- WIADOMOŚCI
Rosyjska sieć „antyfaszystów” w państwach bałtyckich
W ostatnich latach Łotwa, Litwa i Estonia coraz częściej opisują zagrożenie ze strony Rosji nie tylko jako klasyczne szpiegostwo, ale także jako mieszankę operacji wpływu, rekrutacji online, zastraszania i sabotażu. Jak podaje łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa, jednym z charakterystycznych kanałów takiej aktywności stały się środowiska działające w komunikatorze Telegram, gdzie propaganda i wezwania do „zbierania informacji” przenikają się z realną działalnością wywiadowczą.
Najbardziej szczegółowy opis mechanizmu działania tej siatki przedstawia materiał Dossier Center. Chodzi o środowisko skupione wokół kanału Telegram „Antyfaszyści krajów bałtyckich”, które miało gromadzić informacje o osobach wspierających Ukrainę, o ruchach wojsk i obiektach NATO, a także tworzyć zaplecze ludzi gotowych do współpracy z Moskwą w razie eskalacji. Wątek „przygotowań na wypadek konfliktu” szeroko podjął również ukraiński serwis UA Wire, który – powołując się na to śledztwo – pisał o budowaniu sieci agentów i sympatyków oraz o próbach tworzenia scenariuszy działań okupacyjnych.
Jak opisuje Dossier Center, centralną postacią projektu był Siergiej Wasiljew – urodzony na Łotwie biznesmen i bloger – który po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę przeniósł się do Rosji i otwarcie deklarował lojalność wobec Kremla. Od początku nie ukrywał, że jego działalność nie ma charakteru wyłącznie publicystycznego czy aktywistycznego. Był skazany na karę więzienia w Finlandii za pranie pieniędzy w związku z działalnością firmy Recyclix, która obiecywała inwestorom zyski z inwestycji w recykling odpadów plastikowych.
W swoich wpisach i publicznych wypowiedziach konsekwentnie przedstawiał Łotwę, Litwę i Estonię jako państwa „okupowane przez Anglosasów”, a lokalne władze jako struktury pozbawione realnej suwerenności. Według Dossier Center Wasiljew wielokrotnie podkreślał, że w jego ocenie nie istnieje przestrzeń do negocjacji z władzami państw bałtyckich, a jedynym realnym scenariuszem „powrotu” tych terytoriów do rosyjskiej strefy wpływów jest użycie siły militarnej.
Z dokumentów i korespondencji przeanalizowanych przez redakcję wynika również, że Wasiljew aktywnie poszukiwał bezpośrednich kontaktów z rosyjskimi strukturami bezpieczeństwa. Po uruchomieniu kanału Telegram „Antyfaszyści krajów bałtyckich” przydzielono mu kuratora – Siergieja Kolesnikowa, byłego oficera sowieckich i rosyjskich służb specjalnych.
Jak opisuje Dossier Center, jest on absolwentem Wyższej Szkoły KGB i przez lata zajmował się szkoleniem kadr operacyjnych, a po formalnym odejściu ze służby utrzymywał kontakty z rosyjskimi strukturami bezpieczeństwa, pełniąc rolę pośrednika i opiekuna sieci informatorów. Relacja między Wasiljewem a Kolesnikowem miała charakter hierarchiczny – Wasiljew otrzymał polecenie budowania środowiska sympatyków, kształtowania narracji ideologicznej oraz zbierania informacji z państw bałtyckich. Kolesnikow zaś pełnił funkcję kuratora: oceniał przydatność napływających danych, decydował o ich dalszym wykorzystaniu i równocześnie przekazywał Wasiljewowi wskazówki dotyczące bezpieczeństwa operacyjnego, unikania bezpośrednich kontaktów oraz sposobu komunikacji z informatorami.
Istotnym elementem tej relacji – jak zauważa Dossier Center – była ideologiczna zbieżność obu postaci. Wasiljew nie przedstawiał się jedynie jako wykonawca poleceń, lecz jako uczestnik projektu o charakterze „historycznej misji”. W jego narracji państwa bałtyckie były terytorium czasowo utraconym, a działalność „Antyfaszystów” stanowiła element przygotowania gruntu pod przyszłe zmiany geopolityczne. Takie ujęcie miało znaczenie praktyczne: pozwalało mobilizować sympatyków nie poprzez argumenty finansowe, lecz poprzez odwołanie do poczucia krzywdy, lojalności wobec Rosji i przekonania o nieuchronności konfrontacji.
W efekcie połączenie radykalnej narracji Wasiljewa oraz zaplecza operacyjnego zapewnianego przez Kolesnikowa sprawiło, że inicjatywa, która początkowo wyglądała na prywatny kanał propagandowy, zaczęła funkcjonować jako element szerszej infrastruktury wywiadowczej. Dossier Center podkreśla przy tym, że Wasiljew nie tylko nie dystansował się od perspektywy użycia siły wobec państw bałtyckich, lecz traktował ją jako naturalny i pożądany etap „rozwiązania problemu” – co znalazło odzwierciedlenie zarówno w jego publicznych wypowiedziach, jak i w komunikacji wewnątrz środowiska „Antyfaszystów”.
Co istotne, sprawa nie opiera się wyłącznie na relacjach dziennikarskich. Jak podaje łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa, w oficjalnych komunikatach i raportach rocznych, „Baltic anti-fascists” zostało powiązane z działalnością przeciwko bezpieczeństwu państwa, a osoby uznawane za związane z kanałem były przedmiotem postępowań karnych. Sam Wasiljew z obawy przed aresztowaniem wyjechał do Rosji, natomiast jego żona Iveta Balode pozostała na Łotwie i według doniesień z początku stycznia 2026 r. została zatrzymana pod zarzutem przekazywania tajnych informacji rosyjskim służbom wywiadowczym.
Telegram jako rekrutacja, OSINT i presja – jak działa ten mechanizm w praktyce
Z perspektywy kontrwywiadu kluczowe jest to, że osoby zaangażowane w takie struktury nie muszą być klasycznymi agentami z dostępem do informacji niejawnych. Jak zwraca uwagę łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa, odbiorcy kanału byli zachęcani do zbierania informacji o infrastrukturze i aktywności łotewskich sił zbrojnych oraz wojsk sojuszniczych NATO, a także do identyfikowania urzędników i osób publicznych popierających Ukrainę – co, zdaniem łotewskiego kontrwywiadu, miało służyć wywieraniu presji i wpływaniu na debatę publiczną.
Ten mechanizm nie jest przypadkowy. Jak zauważa Royal United Services Institute for Defence and Security Studies (RUSI), współczesne rosyjskie sieci wywiadowcze są projektowane jako struktury rozproszone i tanie, oparte na ideologicznie zmotywowanych sympatykach. Ich działanie rozpoczyna się od narracji, która dehumanizuje przeciwnika i moralnie usprawiedliwia donoszenie, a następnie prowadzi do samoidentyfikacji osób skłonnych do współpracy.
Według Dossier Center Telegram pełni w tym modelu funkcję filtra. Osoby najbardziej aktywne same zgłaszają się do administratorów, przesyłają zdjęcia, relacje i informacje, często nie postrzegając swoich działań jako szpiegostwa. Kolejnym etapem są proste zadania typu OSINT – obserwowanie konwojów, fotografowanie infrastruktury, zapisywanie numerów rejestracyjnych czy monitorowanie demonstracji. Nawet takie fragmentaryczne dane, po zestawieniu z innymi źródłami, mogą – zdaniem łotewskiej Służby Bezpieczeństwa Państwa – mieć znaczenie operacyjne.
Nie każdy informator jest jednak traktowany jednakowo. Jak wynika z ustaleń Dossier Center, część uczestników przechodzi weryfikację polegającą na sprawdzaniu spójności relacji i motywacji. Dopiero po takim „odsianiu” pojawia się kontakt z kuratorem, często przez pośrednika. Zdaniem analityków RUSI służby rosyjskie od lat stosują model oparty na pośrednikach i nieformalnych sieciach, który pozwala wykorzystywać napływające informacje przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego poziomu zaprzeczalności odpowiedzialności państwowej. W razie dekonspiracji takie działania mogą być przedstawiane jako prywatne inicjatywy lub aktywność internetowa niezwiązana formalnie z aparatem państwowym.
Od propagandy do spraw karnych: kwalifikacja „organizacja przestępcza"
W czerwcu 2023 r. łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa poinformowała o istotnej zmianie kwalifikacji prawnej w toczącym się postępowaniu dotyczącym środowiska określanego jako „Baltic anti-fascists”. W oficjalnym komunikacie stwierdzono, że zgromadzony materiał dowodowy doprowadził śledczych do wniosku, iż działalność tej grupy nie może być dłużej traktowana wyłącznie jako pojedyncze czyny o charakterze propagandowym lub informacyjnym. W konsekwencji działania osób powiązanych z kanałem zaczęto kwalifikować jako prowadzenie oraz udział w organizacji przestępczej, która – jak wskazywała łotewska służba – została utworzona celowo w celu prowadzenia aktywności wymierzonej w bezpieczeństwo państwa łotewskiego.
Tę decyzję organów bezpieczeństwa w języku medialnym streszczał serwis LSM English (łotewskie media publiczne), informując, że łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa oficjalnie uznała „Baltic anti-fascists” za organizację przestępczą w rozumieniu łotewskiego prawa karnego. Podkreślano przy tym, że zmiana kwalifikacji oznacza przejście od badania pojedynczych epizodów do traktowania całej struktury jako spójnego projektu o charakterze zorganizowanym, w którym poszczególne działania miały służyć wspólnemu celowi.
Śledczy wskazywali na nielegalne gromadzenie informacji, w tym danych dotyczących bezpieczeństwa i obronności, z zamiarem przekazania ich rosyjskim służbom specjalnym. Postępowanie obejmowało również inne formy aktywności oceniane jako wspierające agresywną politykę Federacji Rosyjskiej – co uzasadniało zastosowanie najsurowszych przepisów przewidzianych dla przestępstw przeciwko państwu.
„Zwykli ludzie" jako informatorzy – i dlaczego to działa
Rdzeń modelu, opisywany przez Dossier Center, polega na wykorzystaniu osób z codziennych środowisk. Jednym z najbardziej obrazowych przykładów jest historia pracownika sklepu w Rydze, który miał monitorować klientów z proukraińskimi symbolami i raportować do struktury kanału. Z punktu widzenia państwa takie informacje – jak podkreślała łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa – mogą pomóc przeciwnikowi aktualizować plany działań, mimo że pozornie wydają się błahe.
Choć sprawa „Antyfaszystów” jest najmocniej udokumentowana na Łotwie, służby w regionie opisują podobne zagrożenia. Litewskie instytucje bezpieczeństwa w rocznej „Ocenie zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego 2025” wskazują, że Rosja konsekwentnie wykorzystuje działania wpływu i wywiadu jako element presji. Z kolei estońska Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KAPO) w swoich raportach podkreśla, że operacje informacyjne i hybrydowe pozostają jednym z kluczowych wyzwań dla bezpieczeństwa Estonii.
Zdaniem analityków RUSI model ten czerpie bezpośrednio z doświadczeń Ukrainy, gdzie Rosja przed inwazją budowała sieci lokalnych współpracowników do rozpoznania, wpływu i dezorganizacji struktur państwowych. Rosnąca liczba spraw sabotażowych w Europie – jak podają Reuters czy Associated Press – pokazuje, że granica między „zbieraniem informacji” a realnymi działaniami dywersyjnymi bywa płynna.
W tym kontekście – jak zauważa European Centre of Excellence for Countering Hybrid Threats – lokalni wykonawcy rekrutowani online zapewniają zleceniodawcy maksymalną zaprzeczalność. W takim ujęciu „Antyfaszyści” działający na terenie krajów bałtyckich nie są jedynie marginalną grupą propagandową, lecz – w interpretacji służb i śledczych – potencjalnym węzłem łączącym narrację ideologiczną, rozpoznanie i rekrutację. To właśnie ten splot sprawia, że struktury tego typu są dziś postrzegane w państwach bałtyckich jako pełnoprawny element wojny hybrydowej, a nie wyłącznie zjawisko internetowe.


