- WIADOMOŚCI
„Laboratorium nowej wojny”. Jak Rosja testuje odporność na dalekiej Arktyce?
Arktyka, niegdyś strefa niskiego napięcia i pragmatycznej współpracy, po 2022 roku stała się jednym z kluczowych teatrów rywalizacji strategicznej między NATO a Rosją. Najnowsze raporty norweskich służb specjalnych – wywiadu wojskowego (E-tjenesten), służby bezpieczeństwa (PST) oraz organu bezpieczeństwa narodowego (NSM) – jednoznacznie wskazują, że Moskwa przeszła do ofensywy hybrydowej. Wykorzystanie floty cywilnej do szpiegostwa, presja na Svalbardzie oraz zagrożenie sabotażem infrastruktury krytycznej to elementy nowej rzeczywistości, w której Norwegia staje się głównym celem rosyjskiego oddziaływania na północnej flance Sojuszu.
Jeszcze na początku XXI wieku Arktyka była w debacie międzynarodowej postrzegana jako region peryferyjny, względnie stabilny i oparty na pragmatycznej współpracy państw arktycznych. Funkcjonowanie takich mechanizmów jak Rada Arktyczna, wspólne projekty badawcze czy koordynacja działań ratowniczych sprzyjały narracji o tzw. arktycznej wyjątkowości, zgodnie z którą nawet w warunkach napięć globalnych region ten miał pozostać obszarem niskiego ryzyka konfliktu. Jak jednak wskazują analitycy Bloomsbury Intelligence and Security Institute, rosyjska agresja na Ukrainę w 2022 roku doprowadziła do definitywnego załamania tego paradygmatu.
Zawieszenie współpracy z Rosją w ramach Rady Arktycznej oraz ograniczenie dialogu wojskowego sprawiły, że Arktyka została włączona w szerszą logikę konfrontacji strategicznej Rosji z Zachodem. W tym sensie nie jest ona już odrębnym teatrem działań, lecz integralnym elementem euroatlantyckiego systemu bezpieczeństwa. Te wnioski są potwierdzane przez komentarze medialne. Reuters wielokrotnie podkreślał, że po 2022 roku Arktyka stała się jednym z kluczowych obszarów rywalizacji NATO–Rosja, a dynamika bezpieczeństwa w regionie coraz bardziej przypomina inne obszary „szarej strefy”, w których dominują działania poniżej progu otwartego konfliktu.
Znaczenie Arktyki w rosyjskiej strategii
Z perspektywy Moskwy Arktyka ma znaczenie fundamentalne i wielowymiarowe. Jak wskazuje raport „Fokus 2026”, opracowany przez Etterretningstjenesten (Norweska Służba Wywiadowcza), region ten stanowi jeden z filarów rosyjskiej strategii wojskowej. Na Półwyspie Kolskim i w jego bezpośrednim sąsiedztwie skoncentrowana jest znaczna część rosyjskiego potencjału odstraszania nuklearnego, w tym strategiczne okręty podwodne Floty Północnej, infrastruktura dowodzenia, systemy wczesnego ostrzegania oraz elementy obrony powietrznej i przeciwrakietowej.
Jednocześnie Arktyka ma dla Rosji znaczenie gospodarcze i komunikacyjne. Topnienie lodów i zmiany klimatyczne zwiększają dostępność regionu oraz wydłużają sezon żeglugowy, co sprzyja rozwojowi Północnej Drogi Morskiej. Jak zauważa Bloomberg, Moskwa postrzega ten szlak jako potencjalne narzędzie wzmacniania swojej pozycji gospodarczej i geopolitycznej, szczególnie w warunkach sankcji i ograniczonego dostępu do rynków zachodnich. Choć – jak podkreśla „Fokus 2026” – ambicje te są w praktyce ograniczane przez problemy technologiczne i finansowe, nie zmniejsza to strategicznej determinacji Rosji w regionie.
Norwegia jako kluczowy punkt zainteresowania rosyjskiego wywiadu
W tej architekturze bezpieczeństwa szczególną rolę odgrywa Norwegia. Zgodnie z „National Threat Assessment 2026”, przygotowanym przez Politiets sikkerhetstjeneste – PST (Służba Bezpieczeństwa Policji), Norwegia znajduje się w centrum zainteresowania rosyjskich służb wywiadowczych. Jak informowała agencja Reuters w lutym 2026 roku, PST spodziewa się wyraźnego wzrostu rosyjskiej aktywności wywiadowczej na terytorium Norwegii w bieżącym roku, przy czym szczególnie narażone mają być regiony północne oraz archipelag Svalbard.
Według ocen norweskiej służby bezpieczeństwa wzrost ten jest bezpośrednio związany z intensyfikacją obecności sojuszniczej NATO w regionie, zwiększoną liczbą ćwiczeń wojskowych oraz rozbudową infrastruktury o znaczeniu obronnym na norweskim terytorium. PST podkreśla, że wszystkie te czynniki zwiększają zainteresowanie Rosji pozyskiwaniem informacji wywiadowczych, zarówno o charakterze wojskowym, jak i cywilnym.
Zdaniem PST Rosja postrzega Norwegię jako państwo szczególnie istotne z trzech zasadniczych powodów:
- Decyduje o tym położenie geograficzne Norwegii w Arktyce, w bezpośrednim sąsiedztwie kluczowych rosyjskich instalacji wojskowych na Półwyspie Kolskim oraz obszarów operowania Floty Północnej.
- Norwegia odgrywa centralną rolę jako jeden z głównych eksporterów gazu ziemnego do Europy, co nabrało szczególnego znaczenia po ograniczeniu dostaw surowców energetycznych z Rosji i wzmocniło jej pozycję w europejskim systemie bezpieczeństwa energetycznego.
- Norwegia pełni funkcję zaplecza logistycznego i operacyjnego NATO, umożliwiając przerzut sił, prowadzenie ćwiczeń oraz utrzymanie obecności sojuszniczej na północnej flance Sojuszu.
PST zaznacza, że właśnie ta kumulacja czynników wojskowych, energetycznych i logistycznych sprawia, iż Norwegia znajduje się w centrum rosyjskich działań rozpoznawczych i wywiadowczych. Aktywność ta – jak wynika z raportu – nie ogranicza się do klasycznego szpiegostwa, lecz obejmuje również działania w cyberprzestrzeni, próby rekrutacji źródeł oraz operacje wpływu, których celem może być osłabienie zdolności Norwegii do wspierania Ukrainy oraz podważanie zaufania społecznego do instytucji państwowych.
Te ustalenia są spójne z analizami publikowanymi przez BNN News oraz Global Banking and Finance Review, które wskazują, że presję wywieraną na Norwegię należy rozpatrywać w szerszym kontekście rosyjskiej strategii oddziaływania na kluczowe państwa europejskie aktywnie wspierające Ukrainę. W tym ujęciu Norwegia nie jest celem samym w sobie, lecz elementem szerszej układanki strategicznej, w której Moskwa dąży do osłabienia spójności Zachodu, podniesienia kosztów wsparcia dla Kijowa oraz testowania odporności państw NATO na długotrwałą presję realizowaną poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego.
Svalbard – obszar szczególnej wrażliwości strategicznej
Wyjątkowe miejsce w ocenach norweskich służb zajmuje archipelag Svalbard. Jak informuje stacja nadawcza NRK, narastające napięcie między Rosją a NATO sprawiło, że archipelag zyskał nowe znaczenie strategiczne. Jego formalnie zdemilitaryzowany status oraz szczególny reżim prawny wynikający z Traktatu Spitsbergeńskiego czynią go – zdaniem norweskich władz – obszarem podatnym na działania wywiadowcze i operacje wpływu.
Według PST zarówno Rosja, jak i Chiny wykazują rosnące zainteresowanie działalnością naukową, gospodarczą i infrastrukturalną na Svalbardzie. Aktywności te, jak podkreśla NRK, mogą być wykorzystywane jako przykrywka do pozyskiwania informacji o charakterze strategicznym. Te medialne doniesienia są spójne z ustaleniami raportu „Fokus 2026”, który wskazuje Svalbard jako obszar szczególnej wrażliwości, gdzie brak obecności wojskowej sprzyja działaniom realizowanym „poniżej progu wojny”.
Norweski wywiad podkreśla z kolei, że Rosja postrzega Svalbard nie tylko jako obiekt zainteresowania operacyjnego, lecz także jako narzędzie testowania zdolności Norwegii do egzekwowania suwerenności administracyjnej i obowiązujących regulacji. W tym kontekście – jak informuje NRK – norweski rząd zaostrzył kontrolę nad sprzedażą nieruchomości i gruntów na archipelagu, obawiając się, że przejęcia o charakterze ekonomicznym mogą mieć dalekosiężne konsekwencje dla bezpieczeństwa państwa.
Szpiegostwo morskie i wykorzystanie „cywilnych" przykrywek
Jednym z najbardziej charakterystycznych i jednocześnie trudnych do przeciwdziałania elementów obecnej aktywności Rosji w Arktyce jest systematyczne wykorzystywanie środków cywilnych do prowadzenia działań wywiadowczych, co pozwala Moskwie działać poniżej progu jawnej konfrontacji oraz unikać bezpośredniego przypisania odpowiedzialności państwowej. Jak podaje The Barents Observer, powołując się na jawne fragmenty analiz PST, rosyjscy obywatele zatrudniani jako członkowie załóg statków handlowych, rybackich oraz jednostek pomocniczych stanowią istotne i narastające zagrożenie kontrwywiadowcze dla Norwegii.
Według ocen norweskich służb mechanizm ten polega na wtapianiu aktywności wywiadowczej w normalny ruch morski, co znacząco utrudnia jej wykrycie i udokumentowanie. Rosyjscy marynarze, technicy i oficerowie łącznikowi mogą prowadzić obserwację oraz gromadzenie danych w trakcie rutynowych rejsów, bez konieczności korzystania z wyspecjalizowanych jednostek wojskowych czy badawczych. Takie działania obejmują m.in. monitorowanie ruchu okrętów NATO, obserwację infrastruktury portowej, dokumentowanie procedur bezpieczeństwa, a także identyfikację słabych punktów w ochronie instalacji energetycznych i logistycznych.
Zarówno Reuters, jak i Global Banking and Finance Review podkreślają, że rosyjskie załogi nie ograniczają się wyłącznie do jednostek pływających pod rosyjską banderą. Coraz częściej operują one na statkach zarejestrowanych w państwach trzecich, w tym w krajach oferujących tzw. tanie bandery, a w niektórych przypadkach także na jednostkach obsługujących norweskich lub międzynarodowych armatorów. Taki model działania dodatkowo komplikuje identyfikację powiązań personalnych i utrudnia organom państwowym ocenę, czy dana aktywność ma charakter wyłącznie komercyjny, czy też służy realizacji zadań wywiadowczych.
Z punktu widzenia norweskich służb szczególnie niepokojący jest fakt, że obecność rosyjskich załóg na jednostkach cywilnych umożliwia systematyczne rozpoznanie infrastruktury krytycznej, w tym terminali gazowych, instalacji offshore, podmorskich kabli telekomunikacyjnych oraz rurociągów energetycznych. Dane te – jak wskazuje „National Threat Assessment 2026” – mogą mieć podwójne zastosowanie. Z jednej strony wspierać bieżące działania wywiadowcze, z drugiej zaś stanowić bazę przygotowawczą do potencjalnych aktów sabotażu lub presji hybrydowej w sytuacji eskalacji kryzysu.
Raport PST podkreśla również, że wykorzystywanie jednostek cywilnych pozwala Rosji testować reakcje norweskich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo morskie, portowe i energetyczne. Nawet legalne zawinięcia do portów czy rutynowe prace serwisowe mogą być okazją do obserwacji procedur reagowania kryzysowego, czasu reakcji służb oraz stopnia koordynacji między podmiotami cywilnymi i wojskowymi. W tym sensie – jak zauważają analitycy cytowani przez Reuters – działania te pełnią funkcję rozpoznania operacyjnego w czasie pokoju, realizowanego w sposób trudny do zakwestionowania na gruncie prawa międzynarodowego.
W „National Threat Assessment 2026” wskazano wprost, że rosyjskie załogi na jednostkach cywilnych zarejestrowanych w państwach trzecich stanowią jedno z kluczowych wyzwań bezpieczeństwa morskiego Norwegii w 2026 roku. Dokument akcentuje, iż jest to element szerszej strategii Rosji polegającej na łączeniu aktywności gospodarczej, logistycznej i badawczej z celami wywiadowczymi. Strategia ta umożliwia prowadzenie długofalowych działań rozpoznawczych bez konieczności podejmowania ryzyka politycznego, jakie wiązałoby się z użyciem jawnych środków wojskowych. W rezultacie norweskie służby postrzegają morską aktywność cywilną Rosji nie jako zjawisko incydentalne, lecz jako trwały i systemowy komponent rywalizacji strategicznej w Arktyce, który wymaga wzmocnienia nadzoru kontrwywiadowczego, lepszej koordynacji cywilno-wojskowej oraz zwiększonej świadomości zagrożeń wśród podmiotów działających w sektorze morskim i energetycznym.
Sabotaż, cyberprzestrzeń i działania poniżej progu wojny
Według Reuters rosyjskie działania w Arktyce coraz rzadziej przybierają formę jawnej demonstracji siły, a coraz częściej wpisują się w logikę operacji „poniżej progu wojny”. Norweskie służby analizują scenariusze obejmujące cyberataki, sabotaż infrastruktury krytycznej, zakłócenia systemów łączności oraz kampanie dezinformacyjne. Raport „Risiko 2026”, opracowany przez Nasjonal sikkerhetsmyndighet (Norweski Urząd Bezpieczeństwa Narodowego), uzupełnia ocenę zagrożeń przedstawioną w raportach wywiadowczych, koncentrując się nie tyle na intencjach aktorów państwowych, ile na podatnościach strukturalnych norweskiego systemu bezpieczeństwa. NSM wskazuje, że kluczowym problemem nie jest wyłącznie skala potencjalnych działań wrogich, lecz wysoki poziom współzależności pomiędzy infrastrukturą energetyczną, cyfrową, transportową i logistyczną, który zwiększa wrażliwość państwa na zakłócenia o charakterze punktowym.
Z perspektywy NSM nowoczesne państwo funkcjonuje jako system systemów, w którym zakłócenie jednego elementu – nawet o ograniczonym zasięgu – może prowadzić do efektu kaskadowego, oddziałującego na kolejne sektory gospodarki i administracji. Raport podkreśla, że infrastruktura krytyczna Norwegii, w tym systemy energetyczne, sieci telekomunikacyjne, rozwiązania cyfrowe wykorzystywane w administracji publicznej oraz logistyce, jest coraz silniej zintegrowana, co poprawia efektywność, ale jednocześnie zwiększa ryzyko systemowe.
NSM zaznacza, że w takim środowisku działania sabotażowe lub cybernetyczne nie muszą mieć charakteru masowego, aby wywołać skutki o znaczeniu strategicznym. Wystarczające mogą być precyzyjne ingerencje w wybrane węzły – na przykład systemy sterowania, centra przetwarzania danych lub elementy infrastruktury przesyłowej – aby zakłócić ciągłość dostaw energii, komunikację lub procesy decyzyjne. Tego rodzaju scenariusze są szczególnie istotne w kontekście zagrożeń hybrydowych, które – jak podkreśla NSM – pozostają poniżej progu konfliktu zbrojnego, a jednocześnie mogą generować znaczną presję polityczną i gospodarczą.
Raport „Risiko 2026” zwraca również uwagę, że cyberataki, sabotaż i manipulacja informacyjna mogą wzajemnie się wzmacniać, potęgując skutki destabilizacji. Zakłócenia techniczne mogą bowiem prowadzić do niepewności społecznej, podważania zaufania do instytucji publicznych oraz trudności w zarządzaniu kryzysowym, co z kolei zwiększa podatność państwa na dalsze działania presji.
W tym kontekście komentatorzy Bloomberg zauważają, że taka forma oddziaływania jest atrakcyjna dla Rosji, ponieważ umożliwia wpływanie na państwa NATO bez konieczności podejmowania działań, które jednoznacznie uruchomiłyby mechanizmy kolektywnej obrony. Presja realizowana poprzez sabotaż, cyberoperacje lub zakłócenia infrastrukturalne pozwala testować odporność państw zachodnich, generować koszty ekonomiczne i polityczne oraz oddziaływać na debatę publiczną, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego poziomu niejednoznaczności co do sprawcy.
W rezultacie – jak wynika z raportu NSM – kluczowym wyzwaniem dla Norwegii i jej sojuszników nie jest wyłącznie ochrona pojedynczych obiektów infrastruktury krytycznej, lecz wzmacnianie odporności całego systemu, w tym zdolności do szybkiego wykrywania zakłóceń, skutecznej koordynacji międzysektorowej oraz utrzymania ciągłości funkcjonowania państwa w warunkach długotrwałej presji hybrydowej.
Reakcja NATO i znaczenie arktycznego teatru działań
Narastające zagrożenia nie pozostają bez odpowiedzi. Jak informował Reuters na początku 2026 roku, NATO rozpoczęło planowanie wzmocnionej obecności i nowych mechanizmów bezpieczeństwa w Arktyce, obejmujących zwiększony monitoring, zacieśnienie współpracy wywiadowczej oraz rozwój zdolności reagowania na zagrożenia hybrydowe. Eksperci cytowani przez BISI podkreślają jednak, że ograniczenie dialogu wojskowego i spadek przejrzystości w regionie zwiększają ryzyko nieporozumień i niekontrolowanej eskalacji. W tym sensie Arktyka staje się laboratorium nowego typu rywalizacji strategicznej, której skutki mogą być odczuwalne również w innych regionach Europy, w tym na wschodniej flance NATO.
Pomimo że opisywane procesy koncentrują się na dalekiej północy, ich konsekwencje wykraczają daleko poza Arktykę. Jak wskazują analizy Reuters i BISI, model działań Rosji w regionie – łączący szpiegostwo, presję ekonomiczną, sabotaż i operacje wpływu – może być stosowany również w innych częściach Europy. Zintegrowane ustalenia zawarte w „Fokus 2026”, „National Threat Assessment 2026” i „Risiko 2026”, uzupełnione komentarzami Reuters, NRK, The Barents Observer, Bloomberg, BNN News oraz analizami BISI, prowadzą do jednoznacznego wniosku: zagrożenie ze strony Rosji w Arktyce ma charakter długofalowy, systemowy i narastający.
Szpiegostwo, sabotaż, cyberoperacje i działania hybrydowe stały się podstawowymi narzędziami rywalizacji, a Norwegia – wraz z archipelagiem Svalbard – znajduje się dziś na jednym z najbardziej wrażliwych odcinków tej konfrontacji. W konsekwencji Arktyka od dawna nie jest już „odległym regionem”, lecz jednym z centralnych elementów europejskiego i euroatlantyckiego systemu bezpieczeństwa, którego stabilność ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo całego NATO.




