- WIADOMOŚCI
Nie tylko syreny i SMS-y. Co się zmieni w systemie alarmowania?
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zapowiedział dalsze zmiany w systemie ostrzegania i alarmowania ludności. Jak mówił w rozmowie z TOK FM, resort pracuje m.in. nad możliwością automatycznego uruchamiania syren, aplikacją informującą o zagrożeniach oraz systemem powiadamiania broadcastowego. „Do końca tego roku chcemy, aby zarządzanie kryzysowe w takich sytuacjach mogło być prowadzone przez Straż Pożarną, która zapewnia stały dyżur i może uruchomić syreny o każdej porze” – powiedział minister.
Marcin Kierwiński był w czwartek gościem w radiu TOK FM, gdzie został m.in. zapytany o poranny alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który został wysłany do mieszkańców woj. lubelskiego i podkarpackiego, w związku ze zmasowanym atakiem powietrznym na zachodnią Ukrainę. Jak tłumaczył szef MSWiA, decyzja o wysyłaniu tego typu wiadomości została podjęta po wcześniejszych doświadczeniach.
„Zawsze potencjalne niebezpieczeństwo, że rakieta wystrzelona w kierunku zachodniej Ukrainy zmieni tor albo jest celowo wystrzelona tak, żeby uderzyć gdzieś przy granicy” – powiedział minister.
Minister @MKierwinski w audycji „Poranek @Radio_TOK_FM” o systemie ostrzegania i dzisiejszym alercie RCB: 💬 Potencjalne zagrożenie polegało na tym, że rakieta wystrzelona na terytorium zachodniej Ukrainy mogłaby zostać skierowana w stronę polskiej granicy. Dlatego, gdy wojsko…
— MSWiA 🇵🇱 (@MSWiA_GOV_PL) August 20, 2026
Jak wyjaśnił, gdy wojsko podrywa polskie myśliwce w celu patrolowania przestrzeni powietrznej, wysyłane mają być SMS-y. Ich treść nie ma jednak oznaczać, że zagrożenie już wystąpiło. „SMS-y nie mówiące o tym, że nadchodzi zagrożenie, tylko że potencjalnie, żeby każdy był przygotowany” – powiedział Kierwiński. Dodał, że po takim komunikacie ma następować również procedura odwołująca zagrożenie.
Minister podkreślił, że procedury są modyfikowane po kolejnych incydentach. Jak zaznaczył, celem jest znalezienie rozwiązania, które z jednej strony pozwoli skutecznie ostrzegać przed realnym zagrożeniem, a z drugiej nie będzie powodowało „poczucia niekończącego się zagrożenia”.
Kierwiński został również zapytany o krytykę systemu alarmowania ze strony wiceszefowej Ministerstwa Obrony Narodowej Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej. Nie chciał publicznie komentować jej wypowiedzi, zaznaczając, że rozmawiał z nią na ten temat.
Minister podkreślił natomiast, że system ostrzegania jest zależny od współpracy różnych instytucji. „To jest system naczyń połączonych. Proszę pamiętać, że MSWiA jako takie nie posiada własnych radarów, nie posiada własnych samolotów, które patrolują przestrzeń powietrzną. Nasz system informowania, zasilany jest informacjami ze strony wojska” – powiedział.
Jak zaznaczył, procedury znajdujące się na styku wojska, MSWiA i zarządzania kryzysowego muszą być regularnie przeglądane i dostosowywane. „Od trzech tygodni po tej sytuacji z rakietą ludzie za to u nas w MSWiA, z wojska i w samym zarządzaniu kryzysowym pracują, żeby udoskonalić procedury” – powiedział Kierwiński.
Minister odniósł się także do sytuacji z końca lipca, w której system ostrzegania zadziałał z opóźnieniem. Zwrócił przy tym uwagę, że uruchomienie syreny jest poprzedzone otrzymaniem informacji o realnym zagrożeniu.
Jak wyjaśnił, osoba uruchamiająca syrenę otrzymuje informację, że nadchodzi realne zagrożenie, i na tej podstawie podejmuje działania. Jednocześnie przyznał, że obecny system nie jest rozwiązaniem doskonałym. „Czy jest dzisiaj doskonały? Nie, nie jest doskonały. Czy jest lepszy, niż był trzy lata temu? Tak” – stwierdził.
Zapowiedział przy tym dalszą rozbudowę systemu. Jak przekazał, resort pracuje nad zmianą sposobu zarządzania kryzysowego w powiatach. Do końca roku mają zostać podpisane porozumienia, dzięki którym zarządzanie kryzysowe w takich sytuacjach będzie przekazywane z poziomu powiatów do Państwowej Straży Pożarnej. „Tam jest stały dyżur po prostu” – wyjaśnił. Według Kierwińskiego w połowie powiatów rozwiązanie to zostało już wdrożone. Resort chce, aby do końca roku stosowne umowy zostały podpisane we wszystkich powiatach.
MSWiA pracuje również nad automatyzacją systemu syren. „Pracujemy nad tym, aby system syren mógł być uruchamiany automatycznie dla danego obszaru z poziomu albo komendy wojewódzkiej, albo Komendy Głównej Straży Pożarnej, albo Rządowego Centrum Bezpieczeństwa” – powiedział minister.
Jak dodał, obecnie nie ma jeszcze pełnej funkcjonalności takiego rozwiązania. Docelowo wszystkie syreny w Polsce mają jednak mieć możliwość automatycznego uruchomienia.
Kolejnym elementem zmian ma być aplikacja informująca o zagrożeniach. Kierwiński powiedział, że resort chce umożliwić jej pobranie jeszcze do końca roku. Równolegle prowadzone są prace nad systemem broadcastowym. Chodzi o rozwiązanie, które – jak tłumaczył minister – pozwalałoby na swego rodzaju automatyczne przejęcie telefonu komórkowego i wykorzystanie go jako narzędzia alarmowego.
W tym przypadku MSWiA jest jednak zależne od operatorów telekomunikacyjnych. „Będziemy z nimi na ten temat rozmawiać, rozmawiamy i będziemy ich namawiać do stosownych inwestycji” – powiedział Kierwiński.
Minister zaznaczył, że budowa całego systemu będzie procesem rozłożonym w czasie. Jednocześnie zapowiedział, że do końca roku ma być zbudowany system zapewniający funkcjonalność, do której dąży resort.
Minister @MKierwinski w audycji „Poranek @Radio_TOK_FM”: 💬 System ostrzegania, łącznie z syrenami alarmowymi, cały czas budujemy. Prace rozpoczęliśmy w ubiegłym roku, po latach zaniedbań i braku odpowiednich rozwiązań. Do końca tego roku chcemy, aby zarządzanie kryzysowe w… pic.twitter.com/e1X81ChOSN
— MSWiA 🇵🇱 (@MSWiA_GOV_PL) August 20, 2026



Wybrane okazje dla Ciebie