Tajemnicza śmierć w rosyjskiej ambasadzie, zniknięcie oligarchy i cień GRU. Co stało się na Cyprze?
Autor. Grafika AI/Gemini
Na początku stycznia 2026 roku na Cyprze nałożyły się na siebie trzy wydarzenia, które – nawet jeśli formalnie nie zostały ze sobą powiązane – razem stworzyły atmosferę napięcia i wywołały wiele spekulacji. Były to: zgon pracownika Ambasady Federacji Rosyjskiej w Nikozji, zaginięcie byłego szefa Uralkali Władysława Baumgertnera oraz głośna afera wokół nagrania sugerującego korupcję w otoczeniu prezydenta Nikosa Christodoulidesa, którą rząd Cypru powiązał z możliwą operacją dezinformacyjną.
Jak podaje portal In-Cyprus (Philenews), w czwartek 8 stycznia 2026 roku w biurze w ambasadzie rosyjskiej w Nikozji znaleziono martwego pracownika, zidentyfikowanego jako A.V. Panov. Od samego początku zdarzenie to obfitowało w co najmniej dziwne i budzące szereg pytań elementy. Personel placówki dyplomatycznej nie wpuścił cypryjskich techników kryminalistyki do budynku, a ciało – zamiast standardowych oględzin na miejscu – zostało wyniesione na dziedziniec i dopiero tam przekazane lokalnym władzom.
Według dziennika Cyprus Mail policja została powiadomiona o zgonie dopiero kilka godzin po odnalezieniu ciała. Funkcjonariusze prosili o możliwość zbadania pomieszczenia, w którym doszło do śmierci, jednak spotkali się z odmową uzasadnianą statusem placówki dyplomatycznej i zasadą jej nietykalności. Mimo tych ograniczeń – jak podaje In-Cyprus (Philenews) – przeprowadzono prawnie wymaganą sekcję zwłok, po której rzecznik policji Vyronas Byronos poinformował, że wykluczono działalność przestępczą. Oznacza to, że śmierć uznano za „nienaturalną”, lecz bez udziału osób trzecich.
Czytaj też
Dodatkowy element, który wzmocnił szereg podejrzeń, dotyczy rzekomego listu pożegnalnego. Jak pisze The Moscow Times, cypryjskie media – powołując się na anonimowe źródła policyjne – informowały, że list miał istnieć, jednak nie został przekazany cypryjskiej policji i według strony rosyjskiej miał zostać wysłany bezpośrednio do Moskwy w celu weryfikacji.
Drugim wątkiem, który niemal natychmiast zaczął rezonować ze sprawą ambasady, było zaginięcie Władysława Baumgertnera, byłego prezesa i dyrektora generalnego rosyjskiego giganta potasowego Uralkali. Jak podaje Cyprus Mail, Baumgertner został zgłoszony jako zaginiony, a policja podkreślała, że na tym etapie nie ma dowodów łączących jego zniknięcie ze zgonem w ambasadzie.
Z kolei według The Insider, cypryjska policja poinformowała, że obywatel Rosji zaginął 7 stycznia 2026 roku w Limassol, a w komunikacie podano jego rysopis oraz informacje o ostatnim znanym miejscu pobytu. Jak podaje In-Cyprus (Philenews), poszukiwania koncentrowały się między innymi na rejonie wybrzeża, gdzie miał pojawić się ostatni sygnał telefonu, jednak działania utrudniały złe warunki pogodowe. W relacjach podkreślano przy tym ostrożność policji w formułowaniu hipotez: brak twardych przesłanek wskazujących na przestępstwo nie oznaczał rozwiązania zagadki, a jedynie ograniczał oficjalne wnioski na tamtym etapie.
W praktyce aura tajemniczości wokół tych wydarzeń nie wynikała wyłącznie z samych faktów – zgonu i zaginięcia – lecz z ich zbieżności w czasie oraz z proceduralnych ograniczeń. Jak opisuje KNews/Kathimerini Cyprus, sprawa śmierci w ambasadzie była „owinięta” dyplomatycznymi restrykcjami i pozostawiała wiele pytań bez odpowiedzi, podczas gdy równolegle trwała głośna operacja poszukiwawcza zaginionego biznesmena.
Istotny kontekst prawny wyjaśnia także grecki portal Liberal.gr, przypominając, że zgodnie z zasadami ochrony misji dyplomatycznych władze państwa przyjmującego nie mogą wkraczać na teren ambasady bez zgody, co w sytuacjach nagłych – takich jak zgon wymagający oględzin – automatycznie rodzi napięcie między „standardem śledczym” a „standardem dyplomatycznym”. To właśnie połączenie trzech elementów – opóźnienia w powiadomieniu, braku dostępu do miejsca zdarzenia i niewydania listu – sprawiło, że nawet przy konkluzji „bez udziału osób trzecich”, sytuacja ta rodzi szereg pytań.
Na tym tle pojawił się najbardziej „sensacyjny” nurt medialny, związany ze spekulacjami o możliwych powiązaniach wywiadowczych zmarłego dyplomaty. Jak podaje SigmaLive English oraz jak pisze rosyjskojęzyczny serwis Echo, niezależny badacz rosyjskich wpływów za granicą Dmitry Chmielnicki, twierdził, że zmarły dyplomata – identyfikowany jako Alexei Panov – mógł być w rzeczywistości oficerem rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Według Chmielnickiego Panov przed wyjazdem na Cypr pracował w Moskwie w instytucie powiązanym z technologiami radiowymi, a w ambasadzie odpowiadał za obsługę i utrzymanie sprzętu o charakterze specjalnym, co – zdaniem badacza – jest typowe dla funkcjonariuszy wywiadu działających pod przykryciem dyplomatycznym.
Czytaj też
Jak podaje SigmaLive English, Chmielnicki zwracał uwagę nie tylko na domniemane powiązania Panova z GRU, ale również na „nietypowe okoliczności” jego śmierci, w tym kilkudniowe opóźnienie w poinformowaniu opinii publicznej o zgonie oraz fakt, że cypryjskiej policji odmówiono dostępu do miejsca zdarzenia i do rzekomego listu pożegnalnego. Zdaniem badacza – cytowanego przez Echo – takie zachowanie rosyjskiej misji dyplomatycznej może świadczyć o tym, że w sprawę mogły być zaangażowane struktury centralne w Moskwie, a decyzje dotyczące komunikacji z władzami Cypru mogły zapadać po konsultacjach z rosyjskimi służbami.
Jednocześnie SigmaLive English wyraźnie podkreśla, że wszystkie te wątki mają charakter spekulacji i ocen zewnętrznego eksperta, a nie ustaleń oficjalnego śledztwa. Portal zaznacza, że oficjalne doniesienia mówiły o samobójstwie, a cypryjska policja – po przeprowadzeniu sekcji zwłok – wykluczyła udział osób trzecich. W tym sensie narracja o GRU funkcjonuje równolegle do wersji śledczych i nie jest przez nie potwierdzona.
Serwis Echo dodaje, że Chmielnicki od lat bada działalność rosyjskich służb na Cyprze i uważa, iż ambasada rosyjska pełni tam w dużej mierze funkcję centrum operacji wywiadowczych. Według jego ocen obecność licznych doradców o wysokich stopniach wojskowych oraz sekretarzy odpowiedzialnych za „techniczne” aspekty pracy misji może wskazywać na rozbudowaną infrastrukturę wywiadowczą. W tym kontekście – jak pisze Echo – badacz interpretuje śmierć Panova jako potencjalnie związaną z działalnością służb, a nie wyłącznie z „osobistą tragedią”, o której mówiła ambasada.
Media, powołując się na Dmitry’ego Chmielnickiego, najczęściej wskazują na jego książkę „Russian Agents of Influence in Germany”. Jak podają SigmaLive English, Echo oraz The Insider, Chmielnicki jest autorem tej publikacji i na jej podstawie – oraz na bazie własnych wieloletnich badań – analizuje działalność rosyjskich służb specjalnych, sieci wpływu, przykrywki dyplomatyczne i mechanizmy oddziaływania Kremla w Europie. To właśnie do tej książki odwołują się media, przedstawiając go jako badacza rosyjskich agentów wpływu, eksperta od GRU, SWR i FSB oraz analityka działalności rosyjskich struktur wywiadowczych poza granicami Federacji Rosyjskiej. W kontekście Cypru i Aleksieja Panova podkreśla się, że Chmielnicki nie jest przypadkowym komentatorem, lecz autorem specjalistycznej publikacji, co ma uzasadniać, dlaczego jego opinie są cytowane – choć nadal traktowane jako hipotezy eksperckie, a nie ustalenia śledcze.
Równolegle media wyraźnie powołują się na innego badacza i dziennikarza śledczego – Siergieja Kaniewa. To właśnie Kaniew pojawia się w kilku materiałach jako drugi, niezależny ekspert komentujący sprawę śmierci Aleksieja Panova i możliwe powiązania wywiadowcze. Jak podają m.in. The Sun, Echo oraz serwisy analizujące działalność rosyjskich służb, Kaniew jest rosyjskim dziennikarzem śledczym specjalizującym się w strukturach bezpieczeństwa, GRU, FSB oraz wojsku. Przez lata badał rosyjskie jednostki wywiadowcze, niejawne instytuty badawcze i zaplecze technologiczne armii.
Stąd też w kontekście sprawy Panova media cytują Kaniewa, ponieważ – jak podaje The Sun – twierdził on, że Aleksiej Panov wcześniej pracował w ściśle tajnym instytucie badawczym w Moskwie zajmującym się radiokomunikacją dalekiego zasięgu, a specjaliści tej placówki często trafiają do GRU lub SWR. Według Kaniewa, cytowanego przez Echo, osoby z takimi kwalifikacjami biorą udział w rozwijaniu systemów radarowych, łączności wojskowej i monitoringu, a następnie są delegowane do placówek dyplomatycznych jako „techniczni” pracownicy. Jak piszą media, Kaniew zwracał uwagę, że profil zawodowy Panowa idealnie pasuje do schematu oficera wywiadu pod przykryciem dyplomatycznym, co wzmacniało spekulacje przedstawiane równolegle przez Chmielnickiego.
Redakcje wyraźnie pokazują przy tym różnicę ról obu ekspertów: Chmielnicki analizuje sieci wpływu i struktury wywiadowcze w ujęciu „makro”, natomiast Kaniew dostarcza informacji o zapleczu technicznym, instytutach i ścieżkach kariery w ujęciu „mikro”. Dlatego w tekstach często występują razem – Chmielnicki mówi o GRU, przykrywkach dyplomatycznych i możliwych motywach, a Kaniew uzupełnia to o dane dotyczące wcześniejszego miejsca pracy Panova i jego realnego profilu zawodowego.
Zarówno SigmaLive English, jak i Echo zaznaczają jednak, że brak jest publicznie dostępnych dowodów potwierdzających te tezy, a władze Rosji oraz sama ambasada ograniczyły się do lakonicznych komunikatów, nazywając śmierć dyplomaty „głęboko osobistą tragedią”. The Insider również wskazuje, że pojawiają się „nierozstrzygnięte pytania”, ale jednocześnie podkreśla, iż cypryjska policja zamyka sprawę pod kątem udziału osób trzecich w samym zgonie. W efekcie narracja wywiadowcza funkcjonuje w mediach jako równoległa hipoteza, a nie potwierdzona wersja wydarzeń.
W tym miejscu wyraźnie widać rozdział między ustaleniami medycyny sądowej – dotyczącymi przyczyny zgonu i braku przesłanek przestępstwa – a interpretacjami geopolitycznymi, próbującymi odpowiedzieć na pytanie, kim był zmarły „naprawdę” i czy istniały motywy pozaprywatne. Media mogą stawiać pytania, jednak ciężar dowodu pozostaje po stronie instytucji, które – jak podaje In-Cyprus (Philenews) – na dziś nie wskazują na udział osób trzecich.
Atmosferę podejrzeń dodatkowo wzmacniał fakt, że w tym samym okresie Cypr znalazł się w centrum gwałtownej burzy politycznej. Jak podaje Associated Press, wszystko zaczęło się od publikacji w internecie nagrania wideo, na którym osoby przedstawiane jako powiązane z kręgami władzy miały sugerować możliwość załatwiania spraw w zamian za korzyści majątkowe. Materiał wywołał natychmiastową reakcję opinii publicznej oraz lawinę komentarzy w mediach społecznościowych, a w konsekwencji doprowadził do rezygnacji wysokiego rangą współpracownika prezydenta Nikosa Christodoulidesa. Według Associated Press rząd Cypru uznał, że nagranie nie jest wyłącznie lokalnym skandalem, lecz może stanowić element szerszej, zorganizowanej operacji dezinformacyjnej, mającej na celu podważenie wiarygodności państwa i jego przywództwa.
Jak informuje Associated Press, władze w Nikozji wprost mówiły o „ataku hybrydowym”, sugerując, że publikacja kompromitującego materiału wpisuje się w znane schematy działań informacyjnych stosowanych przez rosyjskie ośrodki wpływu wobec państw zachodnich. Rząd podkreślał, że moment ujawnienia nagrania nie był przypadkowy i zbiegał się z okresem wzmożonej aktywności dyplomatycznej Cypru oraz jego jednoznacznym opowiedzeniem się po stronie Ukrainy.
Z kolei Financial Times zwracał uwagę, że afera szczególnie silnie uderza w wizerunek prezydenta Christodoulidesa, który obejmował urząd, budując swoją kampanię na hasłach przejrzystości, walki z korupcją i odbudowy zaufania do instytucji państwa. Dziennik podkreślał, że skandal podważa kluczowy element jego politycznej narracji i naraża administrację na oskarżenia o hipokryzję, nawet jeśli bezpośrednie zarzuty nie dotyczyły samego prezydenta.
Czytaj też
Jak pisze Financial Times, w narracji władz cypryjskich coraz wyraźniej pojawiał się wątek działań wymierzonych w Nikozję w momencie wrażliwym politycznie i geopolitycznie. Zwracano uwagę m.in. na rolę Cypru w Unii Europejskiej, jego zaangażowanie we wdrażanie sankcji wobec Rosji oraz niedawną aktywność dyplomatyczną, w tym kontakty z Kijowem. Według Financial Times rząd argumentował, że publikacja kompromitujących materiałów może być próbą zdestabilizowania sytuacji wewnętrznej i przedstawienia Cypru jako państwa skorumpowanego i niewiarygodnego partnera w strukturach europejskich.
Dziennik zaznaczał również, że Cypr od lat znajduje się w centrum uwagi w kontekście rosyjskich wpływów finansowych i obecności oligarchów, co czyni go szczególnie podatnym na operacje informacyjne. W tym kontekście – jak opisuje Financial Times – władze w Nikozji obawiały się, że nagranie może być częścią szerszej strategii, której celem jest osłabienie pozycji Cypru w UE, podważenie jego wiarygodności jako państwa prawa oraz wywarcie presji politycznej w newralgicznym momencie.
W efekcie, jak wynika zarówno z relacji Associated Press, jak i analiz Financial Times, skandal wokół nagrania nie był traktowany wyłącznie jako wewnętrzna afera obyczajowo-korupcyjna, lecz jako potencjalny element szerszej gry geopolitycznej. To właśnie ten kontekst sprawił, że równoczesne zdarzenia – śmierć pracownika rosyjskiej ambasady, zaginięcie rosyjskiego biznesmena oraz publikacja kompromitującego materiału – zaczęły być postrzegane nie jako odrębne incydenty, lecz jako fragmenty jednej, niepokojącej układanki.
Dziś można oddzielić elementy potwierdzone od tych, które nadal pozostają niejasne. Po stronie faktów stoi przede wszystkim konkluzja śledczych: jak podaje In-Cyprus (Philenews), sekcja zwłok A.V. Panova doprowadziła policję do wniosku, że wykluczono udział osób trzecich. Równolegle – jak podaje The Insider i opisuje Cyprus Mail – Władysław Baumgertner zaginął 7 stycznia w Limassol, ruszyły poszukiwania, a na tamtym etapie władze nie łączyły oficjalnie jego zaginięcia ze zgonem w ambasadzie. Trzeci potwierdzony kontekst dotyczy atmosfery politycznej, o której informują Associated Press i Financial Times, wskazując na kryzys po publikacji nagrania o rzekomej korupcji i możliwy element kampanii dezinformacyjnej.
Jednocześnie pozostaje kilka wątków, które w dalszym ciągu pozostają bez odpowiedzi. Wciąż nie wiadomo, dlaczego – jak podają Cyprus Mail i The Moscow Times – cypryjskim śledczym odmówiono dostępu do miejsca zgonu i nie przekazano listu pożegnalnego, mimo współpracy w zakresie sekcji zwłok i repatriacji. Niejasne pozostaje również, co dokładnie wydarzyło się w godzinach między odnalezieniem ciała a powiadomieniem władz i czy opóźnienie miało wyłącznie charakter proceduralny. Otwarte jest wreszcie pytanie o los Baumgertnera: czy jego zniknięcie było wypadkiem, dobrowolnym „zejściem z radarów”, czy zdarzeniem o tle kryminalnym – ponieważ, jak wynika z relacji medialnych, w chwili opisywania tych wydarzeń poszukiwania trwały, ale bez ostatecznej odpowiedzi.


