Straż Graniczna

Były szef Frontexu o kulisach swojej rezygnacji

Fot. Frontex, Facebook

Jeśli pewne osoby przekraczają granice nielegalnie, to legalnym jest wspierać je, by unikać takich sytuacji - powiedział były szef Frontexu, czyli Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej, Fabrice Leggeri w TVP Info. Dodał, że zmieniła się interpretacja jego mandatu - spowodowało to jego rezygnację ze stanowiska.

W kwietniu dyrektor wykonawczy Frontexu Fabrice Leggeri złożył rezygnację ze stanowiska ze skutkiem natychmiastowym. Nastąpiło to wskutek zarzutów wobec niego i jego współpracowników o tuszowanie nielegalnego zawracania łodzi z migrantami na Morzu Śródziemnym. Śledztwo przeciwko niemu prowadził europejski urząd ds. zwalczania nadużyć finansowych (OLAF).

W czwartek na antenie TVP Info Leggeri w pierwszym publicznym wywiadzie opowiedział o kulisach swojej rezygnacji.

"W ostatnich tygodniach przed tym, jak podałem się do dymisji, było spotkanie zarządu i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest robocza decyzja zarządu, która pojawiła się znikąd. Zazwyczaj takie robocze decyzje przygotowywał w swoim biurze dyrektor zarządzający, ale ja nic o tym nie wiedziałem. Okazało się, że chodzi o to, żeby zmusić dyrektora wykonawczego, by wdrożył rekomendacje przygotowane przez eksperta ds. praw fundamentalnych i organizacje pozarządowe" - powiedział były szef Frontexu.

Wyjaśnił, że eksperci ds. praw fundamentalnych byli opłacanymi przez agencję, ale niezależnymi podmiotami, a ich działalność zaważyła na zmianie interpretacji mandatu szefa Frontexu. Dla przykładu opowiedział o tym, jak Frontex wspierał Litwę w ochronie granicy z Białorusią podczas ostatniego kryzysu uchodźczego.

Czytaj też

Leggeri mówił, że na Litwie istnieją przepisy, które dopuszczają możliwość ubiegania się o azyl tylko na wyznaczonych przejściach granicznych. Według eksperta ds. praw fundamentalnych jest to niezgodne z prawem europejskim.

"Z jego raportu wynikało, że za każdym razem, gdy wspieraliśmy Litwę w ochronie jej granic, łamaliśmy prawo" - podkreślił.

Frontex został założony przez UE w 2004 r., rozwinął się w Europejską Agencję Straży Granicznej i Przybrzeżnej po kryzysie uchodźczym, który rozpoczął się w 2015 r. Zadaniem agencji jest zapewnienie wspólnego zarządzania granicami zewnętrznymi Unii Europejskiej, a w razie potrzeby skuteczne wspieranie krajowych jednostek ochrony granic.

"W czerwcu 2019 roku przegłosowano przedłużenie mojego mandatu i przegłosowano, by wprowadzić europejską jednostkę, która będzie miała mundury, broń, będzie mogła stosować środki przymusu bezpośredniego zgodnie z prawem danego kraju" - opowiadał były szef agencji. Dodał, że teraz zmieniła się interpretacja tego mandatu i sposób jego postrzegania.

Czytaj też

"W kodeksie granicznym Schengen, który jest częścią prawodawstwa UE, jest wyraźnie napisane, że przekraczanie granicy poza oficjalnymi przejściami jest nielegalne i każdy, kto próbuje robić to poza oficjalnymi punktami, robi to nielegalnie. Co ciekawe w kodeksie granicznym jest zapisane, że państwa członkowskie mają zadbać, by osoba, która przekroczyła granice nielegalnie, została pociągnięta do odpowiedzialności. Frontex powinien wspierać kraje członkowskie w tym. To jest legalne wspierać narodowych prawodawców - według wspomnianego kodeksu" - tłumaczył Leggeri.

Były szef Frontexu podkreślił, że aby obszar Schengen pozostał obszarem swobodnego przemieszczania się, musi mieć dobrze chronione granice.

"Przed przemytnikami, przestępcami, terrorystami. Większość obywateli Europy chce, by ludzie, którzy nie powinni tu wejść nie mieli tego prawa" - powiedział Leggeri. W jego opinii tych, którzy naprawdę potrzebują azylu musimy chronić. Jako przykład podał obywateli Ukrainy, którzy uciekają przed wojną i mogą bez problemu wjechać na obszar Unii Europejskiej. Tej sytuacji przeciwstawił ataki hybrydowe, które - jak podkreślił - miały miejsce na granicach: turecko-greckiej oraz polsko-, litewsko-, łotewsko-białoruskiej.

Źródło:
PAP

Komentarze