zdarzenia, osobom z innego systemu, też fachowcom, jest zajęciem niespecjalnie produktywnym, a oni też w tym czasie mogą wykonywać inne zadania” – zauważył.
Były szef SKW: to jest decyzja szefa służby
W dyskusję włączył się również gen. Janusz Nosek, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. W jego ocenie część problemów wynika z tego, że odpowiedzialność za konkretny obiekt i jego bezpieczeństwo powinna iść w parze z możliwością samodzielnego podejmowania decyzji dotyczących jego ochrony.
”Mówiąc bardzo obrazowo, nie może być tak, żeby instytucja zewnętrzna decydowała o tym, czy szef służby ma wyciąć drzewo, które zasłania mu monitoring na jakiś obiekt istotny na jego terenie czy nie. To jest decyzja szefa służby i to powinno zostać doprecyzowane prawnie, ponieważ praktyka jest też taka, że to szef służby za ten obiekt odpowiada i za ten teren” – mówił gen. Nosek.
Były szef SKW przywołał także swoje doświadczenia związane z ochroną szefów zagranicznych służb. Jak relacjonował, podczas wizyt w Polsce szefowie CIA czy Mosadu mieli być chronieni nie tylko przez polskie służby, ale również przez własną ochronę. „Ja jako szef służby wjeżdżając do pewnych krajów obarczonych jakimś ryzykiem, zawsze byłem poddany ochronie nie służby ochrony państwa danego kraju, tylko służb wewnętrznych służby mnie przyjmującej jako szefa służby, czyli służby partnerskiej. To jest fakultatywne, to nie jest tak, że to jest obligatoryjne” – mówił Nosek
Sytuacje szczególne
Nosek zwrócił uwagę także na sytuacje, w których szczególne znaczenie ma zachowanie pełnej poufności. ”Oczywiście, mamy dwie wyspecjalizowane służby do ochrony – żandarmerię i SOP. Ale są, jak powiedział pan minister, sytuacje szczególne, wyjątkowe: zapasowe miejsca dowodzenia, ściśle tajne rozmowy, które czasem się odbywają również na szczeblach szefów służb, nie tylko funkcjonariuszy. Gdzie naprawdę nikt poza służbą nie powinien o tym wiedzieć” – mówił.
Ten argument był ważną częścią dyskusji o tym, czy ochrona szefów i wybranych funkcjonariuszy powinna w określonych przypadkach pozostawać w rękach własnej służby. Drugi zasadniczy element projektu – dotyczący inwestycji na terenach zamkniętych – podczas posiedzenia był przedstawiany przede wszystkim przez pryzmat ochrony informacji.
Projektodawcy chcą ograniczyć obowiązki związane z publikowaniem informacji o części inwestycji oraz uprościć wybrane procedury budowlane, planistyczne i środowiskowe dotyczące infrastruktury służb. Argument jest związany z tym, że informacje o lokalizacji, charakterze czy parametrach obiektów mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa państwa.
Wnioskodawcy wskazują, że obecne procedury mogą prowadzić do ujawniania danych, które w przypadku infrastruktury służb specjalnych powinny pozostać niejawne. To właśnie w tym kontekście gen. Kujawa mówił o potrzebie szybkiego rozwoju infrastruktury, wskazując na inwestycje w takie obiekty jak drony, anteny czy zapasowe miejsca dowodzenia.


