Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Zamach na wiceszefa GRU. Siatka wykonawców czy samotny wilk z mandatu służb?

Generał Władimir Aleksiejew to nie przypadkowy urzędnik. To człowiek od zadań specjalnych: architekt operacji w Syrii, negocjator z Prigożynem i kluczowa postać w strukturze GRU. Jego wyeliminowanie – choćby czasowe – to spory cios w operacyjne zdolności rosyjskiego wywiadu wojskowego. Kto zyskał na wyłączeniu z gry „prawej ręki” admirała Kostiukowa tuż po newralgicznych rozmowach z USA i Ukrainą?

Władimir Putin rosja
Autor. MFA Russia 🇷🇺 (@mfa_russia)/X

W piątek, 6 lutego 2026 r. Moskwa stała się miejscem jednej z najgłośniejszych prób zamachu na wysokiego rangą przedstawiciela rosyjskich służb od początku pełnoskalowej wojny z Ukrainą. Jak podaje Reuters, generał porucznik Władimir Aleksiejew – pierwszy zastępca szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU – został postrzelony w budynku mieszkalnym przy autostradzie Wołokołamskiej w północno-zachodniej części miasta. Według Reuters napastnik oddał trzy strzały z pistoletu Makarowa wyposażonego w tłumik, a 64-letni Aleksiejew trafił do szpitala i przeszedł pilną operację, a jego stan w pierwszych godzinach opisywano jako ciężki.

Według Reuters żona generała miała powiedzieć rosyjskiemu blogerowi wojennemu, że Aleksiejew odzyskał przytomność i jest w stanie mówić. W tej samej sprawie BBC News relacjonuje, że generał został postrzelony „kilka razy” w budynku mieszkalnym w północno-zachodniej Moskwie, a komunikaty dotyczące stanu zdrowia przekazywała Swietłana Pietrienko, rzeczniczka Komitetu Śledczego, która miała podać część szczegółów dotyczących miejsca zdarzenia i obrażeń.

Kim jest Aleksiejew i dlaczego to uderzenie jest tak istotne

Wątek „kim jest Aleksiejew” wraca w niemal wszystkich relacjach, bo wyjaśnia skalę politycznego ciężaru tego incydentu. Jak podaje Reuters, Aleksiejew stał się postacią szerzej rozpoznawalną w Rosji po wydarzeniach z czerwca 2023 r., kiedy państwowa telewizja pokazywała go podczas kryzysu związanego z buntem Grupy Wagnera – miał próbować uspokajać Jewgienija Prigożyna.

Jak podaje Associated Press, był oficerem wyróżnionym najwyższymi rosyjskimi odznaczeniami i ważnym dla rosyjskiej wojskowej machiny wywiadowczej, a jego postrzelenie to cios nie tylko symboliczny, ale i operacyjny – pokazujący, że osoby z najwyższego szczebla aparatu bezpieczeństwa mogą zostać dosięgnięte w stolicy. Podobnie BBC News podkreśla, że Aleksiejew pełni funkcję pierwszego zastępcy szefa GRU od 2011 r., został odznaczony za rolę w Syrii i był widoczny w mediach w czasie kryzysu Wagnera.

Dubaj: zatrzymanie, „przekazanie" i dyplomatyczny wymiar operacji

Najbardziej spektakularną częścią historii okazało się zatrzymanie podejrzanego poza granicami Rosji. FSB, jak podaje Reuters, ogłosiła, że podejrzany został zatrzymany w Dubaju i przekazany Rosji, a Moskwa publicznie dziękowała władzom Zjednoczonych Emiratów Arabskich za współpracę. Według Reuters ZEA nie ujawniły szczegółów zatrzymania.

Jak opisuje The Guardian, rosyjskie służby utrzymują, że operacja w Dubaju zakończyła się ekstradycją podejrzanego do Rosji, a wątek współpracy z ZEA stał się ważnym elementem rosyjskiej narracji o „skuteczności” aparatu bezpieczeństwa.

W przekazach medialnych powtarza się również motyw nagrania FSB. Jak podaje Reuters, rosyjskie media pokazywały zamaskowanych funkcjonariuszy eskortujących mężczyznę z zawiązanymi oczami z małego samolotu po przylocie do Rosji. Jak podaje BBC News, podobne ujęcia znalazły się w materiale wideo upublicznionym przez FSB.

Trzy nazwiska i dwie role: wykonawca oraz domniemani wspólnicy

Najważniejsze w tym wątku jest to, że w części publikacji pojawiają się nie tylko ogólne wzmianki o „wspólnikach”, ale konkretne nazwiska.

Lubomir Korba – wskazywany jako bezpośredni sprawca

Jak podaje Reuters, FSB wskazała obywatela Rosji o nazwisku Lubomir Korba jako podejrzanego o oddanie strzałów do Aleksiejewa.

Jak podaje Associated Press, Korba został zatrzymany w Dubaju, przewieziony do Moskwy, a rosyjskie służby oskarżają go o działanie „w imieniu” ukraińskiego wywiadu.

Wiktor Wasin – wspólnik zatrzymany w Moskwie

Jak podaje Reuters, rosyjskie służby zidentyfikowały jednego z domniemanych wspólników jako Wiktora Wasina i poinformowały o jego zatrzymaniu w Moskwie.

Jak informuje The Moscow Times, rosyjski Komitet Śledczy miał wskazać Wasina jako współsprawcę; podał, że został aresztowany i usłyszał zarzuty, choć szczegóły jego roli nie zostały szeroko ujawnione.

Zinaida Sieriebricka – wspólniczka, która miała uciec na Ukrainę

Jak podaje Reuters, drugim domniemanym wspólnikiem ma być kobieta o nazwisku Zinaida Sieriebricka (w źródłach spotyka się różne transkrypcje), która – według rosyjskiej wersji – uciekła na Ukrainę. Jak podaje Associated Press, rosyjskie służby wskazują, że jeden z domniemanych wspólników został zatrzymany w Moskwie, a drugi miał uciec na Ukrainę.

Rosyjska narracja: „ukraiński wywiad" i „atak terrorystyczny"

Od pierwszych komunikatów rosyjskie instytucje nadają sprawie znaczenie polityczne. Jak podaje Reuters, rosyjskie służby i śledczy twierdzą, że atak został zorganizowany przez ukraiński wywiad. Jak podaje Politico Europe, rosyjski Komitet Śledczy miał stwierdzić, że podejrzany przybył do Moskwy pod koniec grudnia na polecenie ukraińskich służb w celu przeprowadzenia „zamachu terrorystycznego”, przy czym – jak zaznacza serwis – w komunikacie nie przedstawiono jednak publicznych dowodów na poparcie tej tezy.

Wątek „terroryzmu” pojawia się też na poziomie dyplomacji. Jak podaje Associated Press, minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow określił strzelaninę jako akt terrorystyczny mający zakłócić proces rozmów. Natomiast BBC News podkreśla, że Ławrow mówił o „ewidentnym akcie terrorystycznym” ze strony Ukrainy.

Odpowiedź Ukrainy: zaprzeczenie i sugestia alternatywnego tła

Ukraina konsekwentnie i jednoznacznie odrzuca rosyjskie oskarżenia dotyczące udziału w zamachu. Andrij Sybiha, minister spraw zagranicznych Ukrainy, jak podaje Reuters, oświadczył, że Kijów „nie miał nic wspólnego” ze strzelaniną, w której ciężko ranny został generał Władimir Aleksiejew. W tej samej wypowiedzi Sybiha zasugerował, że atak mógł być rezultatem „wewnętrznych walk” lub sporów w obrębie rosyjskich struktur władzy i aparatu bezpieczeństwa, a nie operacją zewnętrzną inspirowaną przez Ukrainę.

To stanowisko ukraińskiego ministra było odpowiedzią na wcześniejsze oskarżenia formułowane publicznie przez rosyjskie władze, w tym przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, który przypisał odpowiedzialność za zamach ukraińskim służbom wywiadowczym. Strona ukraińska podkreśla, że w rosyjskich komunikatach brak jest publicznie przedstawionych dowodów potwierdzających te zarzuty.

Reklama

Podobne stanowisko relacjonuje United24 Media, które – powołując się na wypowiedź Sybihy dla Reuters – wskazuje, że Kijów traktuje rosyjskie oskarżenia jako element presji politycznej i wojny informacyjnej towarzyszącej trwającemu konfliktowi, a ukraiński minister sugerował, że Moskwa wykorzystuje zamach do wzmocnienia własnej narracji międzynarodowej oraz do przerzucenia odpowiedzialności za destabilizację sytuacji wewnętrznej na zewnętrznego przeciwnika.

W swych relacjach Reuters podkreśla również, że ukraińskie władze nie przyznały się do żadnego udziału w ataku, a sugestia o „wewnętrznych walkach” w Rosji wpisuje się w szersze spekulacje obecne w części zachodnich mediów i analiz, które zwracają uwagę na napięcia oraz rywalizację pomiędzy różnymi frakcjami rosyjskich elit politycznych, wojskowych i służb specjalnych.

Spór o wiarygodność: co wiadomo, a czego nie da się potwierdzić

To zdarzenie, niezależnie od jego ostatecznego finału śledczego, stanowi wyraźny przykład tego, jak w warunkach wojny informacyjnej fakty, oskarżenia i interpretacje funkcjonują równolegle, często bez możliwości ich jednoznacznego rozdzielenia. Jak podaje Reuters, agencja nie była w stanie natychmiast niezależnie zweryfikować zarówno danych dotyczących podejrzanych, jak i kluczowych elementów narracji prezentowanej przez rosyjskie służby bezpieczeństwa. Oznacza to, że część informacji, które trafiły do przestrzeni publicznej, pochodzi wyłącznie z oficjalnych komunikatów jednej strony konfliktu.

Z tej racji istotnym ograniczeniem dla niezależnej oceny sprawy jest również brak szczegółów dotyczących samego zatrzymania podejrzanego poza granicami Rosji. Władze ZEA potwierdziły współpracę przy zatrzymaniu, jednak – jak zaznacza Reuters – nie ujawniły żadnych informacji na temat podstaw prawnych, przebiegu operacji ani zastosowanych procedur. Ten brak przejrzystości dodatkowo utrudnia odtworzenie pełnego, prawnego i operacyjnego obrazu wydarzeń, w tym ocenę, czy działania miały charakter formalnej ekstradycji, czy też innej formy przekazania podejrzanego.

W podobnym duchu Associated Press zwraca uwagę, że Rosja od początku łączy zamach z Ukrainą i wpisuje go w szerszą narrację o serii działań przypisywanych Kijowowi od początku wojny. Jednocześnie jednak – jak podkreśla Associated Press – w relacjach międzynarodowych brakuje publicznie dostępnych dowodów, które pozwalałyby, poza politycznymi deklaracjami i komunikatami służb, jednoznacznie przesądzić o zleceniodawcach ataku. W efekcie sprawa funkcjonuje jednocześnie jako śledztwo kryminalne, temat dyplomatyczny oraz element rywalizacji narracyjnej, w której różne wersje wydarzeń są prezentowane odbiorcom bez możliwości ich pełnej, niezależnej weryfikacji.

Kontekst Abu Zabi: dlaczego moment zamachu jest politycznie "wygodny" dla narracji

Istotne jest również to, w jakim momencie doszło do ataku, ponieważ czas zamachu natychmiast stał się elementem sporów interpretacyjnych. Jak zwraca uwagę Associated Press, miał on miejsce krótko po zakończeniu rozmów rosyjsko-ukraińsko-amerykańskich w Abu Zabi, które dotyczyły aspektów bezpieczeństwa oraz potencjalnych ram dalszych negocjacji w sprawie wojny w Ukrainie. Rosyjskie władze od samego początku interpretowały ten zbieg okoliczności jako próbę wykolejenia lub zdestabilizowania procesu dyplomatycznego, a sam zamach wpisywały w szerszą narrację o „atakach terrorystycznych” wymierzonych w wysiłki pokojowe.

Jak podaje BBC News, rozmowy w Abu Zabi trwały dwa dni i miały charakter roboczy, a rosyjskiej delegacji przewodził szef GRU, admirał Igor Kostiukow. Fakt, że Aleksiejew był bezpośrednim zastępcą Kostiukowa, dodatkowo wzmocnił przekaz rosyjskich władz, które sugerowały, że celem ataku mogła być nie tylko konkretna osoba, lecz także cały aparat wojskowego wywiadu zaangażowany w proces negocjacyjny.

Z tej racji w rosyjskiej narracji zamach został więc osadzony nie tylko w kontekście bezpieczeństwa wewnętrznego, lecz również jako element presji politycznej związanej z dyplomacją, co miało podkreślać tezę, że działania wymierzone w wysokich rangą oficerów są próbą osłabienia pozycji Moskwy przy stole negocjacyjnym. Jednocześnie, jak podkreślają zachodnie media cytowane przez Associated Press, sam fakt czasowej zbieżności zamachu z rozmowami nie przesądza automatycznie o jego motywach ani zleceniodawcach, a interpretacja tego wątku pozostaje przedmiotem sporu między stronami konfliktu.

"Wojna w cieniu": ataki, kontrataki i poczucie niepewności w Rosji

Jak podaje Reuters, postrzelenie tak wysokiego rangą oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego zaledwie kilkanaście kilometrów od Kremla wywołało w Rosji falę pytań dotyczących realnej skuteczności systemu ochrony najwyższych kadr wojskowych i służb specjalnych. Podkreślono, że sam fakt przeprowadzenia ataku w stolicy – w pozornie rutynowej przestrzeni, jaką jest klatka schodowa budynku mieszkalnego – rodzi wątpliwości co do tego, jak sprawca mógł tak precyzyjnie namierzyć ofiarę, poznać jej codzienny rytm oraz wybrać moment umożliwiający ucieczkę.

Te pytania nie dotyczą wyłącznie samego przebiegu zamachu, lecz także szerszego obrazu bezpieczeństwa państwa w warunkach trwającej wojny. Agencja wpisuje sprawę Aleksiejewa w kontekst wojny hybrydowej, prowadzonej równolegle do działań frontowych, która obejmuje nie tylko starcia militarne, lecz również operacje wywiadowcze, cyberataki, kampanie dezinformacyjne, akty sabotażu oraz ukierunkowane zabójstwa. W tym ujęciu zamach w Moskwie jawi się jako kolejny przykład przenikania konfliktu zbrojnego do przestrzeni metropolitalnej i codziennego życia elit władzy.

Jak zwraca uwagę The Guardian, incydent wywołał również wewnętrzną debatę w Rosji, szczególnie w środowiskach komentatorów i publicystów sprzyjających prowadzeniu wojny. Część rosyjskich prorządowych i prowojennych komentatorów krytykowała rosyjskie służby bezpieczeństwa za dopuszczenie do takiego ataku w stolicy, wskazując, że zdarzenie podważa wizerunek państwa jako zdolnego do ochrony własnych najwyższych urzędników i dowódców. Ta powszechna krytyka nie dotyczyła wyłącznie aspektu operacyjnego, lecz miała również wymiar prestiżowy i polityczny.

W tym sensie – jak sugeruje The Guardian – sprawa Aleksiejewa nie oznacza przypisania winy konkretnym instytucjom, lecz stała się elementem wewnętrznej presji politycznej i wizerunkowej na rosyjskie służby bezpieczeństwa, które w przestrzeni publicznej muszą odpowiadać na pytania o ogólną skuteczność systemu ochrony, a nie o odpowiedzialność prawną za sam zamach. Dlatego sprawa Aleksiejewa stała się nie tylko tematem śledztwa kryminalnego i sporu międzynarodowego, lecz także elementem wewnętrznej presji na rosyjskie służby, które muszą tłumaczyć się zarówno z przebiegu zamachu, jak i z własnej skuteczności.

Co wynika z dotychczasowych informacji

Z dostępnych relacji wyłania się spójny „rdzeń faktów” oraz rozbudowana warstwa oskarżeń.

Rdzeń faktów (powtarzany w wielu źródłach) jest taki: generał Aleksiejew został postrzelony w Moskwie, trafił do szpitala, a rosyjskie służby ogłosiły zatrzymanie podejrzanego w Dubaju i jego przewiezienie do Rosji - tak sprawę przedstawiają m.in. Reuters i Associated Press.

Warstwa oskarżeń i twierdzeń obejmuje: przypisanie zamachu ukraińskiemu wywiadowi, wskazanie dwóch domniemanych wspólników oraz opis tła jako „aktu terrorystycznego” rzekomo wymierzonego w rozmowy pokojowe – tak relacjonują m.in. Reuters, Associated Press oraz Politico Europe. Jednocześnie, jak podaje Reuters, część kluczowych elementów (w tym szczegółowe role podejrzanych i dowody łączące sprawę z ukraińskimi służbami) nie jest publicznie weryfikowalna, co utrzymuje sprawę w obszarze sporu narracyjnego.

Z dotychczas zebranych informacji wynika, że rosyjskie służby i śledczy przypisują próbę zamachu na generała Władimira Aleksiejewa trzem osobom: Lubomirowi Korbie jako domniemanemu wykonawcy oraz Wiktorowi Wasinowi i Zinaidzie Sieriebrickiej jako domniemanym współsprawcom. Jak podaje Reuters, Rosja łączy tę sprawę z ukraińskim wywiadem, natomiast Ukraina temu zaprzecza, sugerując możliwe „wewnętrzne walki” w Rosji.

Na poziomie faktów jest to śledztwo o zamach w centrum państwa; na poziomie politycznym – kolejny element wojny narracji, w której komunikaty służb, reakcje dyplomacji i kontekst rozmów w Abu Zabi stają się równie ważne, jak same ustalenia kryminalistyczne. Jak podaje Associated Press, moment zdarzenia – tuż po rozmowach – dodatkowo wzmacnia skłonność każdej ze stron do interpretowania incydentu jako celowego uderzenia w proces dyplomatyczny.

Reklama

Zobacz również

Reklama