- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Policyjna lekcja z Magdalenki i skok w nowoczesność. „Udało się osiągnąć cel, o którym mogłem tylko pomarzyć”
Policyjne operacje specjalne to nie filmowa fikcja, ale realna „gra” o bezpieczeństwo, w której margines błędu wynosi zero. Z insp. w st. spocz. Michałem Stępińskim, byłym dyrektorem Biura Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji, rozmawiamy o kulisach budowy polskiego systemu kontrterrorystycznego – od wyciągania wniosków z najtrudniejszych akcji, po moment, w którym „dogoniliśmy” zachodnie służby. W programie „Bilans Bezpieczeństwa” Stępiński tłumaczy, dlaczego w dobie hybrydowych zagrożeń „czas pokoju” jest dla służb najbardziej wymagającym sprawdzianem, jakich funkcjonariuszy szukają policyjni specjalsi i czemu nigdy nie żałował decyzji o wstąpieniu w policyjne szeregi.
Policyjny pion antyterrorystyczny przez ostatnie dekady przeszedł głęboką zmianę organizacyjną, szkoleniową i sprzętową. Jak podkreśla Michał Stępiński, były dyrektor BOA KGP, obecny kształt systemu jest efektem długiego procesu, na który złożyły się zarówno doświadczenia z najtrudniejszych działań, jak i konsekwentne budowanie jednolitych standardów w całym kraju.
W programie „Bilans Bezpieczeństwa” Stępiński wskazuje, że dzisiejszy poziom policyjnych struktur kontrterrorystycznych nie był czymś oczywistym. To rezultat wieloletnich zmian, których celem było stworzenie spójnego pionu zdolnego do reagowania na najpoważniejsze zagrożenia.
Zobacz też

„Jednostka jest w dobrym punkcie, ale droga nie była łatwa, była bardzo długa. Udało się osiągnąć cel, o którym ja, będąc dyrektorem Biura Operacji Antyterrorystycznych, mogłem tylko pomarzyć” – mówi były szef BOA KGP.
System budowany na doświadczeniu
Jednym z głównych wątków rozmowy jest ewolucja systemu od rozproszonych rozwiązań, do działania według jednolitych zasad. Z perspektywy służb odpowiedzialnych za reagowanie na najgroźniejsze incydenty ma to znaczenie fundamentalne. W sytuacji realnego zagrożenia nie ma czasu na improwizację, a margines błędu jest minimalny.
Stępiński zwraca uwagę, że rozwój struktur antyterrorystycznych i kontrterrorystycznych był odpowiedzią na konkretne potrzeby oraz doświadczenia wyniesione z wcześniejszych działań. Z byłym szefem BOA rozmawiamy też o najtrudniejszych akcjach, które wpływały na sposób myślenia o organizacji, wyposażeniu i przygotowaniu funkcjonariuszy.
Najważniejsi są ludzie
Choć nowoczesne wyposażenie pozostaje jednym z filarów skuteczności, Stępiński podkreśla, że o wartości jednostki decydują przede wszystkim funkcjonariusze. To oni wchodzą do działania w sytuacjach, w których inni muszą się wycofać. Dlatego selekcja, szkolenie, odporność psychiczna i zdolność do pracy w zespole są w tym środowisku równie ważne, jak broń, środki ochrony czy technologia.
„Nikt z policjantów pododdziału, którzy byli tam na miejscu, nikt się nie wycofał, nikt się nie zatrzymał. Każdy z nich zrealizował swoje zadanie do końca” – podkreśla Stępiński, pytany o zdarzenia w Magdalence i ich wpływ na kształt jednostki.
Jak przekonuje, to zdanie dobrze oddaje specyfikę służby. W tego typu działaniach liczy się nie tylko indywidualna odwaga, ale przede wszystkim dyscyplina, zaufanie do partnerów i zdolność wykonania zadania mimo presji. Stępiński tłumaczy też, że funkcjonariusz kontrterrorystyczny to nie samotny bohater na miarę Jamesa Bonda. W realnych operacjach nie ma miejsca na filmowy model działania. Decyduje zespół, procedury i chłodna głowa.
W rozmowie pojawia się także charakterystyka funkcjonariuszy kontrterrorystycznych jako ludzi łączących cechy pozornie sprzeczne. Z jednej strony muszą działać szybko, zdecydowanie i bez wahania. Z drugiej zachować kontrolę, precyzję oraz zdolność podejmowania decyzji pod ogromną presją.
To właśnie ta kombinacja sprawiać ma, że służba w policyjnych jednostkach specjalnych wymaga szczególnego typu predyspozycji.
Zmiana towarzyszy służbie
Stępiński wyraźnie zaznacza, że osiągnięcie wysokiego poziomu nie oznacza końca pracy. W bezpieczeństwie nie ma punktu, w którym można uznać system za definitywnie gotowy. Zmieniają się metody działania sprawców, technologie, środowisko operacyjne i oczekiwania wobec służb.
„W bezpieczeństwo trzeba inwestować ciągle. Nie jest tak, że raz zakupimy karabiny i to nam wystarczy na wieki” – podkreśla były dyrektor BOA KGP.
Stępiński też zwraca uwagę, że incydenty o charakterze terrorystycznym nie są domeną klasycznej wojny. Przeciwnie, uderzają najczęściej wtedy, gdy państwo funkcjonuje w warunkach formalnego pokoju.
To właśnie dlatego gotowość policyjnych jednostek kontrterrorystycznych ma tak duże znaczenie. W przypadku ataku na ludność cywilną, sytuacji zakładniczej czy bezpośredniego zagrożenia życia, reakcja musi nastąpić natychmiast. Nie ma czasu na budowanie zdolności od zera ani na nadrabianie wieloletnich zaniedbań.



