Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Kobiety są filarem, nie zapleczem. Dr Grzebalska: obrona powszechna wymaga zmiany myślenia

Wicepremier Władysław Kosiniak - Kamysz na posiedzeniu Rady ds. Wojskowej Służby Kobiet
Wicepremier Władysław Kosiniak - Kamysz na posiedzeniu Rady ds. Wojskowej Służby Kobiet
Autor. MON/GOV.PL

Choć obrona powszechna kojarzy się głównie z domeną służb mundurowych, jest to temat znacznie szerszy. Równie istotną rolę odgrywają sektory cywilne, samorządy, organizacje społeczne i sami obywatele – w tym kobiety, które nadal zbyt często postrzegane są jako zaplecze, a nie równoważny filar systemu bezpieczeństwa.

Polki chcą współtworzyć bezpieczeństwo państwa, ale często nie utożsamiają swojej roli z obroną. To efekt wieloletniego zawężania pojęcia bezpieczeństwa do wojska i działań militarnych – ocenia dr Weronika Grzebalska, socjolożka z Instytutu Studiów Politycznych PAN i współautorka raportu Fundacji Batorego „Filar, a nie zaplecze. Kobiety w obronie powszechnej i odporności w Polsce”. W rozmowie z InfoSecurity24.pl tłumaczy, dlaczego odporność państwa zależy nie tylko od armii, ale również od sektora cywilnego oraz większego udziału kobiet w systemie bezpieczeństwa.

"Społeczeństwo jeszcze tego do końca nie czuje"

W debacie publicznej obrona nadal najczęściej kojarzona jest z wojskiem, mobilizacją i walką na froncie. Tymczasem – jak pokazuje raport „Filar, a nie zaplecze. Kobiety w obronie powszechnej i odporności w Polsce” – takie rozumienie jest zbyt wąskie. „Społeczeństwo jeszcze tego do końca nie czuje. Przez ostatnie dekady ludzie nie byli proszeni o współtworzenie bezpieczeństwa. Teraz doktryna się zmienia, ale nie jest to odpowiednio komunikowane” – mówi dr Weronika Grzebalska.

Zdaniem badaczki państwo przez lata koncentrowało się na modelu profesjonalnych sił zbrojnych, pozostawiając obywatelom rolę biernych odbiorców bezpieczeństwa. Tymczasem współczesna koncepcja obrony się zmieniła i wymaga zaangażowania cywilnych instytucji i obywateli. „Obrona powszechna oznacza, że obywatele są – jak mówimy w socjologii – koproducentami bezpieczeństwa. Oni również współtworzą bezpieczeństwo państwa” – podkreśla.

Z przeprowadzonych na potrzeby raportu badań jakościowych wynika, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni utożsamiają bezpieczeństwo narodowe przede wszystkim z wojskiem i służbami mundurowymi.

„Ludziom bezpieczeństwo narodowe i obrona kojarzą się głównie z wojskiem, służbami, mężczyznami w mundurach. Tymczasem wiele kobiet deklaruje gotowość angażowania się w działania pomocowe czy humanitarne, ale absolutnie nie postrzega tego jako części obrony powszechnej” – zauważa socjolożka.

Według niej właśnie ten brak świadomości odróżnia Polskę od państw nordyckich, które od lat rozwijają model obrony totalnej. Przykładem jest Finlandia. Choć zdecydowanie większy odsetek Finek niż Polek deklaruje gotowość do obrony kraju (70 procent w 2025 roku), to znakomita większość ma na myśli działania z zakresu obrony cywilnej, a nie walkę bezpośrednią.

 „One od dziecka wychowywane są w modelu obrony totalnej i po prostu uważają działania cywilne za część obrony. Dlatego odpowiadają: tak, jestem gotowa bronić kraju. W Polsce kobiety często mówią „nie”, bo obronę utożsamiają wyłącznie z działaniami bojowymi” – wyjaśnia.

Edukacja zamiast straszenia wojną

Rozmówczyni InfoSecurity24.pl przekonuje, że państwo powinno konsekwentnie budować społeczną świadomość w zakresie bezpieczeństwa. Jej zdaniem potrzebna jest edukacja już od lat wczesnoszkolnych oraz szeroka kampania pokazująca, że obrona państwa obejmuje wiele różnych obszarów.

Jako przykład wskazuje Szwecję, gdzie na potrzeby prowadzonej kampanii społecznej wykorzystano hasło: „Ty też jesteś częścią obrony totalnej”, prezentując zwykłych obywateli jako element systemu bezpieczeństwa. „Trzeba pokazywać obywatelom, że są różne ścieżki udziału w obronie powszechnej, a nie tylko militarne” – podkreśla dr Grzebalska. Jej zdaniem równie istotny jest język komunikacji.

„Nie warto mówić wyłącznie językiem wojny i okupacji. Lepiej pokazywać, że codzienne bezpieczeństwo związane jest z umiejętnościami, które przydają się podczas pożaru, powodzi czy awarii. To pozwala stopniowo budować zainteresowanie i poczucie sprawczości” – zaznacza.

Kobiety są filarem systemu

Jednym z głównych wniosków raportu jest potrzeba odejścia od postrzegania kobiet jako „zaplecza” działań obronnych. „Przez wieki kobiety były mobilizowane do wspierania działań wojennych, ale były traktowane jako zaplecze. Dziś musimy zrozumieć, że kobiety i sektory cywilne są filarem systemu bezpieczeństwa” – mówi ekspertka.

Jak wyjaśnia, współczesne zagrożenia – od wojny hybrydowej, przez katastrofy naturalne, po pandemie – wymagają sprawnego funkcjonowania całego państwa, a nie wyłącznie armii. „Jeżeli państwo nie może działać bez samorządów, ochrony zdrowia, edukacji czy pomocy społecznej, to nie są one zapleczem. Są filarem” – podkreśla. Jak zaznacza, jest dużo sfeminizowanych sektorów, które mogą mieć ogromne znaczenie w kryzysie dla odporności społecznej, a które nie są dziś dostatecznie zintegrowane z systemem obrony powszechnej.

Raport zwraca uwagę na konieczność włączania do planowania bezpieczeństwa przedstawicieli sektorów cywilnych oraz kobiet, które wciąż są słabo reprezentowane na stanowiskach decyzyjnych. „Jeżeli kobiet nie będzie przy stole decyzyjnym, kiedy projektowany jest system bezpieczeństwa, pewne kwestie po prostu nie zostaną uwzględnione. Na przykład bezpieczeństwo dzieci w schronach czy organizacja pomocy osobom zależnym” – wskazuje.

Jak podkreśla socjolożka, bezpieczeństwo nie kończy się na działaniach wojska. „Nie chodzi o to, żeby wszystkie kobiety wyciągnąć z tych cywilnych sektorów i wrzucić do służb. Musimy mieć ośrodki pomocy społecznej czy przedszkola także w czasie kryzysu czy wojny. Osoba walcząca na froncie nie będzie odpowiednio zmotywowana, jeżeli jej dzieci nie będą miały zapewnionej opieki” – mówi.

Podobny mechanizm dotyczy także innych zawodów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. „Jeżeli strażaczka z OSP nie będzie miała pewności, że jej dziecko jest bezpieczne w szkole pod opieką przeszkolonej kadry, może nie pojechać na wezwanie. Jeśli pracownik administracji nie będzie wiedział, że jego starsi rodzice mają zapewnioną opiekę, również może stanąć przed dylematem, czy stawić się w kryzysie do pracy” – zauważa.

Kobiety nadal pozostają na marginesie gotowości

Raport pokazuje również, że kobiety w Polsce znacznie rzadziej niż mężczyźni interesują się tematyką bezpieczeństwa narodowego. Częściej wykazują mniejszą wiedzę na ten temat, rzadziej uczestniczą w szkoleniach i gorzej oceniają własne przygotowanie do funkcjonowania w sytuacjach kryzysowych.

Jak podkreśla Grzebalska, nie wynika to z prostego braku chęci do zaangażowania, lecz z tego, że przez lata państwo nie kierowało do kobiet odpowiedniej komunikacji i oferty. „Kobiety mniej się obronnością interesują, deklarują niższy poziom wiedzy i rzadziej się szkolą. To są luki, na które państwo powinno zwrócić uwagę” – ocenia.

Państwo zaczęło wprowadzać pierwsze zmiany w tym kierunku. Dr Grzebalska wskazuje m.in. na program „w Gotowości” oraz nowe inicjatywy szkoleniowe organizowane wspólnie przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Polski Czerwony Krzyż, Ochotnicze Straże Pożarne czy Związek Harcerstwa Polskiego.

„Jeżeli państwo rozszerzy obronę powszechną na bardziej cywilne formy przygotowania i będzie to odpowiednio komunikować, więcej kobiet będzie się zgłaszało. Dowodzą to statystyki związane z tymi programami” – mówi.

Bez zaufania nie będzie odporności

Jednym z najważniejszych wniosków raportu jest również niski poziom zaufania społecznego w Polsce. Jak zauważa Grzebalska, obrona powszechna opiera się na współpracy obywateli z państwem, samorządami i służbami. Bez wzajemnego zaufania taki model nie będzie działał skutecznie.

„Przez wieki kobiety były mobilizowane do wspierania działań wojennych, ale były traktowane jako cywilne zaplecze, czyli zasób, po który sięgano w czasie wojny, nie włączając go jednak na stałe w planowanie systemu. Dziś musimy zrozumieć, że kobiety i sektory cywilne są filarem systemu bezpieczeństwa” – mówi ekspertka. Według badaczki konsekwentnie budowany system odporności może z czasem samo to zaufanie wzmacniać.

„Jeżeli obywatel widzi, że państwo przygotowało szkołę dla jego dziecka, zadbało o procedury w lokalnych instytucjach, współpracuje z organizacjami społecznymi i samorządami, to zaczyna temu państwu bardziej ufać. W ten sposób budujemy nie tylko bezpieczeństwo, ale po prostu lepsze państwo” – przekonuje.

Polska znajduje się dopiero na początku budowy kompleksowego systemu obrony powszechnej. „Nie mamy jeszcze doktrynalnego dokumentu, który jasno określałby, kto i za co odpowiada. Mamy pewne elementy systemu, ale one jeszcze nie tworzą spójnej całości” – ocenia. Jak dodaje, obecny moment jest jednocześnie szansą na stworzenie nowoczesnego modelu bezpieczeństwa, uwzględniającego zarówno sektor wojskowy, jak i cywilny.

„Budując ten system, musimy od razu widzieć i integrować sektory cywilne, w tym także te sfeminizowane. Jeśli tego nie zrobimy teraz, później będzie znacznie trudniej” – podsumowuje. W ocenie autorki raportu właśnie odejście od postrzegania kobiet i cywilnych sektorów jako „zaplecza” i wpisanie ich w system bezpieczeństwa jako pełnoprawny filar może stać się jedną z najważniejszych zmian w polskim myśleniu o obronie powszechnej.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama