Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Europa nowym zapleczem latynoskich karteli

Autor. usfa.fema.gov

Latynoamerykańskie grupy przestępcze coraz głębiej wchodzą na europejski rynek narkotykowy. Nie chodzi już tylko o dostawy kokainy zza Atlantyku. W Europie pojawiają się ich laboratoria, chemicy, zaplecze logistyczne i kanały finansowe. Przypadki z Niemiec, Francji i Polski pokazują, że zmienia się sposób funkcjonowania transnarodowej przestępczości.

Punktem wyjścia do oceny zachodzącej zmiany jest analiza Daniela Brombachera dla Global Initiative Against Transnational Organized Crime (GI-TOC). Autor zwraca uwagę, że Europa przestaje być dla latynoskich organizacji wyłącznie rynkiem zbytu i przestrzenią tranzytową. Coraz częściej staje się miejscem produkcji narkotyków, zapleczem logistycznym, obszarem prania pieniędzy i przestrzenią współpracy z lokalnymi sieciami.

Bezpośrednim przyczynkiem do tej oceny była sprawa z Ludwigsfelde w Brandenburgii. Jak opisuje GI-TOC, 15 lipca 2026 roku niemieckie służby zlikwidowały tam laboratorium metamfetaminy i zatrzymały trzech obywateli Meksyku. W latach 2019–2020 w laboratoriach w Holandii i Belgii zatrzymano łącznie 19 meksykańskich specjalistów od produkcji metamfetaminy, a w 2025 roku w Marsylii rozbito sieć, której przypisywano powiązania z kartelem Sinaloa. W analizie wskazano również Polskę, gdzie zatrzymywano obywateli Meksyku związanych z produkcją metamfetaminy.

Zmiana nie polega jednak wyłącznie na wzroście liczby Latynosów zatrzymywanych w Europie. Ważniejszy jest charakter ich obecności. Przez lata dominował stosunkowo prosty model: kokaina była produkowana w Ameryce Południowej, transportowana przez Atlantyk, a jej odbiór i dalszą dystrybucję organizowały europejskie grupy. Obecnie część latynoskich struktur eksportuje również ludzi, technologię produkcji, kontakty i wyspecjalizowane usługi.

Szczególne znaczenie mają przypadki meksykańskich chemików. Międzynarodowa Rada Kontroli Środków Odurzających ONZ – INCB wskazuje, że wraz z aktywnością meksykańskich przestępców rozprzestrzeniają się bardziej zaawansowane metody produkcji metamfetaminy. INCB wymienia także Polskę wśród państw, w których w 2024 roku ujawniono laboratoria powiązane z meksykańskimi przestępcami, będące pierwszymi takimi instalacjami w kraju lub wyróżniające się większym zaawansowaniem od wcześniej wykrywanych. Oznacza to transfer nie tylko narkotyku, lecz także know-how.

Polska jako element nowego modelu

W połowie sierpnia 2026 roku Prokuratura Krajowa poinformowała o oskarżeniu dwóch Meksykanów działających w zorganizowanej grupie przestępczej przede wszystkim w województwach zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim. Zabezpieczono ponad 1,2 kg metamfetaminy oraz 354,12 kg mieszaniny zawierającej 96,14 kg BMK, z którego – według opinii wykorzystanej w śledztwie – można było uzyskać od 115,37 do 120,18 kg chlorowodorku metamfetaminy.

Według Prokuratury Krajowej oskarżeni mieli zostać zwerbowani w Meksyku i sprowadzeni do Polski przez międzynarodową grupę o polskich korzeniach, a jeden z nich miał pełnić funkcję głównego chemika. Jest to konkretny przykład transferu specjalistycznej wiedzy do lokalnej infrastruktury przestępczej.

Reklama

Policja wskazała jako nowy trend udział zagranicznych zorganizowanych grup w produkcji narkotyków w Polsce, przywołując przede wszystkim laboratoria prowadzone przez obywateli Meksyku. W 2025 roku na terenie kraju zlikwidowano 84 laboratoria narkotyków syntetycznych, a dzięki informacjom polskich służb kolejne 19 za granicą.

Polski przypadek pokazuje, że Europa nie jest już wyłącznie końcowym rynkiem. Coraz częściej poszczególne elementy działalności organizowane są lokalnie: od pozyskiwania prekursorów i prowadzenia laboratoriów po transport i pranie pieniędzy. Latynoskie grupy nie muszą budować własnych struktur. Mogą dostarczać lokalnym partnerom technologię, personel, kontakty albo dostęp do narkotyku.

Oznacza to, że ten model odpowiada ustaleniom GI-TOC, która wskazuje na rozwój modelu crime-as-a-service – przestępczości jako usługi. Można więc mówić o transnarodowym rynku, na którym niezależne sieci czasowo łączą kompetencje.

Latynosi nie wchodzą na pusty rynek

Latynoskie organizacje wchodzą do przestrzeni już zajętej przez silne struktury włoskie, bałkańskie, marokańskie, tureckie, holenderskie i belgijskie. EUDA i Europol opisują europejski rynek kokainy jako środowisko, w którym brokerzy, przewoźnicy, pośrednicy finansowi i wyspecjalizowane grupy obsługują poszczególne elementy łańcucha.

Organizacje konkurujące w jednym obszarze mogą współpracować w innym, dzieląc trasy, personel i usługi. Sama obecność nowych grup nie musi więc prowadzić do konfliktu. Ryzyko może rosnąć wtedy, gdy dostawca zaczyna przejmować funkcje europejskiego partnera albo europejska sieć próbuje ominąć latynoskiego pośrednika i uzyskać bezpośredni dostęp do producentów.

'Ndrangheta – partner i potencjalny konkurent

Szczególne miejsce zajmuje »Ndrangheta. EUDA i Europol wskazują, że włoskie grupy od dekad odgrywają kluczową rolę na europejskim rynku kokainy. ’Ndrangheta dysponuje własnymi kanałami importu, kapitałem, zapleczem finansowym i zdolnością hurtowej dystrybucji.

Europol opisywał wykorzystywanie przez strukturę związaną z »Ndranghetą skorumpowanych pracowników portu Gioia Tauro do obsługi transportów kokainy z Ameryki Południowej. W toku śledztwa przejęto łącznie ponad cztery tony kokainy.

Jeszcze bardziej wymowny przykład podają EUDA i Europol w opisie operacji Halcón. Sieć powiązana z kartelem Sinaloa próbowała uruchomić nowy szlak kokainowy z Kolumbii do Włoch przez Katanię, a przejęta partia 386 kg kokainy miała zostać sprzedana »Ndranghecie.

Reklama

Latynoska ekspansja może więc tworzyć dla włoskich struktur dodatkowe możliwości zaopatrzenia, dopóki Latynosi pozostają dostawcami. Konkurencja może pojawić się wtedy, gdy próbują wejść również w europejskie magazynowanie, hurtową dystrybucję i pranie pieniędzy.

Również Camorra korzysta z usług podmiotów zewnętrznych. Europol ujawnił czarnogórską sieć, która miała prać dochody z handlu kokainą dla Camorry i »Ndranghety.

Sieci marokańskie – logistyka i dystrybucja

Sieci wywodzące się z Maghrebu, przede wszystkim marokańskie, są ważnym elementem europejskich rynków narkotykowych, szczególnie w Hiszpanii, Belgii i Holandii, a ich działalność oraz szlaki transportowe obejmują również Francję. Historycznie ich pozycja była związana przede wszystkim z przemytem haszyszu z Maroka.

„Le Monde” opisywał jednak wykorzystanie tras wcześniej kojarzonych głównie z cannabis także do przewozu kokainy. Dla Latynosów sieci marokańskie mogą być partnerami posiadającymi logistykę, magazyny i lokalnych odbiorców. Konflikt może pojawić się wtedy, gdy jedna ze stron próbuje przejąć funkcję drugiej – np. latynoski dostawca sam organizuje dystrybucję albo europejska sieć nawiązuje bezpośrednie relacje z producentami. Jest to jednak scenariusz analityczny, a nie udokumentowana wojna pomiędzy tymi środowiskami.

Bałkany – konkurencja na podobnym poziomie

Jeszcze większe nakładanie się kompetencji występuje w przypadku sieci bałkańskich. EUDA i Europol opisują część albańskojęzycznych struktur jako zdolne działać niemal w modelu end-to-end: finansować zakup, prowadzić negocjacje z dostawcami w Ameryce Południowej, organizować transport transatlantycki, odbiór, magazynowanie i sprzedaż.

Eurojust opisywał sieć działającą głównie w Albanii i we Włoszech, której przypisywano sprowadzenie ponad 1,3 tony kokainy bezpośrednio z Ameryki Południowej przez porty północnej Europy. Bałkańskie organizacje mogą więc być dla Latynosów zarówno partnerami, jak i konkurentami. Część z nich sama buduje kontakty po obu stronach Atlantyku i nie potrzebuje klasycznego pośrednika.

Reklama

EUDA i Europol opisują również wieloletnią wojnę czarnogórskich klanów Kavač i Škaljari, która doprowadziła do licznych zabójstw w kilku państwach. Europol wskazywał, że konflikt przyniósł ponad 60 ofiar śmiertelnych. Nie oznacza to, że podobny konflikt musi wybuchnąć z Latynosami, ale pokazuje zdolność rynku kokainowego do generowania przemocy.

Turcja – coraz bardziej zróżnicowany rynek

Znaczenie Turcji dla europejskiego rynku narkotykowego historycznie wiązało się przede wszystkim z heroiną. Obecnie jednak rośnie znaczenie tego państwa również w obrocie innymi substancjami.

Komisja Europejska podała, że w 2024 roku tureckie służby przejęły około 3 ton kokainy, 36 ton metamfetaminy i 4,8 tony heroiny. Dane te nie dowodzą, że wszystkie te rynki kontrolują tureckie organizacje, pokazują jednak coraz większe zróżnicowanie regionalnego obrotu narkotykowego.

Znacznie mocniejszym przykładem transnarodowej działalności tureckich sieci jest operacja opisana przez Reuters. W kwietniu 2025 roku tureckie władze, współpracując z Belgią, Niemcami, Hiszpanią, Holandią i Europolem, zatrzymały 234 osoby w sprawie sieci podejrzewanej o handel kokainą, heroiną i innymi narkotykami, pranie pieniędzy, zabójstwa, porwania, groźby i wymuszenia.

Część tureckich sieci jest więc aktywna na wielotowarowym rynku narkotykowym oraz w przestępczości finansowej. Tworzy to kolejne obszary nakładania się interesów z organizacjami latynoskimi, choć nie stanowi dowodu na istniejący konflikt pomiędzy tymi środowiskami.

Od współpracy do konkurencji

Z dostępnych źródeł nie wynika, aby w Europie rozpoczynała się jedna wojna pomiędzy Latynosami, Włochami, sieciami marokańskimi, Bałkanami i Turkami. Trafniejszy jest obraz zmiennych koalicji przestępczych. EUDA i Europol wskazują na płynność takich układów, dzielenie zasobów oraz outsourcing usług także pomiędzy podmiotami konkurującymi w innych obszarach.

Ryzyko konfliktu może rosnąć szczególnie wtedy, gdy nowa grupa przestaje być wyłącznie dostawcą albo usługodawcą i zaczyna przejmować funkcje dotychczasowych pośredników. Pola nakładania się interesów są różne. W przypadku włoskich mafii obejmują przede wszystkim import i hurtowy obrót kokainą; w przypadku części sieci marokańskich – logistykę i dystrybucję w Europie Zachodniej; części struktur bałkańskich – również bezpośredni zakup w Ameryce Południowej i organizację całego łańcucha dostaw; natomiast części sieci tureckich – wielotowarowy handel narkotykami i kanały finansowe.

Na obecnym etapie źródła częściej pokazują współpracę, outsourcing i podział kompetencji niż otwartą konfrontację. Zmiana polega jednak na tym, że latynoskie organizacje coraz głębiej wchodzą w przestrzeń wcześniej zagospodarowaną przez silnych europejskich graczy.

Teza GI-TOC wymaga więc szerszej interpretacji. Nie chodzi już wyłącznie o wzrost obecności latynoskich organizacji w Europie, lecz o ich coraz głębsze włączanie się w istniejący europejski podział funkcji przestępczych. Wchodzą one na rynek, na którym od lat działają włoskie mafie oraz sieci bałkańskie, marokańskie, tureckie i inne struktury europejskie. W zależności od konkretnej operacji mogą występować wobec nich jako dostawcy, partnerzy logistyczni, usługodawcy lub konkurenci próbujący przejąć kolejne ogniwa łańcucha – od produkcji i dostaw, przez transport i magazynowanie, po hurtową dystrybucję i przepływy finansowe.

Znaczenie opisanych przypadków polega natomiast na tym, że pokazują geograficzne rozszerzenie tego procesu na Europę Środkową. W przypadku Polski nie chodzi jedynie o pojawienie się zagranicznych przestępców, lecz o udokumentowany transfer specjalistycznego personelu i wiedzy dotyczącej produkcji narkotyków syntetycznych.

Oznacza to, że transatlantycki charakter europejskiej przestępczości nie sprowadza się już do przepływu kokainy z Ameryki Łacińskiej do Europy. Coraz większego znaczenia nabiera również przepływ ludzi, technologii, know-how i wyspecjalizowanych usług, które mogą być integrowane z istniejącą europejską infrastrukturą przestępczą.

Reklama
Reklama