Reklama
  • WIADOMOŚCI

Gdy wojna przestaje być tragedią. Świat oczami szefa rosyjskiego wywiadu

Szef Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiej Naryszkin o wojnie nie mówi jak o tragedii, ani o pokoju, jak i o jej celu. W jego narracji konflikt z Zachodem staje się stanem normalnym, technologiczną koniecznością i elementem długiego cyklu historycznego. To opowieść, która nie tylko usprawiedliwia eskalację, lecz także maskuje erozję rosyjskiego aparatu państwowego – zwłaszcza tam, gdzie oficjalny etos zderza się z wewnętrzną degrengoladą służb.

Fot. kremlin.ru
Fot. kremlin.ru

Wypowiedzi Siergieja Naryszkina – od ponad dekady dyrektora Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) i jednego z najbliższych współpracowników Władimira Putina – z przełomu lat 2025–2026 tworzą spójną i konsekwentnie rozwijaną narrację strategiczną, w której konflikt z Zachodem nie jest ujmowany jako reakcja na bieżące wydarzenia ani jako tymczasowe załamanie ładu międzynarodowego. Przeciwnie, przedstawiany jest jako proces strukturalny, osadzony w długiej perspektywie historycznej i cywilizacyjnej, obejmujący równocześnie wymiar militarny, polityczny, technologiczny, ideologiczny oraz kadrowy.

Reklama

W narracji Naryszkina wojna przestaje być stanem nadzwyczajnym. Zostaje „odpolityczniona” i „oddramatyzowana” poprzez wpisanie jej w logikę obiektywnych procesów: zmiany układu sił, wyczerpania dotychczasowego porządku bezpieczeństwa oraz narastającej rywalizacji systemowej. Taki zabieg pozwala przesunąć punkt ciężkości z pytania „czy konflikt powinien się zakończyć” na pytanie „jak państwo ma funkcjonować w warunkach jego długotrwałości”.

Wyraźnie wybrzmiewa to w wywiadzie dla TASS, gdzie Naryszkin stwierdza, że zasadniczy błąd kalkulacji Zachodu „znajduje się na polu walki”, a rzeczywista dynamika konfliktu nie zależy od deklaracji politycznych, lecz od procesów, które w pewnym momencie doprowadzą do sytuacji, w której „nikt nie będzie w stanie przeszkodzić w pokojowym uregulowaniu”. Wojna zostaje tu opisana jako proces samorozwijający się, podlegający własnej logice, a nie woli pojedynczych aktorów. Spójność tej narracji wynika z równoległego wykorzystania trzech odmiennych, lecz komplementarnych kanałów komunikacyjnych.

Pierwszym z nich jest wywiad dla TASS – przekaz skierowany przede wszystkim do odbiorcy wewnętrznego. Pełni on funkcję legitymizującą: uspokaja, normalizuje konflikt i wzmacnia przekonanie o stabilności państwa.

Drugim kanałem są wypowiedzi Naryszkina cytowane przez media zachodnie, przede wszystkim Reuters. Mają one charakter sygnałów strategicznych, adresowanych do elit decyzyjnych i środowisk bezpieczeństwa. Ich celem nie jest perswazja opinii publicznej, lecz komunikacja „ekspercka”: ostrzeganie przed eskalacją, podkreślanie istnienia kanałów technicznych oraz zaznaczanie granic ryzyka.

Trzecim kanałem jest autorski tekst programowy opublikowany w grudniu 2025 roku w branżowym czasopiśmie Służby Wywiadu Zagranicznego, poświęconym stuleciu naukowo-technicznego wywiadu (WNT). Tekst ten ma charakter doktrynalny i historyczny. To właśnie tam Naryszkin formułuje najbardziej ogólną definicję roli wywiadu, pisząc wprost: „zadaniem wywiadu zagranicznego jest zapewnienie rosyjskiemu kierownictwu informacji o realnym stanie rzeczy za granicą oraz o prawdziwych zamiarach władz zagranicznych”.

Racjonalność kontra ideologia: podstawowa oś kontrastu

Jednym z najważniejszych elementów narracji Naryszkina jest konsekwentnie budowana opozycja pomiędzy „racjonalnym” państwem rosyjskim a „zideologizowanym” Zachodem. Opozycja ta nie ma charakteru moralnego, lecz funkcjonalny: służy wykazaniu, że to Rosja zachowuje zdolność chłodnej kalkulacji interesów, podczas gdy Zachód – a zwłaszcza Europa – działa pod wpływem emocji, rusofobii i presji wewnętrznych narracji politycznych. Naryszkin w wywiadzie dla TASS stwierdza wprost, że „jedność Zachodu jako całości i jego wspólnoty wywiadowczej w szczególności to chimera”. „Opiera się ona nie na wspólnocie podstawowych interesów narodów tych państw, lecz na manii wielkości i poczuciu własnej wyjątkowości elit” - oceniał.

Reklama

Ten fragment ma kluczowe znaczenie. Podważa nie tylko spójność polityczną Zachodu, lecz również jego zdolność do długofalowego planowania. Ideologia zostaje tu przedstawiona jako czynnik dezorganizujący racjonalność decyzyjną.

Pozorna jedność Zachodu i degradacja Europy

Równolegle do krytyki zachodniej wspólnoty wywiadowczej Siergiej Naryszkin konsekwentnie wiąże dominację rusofobii w polityce europejskiej z procesem stopniowej degradacji samej Unii Europejskiej. W jego ujęciu nie jest to zjawisko incydentalne ani efekt pojedynczych decyzji politycznych, lecz długofalowy rezultat podporządkowania polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE ideologicznemu paradygmatowi konfrontacji z Rosją.

Rusofobia przestaje być jednym z elementów debaty publicznej, a staje się – w tej narracji – czynnikiem strukturalnym, który wypiera racjonalną kalkulację interesów. Naryszkin opisuje Unię Europejską jako aktora, który „wypadł z ogólnej dynamiki światowej polityki” i nie nadąża za zmianami zachodzącymi w globalnym układzie sił. Europa jawi się tu jako projekt coraz mniej zdolny do samodzielnego myślenia strategicznego, reagujący na wydarzenia w sposób reaktywny i podporządkowany zewnętrznym impulsom, a nie własnym interesom. W rezultacie projekt integracyjny traci – w tej narracji – zarówno atrakcyjność wewnętrzną, jak i znaczenie międzynarodowe.

W tym kontekście pojawia się również wątek Węgier, który pełni funkcję wewnętrznej legitymizacji tej diagnozy. Naryszkin przywołuje wypowiedź premiera Viktora Orbána, według którego Europa przygotowuje się do wojny z Rosją w perspektywie końca dekady, czego dowodem ma być przyspieszona militaryzacja i rosnące budżety obronne państw UE. Odwołanie do przywódcy kraju członkowskiego Unii pozwala mu przedstawić własne tezy nie jako narrację zewnętrzną, lecz jako rozpoznanie obecne także wewnątrz samej Europy.

Istotnym elementem tego obrazu jest sugestia, że degradacja UE ma charakter wielowymiarowy. Dotyczy ona nie tylko polityki zagranicznej, lecz również sfery społecznej i decyzyjnej. Ideologizacja przekazu, eskalacja retoryki antyrosyjskiej oraz konsekwentne zwiększanie wydatków militarnych przedstawiane są jako działania, które nie wzmacniają bezpieczeństwa Europy, lecz pogłębiają jej wewnętrzne napięcia i uzależnienie od zewnętrznych centrów decyzyjnych.

W tym sensie Unia Europejska traci zdolność pełnienia roli samodzielnego podmiotu strategicznego. Narracja ta pełni również funkcję kontrastu wobec obrazu Rosji, który Naryszkin buduje równolegle. Podczas gdy Europa ma być uwikłana w ideologię, presję wewnętrznych narracji politycznych i lęk przed przyznaniem się do błędów, Rosja przedstawiana jest jako aktor zdolny do długofalowego planowania i adaptacji.

Reklama

Degradacja UE staje się w tym ujęciu nie tyle celem rosyjskich działań, ile skutkiem własnych decyzji europejskich elit, które – jak sugeruje Naryszkin – „postawiły swoją przyszłość polityczną” na konfrontacyjny kurs i nie są już w stanie z niego zawrócić bez ryzyka utraty władzy. W efekcie projekt europejski jawi się w tej narracji jako coraz mniej przekonująca alternatywa dla państw trzecich. Spadek międzynarodowego autorytetu UE i utrata zdolności adaptacyjnych mają prowadzić do sytuacji, w której z Unią „liczy się coraz mniej”. Ten obraz degradacji Europy wzmacnia ogólną tezę Naryszkina o pozornej jedności Zachodu: jedności opartej nie na realnej sile i spójności interesów, lecz na ideologii, presji elit i strachu przed politycznymi konsekwencjami zmiany kursu.

Wymiar kadrowy: między narracją stabilności a praktyką erozji

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera wymiar kadrowy, wprowadzony w końcowej części wywiadu dla TASS. Naryszkin podkreśla w nim, że mimo wysokich kryteriów selekcji służby wywiadowcze nie doświadczają niedoboru kandydatów. „Udaje nam się pozyskiwać młodych, utalentowanych, dobrze wykształconych ludzi, którzy mają szczere pragnienie służenia Ojczyźnie” - mówił.

Ten fragment nie jest neutralny. Pełni funkcję silnego komunikatu wewnętrznego: państwo nie jest w stanie kryzysu instytucjonalnego, aparat bezpieczeństwa odnawia się, a etos służby przetrwał nawet doświadczenie lat 90. Co istotne, wątek kadrowy pojawia się po rozbudowanych fragmentach dotyczących wojny i konfrontacji z Zachodem. Sekwencja ta buduje wyraźny związek przyczynowo-skutkowy. Mimo eskalacji zewnętrznej państwo zachowuje zdolność reprodukcji elit. Konflikt nie niszczy instytucji – staje się środowiskiem selekcyjnym.

Wątek kadrowy dopełnia przeciwstawienie „emocjonalnych” polityków Zachodu „profesjonalnym” służbom specjalnym. Naryszkin podkreśla, że nawet w warunkach zerwanych relacji dyplomatycznych funkcjonują kanały partnerskie między wywiadami. „Kilka dni temu miałem dość długą rozmowę telefoniczną z nowo mianowaną dyrektor MI6” - podkreślał. Ten fragment – szeroko cytowany – ma dowodzić, że profesjonalizm i ciągłość kadr umożliwiają dialog techniczny nawet wtedy, gdy polityka zawodzi. Kadry stają się więc fundamentem narracji o Rosji jako aktorze racjonalnym i przewidywalnym.

Również autorski tekst Naryszkina w branżowym czasopiśmie Służby Wywiadu Zagranicznego rozwija wątek kadrowy w znacznie szerszej perspektywie. Autor opisuje historię WNT od lat 20. XX wieku, przez okres zimnej wojny, po współczesność, podkreślając, że nawet po rozpadzie ZSRR – mimo nacisków USA – udało się zachować kluczowe struktury. „WNT udało się zachować potencjał kadrowy, możliwości operacyjne oraz system współdziałania” - pisze.

Kulminacją tej części jest jednoznaczne stwierdzenie, że „najcenniejszym zasobem WNT na wszystkich etapach historycznych byli i pozostają ludzie”. Kadry zostają tu zdefiniowane jako nośnik pamięci instytucjonalnej, kompetencji i zdolności adaptacyjnych – kluczowych w warunkach sankcji i izolacji technologicznej.

Reklama

W tym miejscu wyraźnie ujawnia się normatywny – a nie deskryptywny – charakter obrazu kadr SWR, jaki kreuje Naryszkin. Przedstawiany przez niego aparat jako racjonalny, zdyscyplinowany i moralnie spójny „rdzeń państwa” nie opisuje rzeczywistości, lecz ustanawia wzorzec, do którego instytucja ma aspirować. Ten model zostaje jednak zasadniczo podważony przez materiały opublikowane w styczniu 2026 roku przez portal The Insider, które stawiają pod znakiem zapytania wizję SWR jako struktury opartej na etosie służby i profesjonalizmie. Analiza anonimowych listów kierowanych do kierownictwa SWR i do administracji prezydenta odsłania aparat wewnętrznie zdegradowany, w którym dominują klientelizm, nadużycia, przemoc symboliczna i głęboka demoralizacja.

Z ujawnionych dokumentów wyłania się obraz służby, w której oficerowie zaczynają donosić nie z powodów etycznych, lecz z desperacji po utracie zagranicznych placówek i przywilejów. Rywalizacja o resztki wpływów po masowych wydaleniach z państw Zachodu przekształca się w wojnę frakcyjną, prowadzoną językiem oskarżeń o korupcję, nepotyzm i wykorzystywanie podwładnych. Mechanizm ten obnaża logikę systemu, w którym lojalność nie opiera się na wartościach, lecz na dostępie do zasobów. Nakładają się na to przypadki wymuszania prezentów od podwładnych, manipulowania delegacjami zagranicznymi, powiązań z firmami budowlanymi, które otrzymują kontrakty w zamian za łapówki czy tolerowania zachowań kompromitujących państwo za granicą – nie są to anomalie, lecz struktura. Szczególnie wymowny jest fakt, że wewnętrzne śledztwa koncentrują się nie na treści zarzutów, lecz na identyfikacji autorów listów – co świadczy o tym, że system nie dąży do samoregulacji, lecz do reprodukcji bezkarności.

W tym sensie wątek kadrowy w narracji Naryszkina nie tylko nie opisuje rzeczywistości, ale aktywnie ją maskuje. Retoryka „ciągłości, etosu i profesjonalizmu” pełni funkcję zasłony dymnej, mającej przykryć rozpad norm instytucjonalnych i transformację aparatu wywiadowczego w pole walki o zasoby, wpływy i immunitet. To, co w oficjalnym dyskursie przedstawiane jest jako środowisko selekcyjne, w praktyce coraz bardziej przypomina środowisko erozyjne, w którym konflikt nie hartuje elit, lecz przyspiesza ich degradację.

Wywiad naukowo-techniczny i technologiczny fatalizm

W tekście opublikowanym w branżowym czasopiśmie Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiej Naryszkin opisuje rozwój nowych technologii nie jako wynik decyzji poszczególnych państw, lecz jako proces o charakterze obiektywnym i systemowym. Wprost stwierdza, że „rozwój biologii syntetycznej, robotyki, systemów sterowania opartych na sztucznej inteligencji prowokuje nowy etap wyścigu zbrojeń, związany z zasadniczą zmianą form i metod prowadzenia wojny”.

Tym samym źródło eskalacji zostaje ulokowane nie w polityce, lecz w samej dynamice postępu technologicznego. Naryszkin nie wskazuje tu podmiotowego sprawcy, lecz opisuje proces, który „prowokuje” zmianę globalnego środowiska bezpieczeństwa. Eskalacja zostaje więc przedstawiona jako skutek strukturalny, a nie efekt wyboru.

Reklama

W dalszej części wyjaśnia, jakie konsekwencje niesie to dla Rosji. Podkreśla, że w warunkach zaostrzającej się globalnej konkurencji „państwa uprzemysłowione traktują naukę i technikę jako główne czynniki utrzymania przewagi gospodarczej i wojskowej”. W tej perspektywie brak reakcji oznaczałby utratę pozycji w systemie międzynarodowym.

Stąd pojawia się jedno z kluczowych sformułowań. „Najważniejsze z nich to: niedopuszczenie do krytycznego zapóźnienia Rosji względem państw wiodących” - ocenił. To zdanie wprowadza logikę konieczności: działania nie są wyborem, lecz odpowiedzią na warunki zewnętrzne. W tym miejscu narracja przechodzi od opisu świata do uzasadnienia własnej strategii.

Jednocześnie Naryszkin wskazuje, że koncentracja potencjału wysokich technologii następuje „na Zachodzie”, gdzie „USA, Japonia i szereg państw europejskich dążą do zwiększenia swoich możliwości wojskowych dzięki przełomom naukowo-technicznym”. Rosja zostaje tu umiejscowiona – zdaniem Naryszkina – nie jako inicjator, lecz jako uczestnik wymuszonego procesu, w którym nieuczestniczenie oznaczałoby strategiczną marginalizację.

Na tym tle rola wywiadu naukowo-technicznego zostaje zdefiniowana jako mechanizm adaptacyjny, a nie ofensywny. Jego zadaniem jest umożliwienie państwu orientacji w świecie, w którym „perspektywiczne cywilne prace rozwojowe, nie mówiąc o technologiach podwójnego zastosowania, prowadzone są w warunkach tajności”.

To właśnie z tej konstrukcji – postęp jako siła autonomiczna, eskalacja jako jego nieunikniona konsekwencja, a reakcja państwa jako konieczność – wynika to, co analitycznie można określić mianem technologicznego fatalizmu. Nie oznacza on przekonania, że technologia jest dobra lub zła, lecz że jest niepowstrzymalna i narzuca aktorom określone trajektorie działania. W tym sensie wywiad naukowo-techniczny przestaje być narzędziem wyboru, a staje się instrumentem przetrwania w świecie, w którym – jak sugeruje Naryszkin – „nowe przełomy” same generują nowe linie rywalizacji.

Serbia i inni: sygnał dla państw trzecich

Wątek Serbii w wywiadzie dla TASS pełni znacznie szerszą funkcję niż tylko ilustrację skuteczności rosyjskich służb. Jest on elementem większej narracji, w której Rosja przedstawia się jako aktor zdolny do realnego wsparcia państw znajdujących się w sytuacji presji ze strony Zachodu. Przekazanie Belgradowi informacji wywiadowczych, które – jak podkreśla Naryszkin – pomogły „zdjąć ostrą fazę kryzysu”, nie zostaje zaprezentowane jako incydent, lecz jako przykład funkcjonującego modelu współpracy.

Reklama

Serbia nie jest przy tym jedynym punktem odniesienia. W tym samym wywiadzie Naryszkin kilkakrotnie podkreśla, że rosyjska SWR utrzymuje relacje partnerskie z ponad 60 służbami specjalnymi na różnych kontynentach – w Ameryce Północnej i Południowej, Afryce oraz Eurazji. Wspomina również o niedawnym nieformalnym spotkaniu okolicznościowym z okazji rocznicy powstania wywiadu. „W spotkaniu, które przebiegło w bardzo dobrej, życzliwej i nieformalnej atmosferze, wzięli udział przedstawiciele 44 służb specjalnych. (…) Uczestniczyli w nim również koledzy z Centralnej Agencji Wywiadowczej oraz oficjalni reprezentanci służb wywiadowczych Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii” - podkreślił.

Ten katalog kontaktów pełni ważną funkcję narracyjną. Ma dowodzić, że Rosja – mimo konfrontacji politycznej – nie jest izolowana, a jej kompetencje wywiadowcze są uznawane także przez państwa formalnie należące do obozu zachodniego. W tym sensie Serbia jawi się jako przykład bardziej widoczny i politycznie wyrazisty, lecz osadzony w szerszym wzorcu relacji.

Warto zauważyć, że Naryszkin mówi także o szczególnych relacjach z państwami obszaru postsowieckiego, zapowiadając odrębne spotkanie z przedstawicielami służb krajów WNP, określając je jako „braci”. Ten element podkreśla istnienie alternatywnej sieci współpracy, funkcjonującej równolegle do zachodnich struktur bezpieczeństwa.

W tej perspektywie Serbia staje się symbolicznym przykładem państwa „wahającego się” – formalnie związanej z Europą, lecz pozostającej poza strukturami NATO i UE, a zarazem podatnej na presję polityczną i społeczną. Pokazanie, że rosyjskie służby były w stanie dostarczyć jej informacji, które przyczyniły się do stabilizacji sytuacji wewnętrznej, pełni funkcję sygnału: Moskwa nie tylko deklaruje solidarność, ale dysponuje realnym aparatem zdolnym do działania.

Rozszerzenie wątku Serbii o odniesienia do innych państw i służb pozwala odczytać go nie jako wyjątek, lecz jako element szerszej strategii komunikacyjnej. Kadry wywiadu i sieć kontaktów międzynarodowych stają się w tej narracji zasobem, który Rosja może oferować jako alternatywę wobec zachodnich struktur bezpieczeństwa – zwłaszcza tym aktorom, którzy nie chcą lub nie mogą w pełni wpisać się w logikę konfrontacji.

Konflikt jako porządek czasowy

Całość przekazu Siergieja Naryszkina nie układa się jedynie w opowieść o konfrontacji, technologii i kadrach, lecz w narrację o czasie i nieodwracalności procesów historycznych. Wojna, rywalizacja technologiczna i transformacja ładu międzynarodowego nie są w niej przedstawiane jako wybory polityczne, które można odwrócić, lecz jako etapy procesu, który „już się rozpoczął” i którego nie da się zatrzymać bez naruszenia samej logiki świata.

Reklama

W tej perspektywie konflikt z Zachodem nie jest epizodem ani kryzysem, lecz momentem przejścia między porządkami: starym, który ulega wyczerpaniu, i nowym, który dopiero się wyłania. Naryszkin konsekwentnie usuwa z pola widzenia pytanie o odpowiedzialność i sprawstwo, zastępując je językiem konieczności: eskalacja „prowokowana” przez rozwój technologii, degradacja Europy jako skutek ideologizacji, militaryzacja jako odpowiedź na globalną konkurencję.

Kadry, wywiad naukowo-techniczny i sieci kontaktów międzynarodowych nie są w tej narracji fundamentem potęgi w klasycznym sensie, lecz mechanizmem adaptacyjnym w świecie, który przestał być stabilny. Państwo nie tyle „kontroluje” procesy, ile stara się nie wypaść z ich rytmu. Racjonalność nie oznacza tu już zdolności wyboru, lecz umiejętność dostosowania się do tempa zmian.

W ten sposób przekaz Naryszkina tworzy obraz rzeczywistości, w której polityka traci sprawczość na rzecz strukturalnych sił: technologii, demografii, rywalizacji systemowej. Wojna przestaje być katastrofą, a staje się formą trwania. Pokój nie jest celem, lecz jedną z możliwych faz procesu, który toczy się niezależnie od woli jednostek.

Całość wywodów Naryszkina układa się w narrację o charakterze fatalistycznym, w której pole wyboru zostaje systematycznie zawężone: zamiast alternatyw politycznych pojawia się logika konieczności, a działania państw przedstawiane są nie jako rezultat decyzji, lecz jako wymuszone dostosowanie do świata opisywanego jako już ukierunkowany i strukturalnie nieodwracalny.

Reklama
Reklama